Blog > Komentarze do wpisu

Notka- patriotka.

            Patriotyzm, to miłość do Ojczyzny. Tak najkrócej go można określić i chyba nikt przesadnie nie będzie z tym polemizować. Problem w tym, że słowo „kochać” każdy interpretuje inaczej. Dzisiaj moja interpretacja.

            Miłość kojarzy mi się przede wszystkim z rodziną. Nie z tym z czym się kojarzy nastolatkom: wspólna zabawa i seks, facet stawia, a jak trzeba dostanie w obronie czci wybranki po mordzie, a kobieta w nagrodę go podziwia i obdarza swymi wdziękami. Tak to się mogą bawić dzieci. Nie wyobrażam sobie dojrzałej miłości bez odpowiedzialności. I tu tkwi klucz do mojego wyobrażenia patriotyzmu. Nie gorące zapewnienia o miłości ojczyzny, nie barwy narodowe i darcie mordy na stadionie, ale ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Zauważmy przy tym, że odpowiedzialność nie wyklucza zapewnień o miłości- jak ktoś ma ochotę to wykrzyczeć, to nie ma sprawy, byle tym krzykiem nie budził sąsiadów, ani im nie przeszkadzał w pracy lub odpoczynku. Jak ktoś chce paradować w barwach narodowych- również nie dzieje się nic złego. Zło się zaczyna dopiero, gdy człowiek przyodziany w te barwy uważa, że uprawniają go do robienia rzeczy podłych: do napaści na innych, do oszczerstw, intryg, wyłudzeń, kradzieży, wandalizmu.

            Odpowiedzialność, to mozolna praca. To systematyczna nauka i doskonalenie umiejętności. Nauka nie musi oznaczać wiedzy naukowej, bo uczyć się można rzemiosła, sztuk artystycznych, sportu. Człowiek bez szkolnej wiedzy wcale nie jest dyskwalifikowany. Nikt nie ma szlabanu na miłość, także na miłość do Ojczyzny.

            Tak, jak rodzina składa się z jej poszczególnych członków, tak Ojczyzna składa się z obywateli. Dobro obywatela, to dobro Ojczyzny i na odwrót. Niby proste, ale znowu problem polega na tym, że pojęcia takie, jak zło i dobro są bardzo elastyczne- można je naciągnąć, jak gumę w gaciach. Uściślę więc: Przez dobro obywatela rozumiem danie mu umiejętności i możliwości samodzielnego życia, tak jak przez dobro dziecka rozumiem to samo. Gdy dziecko jest małe, karmimy je. Przychodzi jednak czas, gdy dziecko mówi „jestem głodne”, a my mówimy mu: „zrób sobie kanapkę”. Później przyjdzie czas, gdy powiemy dziecku: „a teraz już czas samodzielnie zarobić na to, co jest w lodówce”. Tak jest dobrze i dla dziecka, i dla całej rodziny. Tak też jest dobrze dla obywatela i Ojczyzny. Zło się pojawia wtedy, gdy dziecko oczekuje więcej, niż rodzice mogą dać. Zło się pojawia wtedy, gdy dziecko pomimo wejścia w dorosłość, nadal oczekuje finansowania przez rodzinę. Zło pojawia się również, gdy rodzina próbuje wykorzystać dziecko,  jak siłę roboczą, pracującą na kogoś, kto ma wszelkie możliwości, by samemu pracować. Tak samo jest z Ojczyzną.

            Nie sposób mówić o patriotyźmie bez historii. Tak, jak w rodzinie powinno się wykorzystywać doświadczenia przodków, tak identycznie należałoby robić dla Ojczyzny. Przy czym doświadczenia, to SUKCESY i PORAŻKI oraz ich geneza i skutki, także długoterminowe. Wyobraźmy sobie rodzinę, w której wujek Ziutek był alkoholikiem i zapił się na śmierć. Nie możemy w imię świętej pamięci wujka Ziutka wmawiać dzieciom, że wujek był dobry i pracowity, ale zakochał się w złej ciotce Brunhildzie, która go porzuciła. Wtedy się rozpił z rozpaczy i zmarł, dlatego odtąd wiemy, że rodzina Brunhildy, to nasi śmiertelni wrogowie. Niestety, trzeba dziecku jasno i klarownie wytłumaczyć, ze wujek zmarł, bo za dużo pił i wszystkiego, z nieszczęśliwą miłością do Brunhildy włącznie, używał jako pretekstu do picia. Możemy (wręcz powinniśmy) za to dodać, że brat wujka Ziutka, Zdzisiek, opuścił towarzystwo Ziutka, gdy zauważył jak pije, zawsze go pociągały motocykle, więc kupował używane maszyny i je mozolnie naprawiał, a dziś ma znany na cały powiat warsztat samochodowy, do którego zapisy są na trzy tygodnie naprzód. To samo jest z historią. Musimy wreszcie dojrzeć do tego, by nauczać także o błędach naszych przodków. Zamiast się podniecać sukcesami militarnymi Chrobrego, powinniśmy wreszcie zauważyć, że jego tendencja do rozwiązywania wszystkich problemów tępą siłą, przyniosła bankructwo Królestwa Polskiego i wpędziło kraj na długich trzysta lat w stan agonalny- niewiele brakowało, by Polska na zawsze znikła z mapy Europy. Warto też dodać, że ostatni z dynastii Piastów, Kazimierz III Wielki, pomimo braku sukcesów militarnych na miarę swojego ojca, Władysława I Łokietka, dzięki umiejętnej dyplomacji i świetnej reorganizacji gospodarki sprawił, że państwowość polska okrzepła i miała szanse przetrwać po dziś dzień.

