Blog > Komentarze do wpisu

Problem- wypadek- demagogia.

            Zaczyna się od problemu. Niech to będzie niepokojąca ilość wypadków. W celu znalezienia sposobu rozwiązania problemu, określa się czynniki sprzyjające wypadkom. Później analizuje się możliwości redukcji tych czynników i wprowadza ograniczenia. Po każdym ograniczeniu do głosu dochodzą jednak demagodzy, buntujący się przeciw nim, twierdzący, że to ogranicza ich “wolność”. W cudzysłowiu, bo zachcianka nie ma nic wspólnego z wolnością.

            Zastanawiałem się, jaki przykład najlepiej zobrazuje ten mechanizm. Postanowiłem wybrać wypadek wózka widłowego. Nie dlatego, że ten rodzaj wypadków stanowi jakiś poważny problem, ale dlatego, że bardzo ładnie i przystępnie obrazuje ilość i różnorodność czynników wpływających na wypadki. Mam obawy, że większość czytelników teraz zrezygnuje z lektury, proszę zatem o cierpliwość, wiem że wózek widłowy nie jest fascynujący nawet dla mnie, a co dopiero dla pań, ale naprawdę ten przykład daje dobre pojęcie o rozwiązaniu problemu i dyskusji na ten temat.

 

            Wyobraźmy sobie taką sytuację: Operator wózka podniósł nierównomiernie rozłożony ładunek, jadąc na lekko pochylonej nawierzchni zrobił dość szybko ciasny skręt, w czasie którego podnosił maszt z ładunkiem, by go załadować na samochód dostawczy. Wózek podczas manewru się przewrócił. Przyczyny wypadku były takie:

  1. Człowiek źle ocenił sytuację.
  2. Nawierzchnia była nierówna.
  3. Ładunek był zbyt wysoko.
  4. Ładunek był nierównomiernie ułożony.
  5. Pojazd poruszał się zbyt szybko w ciasnym skręcie.

            Reakcją na wypadek szefostwa było wprowadzenie kontroli trzeźwości (zarówno na alkohol, jak i narkotyki) oraz wysłanie pracowników na dodatkowe szkolenia.

            Wśród pracowników podniósł się szum. Demagodzy zaczęli głośno krzyczeć. Mieli pretensje, że gdy jest wypadek, to cierpią pracownicy. Muszą chodzić na “głupie” kursy, zdawać “głupie” egzaminy, dmuchać w “głupi” alkomat i poddawać się “głupim” testom na narkotyki. A wypadku by nie było, gdyby plac manewrowy był równy, wózki większe i przystosowane do podnoszenia większych ładunków, a pracy mniej. I mało ich obchodzi, że wózki były sprawne, dostosowane do ładunku, tylko przepisy eksploatacji zostały naruszone przez obsługującego.

             Firma pozostała jednak niewzruszona. I..., co najważniejsze, miała rację. Podjazdów i zjazdów nie da się uniknąć, można wyrównać plac manewrowy kosztem olbrzymich nakładów finansowych, ale operatorzy i tak będą się stykać z pochyłościami i MUSZĄ WIEDZIEĆ, jak na nich się zachowywać. Można, również kosztem olbrzymich nakładów finansowych, kupić wózki większe niż potrzeba, ale operatorzy zaczną ładować więcej towaru jednocześnie, żeby nie robić 15 kursów, tylko 10. Nadal operator MUSI eksploatować wózek zgodnie z zaleceniami, o których nauczy się na kursach, a nader wszystko MUSI być trzeźwy, by ocenić prędkość, ciężar i rozmieszczenie ładunku, pamiętać o opuszczeniu masztu podczas jazdy i o innych regułach eksploatacyjnych. Bez TRZEŹWOŚCI I WIEDZY O ZAGROŻENIACH nie unikniemy zwiększonego ryzyka wypadków, a wydatki, których domagają się pracownicy w miejsce sprawdzania trzeźwości, mogą zarżnąć firmę i posłać wszystkich na bezrobocie.

             Zwrócę uwagę jeszcze na jedną rzecz: Im bardziej złożony jest problem, tym demagog więcej będzie mieć pseudologicznych argumentów. Na przykładzie tego wózka, może powiedzieć “odczepcie się od badania trzeźwości, wystarczy jak nie będziemy tak szybko skręcać, bo TRZEBA WIEDZIEĆ, jak jeździć”. Oczywiście  “trzeba wiedzieć”, ale uczyć się już nie trzeba, bo przecież szkoła jest głupia. Wracając do pseudoargumentów: To samo można powiedzieć o ułożeniu ładunku, podniesieniu go podczas jazdy, czy też  jazdy w poprzek nachylenia podjazdu. Pewnie, wszystko racja, tylko że to zależy od WIEDZY i TRZEŹWEJ oceny, nikt nie będzie tracić czasu na bezproduktywne roztrząsanie problemu, czy stan upojenia wpłynął w sposób decydujący na ocenę sytuacji, czy stało się to z innego powodu. Jest to zbyt uciążliwe, by nie powiedzieć “niemożliwe”. Po prostu eliminujemy stan nietrzeźwości i dostarczamy wiedzę, żeby załatwić kilka istotnych spraw naraz.

