Blog > Komentarze do wpisu

Polska- kraj zamieszkały przez pyszałkowatych tchórzy, którym tyłki ratuje garstka bohaterów.

            Dwa lata po samobójczej śmierci Dominika z Bieżunia, odebrał sobie życie Kacper z Gorczyna. Chwilę było o tym głośno, dziś udajemy, że to przypadek, do którego nie ma po co wracać. Tymczasem obydwaj chłopcy zostali zaszczuci przez rówieśników, a tchórzliwi dorośli (w tym rodzice uczniów i nauczyciele) nie mieli odwagi, by stanowczo zareagować. Ciche przyzwolenie dorosłych, a w niektórych przypadkach nawet przyłączanie się do ataków na maltretowanych psychicznie nastolatków, to cecha łącząca te dwa wydarzenia. I jeszcze jedno: „Winą” zdesperowanych chłopaków było to, że (podobno) „byli gejami”. A w dodatku ośmielili się wyglądać inaczej od bandy tchórzy z Grajdołkowa. Dbali o siebie, mieli styl, wyróżniali się sposobem ubierania. Oooo...., tego żaden zajęczy ogon nie wytrzyma. „Nie dość, że gej, to jeszcze wygląda lepiej i ciekawiej od nich”. To przesądziło sprawę. I jeszcze coś wspólnego.... ZAWIEDLI DOROŚLI.

            Podobno dzieci, jako słabsze (zwłaszcza od dorosłych), biorą intuicyjnie stronę silniejszego. Taka ewolucyjna obrona przed zagrożeniem. Poszukują poparcia grupy, dlatego przyłączają się do ataków na słabszych, bądź w najlepszym razie, nie bronią ich. To się zmienia wraz z indywidualnym rozwojem empatii, doświadczeniem, dojrzałością emocjonalną, ale zmiany wymagają rozwoju. A obowiązkiem opiekunów i wychowawców jest zapewnić dzieciom rozwój poprzez bezpieczeństwo i naukę, między innymi przez uświadamianie im, że znęcanie się nad drugim człowiekiem jest przestępstwem, szczególnie ohydnym- w szczególności, jeżeli jedynym powodem maltretowania psychicznego (czasem i fizycznego) jest to, że jego postępowanie różni się od postępowania większości, choć ten człowiek nikogo nie krzywdzi. Tylko, żeby to zrobić, trzeba przeciwstawić się większości. Trzeba mieć odwagę, której tak często Polakom brakuje.

            Nie musimy ulegać nazistom, faszystom, rasistom, homofobom, fanatykom religijnym. Równość i wolność, to wartości podstawowe, których mamy obowiązek bronić, a dzieciom należy się w tej kwestii szczególna ochrona, gdyż są zbyt słabe, by się przeciwstawić agresji. Nie musimy tulić po sobie uszu jedynie dlatego, że do władzy doszła narodowosocjalistyczna partyjka nadętych tchórzy i wazeliniarzy Prezesa Pana, a Plugawy Krystyn stał się tubą oralną sekty. Zwłaszcza nie muszą tego robić nauczyciele. Podobnie, jak nie muszą rezygnować z nauczania o dokonaniach Miłosza, Szymborskiej, Gombrowicza, Wałęsy, Balcerowicza, Bartoszewskiego, ale to już odmienna kwestia.

            Im bardziej przyglądam się Polsce, tym mocnej ugruntowuję się we mnie przekonanie, że kraj ten zamieszkuje banda tchórzy, za których głowy nadstawia garstka bohaterów. Te nasze słynne zwycięstwa z przeszłości: Kircholm, Chocim, Wiedeń, to przecież nic innego, jak świadectwo tchórzliwego czekania na to, aż GARSTKA zawodowych żołnierzy uratuje gnuśne tyłki przeróżnych dekowników. Czas wojen napoleońskich, również był świadkiem tchórzliwego oczekiwania społeczeństwa na załatwienie sprawy przez Cesarza i 60-tysięczną armię Ks. Józefa Poniatowskiego. Jeszcze większe problemy z naborem w szereg bohaterów mieli powstańcy listopadowi i styczniowi. Wiecznie zbyt nieliczni, wiecznie zbyt słabo uzbrojeni, bo niedofinansowani. Nieliczni, bo tchórzliwy i chciwy Naród wolał, by ktoś za niego odwalił robotę, niedofinansowani, bo Naród śliniąc palce liczył swoją kasę, mając nadzieję, że kto inny zapłaci. Jedyny wyjątek stanowiły walki w obronie Polski w latach 1918-45, bo lata zaborów uświadomiły Polakom, że wolność jest wartością. Ale cóż..., nie uświadomiły że wiedza jest również wartością, więc niedouczony Naród z czasem zapomniał dlaczego istotne jest, by mieć wolne sądy, by mieć wolność wyznania, wolność światopoglądów, mieć dobrze wyszkoloną i uzbrojoną armię stojącą na straży tej wolności. Zamiast tego pyszałkowaty Naród masturbuje się koloryzowanymi wspomnieniami, utożsamiając się w wyobraźni z żołnierzami AK, żołnierzami wyklętymi (WTF?!), a ostatnio całkiem niedawno, na fali antyislamskiej histerii, zaczyna się uznawać za spadkobiercę Sobieskiego, a jednocześnie ten sam Naród pluje na tych, którzy dla niego z narażeniem przyszłości swojej i swoich rodzin, wywalczyli dla Polaków wolność przy okrągłym stole- negocjując bez broni z uzbrojonym po zęby przeciwnikiem posiadającym pół Europy, większość Azji, część Afryki i Ameryki Południowej.

