Blog > Komentarze do wpisu

Chomik.

            Chomik ma kolejny kłopot... i kolejny poważny. Nazywa się nowotwór złośliwy. Pierwszym objawem, którego nijak nie dało się zlekceważyć i udawać, że go nie ma, był obrzęk szyi. Guz od ucha do ucha na jej grzbietowej części. Mimo to, Chomik zastosowała (to kobieta) metodę “na strusia” i odwlekała badania mające orzec, czy to guz złośliwy, czy też nie. Po roku takiej igraszki ze zdrowiem, okazało się, że guz jest złośliwy, na tyle złośliwy, że odnaleziono przerzuty na wątrobie i tylnej ścianie żołądka (informacje mam z trzeciej ręki, więc nie znam ani liczebności odkrytych ognisk, ani dokładniejszych danych).

 

Kliknij tu, jeśli chcesz poznać wcześniejsze losy Chomika.

 

            Jakie są efekty gry na zwłokę? Nowotwór rozprzestrzenił się w organiźmie, co pozbawiło sensu zastosowania takich metod leczenia, jak radioterapia. Jedna operacja też sprawy nie załatwi, a kilku, pacjentka może nie przeżyć. Chomik nie ma na chwilę obecną zbyt wielkiego wyboru: albo chemioterapia, albo kapitulacja i czekanie na śmierć.

            Próbuję się skontaktować z Chomikiem. Chciałbym ją zmotywować do podjęcia leczenia i stosowania się do zaleceń lekarskich. Z tym może być problem... i to poważny. Chomik kiedyś doradziła swojemu ojcu odrzucenie chemioterapii i zgodę jedynie na radioterapię. Ojciec zmarł. Jeśli Chomik podejmie chemioterapię, będzie musiała wewnętrznie uznać, że pozbawiła ojca innej szansy na wyzdrowienie, że przez nią ojciec nie spróbował wszystkiego, co było w arsenale medycznym Irlandii. Myślę, że Chomik nie jeden i nie dwa razy uciekała przed tą myślą, jest z zawodu pielęgniarką, musiała nieźle udawać, by jakoś zagłuszyć wyrzuty sumienia.

            Mam jeszcze jedną wątpliwość: Chomik jest niepijącą alkoholiczką- mam obawy, by nie wykorzystała choroby, jako pretekstu do powrotu do picia. Problem stanowi nie tylko ona, ale i rodzina, która jak dotąd skwapliwie pomagała Chomikowi łamać zalecenia dla trzeźwiejących alkoholików. RODZINA CZYNNIE PRZESZKADZAŁA JEJ TRZEŹWIEĆ- piszę to wielkimi literami, gdyż i w Polsce powszechne jest przeszkadzanie w trzeźwieniu, a gdy się stanie coś złego, to wtedy jest umywanie rączek- NIE MA WINNYCH! Ta rodzina wspierała Chomika w życiu obok alkoholu, organizowała w swym domu z udziałem Chomika imprezy z alkoholem, akceptowała przerzucenie się na inne uzależnienie (marihuana, antydepresanty), ta rodzina akceptowała ignorowanie guza. Bo dla tej rodziny od zdrowia Chomika, ważniejsze było, co sobie Chomik o nich pomyśli. TCHÓRZE, bojący się konfrontacji z prawdą.

 

            Nie wiem, czy uda mi się skontaktować z Chomikiem, tym bardziej nie wiem, czy podejmie leczenie i czy przestanie się zarzynać nałogami. W każdym razie spróbuję. Chodzą mi po głowie słowa wyśpiewane kiedyś przez Pawła Kukiza, gdy był członkiem grupy Aya RL, a napisane przez raczkującego wówczas na rynku muzycznym Roberta Gawlińskiego.

 

„...Gdy mówisz: NIE!
Wiesz co to znaczy: być albo nie być
kochać i kląć
Gdy mówisz: NIE!
Wiem, że nie czekasz na przeznaczenie
walczysz o los!
Gdy mówisz: NIE!
To jesteś gotowy, zawsze gotowy by odejść stąd
Gdy Mówisz: NIE!
Nigdy nie przegrasz - choćbyś miał zginąć...”

