Blog > Komentarze do wpisu

Nosił wilk....

            Czternaście lat temu kilku bardzo młodych, niedoświadczonych gangsterów przygotowywało się do ostatniego błędu w swoim życiu. Trwała wojna gangów: ich grupa walczyła z dawnym szefem- królem Nysy vel Carrington. Mieli porwać  człowieka Carringtona. Do tego momentu wojny były trzy trupy, kilku rannych i dużo strachu po obu stronach.

 

            Znałem dwóch spośród porywaczy. Zwłaszcza P., który był ogólnie lubiany w rodzinnym miasteczku spędzał często czas z tymi samymi ludźmi, z którymi ja go spędzałem. Taki mały, piekielnie zwinny i wytrzymały twardziel. Kiedyś, gdy był jeszcze w podstawówce (wtedy trwała osiem lat), mój kumpel uprawiający biegi górskie zabrał go na półmaraton, żeby zobaczył jak wyglądają tego typu zawody. Dzieciak w życiu nie trenował biegów długodystansowych, ale za to całymi dniami grywał w piłkę- stąd znał go każdy facet z miasteczka, bo grywał z każdym. Nie miał nawet butów do biegania, tylko jakieś tanie, znoszone trzewiki. Nie z gruchy ni z pietruchy zgłosił się do tego półmaratonu- bez sprzętu i przygotowania ukończył go i wcale nie na szarym końcu, lecz gdzieś w środku stawki. Drugi z gangsterów, nazwę go M., już nie wzbudzał takiej sympatii: Trzymał się z miejscowymi looserami, gdzie królował klej, tanie wino i drobna przestępczość. Nawet miejscowi ich unikali, bo była to bardzo mściwa banda, potrafili czekać kilka tygodni na odpowiedni moment, by w kilkanaście osób napaść na kogoś, kto im podpadł.

 

            W pewnym momencie P. zafascynował się siłownią. Po kilku latach intensywnego treningu i koksowania, powstało z niego najniebezpieczniejsze monstrum, jakie znałem. Najgorsze było to, że z  powodu niskiego wzrostu był łatwy do zlekceważenia, a miał siłę byka i zwinność diabła. Wykorzystał je najgorzej, jak mógł: Wstąpił do mafii, gdzie zaczynał od pobić, ściągania haraczy i porwań dla okupu. Nastąpiło wtedy coś fatalnego: Stał się idolem miejscowych nastolatków. W USA szybki awans majątkowy startującego od zera określany był mianem “american dream”. W Polsce ten sen wyglądał odrobinę inaczej: Dziesięcioletni Alfa Romeo bez papierów, opalenizna z solarium, spodnie Levis na tyłku i na tym koniec luksusu. W tamtym czasie ja, świeżo zatrudniony w zakładach chemicznych pracownik średniego szczebla, miałem chyba większy dochód, niż ten gangster, jednak w tej miejscowości, to był smak luksusu na wyciągnięcie ręki, bo to przecież jeden z nich, żaden geniusz, żaden synek bogatego tatusia, lecz chłopak ze slumsów z dnia na dzień stał się posiadaczem tych przedmiotów marzeń. W tamtym czasie, czerpiąc wzór z P., chyba co drugi chłopak z miasteczka w trudnym wieku 15- 18 lat,  zaczął uczęszczać na siłownię, koksować się i zajmować drobną, wręcz pomijalną i dla policji nieinteresującą dealerką marihuany. P. był traktowany jak papież młodzieży. Choć był brzydki jak sto nieszczęść, obracał najładniejsze nastolatki z okolicy, zdarzało się, że z jego samochodu wysiadały cztery panienki. Dorośli również dostali świra i w pełni akceptowali P., bo jak to mawiała moja Ciocia: “on fajny był, taki zawsze uprzejmy, pożartował, pośmiał się....”.

 

            Piątego czerwca minie 14 lat, jak P., M. i dwóch innych młodych ludzi zginęło w egzekucji. Porwanie im się udało. Odbiór okupu już nie: Płatni zabójcy rozstrzelali trzech gangsterów i jednego przypadkowego piętnastolatka, który się z nimi przyjaźnił i na czas transakcji został wysłany do sklepu po prowiant na ognisko. Wrócił zbyt szybko. Tragiczne, lecz prawdopodobnie ta tragedia uratowała kilku, bądź kilkunastu młodych ludzi przed pogrążeniem się w przestępczym świecie. Jeszcze tylko zginęło pięciu przypadkowych Białorusinów (Carrington będąc w układzie z Pruszkowem wiedział, że cyngle Pruszkowa i Wołomina są często tej narodowości, ponieważ on ich nie wynajął, myślał że mają zabić jego i na wszelki wypadek ich kazał zlikwidować, jak się później okazało, nie mieli powiązań z żadną mafią). Na dokładkę, kolejny młody dealer marihuany z miasteczka, został zmuszony do wykopania sobie grobu w lesie i ułożenia się w nim, tam został skopany i pobity trzonkiem od łopaty, lecz oszczędzono mu życie- to było tylko zastraszenie, by przestał handlować. Wystarczyło wrażeń, dzieciaki albo same się wycofały z interesu, albo włączyli się rodzice i zakończyli zabawę w gangsterów. Wiadomo mi o trojgu, którzy z czasem wznowili proceder, lecz bardzo szybko trafili za kraty.