            Smutna prawda jest taka, że tchórzliwe czopki znad Wisły potrafią co najwyżej ryczeć o swoim patriotyzmie, a z czynów, potrafią w trzydziestu zaszczuć czternastoletniego geja. Cóż za bohaterski Naród dumny z doprowadzenia do samobójstwa czternastoletniego dzieciaka, Naród usprawiedliwiający prześladowców ustami redaktor Paczuski z „Telewizji Narodowej” oraz Plugawego Krystyna z Podłej Zmiany!

Anna Szałapak- już nie zaśpiewa, choć ciągle ją słyszę.

            Tak, przyjmuję pewne uogólnienia, krzywdząc chlubne wyjątki, ale przypomnijcie mi, proszę, czy wprowadzono jakikolwiek program zapobiegający takim tragediom po śmierci Dominika z Bieżunia..., a może pojawił się taki po śmierci Kacpra z Gorczyna?! Nie wprowadzono żadnego? Upewniam się, bo gdybym był Ministrem Edukacji Narodowej, to każde samobójstwo ucznia byłoby dla mnie ciosem, po którym domagałbym się najpierw wdrożenia i ciągłego raportowania, a potem usprawniania programu profilaktycznego. Zapobiegania samobójstwom w ogóle oraz zapobiegania prześladowaniom i agresji, kształtowania poczucia wartości na podstawie dokonań, a nie stereotypów i odruchów stadnych. Co mamy zamiast tego? Prokuratura wszczęła śledztwo. Czyli „trzeba znaleźć kozła ofiarnego- ukarać na pokaz”. Ewentualnie uniewinnić na pokaz- w każdym razie należy znaleźć kogoś, kto to weźmie na klatę. Ani jedno, ani drugie nawet nie leżało, ani nie leży choćby w pobliżu profilaktyki. A jak profilaktyka, to nie tylko w szkołach, ale i w mediach, bo to rodzice mają największy wpływ na wychowanie dzieci i do nich również trzeba jakoś dotrzeć.

 

            Może być inaczej. Oczywiście, że może. Sam mieszkam w kraju, w którym tak jest. Nie dalej jak w zeszłym miesiącu robiłem inwentaryzację w takiej irlandzkiej Castoramie- sklepie sieci Woodies. W części wypoczynkowej dla pracowników znajdowały się tablice z aktualnościami. Między innymi fotoreportaże o życiu pracowników poprzedzane podpisami „ENTHUSIASM”, „LOL”, „LOVE”. Pod tym ostatnim podpisem widniały zdjęcia różnych par pracowników- głównie mieszanych, ale były tam również zdjęcia dwóch par jednopłciowych (jedna męska i jedna żeńska), a przedstawione na nich osoby „na oko” nie miały więcej niż 25 lat. Wyobrażacie sobie, co by się stało z tymi osobami, gdyby swoje wspólne zdjęcia wywiesiły pod hasłem „miłość” w pakamerze polskiej Castoramy? A wiecie, dlaczego? Bo ten Naród tchórzem jest podszyty. Bo w dziesięciu na jednego geja nagonkę zrobić, to w jego stylu. Podobnie na jednego Żyda, Araba, Murzyna..., albo takiego Wałęsę! Może nie?! Gdy Lechu został internowany, a wraz z nim Mazowiecki, Czuma, Niesiołowski, Geremek, Bartoszewski i 10 tysięcy innych działaczy, pozostałych 10 milionów członków „S” podkuliło ogony (na jednego internowanego członka „S” przypadało 1000 nieinternowanych) po pacyfikacjach największych zakładów przemysłowych (zakończonych w większości do16 grudnia 1981). Dziś ci, którzy doskonale wiedzą, przed jaką siłą kulili ogony, głoszą wszem i wobec, że Wałęsa, Geremek, Mazowiecki, czy Kuroń „zdradzili” ich, negocjując kompromis, zamiast startować z pozycji siły. Bo Polak- Cebulak, choć sam tchórzliwie ogon podkuli, to wymagania w stosunku do tych, co się za niego narażają, ma nieskończone. Sam zaś dzielnie zaczął głosić swój „antykomunizm” ćwierć wieku po upadku PRL, popierając PiS, które w swych szeregach ma więcej funkcjonariuszy starego reżimu, niż SLD.