            Demagog powie: “Terefere, wystarczy że kierowca będzie zmęczony i będzie się zachowywał jak pijany i naćpany jednocześnie”. To prawda, odpowiem, ale nikogo nie stać na kontrolę czasu wolnego pracownika, by przypilnować jego snu, ani też nikt nie zamierza zamieniać go w niewolnika, który śpi na rozkaz. Testy na obecność alkoholu i narkotyków są dużo łatwiejsze do wykonania i nie ingerują tak w prywatność. A jeśli ktoś się nie potrafi powstrzymać od zażywania tych substancji, to jego miejsce jest na terapii odwykowej, a nie w pracy.

             Na finał pytanko: Zauważyliście, że demagog winą za wypadek obarcza wprowadzającego ograniczenia, a nie osobę te ograniczenia łamiącą??? Z czym się Wam to kojarzy???

 



czwartek, 31 maja 2012, baluwolanda.blog.onet.pl
Tagi: demagogia
-Woland.

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/31 14:53:28
Bardzo, ale to bardzo mądry i oddający prawdę, tekst. Dlatego nic więcej nie dodam, bo tak wygląda rzeczywistość, ta codzienna i od święta. Z czym mi się kojarzy? Nie ważne...Pozdrawiam serdecznie :-)
-
2012/05/31 17:21:06
No cóż, ten przykład z wózkiem widłowym nie do końca pasuje mi do naszych ostatnich dyskusji na temat zakazu posiadania narkotyków. Z firmy, która stawia takie, a nie inne wymogi, można się zwolnić. No i - oferuje ona konkretną kasę za konkretne zadania.
-
2012/05/31 17:49:16
@Cheronea,
Zdarzało mi się odpowiadać za bezpieczeństwo sporych grup ludzi, trochę mnie wałkowano na różnych kursach
@Kira,
Niestety, to działa w obie strony, ja też nie mogę się zwolnić od sąsiedztwa narkomana i jestem narażony na jego zachowania, czy chcę, czy nie. I okazuje się, że to jego wolność cierpi, a nie moja. A co dopiero mają powiedzieć rodzice dzieci, którzy woleliby uniknąć zabaw ich pociech z narkomanem. Podobnie, jak nie mogę się zwolnić od szalonych uczestników ruchu drogowego. Dlatego są przepisy.
-
2012/05/31 19:44:12
Ludzie mogą nie życzyć sobie sąsiedztwa z wieloma ludźmi, ale trzeba jednak wyczucia, by wiedzieć, co powinno być zakazane, a co - jednak tolerowane. Ja bym nie chciała, by moje dziecko spotykało się z dziećmi wszawymi, brudnymi, agresywnymi... Zagwarantujesz mi, że takie dzieci zostaną wyrzucone ze szkoły?
-
2012/05/31 20:10:08
No właśnie, Kiro, potrzeba wyczucia. Tak samo Ci nie zagwarantuję, że dzieci z wszawicą nie zostaną wyrzucone ze szkoły, jak Ty mi, że narkoman trafi na odwyk, ale za to prawo nakazuje dbałość o zdrowie dziecka i jeżeli rodzic nie będzie wywiązywał z obowiązku walki z wszawicą, może mieć ograniczone prawa rodzicielskie, a dziecko może być przekazane do placówki opiekuńczej. Natomiast narkoman, który nie chce się poddać leczeniu może trafić do więzienia. Na marginesie, zauważyłaś, że już zaczynasz używać sformułowań podobnych do demagoga z mojej historyjki, twierdzącego, że wypadek może też spowodować osoba zmęczona?
-
Gość: kocica, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/05/31 20:41:29
