Blog > Komentarze do wpisu

Prawo do myśli, uczuć i pragnień.

            To miał być lekki felietonik na banalny temat. Zastanawiał mnie pewien paradoks: Zdawać by się mogło, że wraz z rozwojem cywilizacyjnym, ludzie powinni coraz bardziej sobie cenić własną indywidualność, tymczasem zewsząd dobiegają do mnie sygnały, że jest wręcz przeciwnie. Ilość obszarów życia, w których robimy coś na pokaz (dla lansu) nie tylko nie maleje, ale zdaje się wzrastać. Wczoraj w rozmowie z pewną urocza osóbką wspominałem zmiany, jakie nastąpiły w tradycyjnych imprezach, takich jak wesele, studniówka, przyjęcie pierwszokomunijne. Nie wystarcza już, by na weselu było co zjeść i wypić, by przygrywał dobry zespół, by lokal był wygodny. Coraz częściej na takie uroczystości wynajmowane są lokale w zamkach i pałacach- do niedawna zarezerwowane dla krezusów. Wynajmowane są limuzyny, zamawiane są profesjonalne sesje zdjęciowe i filmowe, oprawa zaczyna przypominać Hollywood. Studniówki coraz rzadziej odbywają się we własnoręcznie przygotowanych wnętrzach szkoły, teraz hotele pięciogwiazdkowe i europejskie centra turystyczne takie jak Paryż, Wiedeń, czy Praga są wybierane przez młodych Polaków- przecież nie dlatego, że nie mają co robić z pieniędzmi! W prezencie pierwszokomunijnym, laptop staje się minimum.... W tym momencie moja rozmówczyni zwróciła uwagę na to, że przed wyjściem na taką imprezę, do rangi głównego problemu urasta pytanie „CO WYPADA DAĆ”? I wtedy otworzyły mi się oczy....

            Drodzy czytelnicy, to całe życie na pokaz, lans, czy jak to chcemy nazwać, to nie jest nic innego, jak tylko efekt braku poszanowania dla jednej z podstawowych wolności człowieka: PRAWA DO WŁASNYCH MYŚLI , UCZUĆ I PRAGNIEŃ. To właśnie dlatego ludzie wybierają nie to, czego pragną, co im się podoba, co lubią, lecz to, co im się wydaje, że powinni pragnąć, czy lubić, bo inni to lubią. I to już nie jest taki łatwy i przyjemny temacik do dyskusji, to bardzo poważna sprawa.

            Zaczyna się od tego, że dziecku wmawia się rożnego rodzaju bzdury: „nie można się gniewać”, „ciocię trzeba lubić”, „kaszka jest dobra”.... Zauważmy, że są to sprawy związane z emocjami: albo kogoś/ coś lubimy albo nie, albo coś nas cieszy, albo złości- na to nikt nie ma wpływu. Emocje się pojawiają, czy chcemy, czy nie i nikt nie ma prawa nam ich oceniać, czy ich dyskredytować. Nie można, zwłaszcza dziecku, wmawiać, że jest złe, bo przeżywa emocje. Emocje nie są ani dobre, ani złe, one nam mówią wiele ważnych rzeczy o nas- emocje to sygnał, na który powinniśmy zareagować. Oceniać możemy zachowania i czyny, a nie uczucia, odczucia i emocje. Jeżeli ciocię da się lubić, to pokażmy  dziecku za co, jeżeli dziecko w sposób niekonstruktywny (nie dający szans na rozwiązanie problemu) przeżywa gniew, pokażmy mu, co może zrobić, żeby złość została wykorzystana na korzyść dziecka. Jeżeli kaszka dziecku nie smakuje, to nie smakuje i już, możemy ponegocjować warunki zjedzenia, wytłumaczyć dlaczego chcemy, by dziecko zjadło jej choć trochę, ale nie dyskredytujmy samego faktu, że dziecko czegoś nie lubi. To drobiazgi, ale bardzo ważne.