 

            Nie ten umiera, kto naprawdę umiera, lecz ten, kto bezczynnie czeka na śmierć. Czasem bowiem takie czekanie może trwać całe lata i być prawdziwą udręką dla oczekującego i jego otoczenia. Jeśli jednak człowiek do końca robi swoje i walczy o swój los, staje się NIEZWYCIĘŻONY.

 



niedziela, 06 maja 2012, baluwolanda.blog.onet.pl
-Woland.

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/06 13:33:03
Ech, bo trudno być Chomikiem. Ostatnio czytałam sobie autobiografię P. Swayze pisaną w czasie jego walki z rakiem. Owszem, pod koniec to już było umieranie 24h, ale nie poddał się łatwo, rzucał w tego raka ciężką artylerią, nie wierzył w alternatywne metody, wypełniał polecenia lekarzy. Owszem, też był leczącym się alkoholikiem. Ale już nie odwlekał, nie udawał, codziennie do końca żył. Trzymam kciuki za Chomika, żeby przynajmniej w tej chorobie coś się jej w głowie odmieniło, bo tak jak czytam, to myślę sobie, że to jej myślenie, które teraz robi fiku-miku z chorobą, wcześniej odpowiadało za alkoholizm. Nie oceniam, nie wiem jakby ze mną było, ale mam nadzieję, że da radę najdłużej jak tylko radę można dać ...
-
2012/05/06 13:33:46
Biedny Chomik :( Cokolwiek nie zrobi będzie cierpiał. Nie wiem co napisać: dla mnie życie jest bezcenne, ale nie wiem jak to jest dla Chomika... Mam ochotę przytulić Chomika i powiedzieć "Ciiii jestem z Tobą, zastanów się i wybierz najlepiej dla siebie".
-
2012/05/06 15:18:15
W tym przypadku nałożyło się kilka uzależnień: alkohol, marihuana i antydepresanty. Do tego doszła choroba i obawiam się, że to błędne koło, z którego trudno będzie wyjść. Dziwi mnie też sytuacja w tym domu - troje dorosłych ludzi zamiast żyć samodzielnie na własny rachunek, mieszka z matką. to też mogło przyczynić się do tych patologii.
-
2012/05/06 16:26:03
Również uważam, że umiera najdłużej ten, co godzi się z faktem i bezczynnie czeka. Pamiętam ten wcześniejszy post. Cóż, niestety taka sytuacja była do przewidzenia. Jestem również pewna, że koniec nie będzie pomyślny.Tak jak w tego typu rodzinach. Brak odpowiedzialności na każdym kroku, wynikająca z wielu na siebie nałożonych przyczyn.
Pozdrawiam.
-
2012/05/06 16:52:07
@Mysz,
Odnoszę dokładnie to samo wrażenie, jestem wręcz przekonany, że te same mechanizmy odpowiadają zarówno za alkoholizm, jak i dzisiejsze zachowania. Zaintrygowałaś mnie tą biografią Swayze, nie słyszałem o niej, a samego Patricka odbieram jako bardzo sensownie postępującego człowieka.
@Missjonash,
Tak, tylko że jej potrzebny jest do wyboru moderator, tzn. za każdym razem, gdy coś wybiera, on powinien jej opisywać konsekwencje wyboru, żeby nie było tak, że postanawia pić do końca życia- w końcu przestała pić dlatego, że takie życie było nie do zniesienia.
@Deva,
Poszli po najmniejszej linii oporu, mieszkając z matką, mieli z głowy wydatki na własne mieszkania i mogli swój kapitał przeznaczać na takie przyjemności, jak wyjazdy zagraniczne, czy nieco lepszy samochód. A że się nie zjawił książę, czy też księżniczka z bajki, oferujący coś lepszego, to i tak zostało.
@Wando,
Nawet nie chcę myśleć o końcu, na razie jest bardzo pilna sprawa do załatwienia od zaraz, ciężko obierać długofalową strategię w sytuacji poważnego zagrożenia życia, mówiąc szczerze, rokującego nieciekawie.
-
2012/05/06 17:39:35
Jeśli chodzi o Swayze'ego, to w roku jego śmierci wyszła jego autobiografia "The Time of My Life", gdzie głównie opisuje swoje życie przed chorobą. Ostatnio też wyszły wspomnienia jego żony, o czasie, gdy on umierał i jak sobie z tym radzili (tej jeszcze nie mam). To był skomplikowany człowiek, wplątał się w nałóg co sugeruje, że był miękki (?). Z drugiej strony, gdy już ciężko chorował a pracował nad serialem, pomimo agresywnej terapii nie brał leków przeciwbólowych, żeby móc mówić i chodzić naturalnie. Przeżył dwa trudne ciosy, śmierć ojca, którego sam przygotował do pogrzebu i samobójczą śmierć siostry, która miała coś w rodzaju psychozy maniakalno-depresyjnej. On sam bał się, że ma podobne problemy psychiczne co siostra, wędrował po wszystkich religiach i, jak sam mówił, po wszystkich terapeutach w Kalifornii. Nikt mu nie pomógł na ból duszy. Przeszedł odwyk, gadał z końmi, wierzył w duchy, ale w obliczu choroby zachowywał się bardzo racjonalnie. W tym przypadku wiedział, że cudów nie ma. Wróżono mu 5-6 tygodni życia po diagnozie, przeżył 20 miesięcy z czego większość czasu jeszcze pracował. Przez jakiś czas uważano nawet, że ta jego choroba to tylko dowcip, jakiś chwyt reklamowy.