Uderz w stół,a nożyce się odezwą,mnie ten tekst przypomniał jak walczyłam z pracownikami,aby bezwzględnie stosowali się do przepisów BHP.Ludzie w naszym kraju bardzo nie lubią wszelkiego rodzaju zakazów i nakazów,uważają to jako ograniczanie ich wolności.Tak było od wieków,szlachta miała złotą wolność,po utracie państwa zaborca to był ciemiężyciel,więc patriotycznie było nie poddawać się jego prawu,dwudziestolecie międzywojenne trwało za krótko ,aby wyrosły pokolenia odpowiednio wychowane,okupacja i PRL wiadomo.My Polacy musimy się wreszcie nauczyć,że prawo,przepisy itp.nakazy i zakazy nie istnieją po to by utrudniać życie pojedynczym obywatelom,ale po to by całej społeczności żyło się lepiej tzn. łatwiej i bezpieczniej i nie ma znaczenia jakiej sfery dotyczą poszczególne przepisy.Chcemy żyć w państwie praworządnym to sami stosujmy się do prawa obowiązującego.Prawo oczywiście można zmienić,ale nie dla wygody wąskiej grupy,ale dla dobra całego narodu.Pozdrawiam,MK
-
2012/05/31 21:07:56
@Kocico,
Żebyś Ty wiedziała, jaką ja czujnością musiałem się wykazywać wobec moich pracowników. W obronie łażenia bez kasków pyskowali mi średnio co drugi tydzień, a robotę rozpoczynałem od obejścia terenu i sprawdzenia, czy nie ma czegoś, czym mogą sobie zrobić krzywdę. I naprawdę potrzeba było dużej wyobraźni, żeby przewidzieć, co mogą wymyślić. Doszłabyś na przykład, że twarda tektura, grubości 5mm, stosowana jako przekładka przy pakowaniu towaru na palety może być śmiertelnym zagrożeniem? Koledzy odkryli, że gdy wózek najedzie kołami napędowym na takie coś i doda się ostro gazu, to płyta wystrzeli spod kół z zawrotną prędkością i biada temu, kto stanie na jej drodze. Co nie przeszkadzało im się tak bawić.
-
2012/05/31 21:13:18
Wiesz jaką mamy mentalność. Przepisy są po to aby je łamać, wszyscy są winni tylko nie my itd. Każda kontrola to zamach na wolność obywatelską i pracowniczą a my nie lubimy ograniczania wolności. Że to głupie? To co? Najważniejsze , że nam pasuje. I tak to się kręci. Pozdrawiam
-
2012/05/31 21:26:06
@Hanno,
No widzisz, a ja lubię spokój, więc jeśli mi ktoś mówi "nie rób tak", to nie robię, żeby później oczami nie świecić i się dziwnie nie tłumaczyć. Z przepisów, najczęściej łamię przekroczenie prędkości, ale to nieświadomie, na autostradzie gdy się zagadam- w pewnym momencie, gdy widzę, że coś zbyt często mijam inne pojazdy, sprawdzam prędkość i zwalniam.
-
2012/05/31 21:48:47
Niektórzy lekceważą przepisy bhp, dopóki nie dojdzie do wypadku. Wtedy zaczyna się szukanie winnych, ale nie w sobie, tylko u innych. Jestem świeżo po szkoleniu bhp i włosy stają dęba, gdy widziałam przykłady, jakie pracownicy robią głupoty zwłaszcza na budowach.
-
2012/05/31 22:30:15
@dr Woland
jako człowiek który ceni sobie wolność ,nawet tę którą ty bierzesz w cudzysłów , pozwolę sobie dorzucić - demagogiczne wg Ciebie - trzy grosze. Po części masz rację tyle, że przyczyny są nie te. Trzymajmy się przykładu z wózkiem. Pracownik może sobie psioczyć nt. konieczności szkoleń , badania alkomatem itp. "pierdół" (celowo dałem cudzysłów). Pracodawca wymaga, pracodawca płaci to pracownik musi się dostosować , albo... wynocha. Za to pracodawca , własnym wózkiem , na własnym terenie oraz wobec braku postronnych ludzi w zasięgu wózka ,ma mieć prawo jeździć nim nawalony jak szpak , łapać towar kilkunastokrotnie przekraczający nośność wózka jednym widelcem i przewracać się na boki przy każdym zakręcie.

