Blog > Komentarze do wpisu

Edukacja głupcze!!!

            Po raz pierwszy od dziesięciu lat, polscy nauczyciele odeszli od tablic w proteście przeciw rozwalaniu systemu edukacji. Zrobiłem sobie z tej okazji przegląd polskich portali i muszę przyznać, iż jasna krew mnie zalała. Jedynie Wyborcza oraz Interia uznały, że jest to najważniejsza informacja z kraju. Nawet blogerzy woleli drzeć łacha z Dudy udającego, że panuje nad Macierewiczem, niż zastanowić się nad protestem przeciw demolce pracy ponad 600 tysięcy nauczycieli i rozwałce edukacji, bagatela, ponad 5 milionów uczniów, którzy już wkrótce będą budować Polskę. I od razu przypomniał mi się gorzki felieton Stanisława Tyma, jeszcze z czasów, gdy publikował regularnie we „Wprost” w serii „Pies, czyli kot” (lata dziewięćdziesiąte), w którym zwrócił uwagę, że podczas sejmowej debaty o oświacie stawiło się kilku, czy kilkunastu posłów (powinno być ich 460). Później te same refleksje powtórzył w scenariuszu do filmu „Ryś”. Houston, mamy problem! Kto to przeczytał lub obejrzał ze zrozumieniem?! Kto wyciągnął wnioski?! Lata mijały, a MEN traktowane było jak ochłap dla koalicjanta, ewentualnie dla słabszej frakcji wewnątrzpartyjnej. Jednak to, co stało się za sprawą antyreformy minister Zalewskiej, to powrót nawet nie do stanu z roku 1990, a sprzed wojny raczej, gdzie ideologia, a nie wiedza zaczynają dominować. Zamiast reformy- demolka i próba złożenia z dostępnych klocków innej całości, tyle że wzorowanej na tej, którą pamięta prezes pan ze swojej szkoły! Ja pierdziu!!!

            Mamy wiek XXI, przy nawale bodźców zewnętrznych, młody człowiek musi umieć szukać informacji, selekcjonować informacje wiarygodne od bzdurnych, ważyć je, pomijać nieistotny spam. Nie mówiąc już o takich umiejętnościach, jak praca w grupie, negocjacje, autopromocja, prezentacja, odpowiedzialność. My tymczasem wywalimy kupę kasy i stracimy czas, którego uczniom nikt nie zwróci, na przygotowanie i opanowanie nowego- starego systemu nauczania podczas, gdy polscy uczniowie wreszcie zaczęli odnosić jakieś sukcesy w międzynarodowych testach i sprawdzianach, co sugerować powinno słuszność kierunku wcześniejszych zmian. Zamiast wprowadzić do nich korektę, PiS tradycyjnie niszczy- bez planu na odbudowę. Czy my w ogóle zdajemy sobie sprawę, że w Polsce wyposażenie klasy szkolnej i metodyka nauczania niewiele się zmieniły od 100 lat?

            Na nasze nieszczęście, w Polsce pokutuje pogląd, że skoro ja się tak uczyłem i dobrze było, to i moim dzieciom to nie zaszkodzi. Gówno prawda- czasy się zmieniły! Wystarczy tylko odwiedzić prywatne kliniki psychiatryczne na oddziałach nerwic, przepełnione ludźmi, którzy za wiele wzięli na swój mózg. To nie żadni idioci, to najlepsi z najlepszych, którzy uwierzyli, że mogą być omnibusami, ludźmi renesansu we współczesnym świecie, próbujący wiedzieć i kontrolować wszystko, zamiast zaufać zespołowi, zrobić swoje i odpocząć. Nerwica, to i tak najłagodniejsza kara z możliwych- to da się zaleczyć, ale może być znacznie gorzej i trudniej do choćby zdiagnozowania!