            Ostatnią sprawą, o której chcę napisać, to śmierć za Ojczyznę, ewentualnie śmierć za rodzinę. Ostatnią nie bez powodu, taka jest hierarchia ważności. Poświęcenie jest tematem bardzo chwytliwym. Dwa lata temu w notce na podobny temat wspomniałem mojego kolegę, który gdy popił, zarzekał się z ogniem w oczach, że dla swojego syna, bądź swojej żony, to chętnie oddałby życie. Cały wic polega na tym, że zarówno jego synowi, jak i jego żonie, na cały siusiak było jego życie- dziecko potrzebowało ojca, a żona męża. Opój, który wyrażał gotowość pójścia na śmierć, niczego tak naprawdę nie ofiarowywał, gdyż i bez jego śmierci nie było go przy rodzinie. To samo dotyczy śmierci za Ojczyznę. Ojczyzna nie potrzebuje trupów- są bezużyteczne. Ojczyzna potrzebuje obywateli pracujących dla jej dobra. Obojętnie jak i gdzie, byle uczciwie, bo nieuczciwość tworzy wrogów, a Ojczyzna nie potrzebuje wrogów. Ojczyzna potrzebuje partnerów. Nie potrzebuje łaski, potrzebuje uczciwej wymiany dóbr, zarówno takich jak wiedza i praca, jak i dóbr materialnych. Czy zatem śmierć za Ojczyznę, to fikcja bez znaczenia??? Nie, nic podobnego. Tyle, że nie chodzi tu o ŚMIERĆ, lecz o WYKONYWANIE SWOJEGO OBOWIĄZKU. Bywają sytuacje, gdy z racji roli, którą przyszło nam pełnić, zostaliśmy obdarzeni nadzwyczajnym zaufaniem, jak kapitan na statku. Kapitan schodzi ostatni. Jego ludzie ślepo wykonywali jego polecenia, wypompowywali wodę z zagrożonych pomieszczeń narażając się na zalanie, ratowali ludzi i dobra ufając, że kapitan wie, co robi. Czasem ktoś tracił życie, ale gdyby nie wypełniał obowiązku, zginęliby wszyscy. Czuwający nad wszystkim kapitan upewnia się, że wszyscy żywi się ewakuowali, dopiero on opuszcza pokład. Zauważmy, że tu nie chodzi o ŚMIERĆ. Tu chodzi o WYPEŁNIENIE OBOWIĄZKU. I pamiętajmy, że na co dzień, ten obowiązek wygląda zupełnie inaczej. Dużo bardziej prozaicznie.

 

            A tuż po północy, wraz z samym początkiem piątku, kolejne przygody świętego Sławomira od Dwóch Światów. Tym razem będziemy golić buraki, a święty dozna oświecenia i napisze bestseller. Zapraszam- kliknij.



czwartek, 08 listopada 2012, baluwolanda.blog.onet.pl
-Woland.