            Rozejrzyjmy się wokół: Ile znamy osób, które zrezygnowały z pasji dającej im radość tylko dlatego, że pasja ta nie znajdowała akceptacji w otoczeniu, na ogół u rodziców, ale też i u przyjaciół. A może znamy kogoś, kto zrezygnował z miłości, bo otoczenie nie akceptowało obiektu uczucia? Ile osób zostało prawnikiem, nauczycielem, lekarzem, księdzem, bo rodzice wyśmiewali artystyczne zainteresowania dziecka?! Jeden z moich najbliższych przyjaciół, podobnie jak i jego brat, niezwykle utalentowani literacko, zostali zmuszeni przez rodziców do wyboru: prawnik, lekarz lub wojskowy. Dwóch z moich licznych kuzynów było z kolei zmuszanych przez matkę do wyboru pomiędzy lekarzem, nauczycielem i księdzem. Oni akurat opuścili matkę, zaczęli się sami utrzymywać- jeden został fotografem i handlowcem, a drugi inżynierem. Nie każdy ma jednak tyle samozaparcia, by ciężko pracować fizycznie, a w czasie wolnym od pracy uczyć się w wybranym kierunku. W sprawach uczuć bywa jeszcze gorzej: Jeden z moich znajomych, gdy był młody i głupi, zerwał ze swoją miłością, bo zaborcza mamusia uznała, że córka kierowcy TiRa nie jest godna jej synka. Znam też przeciwny przypadek- mój kumpel okazał się  być niegodnym córeczki jakiejś nadętej baby, bo pochodził z rozbitej rodziny. A religie?! Co znaczy „Bozię trzeba kochać”?! Co znaczy „trzeba wierzyć”?! Jak nie wierze, to znaczy, że nie wierzę i tym bardziej nie mogę kochać czegoś w co nie wierzę! To realny Świat- takie piekło rodzice gotują swoim dzieciom!

            Czasem takie pozbawianie prawa do własnych myśli i uczuć skutkuje autentycznym obłędem. Kilka lat temu miałem okazję poznać człowieka, który ba się podjąć samodzielnie jakiejkolwiek decyzji. Nawet jeżeli chciał sobie kupić zegarek, to pytał się znajomych o ich opinię na temat „czy kupowanie zegarka jest słuszne, czy niesłuszne”. Bał się kupować butów i ubrań, czekał aż jakiś znajomy kupi coś, co jest mu potrzebne, dowiadywał się, gdzie to kupił i kupował identyczny towar.

            Spójrzmy też na ważne, lecz wstydliwe społeczne problemy, jak uzależnienia, czy przemoc. Ileż kobiet cierpi, bo nie wypadało wyjść na sztywną i postawić nadużywającemu alkoholu mężczyźnie ultimatum: „albo używki, albo ja”?! Ile ofiar przemocy po latach stosuje przemoc, bo nie wypada przyznać, że rodzice byli zwykłymi tchórzliwymi zbrodniarzami wyładowującymi swoje frustracje na bezbronnych dzieciach?! Że facet kocha? Że jest taki dowcipny i pracowity?! Świetnie, ale gdy pije, zamienia się we wrak lub w potwora więc niech natychmiast zajmie się trzeźwieniem, bądź niech spada! Że rodzice kochają i chcą dobrze?! Jeśli nie potrafią poradzić sobie z przemocą wobec dzieci, niech udadzą się na terapię, bądź niech spadają, choćby do piekła, bo bicie niema nic wspólnego z wychowaniem, ani miłością! Nie ma nic złego w tym, że dziecko nienawidzi bijącego rodzica, nie ma nic złego, że dziecko brzydzi się rodzica pijącego lub ćpającego. To uczucia będące naturalną konsekwencją chorych zachowań tych osób odpowiedzialnych za uzależnienia, czy przemoc, czyli pijących, ćpających lub znęcających się, to te zachowania są chore, a nie uczucia dziecka!

 

            Na zakończenie przedstawiam pięć podstawowych wolności obowiązujących w zdrowej i funkcjonalnej rodzinie. Zapoznałem się z nimi w części dotyczącej współuzależnienia, a prowadzonej przez Centrum Konsultacyjne dla Uzależnionych w Dublinie (kliknij tu, jeżeli szukasz więcej informacji o uzależnieniach), jak znam życie, nie jest to jedyne fachowe miejsce, gdzie można się z taką klasyfikacją spotkać. W każdym razie, powyższa notka nie opiera się na moim widzi mi się- moje obserwacje są tylko ilustracją wiedzy gromadzonej przez psychoterapeutów przez lata ich praktyki.

 

1. Wolność do postrzegania i słyszenia tego, co jest obecne tutaj i teraz, a nie tego, co było bądź być powinno.
2. Wolność do myślenia tego, co się myśli, a nie tego, co powinno się myśleć.
3. Wolność do czucia tego, co się czuje, a nie tego, co powinno się czuć.
4. Wolność do pragnienia i wybierania tego, czego się chce, a nie tego, czego powinno się chcieć.
5. Wolność do wyobrażania sobie swojej własnej samorealizacji, a nie grania sztywnej roli, czy ciągłego troszczenia się o bezpieczeństwo.



czwartek, 29 sierpnia 2013, baluwolanda.blog.onet.pl
-Woland.