            Ponad 600 tysięcy nauczycieli i ponad 5 milionów dzieci zostało zagonionych do pociągu, który odjeżdża w nieznanym kierunku i z nieznaną prędkością. „Na razie wsiadamy”, rzekła minister Zalewska. Zignorowała wszelkie opinie, wszelkie konsultacje. Olała wszystko zadufana w siłę władzy, jaką zdobyło PiS. Jak mawiał dobry wojak Szwejk: „Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było”. Uczniowie będą się czegoś uczyć, nauczyciele będą brać jakieś pieniądze (jak nie w jakichś szkołach, to na jakichś tam zasiłkach). Chciałbym móc napisać, że strajk coś zmieni, ale Związek Nauczycielstwa Polskiego za dwa główne postulaty uznał 10%-wą podwyżkę płac i pięcioletnią gwarancję zatrudnienia. To już pozamiatane- nic nie uratuje uczniów! Według mnie, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest taki, że ustalona zostanie kompromisowa podwyżka i kompromisowa gwarancja zatrudnienia. Być może po kolejnych protestach. Tylko że kolejne roczniki młodzieży zostaną przygotowane „JAKOŚ”- z dala od współczesnych potrzeb. Za to moralnie będą zwycięzcy, niczym PiSowska delegacja na wyborach szefa Rady Europejskiej.

 

 

piątek, 31 marca 2017, baluwolanda.blog.onet.pl
-Woland.

Polecane wpisy

  • Niewolnik (UWAGA! NIESPODZIANKA!) nie jest wolnym człowiekiem.

     Jem bo czuję głód Piję bo mam pragnienie I żyję bo jest we mnie coś Co każe mi żyć To wszystko czego mi potrzeba To wszystko czego mi potrzeba Z biolog

  • Złowieszczy Dzień Dziecka.

    Niewiele jest tak złowieszczych i przygnębiających znaków, jak widok cynicznego, zimnego, chorego z nienawiści dziecka. Zresztą kultura masowa już dawno

  • Jak Andrzej został Adrianem.

    Mało miejsca poświęcam teoretycznemu prezydentowi, niewolnikowi Dudzie, bo ile miejsca można poświęcać galarecie?! Do tego jeszcze dochodzi moje przekon