Przepisy ruchu drogowego są potrzebne i niezbędne by chętny demonstrować swą wolność nie naruszał mojej wolności. Dlatego też nie psioczę na przepisy które mówią że mam się trzymać jednej strony jezdni a nie jechać środkiem. Dlatego rozumiem ograniczenia prędkości , choć nie we wszystkich miejscach. Rozumiem potrzebę stosowania radarów i łapania kierowców , choć protestuję by traktować to jako źródło dochodów.
Dlatego nie podoba mi się nakaz jazdy w zapiętych pasach jeśli jadę samochodem sam !
-
2012/05/31 22:34:08
@Deva,
Najgorsze jest to, że zawsze, gdy się delikwenta przyłapie na łamaniu przepisów, człowiek stara się im rozsądnie wszystko wytłumaczyć: Dlaczego jest taki przepis i co grozi, gdy się go nie przestrzega, a on odpyskuje, że już tak przecież robił i nigdy nic się nie stało. O tym, to akurat wiem, bo gdyby n.p. instalacja wyleciała w powietrze, to wszyscy by wiedzieli, za wyjątkiem tych, którzy by stali tak blisko, że przed zejściem nie zdążyliby zamknąć oczu.
-
2012/05/31 22:41:25
@Yagy,
Wyobraź sobie, że na swojej posesji, swoim wózkiem, a nawet pożyczonym (Ty za niego odpowiadasz), możesz robić co chcesz, nie obowiązuje Cię żaden przepis, możesz nawet pod dozór techniczny wózka nie oddawać. Zapomnij tylko o ubezpieczeniu, ono w takich warunkach nie działa, a oczywiście jeśli się napatoczy osoba postronna i się jej coś stanie, to masz przerąbane. Ostatni egzamin przed UDT zdawałem nieco ponad 8 lat temu, wtedy przynajmniej tak było.
-
2012/05/31 23:09:27
Wolandzie, ale Ty jesteś tak samo znakomitym demagogiem. :) Ja proponuję rozwagę w stawianiu kolejnych ograniczeń. Bo czasami trzeba ograniczyć człowieka, a czasami - polepszyć warunki pracy (zmienić prawo).
-
Gość: kocica, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/05/31 23:12:04
Nie zgadzam się z tymi,którzy tu piszą,że jak właściciel sam tym wózkiem widłowym robi co chce na pustym placu to jego sprawa co mu się stanie,bo jeżeli ulegnie wypadkowi to trzeba go leczyć i wiadomo(Woland już na swoim blogu kiedyś to pięknie przedstawił),że jego składka ubezpieczeniowa nie pokrywa kosztów leczenia,lecz po trochu wszyscy płacący to ubezpieczenie,czyli za jednostkową głupotę wszyscy płacimy.Drugi przykład z nieszczęsnymi pasami bezpieczeństwa.Piszę nieszczęsnymi,bo wiem że większość kierowców w Polsce jest im przeciwna,a tymczasem tylko w znikomej ilości przypadków niezapięte pasy ratują życie,a przeciętnie to pasy zapięte! ratują życie i nie dopuszczają do kalectwa.Jeszcze o łamaniu przepisów na drodze,gdybyż nie było tak powszechne w naszym kraju to nie byłoby tyle śmiertelnych wypadków.Niedawno pewien mój znajomy kierując samochodem popełnił błąd,wyjechał na drogę pierwszeństwa z podporządkowanej nie zwróciwszy uwagi,że ma widok zasłonięty,natomiast drogą z pierwszeństwem mknął motocyklista ze znacznie przekroczoną prędkością ,skutek śmierć młodego motocyklisty.Tragedię przeżywają dwie rodziny,teraz sobie można gdybać jakby to było gdyby chociaż jeden z nich zastosował się do przepisów.Niech nam się nie zdaje,że jak nie stosujemy się do przepisów(jakichkolwiek)to ewentualna szkoda jest tylko nasza.Chyba,że jesteśmy sami na bezludnej wyspie,a to proszę bardzo "hulaj dusza piekła nie ma".Wolandzie dobrze,że poruszasz tak dla niektórych kontrowersyjne tematy,dziękuję i pozdrawiam życząc dużo zdrowia i wytrwałości w pisaniu,MK
-
2012/05/31 23:42:16
@Kira,
Oczywiście rozwaga jest potrzebna, dlatego zakazujemy handlu marihuaną, a nie kawą. Akurat demagogiem potrafi być większość dzieci w podstawówce, a nawet w przedszkolu (dlaczego, tato mi nie wolno, jak tobie wolno?) nie jest to zaskakująca umiejętność, dlatego staram się na blogu pisać o konkretach. Przede wszystkim, Kiro, dobrze jest się zastanowić, co jest naszym prawem, a co kaprysem rozpuszczonego bachora.
@Kocico,
Właściwie do tego się to sprowadza, że tylko na bezludnej wyspie nasze zachowania nie wpływają na innych. Nawet samobójstwo skutkuje tym, że ktoś musi nas pogrzebać, a ktoś inny przeżyje traumę z powodu nagłej, niespodziewanej śmierci. Co do pasów, to nie tylko ratują życie, ale przy drobnych stłuczkach z niegroźnymi prędkościami rzędu 30 km/h ratują przed kalectwem (jeśli ktoś nie wierzy, to niech spróbuje się rozpędzić i grzmotnąć głową w ścianę- pewnie nie osiągnie 30 km/h, ale i tak będzie dobry skutek).
-
2012/05/31 23:49:26
@drWoland
O! widzisz i tu się zgadzamy. Byle mi tego prawa nikt nie zechciał zabrać , dla "mojego bezpieczeństwa"