 

 

“Honor gangstera”- kliknij, by poczytać.

 

            W notce, do której link zamieściłem powyżej, obśmiałem tzw. “zasady” gangsterskie. Generalnie jest tak, że tam jedyną zasadą jest ratować swój tyłek- nie ma nic z legendy współczesnego rycerza z poematów łotrzykowskich. Dlatego na zakończenie pokażę na przykładzie porachunków opisanych powyżej, że i tu gangsterzy zachowali się, niczym tchórzliwi konfidenci BEZ ŻADNYCH ZASAD.

            1. Konflikt między wspólnikami rozpoczął się od tego, ze jeden postanowił dokonać przemytu bez udziału drugiego- zwyczajnie go chcąc wykiwać.

            2. Walka między gangami została przerwana poprzez donos “życzliwego” i policyjne aresztowania.

            3. Gangsterzy zaczęli się wzajemnie sypać. Mało tego: Część z nich zaczęła sama oddawać się w ręce policji oferując współpracę w zamian za niski wyrok- doszli do wniosku, że w więzieniu jest bezpieczniej. Żałośni konfidenci!

            4. Wielkie gangi: pruszkowski, wołomiński oraz gdańska grupa Nikosia, na wsparcie których liczyli zwaśnieni wspólnicy, tylko się przyglądały. Doszli do wniosku, że niech się powyrzynają, nie ma sensu ryzykować w imię jakiejś honorowej pomocy, ktoś w końcu wygra i poprowadzi interes- to z nim- ze zwycięzcą nawiążą współpracę największe gangi Polski.

 

            P.S.

            Ta historia, to tylko mglisty zarys całej prawdy. Jak to w Polsce bywa, dziennikarze szukają sensacji, a nie faktów, więc informacje (zwłaszcza z lokalnej prasy) różnią się w szczegółach, wiem na pewno, że nagminnie mylnie podawane jest imię jednego z zabitych gangsterów, właściwie dopiero w 2009 roku policja zakończyła śledztwo i pojawiły się oficjalne, kompleksowe informacje na temat tej wojny (wykluczono n.p. bezpośrednią ingerencję "Pruszkowa", co do momentu aresztowania Carringtona było obowiązującą wersją). Innym źródłem informacji były dla mnie wersje zdarzeń krążące w feralnym miasteczku w formie plotek- część z nich była potwierdzana z wiarygodnych ust, część nie, więc tę ignorowałem. Zmieniały się wersje podłoża konfliktu: Najpierw krążyła wersja o kradzionych samochodach, potem o narkotykach. Najbardziej prawdopodobny jest jednak przemyt spirytusu, a na pewno to dzięki temu przemytowi do gry weszła policja.



poniedziałek, 28 maja 2012, baluwolanda.blog.onet.pl
-Woland.