www.youtube.com/watch?v=6wb82qP_UDI

"Dla mnie wygrać, to nie poddać się" - inspiracja dla wielu ludzi z rakiem, nawet tak jadowitym jak jego.
-
2012/05/06 18:34:13
Ciężko dyskutować o "twardkości" i "mientkości" bez definicji tych pojęć. Na pewno na nałogi bardziej podatne są osoby wrażliwe uczuciowo, n.p. artyści, bo czerpią większą przyjemność z przyjemnych uczuć i bardziej cierpią przy uczuciach nieprzyjemnych. Dobrze to obrazuje podejście Patricka do painkillerów: wolał ból, niż otępienie i niedołężność. Innymi słowy: ból był dla niego do zniesienia, gorzej z bezsilnością.
Skontaktowałem się z Chomikiem, na razie jest nastawiona bojowo i pozytywnie, choć w głosie czuć nerwowość.
-
2012/05/06 19:44:32
Coś w tym jest ... ocenia się ludzi z nałogami jako tymi, którzy nie dają sobie rady. Ale z drugiej strony, Ci, którzy oceniają, nie wiedzą jakby im życie wychodziło, gdyby musieli żyć z emocjami nałogowców ... Facet dużo cierpiał, przez rok uczył się chodzić po wypadku, jednocześnie wiedząc, że kariera tancerza odeszła w siną dal. Potrafił rozpłakać się przy ludziach, bo mu pies umarł, a jednocześnie w czasie leczenia po nocy rzygał w łazience tłumiąc jęki bólu, żeby żona mogła się wyspać. W potyczce z tym gów.nem nagle wszyscy zobaczyli, że jest hardcorem.

