Blog > Komentarze do wpisu

Na rocznicę śmierci Jana Pawła II.

            Dwa lata temu napisałem notkę p.t. „Jak Polska olewa nauki Jana Pawła II”. Ponieważ cierpię na niedobór czasu, pozwolę sobie spróbować zainteresować czytelników przedrukiem tego tekstu, pytając, czy coś się w Polsce pod tym względem zmieniło. Po mojemu, to oprócz tego, co w nim napisałem, Polacy postanowili olać totalnie wielokrotne apele Jana Pawła II o jedność. Zaznaczam, że mój tekst nawet nie próbuje rozstrzygać, które nauki są słuszne, a które nie- po prostu wskazuje na rozbieżności u tych najgoręcej pragnących beatyfikacji pomiędzy deklaracjami a życiem, powiedzmy wprost: polscy katolicy mają w dupie te nauki, podobnie zresztą, jak nie- katolicy, tyle że nie- katolicy nie zapewniają z żarem w oczach o tym, że to dla nich wzór do naśladowania. Pamięta ktoś jeszcze, że Jan Paweł II spotykał się zarówno z Wałęsą, Kaczyńskim, Kwaśniewskim, Kuklińskim i Jaruzelskim? Że czynnie uprawiał sport i nie było to 4 x 100 + zakąska? Naśladowcy z Ciemnogrodu!!!

 

Jak Polska olewa nauki Jana Pawła II.

 

            (...) Jan Paweł II występował przeciw karze śmierci. W Polsce przywrócenia kary śmierci najżarliwiej domagają się konserwatyści- w znakomitej większości rekrutujący się spośród katolików. Prezydent- denat, również z postulatu przywrócenia kary śmierci zrobił sobie element PR, wszystko się zmieniło, gdy PiS doszło do władzy, wtedy stało się jasne, że choćby ze względów na umowy międzynarodowe, Kaczyńscy nie mogą kary śmierci przywrócić, że było to tylko typowe obiecywanie gruszek na wierzbie. W każdym bądź razie , Lech Kaczyński zapytany wprost, dlaczego przeciwstawia się nauce Jana Pawła II o likwidacji kary śmierci odpowiedział, że w tym punkcie się nie zgadza z poglądami papieża. Ten przynajmniej miał odwagę powiedzieć to wprost. Większość domagających się kary śmierci katolików woli palić głupa i twierdzić, że tak naprawdę, to Jan Paweł II był za karą śmierci. Proponuję, żeby taką tezę próbowali lansować w dniu beatyfikacji, byłyby niezłe jaja. Swoją drogą, zwolennicy kary śmierci zwykli się zwracać do jej przeciwników per „komuchu”, bądź „lewaku”. Ja tylko przypomnę, że każdy system komunistyczny stosował karę śmierci, znoszono ją dopiero po upadku komuny.


            Jan Paweł II dał się poznać jako nieprzejednany wróg prezerwatywy i środków antykoncepcyjnych. Nie uznawał wyjątków, nawet w objętej plagą AIDS Afryką. Krytykowany za to nawet przez pracujących w Afryce duchownych, szedł w zaparte. W każdym razie rączka w górę: KTO NIE UŻYWAŁ ŚRODKÓW ANTYKONCEPCYJNYCH??? Od uczącej się młodzieży począwszy, na rodzicach pragnących zapobiec kolejnym ciążom skończywszy. Tak, tak, wierni mają daleko w dupie nauki o złej antykoncepcji. Jedyni popierający takie nauki, to ci stosujący najlepszy środek antykoncepcyjny, ABSTYNENCJĘ SEKSUALNĄ, rzadko kiedy dobrowolną, raczej wynikającą z kłopotów ze znalezieniem partnerki/partnera.


            Skoro jest antykoncepcja, to przy niej aborcja. Jak myślicie, dlaczego Kościół tak panicznie boi się referendum w sprawie aborcji? Jest spora szansa, że pokazałoby ono jednoznacznie, co katolicka Polska myśli o zakazie aborcji! Ja kilkukrotnie powtarzałem anegdotę z parafii brata Alberta w Puławach. W czasie, gdy aborcja była legalna, podczas debaty nad ustawą antyaborcyjną, ksiądz na kazaniu, łamiąc prawo  (tajemnicę lekarską), wymienił z nazwiska ginekologa, który dokonał w poprzednim miesiącu 5 zabiegów aborcji. Tydzień później po mszy, gdy ksiądz swoim zwyczajem opuścił kościół zanim opuścili go wierni, do mikrofonu podszedł mężczyzna, przedstawiając się jako wymieniony tydzień temu lekarz. Potwierdził wykonanie pięciu zabiegów aborcji z zeszłego miesiąca- w tym trzech NA ZAKONNICACH! Zakończył słowami o dokumentach znajdujących się w szpitalu. 60% zabiegów aborcji przejęły siostry zakonne, niezły wynik.