Polecane wpisy

Komentarze
2012/11/08 11:14:38
A cóż ja mały robaczek mogę dodać to tego wspaniałego tekstu? Nic! Mogę tylko z szacunkiem zgodzić się z treścią. Serdecznie pozdrawiam i oczywiście czekać będę na dalsze dzieje Sławomira :-)
-
2012/11/08 14:42:29
bardzo ciekawe
-
Gość: kocica, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/11/08 16:29:28
Właśnie dzisiaj rozmyślałam nad blogosferą i przyszła mi taka myśl,Stanisław Lem powiedział kiedyś,że dopiero internet uświadomił mu ilu głupców jest na tym świecie,a ja mam przeciwne odczucie,bo dzięki internetowi poznałam wielu bardzo mądrych ludzi i to internet pozwala im się ujawnić.Ty Wolandzie jesteś jedną z najjaśniejszych gwiazd wśród mądrych blogowiczów,a ten tekst o patriotyzmie powinien być bardziej rozpowszechniony,może nawet trafić do szkół.Dzieciom i młodzieży ciągle jeszcze wpaja się pojęcie patriotyzmu związanego z walką z wrogiem,a Ty tak pięknie i jasno pokazałeś czym naprawdę jest patriotyzm.Jeśli chodzi o naukę historii to też niestety bardziej eksponuje się władców wojowniczych niż budowniczych.Wspomnę tylko o Jagielle,którego kojarzymy tylko z Grunwaldem,a nie z jego udaną i przewidująca polityką,która dała podwaliny do wielkości Rzeczpospolitej.Z nowszej historii ciągle wraca się do powstań ,zresztą nieudanych,wyniszczających naród i kraj,a nie kładzie się nacisku na działalność "u podstaw" dającą rozwój tego kraju i jego obywateli.My Polacy jesteśmy dumni,gdy mieliśmy wśród przodków jakiegoś powstańca,ale przemilczamy dorobek Wielkopolan,a wręcz pracowici Poznańczycy,czy oszczędni Krakowianie są często przedmiotem niewybrednych żartów.Dziękuję za ten tekst.Życzę Ci zdrowia,pomyślnych wyników i dalszego pisania mądrych felietonów,MK
-
2012/11/08 18:40:11
Dobry wieczór Wolandzie !!!! Hmmm... Może tak właśnie należy tłumaczyć niektórym, co to jest PATRIOTYZM lub OJCZYZNA. Prostymi słowy, prostymi przykładami i w sposób przystępny. Taka "praca organiczna od podstaw" - jak kiedyś "pozytywiści". Bo rzeczywiście Polakowi, zwłaszcza nastolatkowi brak tej elementarnej wiedzy o PAŃSTWIE i samym sobie. Kiedyś uczono tego w szkołach, przynajmniej podstaw wiedzy obywatelskiej - dzisiaj mamy tylko indoktrynacje kościelna !!! Brawo Wolandzie !!!! Miłego wieczoru życzę !!!
-
2012/11/08 19:54:28
Wielu ludziom patriotyzm kojarzy się niestety tylko z wymachiwaniem szabelką i demonstrowaniem na marszach niepodległości. Rzecz w tym, że nie liczą się słowa, tylko czyny i uczciwa praca każdego - od przysłowiowej sprzątaczki do profesora.
-
2012/11/08 21:46:55
@Cheroneo,
Jaki "mały robaczek", to TY siedzisz po uszy w książkach historycznych i mogłabyś mnie spod tablicy do ławki z niedostatecznym pogonić, gdybyś tylko chciała, choć wiem, że mi oszczędzisz tego wstydu i tego nie zrobisz.
@Kocico,
Dziś to chyba kobiety chcą mnie rozpuścić pochwałami, jak dziadowski bicz. Z tym nauczaniem jest (a przynajmniej było) tak, jak piszesz, właśnie na walkę był kładziony nacisk. Co mnie dzisiaj niewyobrażalnie drażni, to że w programach popularnonaukowych, które docierają do najszerszego odbiorcy, pomija się ile zła nastąpiło w wyniku tępego zwalczania się stronnictw w I i II Rzeczpospolitej. Ostateczny upadek Rzeczpospolitej Szlacheckiej nastąpił przecież w wyniku strachu przed postępową, jak na owe czasy, Konstytucją III Maja, gdy konserwatyści poprosili carycę Katarzynę o pomoc.
@Sarmato,
Witaj w moich progach. Od czasu kiedy mieszkam w Irlandii, straciłem kontakt z młodzieżą w Polsce, ale to, co widzę w internecie nie nastraja mnie optymistycznie. Dzięki i miłego wieczoru.
@Deva,
Dokładnie, ale uczciwa praca wymaga stałego wysiłku, to jest to, co sprawia, że wszelkiej maści leniwcom trzęsą się portki na samą myśl o codziennym trudzie.
-
2012/11/09 12:03:13
Podoba mi się taka postawa. Podoba mi sie o wiele bardziej niż postawa tych, dla których patriotyzm zaczyna się i kończy na wywieszeniu flagi 11. listopada. Malo tego, potrafią oni z pogardą spoglądać na tych, którzy tego nie zrobili - i to wkurza mnie w nich najbardziej. Bo moge zrozumieć, ze na codzień ktoś "nie ma czasu na patriotyzm", więc jest nim od święta - ale dlaczego pogardza innymi patriotami, którzy nie lubią tak ostentacyjnych gestów?
Najbardziej zaś nie podoba mi się dzielenie Polaków na "patriotów" i "zdrajców", tylko dlatego, że mają oni inną wizję Polski, niż ta jedynie słuszna.
Kiedyś ukułem definicję różnicy między patriotą i nacjonalistą. Otóż patriota, to ktoś, kto kocha swój kraj i nic więcej go nie obchodzi, natomiast nacjonalista to ktoś, kto musi mieć wyraźnie sprecyzowanego wroga Ojczyzny, aby mógł go nienawidzieć.
-
2012/11/09 13:15:19
@Nitager,
Dokładnie, nacjonalista nie da rady bez wroga, on go musi mieć, gdyż sensem jego istnienia jest destrukcja i walka, a nie budowa i współpraca. Zastanawiam się nad jeszcze jedną cechą nacjonalisty: Nacjonalista bardziej zajmuje się tym, co KTO INNY powinien zrobić dla Ojczyzny, on sam jakoś nie przejawia skłonności do niczego, jemu się tylko należy. Gdy wychodzi na ulicę, to ŻĄDA. Nikogo innego, niż on sam i jego koledzy, nie uważa za obywatela.
-
2012/11/09 15:03:16
Własny szablon na odpowiedzialność jako człowieka i obywatela można pewnie wypracować.Tak jak mówisz mozolną pracą nad samym sobą. Ci co tego nie potrafią korzystają z "gotowców":) A te jakie są obserwujemy właśnie:)Klarownie wyłożyłeś wszystko:) niewiele można dodać. Pozdrawiam:)
-
2012/11/09 18:54:54
@Wando,
Czasami zachodzę w głowę z czego niektórzy obywatele korzystają, brak mi pomysłów, by wytłumaczyć niektóre masowe zachowania.
-
2012/11/10 09:45:26
Nic dodać nic ująć. Dbałość o efektowność na ogół nie idzie w parze z dbałością o efektywność.
-
2012/11/10 10:26:02
Nasza miłość do kraju tkwi,
choć oszołom z niej drwi,
w odpowiedzialności i wobec niego w obowiązkach,
które są
dobrostanu i spokoju zaczynem i plonem w zawiązkach.
Kochać kraj - to znaczy być mądrym gospodarzem,
nawet wśród niesprzyjających i chmurnych zdarzeń.
Oddać swą moc i kreatywność ojczyźnie na służbę,
mając odpowiedzialność i mądrość za drużbę.
Tradycja i historia łączy wszystkich nas,
pomimo zróżnicowanych poglądów mas.
Świętujmy więc "Razem dla Niepodległości"
w świątecznej i wspólnej społecznej radości.