"Jak utrzymać pozytywne nastawienie, kiedy wszystkie statystyki mówią ci że już jesteś trupem? Idziesz do pracy". Powiem Ci, że nagle spojrzałam na niego zupełnie innym oczami.
-
2012/05/06 19:46:10
PS. Chomik musi działać. Gdzieś kiedyś czytałam takie głupie powiedzonko, że jak do Ciebie strzelają to najlepiej szybko biec zygzakiem. Niby nie ma to nic wspólnego z tematem raka, a jednak ... może ma całkiem sporo.
-
2012/05/07 10:37:24
Masz rację, Chomik musi działać, choćby to były drobne sprawy, nie ma nic gorszego niż bezczynność i zdanie się na los, czekanie na cud.
-
2012/05/07 13:57:30
A ja jednak rozumiem zachowanie Chomika,czasami tak bywa,że latwiej udawac,że nic sie nie dzieje.
-
2012/05/07 14:23:21
Nikt, nic NIE MUSI. CHCE albo NIE CHCE. Nie istnieje "musi". Wszystko w zyciu jest wyborem, a później nie ma kary ani nagrody, jest tylko prosta konsekwencja czynów i to wszystko. (M. Edelman)
-
2012/05/07 15:09:19
@Rudaroza,
Oczywiście, że da się zrozumieć to zachowanie, nawet nie jest to takie trudne, ale to nie jest ani typ zachowań, który ja preferuję, ani taki, który bym polecał.
@Cheronea
Oczywiście, powinienem zbudować zdanie warunkowe, "jeżeli chce mieć coś jeszcze z życia, musi działać". Jedyne, co musimy, to umrzeć, a reszta, to już nasz wybór, choć czasem ten wybór jest mocno ograniczony.
-
2012/05/07 15:30:36
I słusznie,że nie popierasz,ani nie preferujesz,ja tez wychodze z załozenia,że lepiej zapobiegac niz leczyc,tylko nie do wszystkich to trafia niestety.
-
2012/05/08 16:58:02
No i cóż tu napisać o paraliżującym strachu, podsyconym tylko własnymi fobiami i nieszczęsnymi wyrzutami sumienia? Dużo tego, dlatego nie wierzę w jakąś cudowną przemianę myślenia, chyba że byłabym obok Chomika jakaś osoba, która dokładnie stanowi dla niej ogromny autorytet i może wybije z głowy ciągoty ;) Ukłony w stronę autora bloga, bo kto jak kto, ale Ty Wolandzie przecież powinieneś podołać. Jeśli nie Ty, to nikt inny?

A informacyjnie, właśnie znalazłam się w tym serwisie, zapraszam do mojego nowego bloga i do komentarzy, Onet.pl dał tak d u p y , że szkoda gadać.....brak słów...
Pozdrawiam
-
2012/05/08 17:00:32
aaaa....i proszę o zmianę w linkowni przy okazji, bo chyba tam już nie będę nic publikować...tak mi dopomóż Internet ;)
-
2012/05/09 10:47:21
Hehe, no nieźle to brzmi: "Woland Mesjaszem". Cóż, może ten strach da się wykorzystać konstruktywnie na jakieś działanie, ale tu już najwięcej będzie mieć do powiedzenia zainteresowana.
Zmieniłem link.
-
2012/05/10 13:05:41
Rozumiem o czym piszesz, a żałuję, ze do tych słów (nie moich) musiałam dojść poprzez tragedie, straszne upadki, a czasem chęć odejścia z tego świata. "Muszę" przetrzeć panele, ale nie mam siły, a więc wychodzi na to, że "nie chcę"? NIE MOGĘ. Pozdrawiam serdecznie.
-
Gość: , *.play-internet.pl
2012/05/26 13:53:38
,,Śmierć była niczym; w swoim umyśle nie miał jej obrazu ani lęku przed nią. Natomiast życie to było pole zboża falujące na stoku wzgórza. Życie to był jastrząb na niebie"
,,Człowiek ma ciało, które jest mu ciężarem i pokusą zarazem. Dźwiga je i ulega mu. Musi go pilnować, trzymać na wodzy, ujarzmiać, ulegać zaś w ostateczności"-tak myślę o Chomiku.
-
2012/05/27 20:53:51
@User
Ja o tym samym mawiam, że śmierć przyjdzie sama i nie ma się co o nią martwić, natomiast trzeba się jak najlepiej przygotowywać do życia