@Kocica
Dlatego składka nie powinna być obowiązkowa. Wtedy nie muszę płacić na intelektualnie zorientowanych w kierunku zera , za ich eksperymenty.
Za chwilę pod pozorem oszczędności na NFZ-ie nie będzie mi wolno ciupać siekierą bez unijnego glejtu....
Ja nie neguję bezpieczeństwa jakie dają pasy. Sam jeżdżę od zawsze zapięty.Nawet w czasach kiedy nie były obowiązkowe. Jednakże jeśli moje 'niezapięcie' nie naraża innych to nie powinienem być zmuszony do ich zapinania. Wolę korzystać z możliwości niż być przymuszanym, nawet jeśli chodzi o tę samą czynność czy rzecz.
-
Gość: kocica, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/06/01 00:12:39
@yagy,głupstwa,jeżeli nie będziesz płacił składki będziesz leczony za nasze podatki,bo w naszym państwie opiekę zdrowotną gwarantuje konstytucja,chyba że zmieni się w niej ten zapis,ale wtedy odezwą się głosy jakie to nieludzkie nie leczyć człowieka,tak,tak znam ten problem z drugiej strony też.Mówię Ci yagy-yagy tylko bezludna wyspa,a tam to sobie do woli pal,ćpaj,pij i jedź bez pasów z taką prędkością jaką wyciągnie twój bugatti,może być czerwony z resztą.Pozdrawiam mimo wszystko,MK
-
2012/06/01 00:33:13
W zakładzie pracy, bezpieczeństwa powinien przestrzegać również pracodawca. Nie zawsze
wysyła na odpowiednie, wymagane szkolenia.Nie mówiąc o naruszaniu przepisów bo czegoś tam nie zapewnił pracownikowi w ramach "oszczędności" W zakładzie gdzie pracodawca wielką wagę przywiązuje do przepisów, wzbudza irytację co najmniej, bo trzeba myśleć jak je obejść ;)))Generalnie nie lubimy sztywno ich się trzymać :)taka przewrotna natura czy cUś? . Mnie się zdarza gdy jadę sama i na drodze jest pusto przekraczać prędkość.:)chociaż widzę znaki. Nie polecam łamania przepisów:))w żadnym razie .
-
2012/06/01 00:51:06
@Kocica
zaiste! konstytucja gwarantuje opiekę zdrowotną każdemu obywatelowi, eee to powiedz po co żądają od nas w przychodniach i szpitalach 'dowodu' ubezpieczenia ?

"Nieludzkie jest nie leczyć.." a jakoś się często nie leczy... i ?

ależ dlaczego mam się udawać na bezludną wyspę by się napić i zapalić ?
przejdź się w sobotni wieczór po rynku dowolnego miasta.. piją, palą...
gdyby nie było zakazane to by i ćpali.

Jeśli jedziesz sama to co komu ma przeszkadzać czy masz zapięte pasy czy nie?

a prędkość... może zabić tego który przekracza - jego wola , mała strata - ale może zabić kogoś innego , niechętnego prędkościom. To ekstremalne naruszenie czyjeś wolności.
A to wolność jest najważniejsza. Zarówno własna jak i innych.
-
2012/06/01 09:21:50
@Yagy,
Uparcie mylisz wolność z kaprysem rozpuszczonego bachora. Możesz jeździć do woli bez pasów po prywatnej posesji. Znowu- musisz zapomnieć o ubezpieczeniu (w sensie odszkodowania) w razie wypadku, ale jeździj do woli dookoła swej stodoły. A co do prawa: tu nie ma kwestii mojej zgody, tak ono po prostu wygląda, a jeśli wypadki "miłośników wolności" staną się PROBLEMEM SPOŁECZNYM, to prawo zostanie zmienione, to zależy od szkodliwości społecznej i możliwości przeciwdziałania problemowi.
To o czym piszesz, to wybór priorytetu, nie odmowa leczenia. Wiem, że leczy się nawet bezdomnych, bo sam byłem z jednym na sali w roku 1998, jednak ich dostęp jest utrudniony. Z prostego powodu: Wybiera się priorytet. Tak jak na wojnie, lekarze omijają lekko rannych i tych, którzy zaraz umrą i są małe szanse na uratowanie, tak i w wypadku braku funduszy obiera się kolejność.
@Wando,
Każdy poważny zakład na szkolenia wysyła, jedynie małe, niskokapitałowe firmy próbują oszczędzać na szkoleniach i bezpieczeństwie. Jeśli jest problem, to z przestrzeganiem przepisów, nie tylko przez załogę niskiego szczebla, ale przez kierownictwo, któremu się nie chce ruszyć tyłków do "nieistotnych" spraw.
@Kocico,
Leczenie, ale też śledztwo w sprawie wypadku, utrudnienia w ruchu, być może problemy psychiczne rodziny, której ciężko będzie wyjść z szoku, zwłaszcza jeśli sprawa dotyczy młodych. Ba, nawet, jeśli byśmy mieli kapitalizm absolutny, zero ingerencji państwa, to kogoś niewinnego wypadek spowodowany przez rozkapryszonego bachora dotknie w ten, czy inny sposób.
-
2012/06/01 09:40:59
Alez Wolandzie,mylisz się wózek widłowy jest super fascynujacy;)
-
2012/06/01 09:49:30
@Rudaroza,
Cudownie, następny post poświęcę tokarce.
-
2012/06/01 12:15:04
Tokarki też są ciekawe ;-)