Komentarze
Gość: kocica, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/04/01 10:04:46
Ten brak komentarzy to chyba dlatego,że rzadko piszesz Wolandzie,bo temat przecież bardzo ważny,a może najważniejszy."Takie będą rzeczpospolite,jakie ich młodzieży chowanie".Tymczasem strajk szkolny objął poniżej połowy szkół w Polsce(zdaje się 47%).To dość dużo i zarazem mało,bo nawet nie przekroczył połowy.Nauczyciele,którzy nie przystąpili do strajku na pytanie dlaczego nie strajkują odpowiedzieli,że podporządkują się żądaniom władzy w zakresie podstawy nauczania.Pięknie,a więc będą nauczać zafałszowanej najnowszej historii z całym spokojem wiedząc,że było inaczej.Ja też uczyłam się historii pełnej przeinaczeń i propagandy.Miałam jednak także dostęp do innych źródeł czy to w literaturze fachowej,czy to przekazach rodzinnych.I w tym cała nadzieja,że to młode pokolenie uczniów przynajmniej w znacznej swej części będzie miało podobną możliwość.Tylko,że znowu nasz narodek niczego się nie nauczył i będzie powtarzał błędy już dawniej przerobione.I znów aktualne,że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi,a ci co przestrzegają są jak wołający na puszczy(pustkowiu).
Pozdrawiam,MK
-
2017/04/01 14:13:45
U nas od lat nie stawiało się na oświatę i kulturę. I teraz zbieramy owoce wszystkich niedoróbek, zaszłości i braku dofinansowania tego, co ważne, co tworzy intelektualną tkankę społeczną. Sami programiści sprawy nie załatwią... a kultura zawsze potrzebowała mecenatu.
-
2017/04/01 19:01:02
Co do samego strajku, to przyznam że pozytywnie zaskoczyła mnie skala (ilość nieczynnych szkół). W 1999r. (rządził AWS), gdy ZNP ogłosiło jednodniowy strajk, to we Wrocławiu deklarowało w nim udział kilkadziesiąt szkół, a ostatecznie strajkowały tylko trzy. Jak wówczas, tak i teraz "hamulcowym" była "Solidarność" nauczycielska, która już trzy dekady ostro konkuruje z ZNP, a jak wiemy aktualnie mocno PiS popiera.
To, że obecnie tak dużo szkół strajkowało, to dowód na wagę problemu i w efekcie silny nacisk rodziców (tych świadomych co ich dzieciom grozi).
Co do samej pseudo reformy, to niestety, przeciętny człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo i ile roczników, naszych dzieci i wnuków, będzie nią skrzywdzonych. W normalnym państwie takie głębokie reformy edukacji (u nas strukturalna i programowa jednocześnie) przygotowuje się co najmniej kilka lat. Nawet drobne zmiany w programach określonego przedmiotu, to co najmniej rok pracy autorów i ich konsultacji z nauczycielami (kolejny rok to przygotowywanie korelujących z programem podręczników). U nas wszystko w roczek, to jak ma byc cokolwiek dobrze opracowane?
Najpierw będzie kilka lat totalnego chaosu, znerwicowanych nauczycieli, zdezorientowanych uczniów i ich rodziców oraz prób "uładzenia" (też na chybcika i "bez ładu i składu"). Kolejne kilka lat to już będą lepiej opracowane korekty (podstawy programowej, programów, podręczników i sieci szkół). Spadnie to na następną ekipę rządzącą. Łącznie co najmniej dziesięć lat "błędów i wypaczeń".Proszę sobie przypomnieć reformę wprowadzającą gimnazja, która dopiero od kilku lat przynosi wymierne, pozytywne efekty, a była dużo lepiej przygotowana, niż obecny horror Zalewskiej. Ile to będzie kosztowało wolę nawet nie dywagować. Gorzej, że będziemy mieli kolejne skrzywdzone edukacyjnie pokolenie.
Jako emerytowana nauczycielka i ponieważ chodzi o moje wnuki staram się wręcz fizycznie protestować (m.in. zbierałam podpisy). Namawiam też wszystkich znanych mi rodziców do protestów.