Twoja Notka-Patriotka wszelkie aspekty w ramy ujęła,
Dobrze by było,
żeby choć część grupy "inaczej myślącej" takie znaczenie patriotyzmu pojęła.
*Kłaniam się, pozdrawiam i ślę serdeczności***



-
Gość: nemo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/11/10 10:55:09
Tekst dobry ,chociaż nie jestem zwolennikiem słów górnolotnych oraz patosu.Tak na marginesie:był kiedyś taki serial pt. "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy"w którym to był taki tekst "jak będziemy tacy dobrzy jak oni,to będą nas szanować".Chodziło o Polaków z poznańskiego.
-
2012/11/10 13:32:59
@Alicjo,
Powiem więcej: dbałość o efektowność, czyli zwykłe efekciarstwo, bardzo szybko ukazuje swoją tandetność- taki przebój na lato.
@Zola,
Witaj- jak by nie patrzeć, to wygrają ci, którzy zajmą się pracą nad sobą, bo jeszcze tak nie było, żeby od krzykactwa zaznał oświecenia.
@Nemo,
Dlatego też starałem się sprowadzić te słowa do dość przyziemnych przykładów. Co do tego cytatu z "Najdłuższej wojny nowoczesnej Europy", to tak jest ze wszystkim- ludzki szacunek jest konsekwencją własnych osiągnięć. Nawet jeżeli gdzieś w tle pojawia się zawiść, to i tak zawsze będzie tak, że przyjdzie koza do woza, jeżeli ktoś chce chodzić po prośbie, to będzie tak chodzić.
-
Gość: ikka133, *.dynamic.chello.pl
2012/11/11 20:08:33
Powtórzę za wieszczem dr Wolandzie "TO LUBIĘ"! W pełni się z Twoimi przemyśleniami zgadzam. jak bowiem napisał onegdaj czwarty z wieszczy (a mój ulubiony) "OJCZYZNA TO WIELKI ZBIOROWY OBOWIĄZEK". Także taki, by nasze dzieci i wnuki, stopniowo i mądrze do tak pojmowanego patriotyzmu przysposabiać. Historii zaś nie tylko należy się uczyć, ale starać się ja rozumieć i wyciągać z niej prawidłowe wnioski (na dziś i na jutro).
Pomyślności.