Wracając do meritum. Postanowiłem wyjść z szafy, ponieważ widzę kilka postów zdających się sugerować, że lekceważenie przepisów bezpieczeństwa to jakaś rdzennie polska cecha. Nie uogólniałbym; nawet w przypadku narodu tak, zdawałoby się, zdyscyplinowanego jak Holendrzy widziałem rzeczy jeżące szczecinę na głowie. Wyścigi wózków (żeby w temacie), "straszenie" przechodzących najechaniem widlakiem... Jeden nawet wyleciał z zakładu za dowcipasek, który o mały włos skończyłby się tragicznie dla kolegi. Powody widzę raczej w zwykłym ludzkim braku wyobraźni, niż w jakiejś stricte narodowej cesze.

Lurker pozdrawia.
-
2012/06/01 12:15:23
"Przede wszystkim, Kiro, dobrze jest się zastanowić, co jest naszym prawem, a co kaprysem rozpuszczonego bachora."

Wolandzie, tego się nie da raz na zawsze i dla wszystkich ustalić. Jak z moralnością. Jak z "powinnościami obywatelskimi". Jak z dylematem, czego słuchać: sumienia czy prawa. (To znaczy - JA tego dylematu nie mam.) Każde nasze zachowanie wpływa na innych. Ale to nie znaczy, że nasze dobro jest mniej ważne od dobra ogółu. Gdyby tak było, musielibyśmy rodzić/płodzić dzieci, by uchronić się przed całkowicie przecież możliwą zapaścią demograficzną (czy prawdopodobną, to już inna sprawa). ;) Dlatego nie ma obiektywnego sądu, co wolno, a czego nie wolno; co trzeba, a czego nie trzeba.
-
2012/06/01 12:59:14
@Woland
O! Twoje porównanie do rozkapryszonego bachora jest jak najbardziej na miejscu.
Rozwijając tę analogię, rozkapryszony bachor jest ubezwłasnowolniony , decydują za niego rodzice, rodzice lepiej wiedzą co dla niego lepsze. I tak jesteśmy przez prawo, przez rządzących traktowani. Jak rozkapryszone dzieci. Jak bydło. Jak niewolnicy.
w końcu Pan wie lepiej co niewolnik potrzebuje. Ptaszkowi w klatce też lepiej niż na wolności, bo ma żarcie , może ćwierkać do woli i nie napadnie go sokół.
Jedyne ryzyko to gdy pijany właściciel pomyli kanarka z cytryną....

Czy wybór priorytetu zmienia coś w sentencji: "Nieludzkie jest nie leczyć... "
Podkreśliłeś jedynie bezsensowność tego zdania.

Dalej nie dociera do ciebie że jeśli płacę to wymagam.
I nie jest dla mnie istotne ile się płaci. Jako klient chcę zapłacić jak najmniej.
Więc jeśli płacę - pod przymusem - na NFZ , to się domagam.
I nie mam żadnych 'uczuć społecznych', zdecydowanie wolę by mnie w pierwszej kolejności
wyciągnęli drzazgę z palca niż komuś ratowali urwaną nogę.

Każdemu jak już brakuje argumentów przeciw wolności , rzuca tekstem, że "my z podatków musimy leczyć..." Dlatego należy zlikwidować obowiązkowe daniny na nfz-y i inne takie.
Niech każdy bierze odpowiedzialność za własne życie.
Granicą wolności człowieka winna być wolność innego. Dlatego przekraczanie prędkości nie,
a jazda bez pasów ( w przypadku samotnej jazdy samochodem ) tak.