            Kolejną nauką społeczną Jana Pawła II, było podtrzymywanie stanowiska zakazu rozwodów. Co na to Naród Polski? Śmiechem zabija tę naukę. Na trzy nowe małżeństwa przypada jeden rozwód. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w patologicznych małżeństwach tkwią tylko osoby z syndromem ofiary, osoby które ze względów medycznych, powinny być odizolowane od sprawcy przemocy. Każda inna para rozwodzi się bez zmrużenia oka, jeśli nie potrafi znaleźć wspólnego języka.

            Jedną z najlepiej przygotowanych kampanii, jakie przeprowadził Jan Paweł II, była seria nauk o wolności. Fałszywie pojęta wolność była przez co najmniej rok powracającym tematem jego homilii. I co z tego wziął do serca przeciętny Polak? Ano, wolność słowa jest wykorzystywana do tworzenia wzajemnie wykluczających się bredni, a to o rozpylanym helu, a to o ścinaniu brzóz samolotami, a to o awaryjnym lądowaniu w lesie i zabijaniu żyjących ludzi (ponoć wyszła jakaś książka o tej treści i ma się wśród moherów dobrze), a to o rozpadnięciu się samolotu w powietrzu, a to znowu o tym, że zamieszanie ze zgodą na lądowanie spowodowało stres, przyczyniający się do katastrofy. Pięć wzajemnie wykluczających się bzdur, jeśli jedna jest prawdziwa, to reszta musi być fałszywa, a moherowe łby wierzą we wszystkie naraz, to fenomen, możliwy tylko dzięki specyficznemu, moherowemu pojęciu wolności słowa. Nie inaczej jest z wolnością w innych obszarach życia. Wystarczy spojrzeć na stosunek Polaków do legalizacji narkotyków, czy hazardu. Nie zagłębiając się w szczegóły: olbrzymia grupa Polaków nie chce w tej sferze ograniczeń, twierdząc, że to uderza w ich wolność. Cóż, właśnie na ten temat mówił Jan Paweł II: nie jest wolnością coś, co człowieka zniewala, jak narkotyki, czy alkohol lub hazard. Jeśli do tego dorzucimy jeszcze wolność seksualną (no, która z wielbicielek Jana Pawła II dowiozła cnotę do ołtarza?), gdy wspomnę te wszystkie czterokilowe „wcześniaki”, te pospieszne śluby, te wesela, na których pan młody jest jedynym, który nie miał panny młodej (choć nawet i to rzadko się zdarza), to układa się obraz jednoznaczny: nauki Jana Pawła II o wolności, zostały w sposób ostentacyjny olane.

            Pięć tematów nauk Jana Pawła II, wszystkie mniej lub bardziej otwarcie ignorowane przez tych, którzy ze łzami w oczach będą jutro deklarować swoją miłość do błogosławionego. Zastanawia mnie tylko jedno: Dlaczego tak mało osób ma jaja, by powiedzieć otwarcie, że nie zgadza się z naukami Jana Pawła II w jakimś tam obszarze? Skoro jestem innego zdania, to jestem, od tego jest wolna wola, dlaczego jest wśród nas tylu bezjajecznych frajerów, którzy boją się powiedzieć to otwartym tekstem?!

 

 



poniedziałek, 01 kwietnia 2013, baluwolanda.blog.onet.pl
-Woland.