Niestety na ten PiSowski beton u władzy nic nie działa. Jedynym ratunkiem, że następni rządzący jak najszybciej przywrócą obecny stan (co i tak oznacza trzy roczniki stracone, ale przynajmniej nie dziesięć, czy kilkanaście), by w kolejnym etapie stopniowo (ewolucyjnie) reformować (unowocześniać) jedynie programy i wyposażenie szkół.
Przy okazji, ile jeszcze roczników skrzywdzimy nie posyłając ich do szkoły jako sześciolatki? Na świecie powszechne jest rozpoczynanie edukacji w wieku lat pięciu, a nawet czterech. Ten najmłodszy następca brytyjskiego tronu to ile ma lat, że w tym roku edukację szkolna zacznie (do szkoły, nie do przedszkola idzie)? A my co? niedługo to "za murzynami" będzie dla nas za daleko.
Pomyślności.
-
Gość: PiotrOpolski, *.internetia.net.pl
2017/04/01 22:42:56
Nie mam nic wspólnego z oświatą tzn na ile jestem oświecony to jestem.
Racje masz opisując, że nareszcie polscy uczniowie zaczynają konkurować na międzynarodowych olimpiadach,, konkursach, zawodach - jak zwał tak zwał.
Na razie to jeszcze nie przełożyło się na światowy ranking wyższych uczelni chociaż już cos zaczęło kiełkować a teraz to wszystko szlak trafi.
Jestem przerażony skalą dewastacji nie tylko nie tylko oświaty.............ile lat będziemy się z tego wygrzebywać.
Pozdrawiam
-
Gość: poszloooo, *.adsl.inetia.pl
2017/04/02 02:55:34
Obecny włatca nie ma dzieci ani wnuków, więc nie nie ma pojecia co czyni. Wzrasta rola dziadków i wiedźm, jako ostoi wiedzy elementarnej. Rodziców można za grzechy dziecka wywalić z roboty, dziadkom co mogą zrobic? Nawet w KRL-D niewiele. Odebrać talon na pampersy ze zniżką?? Czy odmówić kolędy albo pokropku? Zresztą w niedzielę i tak nie wolno handlować. Że co, że duszą wolno?
Ciekawe co ona (ta dusza) na to?
-
2017/04/02 18:23:43
@Kocico,
Masz rację, strasznie zaniedbałem bloga i nie zanosi się na to, bym w najbliższym czasie mógł wiele zmienić. Po prostu tak sobie wypełniłem czas, że nie mam ochoty przeciążać jeszcze bardziej mojego grafiku.
Co do samego strajku, to martwi mnie wiele spraw:
1. ZNP zamiast domagać się wycofania antyreformy- chce kasy i gwarancji zatrudnienia, więc to takie oczko puszczone do rządu: "Nie tylko Solidarność, ale i my chcemy swoją działę, to damy wam spokój".
2. Rodzice tak jakby mieli wszystko w dupie i nie poparli głośno nauczycieli, którzy całkiem inaczej by się czuli gdyby wiedzieli, że w razie próby szantażu ze strony rządu, rodzice nie puściliby dzieci do szkoły.
3. Naród jest podzielony, wiemy jakie były wyniki wyborów (w tym- ile osób do urn nie poszło wcale), więc nie ma się co spodziewać jednomyślności u nauczycieli.
Dane co do zakresu strajku są oczywiście różne- w zależności czy pochodzą z Kurwizji, czy z TVN, ale nawet objęcie strajkiem 30% szkół, to niezły paraliż- władza miałaby się czego obawiać, gdyby rodzice poparli strajk.
@Babciabezmohera,
Co gorsza, dzisiejsza władza inwestuje w antywiedzę, antynaukę i antykulturę. Pieniądze państwowe odbierane są teatrom i przekazywane dla tych, którzy sami do teatru nie chodząc, próbują blokować dostęp tym, którzy chcą skorzystać z oferty. Do programu szkolnego wchodzi wiedza zmieniona przez orwellowskie Ministerstwo Prawdy, czyli bzdety biskupów (choćby o in vitro, czy antykoncepcji), brednie Macierewicza (n.p. pod postacią obsypanego antynagrodami gnita p.t. "Smoleńsk"), produkowana jest tworecko-żoliborska wersja historii.
@Ikka,
Właśnie tego nacisku rodziców jakoś nie zauważyłem, przydałoby się gdyby pod strajkujące szkoły przyszli wspierający nauczycieli rodzice.