-
2012/06/01 12:59:45
@Padre Lurker,
Tokarki są ekstremalnie ciekawe, za komuny, gdy na kierownicze stanowiska starano się desygnować partyjnioków, wysyłano ich na WUML, bądź inżynierskie studia zaoczne podrzędnych politechnik, na kierunek : "Obróbka skrawaniem". Czujesz klimat? Studia o tokarce!!! I potem taki inżynier zostawał kierownikiem, któremu raportowałem, że nie można zwiększać produkcji przez dalsze podgrzewanie roztworu, bo jest przegrzany i istnieje ryzyko kawitacji, zwłaszcza że wyszliśmy poza zakres pomiarowy i nie znamy faktycznej temperatury, on patrzył na mnie, jakbym użył obraźliwego słowa.
-
2012/06/01 13:01:16
@Kiro,
Tak, nie da się raz na zawsze i dla wszystkich ustalić, ale coś trzeba ustalić, a brak reakcji, to też reakcja
-
2012/06/01 13:08:50
@Yagy
Jak płacisz za BMW w wersji podstawowej, nie wymagaj od niego osiągów serii M. Znowu się dziecku wydaje, że taki szmal wydał na ubezpieczenie, że po prostu wszyscy klękamy i podziwiamy??? A Twoje ubezpieczenie jest na "Malucha", nawet nie na podstawowy model BMW 1. Oczywiście, że granicą jest wolność drugiego człowieka. Nie sądzę, by czyjakolwiek rodzina miała ochotę opiekować się roślinką, której by się nic nie stało w drobnej stłuczce, gdyby przypięła pasy, więc nie dodawaj ludziom roboty.
-
2012/06/01 13:16:39
A tak po znajomosci nie mozesz o polerce z okrawarka?Wlasnie mi sie zepsula i moze dowiedzialabym sie jak to cholerstwo naprawic,a Tobie zadna roznicca,jak mniemam,czy tokarka czy polerka;)
-
2012/06/01 13:23:32
@Woland
Tyle ,że ja nie płacę za BMW. Ja płacę za samochód.
Nikt mi nie powie jaki to samochód będzie.
Od decyzji urzędasa będzie zależeć czy trafi mi się porsche czy resorówka...

Co do opieki nad roślinką... jestem zwolennikiem eutanazji.

-
2012/06/01 13:24:53
@Rudaroza,
Pewnie, że mogę i o polerce, chociaż pisuję o bezpieczeństwie, a nie o naprawach, najpierw musielibyśmy zdiagnozować problem, bo "zepsuła się", to pojęcie mało techniczne :-)
-
2012/06/01 13:29:07
@Yagy,
Będzie taki, ile jest pieniędzy, ale nie świadczy o roztropności zakładanie, że zrzucasz się na Porsche, płacąc nieprzesadnie wielkie raty
Możesz być zwolennikiem eutanazji, ale nie każdy ma się ochotę jej poddać, nawet spośród tych wymagających stałej opieki.
-
2012/06/01 13:34:27
@Yagy,
Co do Twoich zaś lamentów nad przymusem, występuje on tam, gdzie ma to duży wpływ na innych, a więc gdzie naruszane są cudze granice wolności, nawet gdyu tego nie zauważasz, nie żyjesz sam na tym świecie.
-
2012/06/01 13:44:42
@Woland
Ale co mnie obchodzi ile jest pieniędzy. Nikt się mnie nie pyta czy i ile chcę płacić. Nikt mi nie mówi, że jak zapłacę tyle ,to dostane tyle. W dodatku im więcej zarabiam tym więcej mam płacić i nie ma to żadnego związku z jakością usługi.
Ba nawet jest powiedziane że jeśli zapłacę dwa razy mniej niż X-iński to i tak dostanę taką samą opiekę jak on.
Mam się złożyć cHGW na co, ponoć na samochód, ale jak mnie przewiozą hulajnogą to mam skakać z radości. Bo pieniądze zamiast na samochód zostały wydane na analityka który sprawdzał na allegro jakie są ceny samochodów.