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/28 15:00:24
Gdybym była gangsterem, postępowałabym w taki sam sposób (nie wtrącanie się, współpraca z policją) i nie uważała tego za dyshonor. Każdy sam ustala swoje reguły, wszelkie kodeksy (gangsterskie, rycerskie, etc) są oznaką konformizmu. Ale co kto woli...
-
2012/05/28 16:44:20
Wolandzie, zastanawiam się, w jakim środowisku się obracałeś, skoro znałeś gangsterów, narkomanów itp.? :) Dla mnie to zupełnie obce klimaty i trzymam się z daleka od takich ludzi.
-
Gość: kocica, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/05/28 21:37:42
@deva,młodzi chłopcy i dziewczęta,chodząc do szkoły publicznej miewają różnych kolegów i koleżanki,ważne by w porę umieli wybrać tych odpowiednich.MK
-
2012/05/28 22:34:34
@Kira,
Raczej nie mogę się zgodzić z taką opinią (że kodeks to oznaka konformizmu). Gdy przysiadasz się do gry, ustalasz najpierw jej zasady. Wyjątkiem jest gangsterka, która charakteryzuje się tym, że nie ma w niej zasad, a tchórzostwo i donosicielstwo potrafią być dużo bardziej obrzydliwe, niż u szarego obywatela. No i w takim wypadku podzieliłbym Twoją opinię, że będąc gangsterem, stosowałbym wszystkie chwyty, bo akurat ta gra na tym polega.
@Deva,
To dziecinnie proste. Jeździsz gdzieś co rok na wakacje, razem grasz w piłkę, razem łazisz po drzewach, potem razem podrywasz dziewczyny, a przy odwiedzinach w dorosłym życiu ta osoba przysiada się do stolika, gadasz z uśmiechem, wspominasz dawne czasy, a po odejściu ktoś mówi, że teraz jest gangsterem. Widzisz go później jeszcze ze dwa razy, a potem w telewizji słyszysz info o tym, że znaleziono cztery już zimne trupy. Dzwonisz, pytasz się co się stało, rozmówca tłumaczy kto i gdzie rozstał się z tym światem.
Inna wersja: Jedziesz do Holandii w okresie przed wejściem Polski do UE, mieszkasz w przepełnionym hostelu, jednym z nielicznych przyjmujących Polaków, z których połowa to kryminaliści, a druga połowa, to ich dzieci, rzadko żony. I masz do wyboru: pokulić ogon i uciec albo sobie radzić.
@Kocica,
To o czym napisałaś, to jedno- przecież w podstawówce nie wiemy, kim w przyszłości będzie kumpel z ławki albo pierwsza w życiu dziewczyna, druga zaś sprawa, to jeśli spotkasz kolegę, o którym wiesz, że siedział, to przecież nie udasz, że go nie znasz, porozmawiasz trochę. Jasne, że specjalnie z nim się nie umówisz na imprezę, ale gdy się przysiądzie w knajpie, to przecież nie uciekniesz.
-
2012/05/28 22:43:29
To prawda, życie pokazuje, że ze szkolnych kolegów czy koleżanek .. niektórzy nie poradzili sobie w dorosłym życiu. Sprawdzianu z dojrzałości nie zaliczyli. Bywa. :)
-
2012/05/28 22:47:48
@Wando,
Ba, nawet wejść w tą dorosłość dobrze nie zdążyli.
-
2012/05/28 22:55:14
Przy okazji wizyty w katowickim Parku Kościuszki (ten ze słynną wieżą spadochronową) ojciec zabrał mnie dzieciaka do Zielonego Oczka na lody. W pewnym momencie wskazał na mile wyglądającego jegomościa i powiedział mi, że to Sjmon - i dodał: "kiedyś o nim usłyszysz." Usłyszałem - info o jego śmierci.