To co piszesz o zmianach programu, to oczywista zasada stosowana wszędzie, gdzie chcemy się rozwijać, to może być szkoła, a może być zakład przemysłowy. Zanim wprowadzi się zmianę, wykonywany jest jej projekt, dyskutowane są różne wersje, nowinkę wprowadza się próbnie- pilnie ją obserwując i wprowadzając korekty, Antyreforma PiS, to po prostu: "będzie tak, bo tak powiedzieliśmy, choćbyście się mieli zesrać"! Najgorsze jest to, że ten pierdolnik uniemożliwi unowocześnienie szkół, bo pochłonie wszystkie wolne środki. Mało tego: Spadnie to na barki samorządów, że niby to nie PiS, tylko samorządy nie potrafią gospodarować pieniędzmi.
Wiek rozpoczęcia nauki, to osobny temat. PiSiory nie nadążają odmieniać na wszystkie możliwe sposoby zwrotu "wyrównywanie szans", podczas gdy opóźniając wiek startu nauki z miejsca dają po dupie dzieciom z rodzin słabo wykształconych, nie mówiąc już o tych z rodzin patologicznych. Bo ich rówieśnicy z UMOWNIE zwanych normalnymi domów nauczą się czytać od mamy, taty, babci, dziadka, a tam gdzie jest patologia włączą dziecku telewizor, dadzą grę do ręki i na tym się skończy zainteresowanie. Ważne, by było cicho.
@Piotrze,
Dużo bardzie, niż skala zniszczeń, przeraża mnie rosnący fanatyzm twardego elektoratu PiS. Choć oczywiście wspomniane przez Ciebie zniszczenia również dają powód do obaw. Zniszczenia można odbudować- pod warunkiem, że fanatyk nie strzela do budowniczych.
@Poszloooo,
Straciłem nadzieję, że "włatca" zastanawia się, co czyni. On po prostu realizuje swe kaprysy i zmusza do tego całe otoczenie. Za nic na świecie nie mógłby tego zrobić, gdyby suweren nie był tak zboczony!
-
2017/04/02 20:09:32
zawsze uważałem i uważam, że edukacja publiczna /państwowa/ ma edukować, a nie wychowywać... oczywiście pewnego elementu wychowania uniknąć się nie da, jest nim przecież regulamin szkolny, konieczny by dana placówka w ogóle mogła funkcjonować... ale na tym koniec... mowy ma nie być, by szkoła publiczna /państwowa/ zajmowała się planowym kształtowaniem postaw, poglądów i zachowań, czyli innymi słowy, indoktrynacją... tak niestety nigdy nie było, w żadnym znanym systemie funkcjonującym w Polsce...
tu przyznam, że swojego czasu nieco uelastyczniłem swoje stanowisko w temacie szkoleń partyjno - ideologicznych, czyli indoktrynacji religijnej uznając, że można to potraktować jako szczepionkę uodparniającą na robienie budyniu z mózgu, obecnie jednak nie jestem taki pewien, czy miałem rację...
obecna podła zmiana w temacie "edukacji" /cudzysłów okazuje się uzasadniony/ nie polega bynajmniej na zmianach natury organizacyjnej, czyli np. przejścia z systemu 6-3-3 na 8-4... to jest akurat drobiazg, a jednocześnie totalna ściema odwracająca uwagę od core całej sprawy... istotą podłej zmiany jest reforma programu polegająca na minimalizacji edukacji oraz maksymalizacji indoktrynacji ideologicznej zwanej eufemistycznie "wychowaniem"... chodzi o redukcję samodzielnego myślenia u uczniów i tworzenie jednostki posłusznej... jak już wspomniałem, to zjawisko miało miejsce zawsze, ale obecnie przechodzi ono już ludzkie pojęcie...
ergo...
te wszystkie strajki, protesty, gdy się wczytamy, o co tym ludziom chodzi jasno pokazują, jak bardzo dali się zrobić w wała... być może wielu nauczycieli zachowa swoje etaty, dostanie nawet podwyżki, ale będzie uczyć koszmarnych bzdur zawartych w nowych programach... co prawda co nieco jest do odkręcenia w domach rodzinnych, ale bardzo nikłe co nieco... w końcu jednym z powodów posyłania dzieciaka do szkoły jest fakt, iż rodzice nie mają czasu, by edukować go osobiście we wszystkim... płacą więc podatki, by robiło to państwo, tymczasem państwo robi ich w wała za ich własne pieniądze...