Jak ktoś nie ma ochoty poddać się eutanazji to przestaje być to eutanazja a staje się mordem. Eutanazja z definicji jest dobrowolna.
-
2012/06/01 13:50:38
@Bo i nikt nie musi pytać, to nie jest sprawa, która dotyczy tylko Ciebie. Nie musi Cię obchodzić ile jest pieniędzy, co mnie to obchodzi, czy Ty będziesz zdziwiony zakresem opieki, czy nie. A pojęcie "taka sama opieka" odnosi się do równych kryteriów selekcji. Jak zostaniesz prezydentem albo prymasem, to będziesz absolutnym priorytetem. A jak znajdą Cię zapitego pod śmietnikiem, to odczekasz swoje, zanim się specjaliści Tobą zajmą.
-
2012/06/01 14:08:41
No i o tym mówię, nikt mnie nie pyta a powinien. Nie musi bo takie jest prawo.
Tak jak twój ulubiony prokurator .. może trzymać gościa dwa lata , bo mu wolno , bo takie jest prawo.
A jakim prawem ktoś określa że prymas to lepszy od pijaka ? Bo co ?
Tym się różnimy , ty segregujesz ludzi na lepszych i gorszych a ja chcę by byli równi i mieli takie same prawa i mogli z nich tak samo korzystać. By jakiś urzędas albo jakiś inny 'mondry' drWoland nie zabraniał im robić tego co lubią.
-
2012/06/01 14:10:28
@Woland
nb. zabieranie komuś kasy bez pytania to kradzież ...
-
2012/06/01 17:00:02
@Yagy,
Powinien na tyle, na ile się pyta w cywilizowanej społeczności, czyli podczas wolnych wyborów, a potem Yagy, to już się musisz dostosować, bo nikt NIE POWINIEN konsultować z Yagym byle pierdoły dotyczącej życia społecznego. A nikt Ci nie zabiera, tylko nakazuje się ubezpieczyć, a to różnica. Podobnie, jak społeczność nakazuje Ci płacić na wojsko, policję i sądownictwo oraz system penitencjarny, szkolnictwo, etc..
-
Gość: kocica, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/06/01 18:16:30
Zwykle piszę jeden komentarz,a tu znowu coś wystukam.Wolandzie!Podziwiam cierpliwość.Trafił na twój blog komentator nawet niegłupi,ale upier...wy i uważający ,że jego musi być na wierzchu.Pozdrawiam,MK
Ps.Tokarka może i jest bardzo ciekawa,szczególnie że dobry tokarz to cenny pracownik,MK
-
2012/06/01 23:44:11
Wymiana zdań między Wolandem a Yagy'm zaczyna być konstruktywna, może kiedyś dojdą do porozumienia. ;)
-
2012/06/02 17:21:48
@Woland
O "wolnych wyborach" można porozmawiać w w zupełnie innym wątku.
Wiadomo że urzędasy nie konsultują z nikim niczego.
Nawet jakiś pa wiceminister czy sekretarz stanu - już nie pamiętam czego tyczyło -
koalicja sienie zgodziła -> a pan wiceurzędas zapowiedział że po wyborach on i tak do tematu wróci. I co ? I nic. Nikt go nie zwolnił, nikt mu nic nie zrobił.. Gość powinien dostać wilczy bilet na pracę w jakiejkolwiek instytucji państwowej.

@deva
Szanowna devo. Z punktu widzenia zwolennika SLD być może nasze poglądy są zbliżone.
dr Woland chce reformy obecnego systemu, wskazuje na patologie które w nim występują.
Ja natomiast uważam, że problemy tkwią w założeniach. dr Woland chce pudrować gangrenę , ewentualnie coś tam wyciąć licząc że się zagoi, a ja chcę amputacji.
drWoland chce by o różnych aspektach życia społeczeństwa 'ktoś' decydował. Piętnuje gdy ten ktoś jest głupi, lub działa na granicy prawa. Ja chcę by decydowały zasady i przepisy.
A urzędnik ma wykonywać nie decydować.
-
2012/06/02 19:13:36
@Yagy,
ja także jestem zdania, że życiem powinny kierować DOBRE I JEDNOZNACZNE przepisy prawne, a urzędnik powinien tylko je wykonywać, a nie interpretować według własnego widzimisię. Pozdrawiam
-
2012/06/02 20:59:43
@Yagy,
Przecież Tobie nie chodzi o żadną gangrenę, tylko o spełnianie Twojego widzi mi się, rządy ludu już były, komuna była, anarchia też. Dyskutowaliśmy już o tym, że nie wszystko da się ująć przepisami i wydawało mi się, że wytłumaczyłem to jasno, jak koniowi na miedzy- ktoś musi interpretować przepisy, na pewno nie lud.
-
2012/06/02 21:16:47
@Yagy,
Zdaje się, że wyszliśmy od przepisu o zapinaniu pasów bezpieczeństwa. W czym konkretnie on Ci się wydaje niezrozumiały, że według Ciebie wymaga interpretacji urzędasa???
-
2012/06/02 21:44:27
@Woland
Z zapinaniem pasów to przykład debilnego prawa, które należy zmienić.
Za to jednoznacznego i nie wymagającego interpretacji.
Dobre prawo nie wymaga interpretacji.
Jakoś w przepisach ruchu drogowego ( poza paroma kwiatkami )
da się określić wszystko precyzyjnie. Zerknij na Kodeks Hammurabiego. Dało się wtedy , da się i teraz. Tyle ,że nikt tego nie chce. Bo w mętnej wodzie ryba lepiej bierze. Władzy jest na rękę taki chaos pełen niejasności.

-
2012/06/02 22:06:41
@Yagy,
To Ty uważasz ten przepis za debilny, ja tak nie uważam. I jakoś nie tęsknię do kodeksu Hammurabiego.
-
2015/12/16 21:01:42
Ludzie muszą zrozumieć, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. W szczególności jeśli chodzi o wózki widłowe :)
-
2015/12/16 23:37:27
O to właśnie chodzi, ważniejsze są jedynie podnośniki kubełkowe :-)