Życie gangstera jest może i dla wielu atrakcyjne ale jakoś wyjątkowo szybkie :)
-
2012/05/28 22:55:52
*Simon
-
2012/05/28 23:14:15
@Nocri,
właśnie wejście w gangsterkę, jest niczym wejście w nałóg- tam nie ma nic racjonalnego. Życie gangstera nie jest pociągające, przecież jest jak pies do walk w klatkach na usługach swojego pana, musi o każdej porze być gotów na telefon, by wstać i służyć swemu panu. W dodatku szeregowy żołnierz nie dostaje żadnych kokosów, nie bardzo ma w co inwestować, bo na wszystkim może położyć łapę policja, no moim zdaniem DO DUPY Z TAKIM ŻYCIEM. A jednak ludzie w to wchodzą.
-
Gość: kocica, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/05/29 00:09:05
Jeszcze a propos szkolnych towarzyszy zabaw,tak nie wiemy co z nich wyrośnie,chociaż często środowisko z jakiego pochodzą determinuje ich przyszłość.Kiedyś nie było szkół społecznych i szkoły,a szczególnie podstawowe stanowiły tygiel społeczny.Ja miałam bardzo różne koleżeństwo,część odpadała już w młodszych klasach,część dopiero w życiu dorosłym zeszła "na złą drogę",ale pamięć szkolnych lat pozostała i czasem ci tzw.łobuzy byli dobrymi kolegami.Przynajmniej mnie nie spotkało z ich strony nic złego.Masz rację Wolandzie,że po latach spotkawszy ich trudno wyprzeć się znajomości.Pozdrowienia,MK
-
2012/05/29 10:42:15
Dla mnie kodeks honorowy czy moralny, którym się kierujemy, powinien być naszym tworem, nie cudzym, Wolandzie.
-
2012/05/29 20:39:09
Ludzie w to wchodzą bo wydaje im się , że tam czeka na nich kasa i władza. Miernota może poczuć się przez chwilę kimś. Polityka głupia i krótkowzroczna. "Ojca chrzestnego" można pooglądać na ekranie.Tam były jakieś zasady ale i on dostał po łapach.W realnym życiu nie ma prawideł i zasad w tym świecie. Prędzej czy później tacy ludzie kończą źle i to nie koniecznie w betonowych butach na dnie jezior. Pozdrawiam Wolandzie
-
Gość: She, *.tmark97.revers.nsm.pl
2012/05/30 07:12:52
W Gdańsku to samo. Dziennikarze wiele mówią o latach dziewięćdziesiątych i "chłopakach z miasta", ale niewielu wie, jacy byli naprawdę. A oprócz swojej, nazwijmy - gangsterskiej twarzy - mieli też tę drugą, o której nie w każdym przypadku można mówić, że była zła.
-
Gość: Nieznajomy, *.dynamic.chello.pl
2012/05/30 10:23:19
Czy masz jakieś wiadomości o Ps. Słowik słyszałem że wyszedł z pierdla i beztrosko żyje gdzieś w kujawsko pomorskim, rozkoszuje się luksusami i ma gdzieś wszystko i wszystkich. Związał się z jakąś aptekarką i prowadzi hotel . Prawda czy fałsz ?
-
2012/05/30 11:04:49
@Kocico,
Powiedziałbym, że część nawet kompletnie mnie zaskoczyła, zejściem na ścieżkę przestępczą, najbardziej koleżanka po architekturze zieleni, co w okolicach Warszawy było żyłą złota (projektowanie ogródków nowobogackich spod W-wy), której było mało i dorabiała narkotykami
@Kira,
Niech sobie będzie i nasz prywatny, byle by był stały. Może inaczej, dopuszczam zmiany w kodeksie, ale to postępowanie należy dostosować do kodeksu, a nie kodeks do postępowania.
@Hanno,
Ojciec Chrzestny miał tę zaletę, że był świetnie napisaną powieścią, a w dodatku zrobiono genialną adaptację filmową :-))), drugą zaletą było to, że nie musiałem uczestniczyć w wydarzeniach z powieści.
@She
Po prostu: Gangsterami zostają zwykli ludzie, też mają uczucia, tyle że nie polecam bliższych związków z nimi
@Nieznajomy
Nie mam bladego pojęcia, co się z nim dzieje. Śledziłem losy bohaterów wojny, o której pisałem, Carrington po głupim wypadku na rowerze dostał pomieszania zmysłów i jest sądownie ubezwłasnowolniony, Lelkowi, jego przeciwnikowi, zostały jeszcze ostatnie dni odsiadki (nie więcej niż dwa lata- miał długoletni wyrok), część już odsiedziała swoje i teraz rzeźbi w gównie klepiąc biedę, właściwie najlepiej wyszedł ten typ, po którego porwaniu nastąpiła egzekucja porywaczy, ma jakiś legalny biznes i nie może narzekać na życie.
-
Gość: , 88.199.193.*
2012/05/30 11:29:14
KIEDYŚ WYDAWAŁO MI SIĘ ,ŻE PSEUDO GANGSTERZY MAJĄ JAKIŚ HONOR , DO CZASU JAK PRAWIE MNIE NIE WSADZILI ZA KRATY BO JEDEN Z DRUGIM BALI SIĘ PRZYZNAĆ DO WINY I MUSIAŁO SIĘ KILKU MIEDZY INNYMI JA PODŁOŻYĆ ŻEBY TE CIOTY NIE POSZŁY SIEDZIEĆ. GDZIE HONOR JAK SIĘ BRONI TYŁKA KOSZTEM KUMPLI. JOKO ONO
-
Gość: zdzicho, *.tktelekom.pl
2012/05/30 11:36:56
brak pracy i perspektyw zmusza młodych ludzi w Polsce do 'zejścia na zła ścieżkę' gdzie króluje przemoc,kradzieże i dilerka.niestety większość z nich kończy 3 metry pod ziemią lub za kratkami-co się tyczy wielkiej wojny gangów to w zeszłym roku ktoś skazał na 'wyrok śmierci' wiele osób z Katowic i okolic.
ps:strzelano tylko do wybranych celów-liczby ofiar lepiej nie podawać
-
Gość: masta, *.226.195.44.dormar.net.pl
2012/05/30 11:41:52
kto z Onetu :D
-
2012/05/30 19:02:51
"... to postępowanie należy dostosować do kodeksu, a nie kodeks do postępowania."

Święta racja!