Polecane wpisy

Komentarze
2013/08/29 20:53:34
Myślę, że Twoja notka dotyczy szeroko pojętej asertywności - umiejętności wyrażania własnego zdania, uczuć, mówienia "nie" kiedy trzeba, a także samodzielnego planowania własnego życia. Ogólnie można to podsumować stwierdzeniem, że w każdej sytuacji trzeba być sobą, bo dopiero wtedy jest się wolnym i nie ulega się naciskom innych (rodziców, znajomych). Do takiej postawy trzeba dorosnąć, to przychodzi z wiekiem, gdy człowiek nabiera pewności siebie i doświadczenia.
-
Gość: kocica, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/08/29 20:55:09
Te przyjęcia ,o których piszesz na początku felietonu to niezdrowa moda "na postaw się",ale bardzo często równocześnie "zastaw się" i wcale nie ma społecznego sprzeciwu.Słyszę nieraz narzekania osób,które mają liczną rodzinę,że znowu muszą się zadłużyć,bo wesele(lub inna impreza),a przecież z gołymi rękami i w starych!ubraniach nie mogą iść.Z drugiej strony na tych przyjęciach niezły interes robią różne firmy,a domy weselne w pewnych okolicach powstają jak grzyby po deszczu.Reszta felietonu to całkiem inny obszerny temat i potrzebuje osobnego przemyślanego komentarza.Pozdrawiam,MK
-
7q7
2013/08/29 20:59:57
dobrze napisane, masz bardzo fajne i trafne spostrzeżenia. Moim zdaniem tylko notka zbyt długa i trochę gubi się kwinesencja, ze ulegamy wszchobecnej manipulacji, a indywidualnisci w nas tyle, co kot naplakał. Jak dla mnie tekst za długi:(
-
2013/08/29 21:11:05
problem jest w również w tym, że niezbyt wiele osób przyzna się, że robią cos wyłącznie dlatego, że tak "wypada" . gdy się z nimi rozmawia twierdzą, że wlasnie w ten sposób wyrażają swój indywidualizm. Gdy robią to dorosli to jeszcze pół biedy, przerażony jednak jestem wpływem na młodzież i wynikającymi z tego wspomnianymi przez Ciebie studniówkami, balami gimnazjalistów i tp. Nie lubiąc zwrotu "co z nich wyrosnie" niestety często przychodzi mi do głowy
-
2013/08/29 23:33:04
@Amber,
Tak, rzeczywiście, asertywność ma tu wiele do rzeczy, choć asertywność to raczej brak reakcji na cudze zachowania, podczas gdy to o czym piszę, idzie dużo głębiej- to nie tylko brak reakcji na coś, czego nie chcemy, nie tyko brak umiejętności odmawiania, ale i wmawianie sobie, że my powinniśmy chcieć tego, czego chcą inni. Mam zbyt małą widzę, by to jakoś sensownie nazwać i sklasyfikować, więc określam to dość opisowo i "na okrętkę".
@Kocico,
Masz rację, ktoś z tego żyje, chyba dlatego, że jest wiele osób, których aktywność ogranicza się do tego typu imprez. Znam jednak wiele innych form aktywności chyba każdy zna. Cóż..., ja nikomu nie mogę narzucać, co powinien robić, zachęcam jednak do wyborów w zgodzie z samym sobą.
@7q7
To jest zawsze dylemat, trzeba znaleźć jakiś złoty środek między wyczerpaniem tematu, a przejrzystością.
@Dilbert,
Zgadza się, dużo tu ma do powiedzenia szczerość, przede wszystkim względem siebie. Ona bardzo pomaga dokonywać takich wyborów, których nie będziemy później żałować.
-
2013/08/29 23:40:41
Generalnie Piotrze, z dzieci, którym w domach odmawia się wyrażania emocji, wypowiadania swojego zdania w postrzeganiu różnych sytuacji, czy nie uczy lub odbiera prawo wyboru, to tacy też wyrastają dorośli. (okaleczeni)Troska o podstawy kultury? czy podstawy obłudy?Wszystko wychodzi w dorosłym życiu."Lans"w uroczystościach chrztu, komunii, balu maturalnego czy wreszcie ślubu.. ciągnie się ogonem, często przyczepionym przez "troskliwych" rodziców.Czy zawsze "otwiera wrota" do wielkiego świata, zwłaszcza gdy młody człowiek nie jest nauczony podstaw, by zdobywać ten wielki świat.? Czyli pracy, wyborów i szacunku do drugiego człowieka.Pozdrawiam.