pozdrawiać jzns :)...
-
2017/04/03 19:22:39
@PKanalia,
Oczywiście podzielam pogląd, że indoktrynacja (polityczna, czy religijna) nie powinna mieć w szkole miejsca, natomiast uważam, że szkoła jest bardzo dobrym miejscem do wprowadzenia innego wychowawczego elementu, mianowicie nauki konsekwencji. Nie wiem jak jest na chwilę obecną, ale za moich lat szkolnych na porządku dziennym było pobłażanie (w sensie zupełnego braku konsekwencji) wszelkim oszustwom: od ściągania po naciski rodziców na postawienie lepszej oceny, niż uczeń zasługiwał. Tak wychowany uczeń uważa, że mu się coś należy nawet, jeśli nie wykonał pracy, a odbicie tego przekonania widać we wszelkich populistycznych teoriach rozdawnictwa.
Co do zmiany systemu nauczania- to nie jest drobiazg. Ciężko drobiazgiem nazwać coś, co pochłonie wszystkie fundusze edukacji i dodatkowo zadłuży ją (i finansujące ją gminy) na kolejne lata. Same przeprowadzki do innych budynków, to wywalenie grubej kasy. Pospieszna modyfikacja programów nauczania (trzeba zmieścić program w innym wymiarze godzin), to gwarancja konieczności licznych korekt. Nikt tego nie zrobi za darmo, choć oczywiście nauczyciele z powołania będą żyły wypruwać, by wszystko poogarniać. I to wszystko po to, by wrócić do punktu z 1999 roku przy jednoczesnym cofnięciu programu do międzywojnia (przynajmniej pod względem ideologicznym). Żywy pieniądz, czas, zdrowie nauczycieli, wiedza dzieci- na tym polu antyreforma PiS niesie czyste straty.
Chciałbym móc być takim optymistą jak Ty w temacie konsekwencji likwidacji gimnazjów, ale potrafi kosztować przygotowanie byle projektu i jego późniejsze wdrożenie. Diabeł tkwi w szczegółach!
Pozdrawiam.
-
2017/04/03 23:41:29
@Woland...
okay... ustalmy, że źle się wyraziłem i niezbyt fortunnie użyłem słowa "drobiazg"... bo faktycznie te wszystkie zmiany organizacyjne to są ciężkie pieniądze z budżetu... co prawda im szybciej reżim małego rozwali budżet, tym szybciej szlag go trafi /reżim, nie budżet/, ale marna to pociecha, gdyż nie stanie się tak od razu i mnóstwo ludzi ucierpi...
mi chodziło raczej o to, że owe zmiany organizacyjne nie są tym /według mnie/, na czym powinna się skupiać uwaga... w tzw. "debacie publicznej" niewiele mówi się o zmianach programowych nastawionych na /ujmę to w skrócie/ ogłupianie dzieciaków... te sprawy są przykryte dyskusją na temat, który system jest lepszy, oraz czysto przyziemnymi problemami bytowymi samych nauczycieli... są to również bardzo istotne kwestie, ale właśnie na tym polega trick tej "reformy"... można to porównać do strategii złodzieja, który podpala jedno skrzydło muzeum, a gdy wszyscy biegną gasić, on spokojnie wynosi towar z drugiego skrzydła... ot, taka analogia mi się nasunęła...
-
2017/04/04 00:38:37
@Pkanalia,
No tak, masz rację, to jest właśnie coś takiego. Strategię odwracania uwagi ci bandyci mają opanowaną do perfekcji. Lata praktyki sukienkowych nie poszły na marne. Gdy w Irlandii i USA podwładni pana papieża byli przyłapani na gwałceniu dzieci, on odpalał temat aborcji lub antykoncepcji. Po dziś dzień to działa. Innym przykładem jest paranoja smoleńska. I nie chodzi o sens, właśnie im debilniej i bardziej kretyńsko, tym lepiej. No i w antyreformie jest podobnie: kij z tym, że do programu wkracza orwellowskie ministerstwo prawdy z równoległą wersją historii, że zamiast zajęć na miarę nowych czasów (i nie sprowadzałbym tego do informatyki, bo to akurat młodzież bez większej pomocy dorosłych opanowała) mamy rosnącą pozycję mitologii katolickiej, bo wszyscy mówimy o sensie (ew. jego braku) gimnazjów.