Polecane wpisy

Komentarze
2013/04/01 20:07:21
Jedni olewają nauki JP2, inni nawet ich nie znają, a takich jest większość. Żyją wbrew temu co głosił, bo tak im wygodniej. Wydaje mi się, że udają jego wyznawców tylko dlatego, że On był papieżem, więc nie wypada krytykować Ojca świętego, zwłaszcza, że był Polakiem. Są tacy, którzy w temacie antykoncepcji stosują Jego nauki, mam dwoje znajomych ze studiów - gorliwi katolicy, chodzili na pielgrzymki itp., ale coś za coś - oboje mają po pięcioro dzieci. I tu następny katolicki mit - jeśli Bóg dał dzieci, to da i na dzieci. :) Tylko dlaczego w zajście w ciążę, które zależy od mężczyzny i kobiety, mieszają Boga?
-
2013/04/01 21:23:26
No tak, nawet jeżeli ktoś słuchał homilii (o czytaniu encyklik nie śmiem nawet wspominać), to nie znaczy, że ją pojął- jak ktoś w szkole siedział na lekcjach, jak na tureckim kazaniu, to dlaczego ma być inaczej w takich sytuacjach.
W sprawie tych znajomych przestrzegających zakazu antykoncepcji: Pierwsze pytanie brzmi "ile par berze go sobie do serca, skoro nawet w sprawach rozwodów, na trzy śluby przypada jeden rozwód". A to tylko jeden z problemów poruszanych przez Jana Pawła II. Ja wymieniłem pięć plus apele o jedność Narodu, teraz spróbujmy znaleźć takich, przestrzegających wszystkiego.
-
2013/04/02 10:13:57
Hmm, no tak tylko czyż przykład nie powinien iść z góry ? Czyż każdy rozumny człowiek nie zadaje sobie pytań, co z nauki naszego Wielkiego Rodaka wyniósł sam kościół ? Ja mam wrażenie, że niewiele, więc trudno się dziwić zwykłemu szaraczkowi. Może Franciszek da sygnał do odnowy moralnej kościoła, a wtedy i katolikom będzie łatwiej...
-
2013/04/02 11:18:58
@Malawiart,
To chyba jest jednak sprzężenie zwrotne: Na górze są tacy sami ludzie, jak na dole. Mały złodziejaszek wraz ze wzrostem możliwości staje się złodziejem na dużą skalę, a mały kombinator, staje się wielkim manipulatorem. Zgadzam się, oczywiście, że przykład idzie od góry, bo to strona najbardziej medialna i opiniotwórcza, natomiast nie ignorowałbym inicjatywy oddolnej, bo ta doprowadziła już do niejednej rewolucji.
-
Gość: dor.baj, *.rev.inds.pl
2013/04/04 12:03:37
Myślę, że z autorytetem JPII i jego wielkością jest tak jak u Gombrowicza ze Słowackim, który też " wielkim poeta był", tylko nikt nie potrafi powiedzieć na czym ten geniusz polega.
Pozdrawiam
-
2013/04/08 08:22:11
@Dor.baj
Tak, myślę że nawet ja z większą łatwością wypunktuję dokonania JPII, niż jest to w stanie zrobić przeciętny katolik. Ot, przykład: dobijała się tutaj taka parka (nie opublikowałem ich), która miała do powiedzenia w temacie notki tyle, że coś im Woland nie pasuje. Głupota nie boli, muszą znaleźć inną stronkę, żeby się na Wolanda poskarżyć. O naukach JPII nie wydukali słowa- słodka inorancja.
-
2013/04/08 08:28:13
Z powodu słabej dostępności do sieci, najprawdopodobniej nic nie opublikuję przed 17 kwietnia. Jestem na wakacjach w Polsce i korzystam z dobrodziejstw gospodarstw agroturystycznych Pogórza Sudeckiego- słabo tu z siecią, za to bardzo dobrze z krajobrazami i jedzeniem. Komentowanie pozostawiam moderowane do czasu mojego powrotu do cywilizacji- mimo wszystko lubię mieć kontrolę nad swoim blogiem- przyczyna jest prosta- to ja nad nim pracuje. Pozdrawiam.
-
2013/04/09 20:11:17
Czytelnicy również pozdrawiają i życzą miłego wypoczynku. :)
-
2013/04/27 10:24:59
Uff, właśnie zauważyłam Twój komentarz. Dobrze, że go zostawiłeś, bo ta przedłużająca się cisza na blogu zaczęła mnie zastanawiać. Takie milczenie nie jest w Twoim stylu. No, ale już wiem - to tylko urlop w Polsce :) A tak na marginesie, to fajnie brzmi to, co napisałeś. Mam nadzieję, że wrócisz tu wypoczęty i zadowolony. Na mnie Polska czasami działa niezbyt korzystnie...

Pozdrowienia z wyspy. U mnie to, co zawsze: czyli mieszanka słońca z deszczem.
-
2013/04/27 20:03:16
Dzięki za pamięć, mam problem z pozbieraniem myśli- za dużo wrażeń :)