-
2013/08/30 08:26:19
Jeśli ktoś mówi, że coś wypada to ja dostaję wysypki. Dla mnie brzmi to podobnie jak: zawsze tak było. Równie idiotyczne powiedzonko. Oba świadczą o ograniczonej umiejętności czy też chęci myślenia. Lepiej biernie poddać się sytuacji. Wypada dać laptop... to postaw się a zastaw się, ale daj. Zawsze mąż bił żonę... widać taka tradycja.
Ciekawie ująłeś temat nie ograniczająć się do jednego wątku.
Pozdrawiam
-
2013/08/30 13:12:34
uwaga!!!
w Twoim tekście jest BARDZO POWAŻNY brak - Ty mówisz tylko o wolności do własnego zdania, własnych uczuć i emocji !
- to nie wystarczy !
Do zmiany polskiej mentalności: sobiepaństwa, konieczna jest umiejętność uzasadnienia - dlaczego odmienne czyjeś zdanie nie jest tylko jego wybrykiem ekscentryka, lecz ma podstawy racjonalne !
Oczywiście, nie musisz wszystkiego uzasadniać (tłumaczyć się), ale ja np. cenię ludzi, którzy potrafią mi wyjaśnić, dlaczego postępują (rozumują, odczuwają, itp.) w sposób odmienny niż inni - każdy ma do tego prawo, ale postępowanie przeciw-zwyczajowe dla samego takiego postępowania nie wydaje mi się normalne.
-
2013/08/30 13:59:29
Dzieci potrafią być okrutne. Mówisz o lansie, ale czy zdajesz sobie sprawę, że w wielu przypadkach to nie lans, a zwykła obrona przed odrzuceniem? Wbrew pozorom, jest na świecie wiele rozsądnych dzieci, które rozumieją, że rodziców na coś nie stać. Ale z drugiej strony panicznie boją się wykluczenia, zepchnięcia na margines i codziennych szykan ze strony równieśników. A gromada, gdy wybierze sobie ofiarę, potrafi się nad nią znęcać z bezwzględnością godną SS-mana! I wszystko, co mu zrobią, jest śmieszne i zabawne! Gdyby to zrobili komuś innemu, byłoby to świństwo - ale jemu można! To jest koszmar dla takiego dziecka - więc nie dziwię się, ze samo zjawisko istnieje.
Moje dzieci jak dotąd miały szczęście - kilku kolegów z bogatych rodzin okazało się mieć rodziców na poziomie, którzy potrafili wychować swoje pociechy i nie popsuć ich materializmem. Ale przed nimi jeszcze niejedna szkoła - czy tam będzie tak samo? Wątpię.
-
2013/08/31 09:49:09
@Wando,
Dokładnie, Świat zdobywa się pracą, szacunkiem dla cudzej pracy, odpowiedzialnością (czyli wyborami ze świadomością ich konsekwencji), a nie zgadywaniem cudzych zachcianek, tym bardziej, że jeszcze się taki nie urodził, coby każdemu dogodził!
@Leslie,
Mam podobną reakcję, choć z drugiej strony, słowo "wypada" tak głęboko się w języku polskim zakorzeniło, że sam go używam, choć raczej podczas zastanawiania się nad jakimś wyborem, n.p. "niby wypadałoby dać temu panu w mordę, ale po co mi kłopoty".
@Zenjk,
Tak, ja to nazywam odpowiedzialnością i świadomością- jeżeli zgadzam się na jakiś czyn, zgadzam się na jego konsekwencje, aby jedna się na nie zgadzać, muszę je znać.
@Nitager,
Tak, to jest prawda, dzieci potrafią być okrutne, ale tu już jest rola dorosłych, by zdecydowanie i konsekwentnie reagowali. Myślę, że każdy z dorosłych stosuje jakiś kompromis między zachowaniami stadnymi, a tym, co najbardziej lubi. Dziecko też powinno. Grunt, żeby nie zabijać w im indywidualnych pasji, nie być dla dziecka toksycznym, lecz wspierać je tu, gdzie mu potrzeba wsparcia, bo brakuje go w grupie.
-
2014/04/08 11:51:46
Patrząc za okno i widząc jakiś hm... 5 hipsterów, trudno się nie zgodzić z tą opinią.
A teraz pora wrócić do mnie przyjemnego tematu: migre.me/inRw7 ehh