            To jednak nie wszystko. Tchórzliwa natura Polaka jest tak wielka, że nie tylko prześladuje innych. Potrafi również samemu będąc w grupie prześladowanej, przyłączać się do prześladowców. Geje głosują na PiS (sam znam takiego), chodzą nagminnie do kościoła, rzucają swoje „co łaska” bez mrugnięcia okiem wzmacniając potęgę prześladowców, wstępują nawet w stan duchowny. Prześladowane kobiety również biegają co niedziela na msze i płacą swój haracz tym, którzy dają im prawa mniejsze, niż inkubatorowi (inkubator podlega serwisowi, a lekarz z klauzulą sumienia może odmówić badań prenatalnych). Zwyzywani z kościelnych ambon od zdrajców „NIE-PiSowcy” (nie zawężajmy tej grupy do zwolenników PO, bo każdy kto publicznie wyrazi dezaprobatę wobec działań PiS staje się ofiarą napaści tych bandytów, nawet jeśli jest Adrianem) zamiast siedzieć cicho i cieszyć się „hurra, gryzą nie mnie”, może tak wreszcie powinni przestać wspierać tą bandę. Ale nie..., tu trzeba by mieć tak zwane jaja i przyznać przed samym sobą, że się zmarnowało na klęczkach tyle czasu. Jak to powiedział bułhakowowski Ha- Nocri, największą z ludzkich wad jest strach. Może nie tyle strach, co działania napędzane paniką. Jak długo Polaków będzie ratować garstka niezłomnych, którzy mieli odwagę nadstawić swoje życie za tchórzliwe tyłki pozostałych Obywateli, a ich dzieło obracane będzie w pył przez miliony tchórzy pomagających odwiecznym prześladowcom rosnąć w siłę?! Zauważcie przy tym, że nikogo nie namawiam do bycia bohaterem i toczenia otwartej walki. Po prostu nie pomagajcie prześladowcom, nie popierajcie ich, to na początek wystarczy. Nauczycielom zaś przypominam, że dopóki bierzecie za to pieniądze, Waszym/ Naszym (bo sam również uczę dzieci) obowiązkiem jest dbać o bezpieczeństwo podopiecznych i dawać im wiedzę, niezależnie od tego, czy władzę dzierży święty, czy jakiś kutas, który domaga się prześladowań ze względu na światopogląd. Młodzież kończąca naukę musi wiedzieć, że nikt nie ma prawa nikogo prześladować ani ze względu na narodowość, kolor skóry, wyznanie, ani poglądy polityczne, ani też orientację seksualną. I mimo usilnych starań wspomnianego kutasa, absolwent polskiej szkoły musi wiedzieć kim byli Miłosz, Szymborska, Gombrowicz, Wałęsa, Geremek, Einstein, Darwin, Bartoszewski, Balcerowicz.

 

 

poniedziałek, 16 października 2017, baluwolanda.blog.onet.pl
-Woland.

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: babciabezmohera, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/10/17 12:17:06
Rzadko ostatnio piszesz, ale jak już napiszesz, to- ho, ho!
Bolesny jest Twój tekst, ale prawdziwy. A prawda bardzo często boli. Szybko się zniechęcamy, zapalamy się słomianym ogniem, by szybko zgasnąć. Brakuje nam obywatelskiego treningu, odpowiedzialności i skuteczności w działaniu... Może kolejne pokolenie będzie lepsze?... Bo mocno posmakowało wolności!
-
2017/10/17 13:04:00
@Babciabezmohera,
Obawiam się, że samo posmakowanie wolności nie wystarczy, bo do dobrego łatwo się przyzwyczaić. Trzeba posmakować i stracić. Mnie było łatwiej, bo wyjechałem do Irlandii, wiem że można inaczej żyć, mieć inne stosunki w pracy, nie wchodzić z butami w cudze życie, inaczej traktować się nawzajem (n.p. w relacjach "urzędnik- petent", "lekarz- pacjent", "przełożony- podwładny"). Czasem wydaje mi się, że życzliwość, tolerancja i zaufanie jest czymś tak oczywistym, że w cywilizowanym świecie nie ma innej opcji. I wtedy czytam wiadomości z Polski, bądź sam jestem świadkiem sytuacji, które przeczą mojemu optymizmowi....
Masz rację, bardzo rzadko piszę. Wciągnął mnie mój projekt, zajmuje mi dużo czasu. Poza tym moje życie osobiste układa się bardzo dobrze i dbam na ile potrafię, by tak zostało, a taka dbałość wymaga czasu oraz czystego umysłu- zbyt częste komentowanie polityki nakręca moją złość i obniża jakość mojego życia, nie chcę, by przeniosło się to na mój związek, czy na moje relacje ze znajomymi, czy też stosunki w pracy, przy projekcie. Dawkuję sobie negatywne emocje.
-
Gość: LB, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/10/17 16:05:26
Dobrze, że Ci się życie układa i dobrze, że ...rzadziej piszesz.
Przeczytanie Twego każdego tekstu (który trafia w samo jądro-nie tylko w przenośni) powala mnie i osłabia na dłuższy czas.
Choć sama jąder nie mam, przeczuwam, że tak się czuje facet po solidnym ciosie w...
Bo na co dzień ten ogrom idiotyzmu wokół i paskudnych cech narodowych tak jakoś się rozmywa, a może nawet oswajam się z tym, żeby nie zwariować.
Po czym, w miarę spokojna, zasiadam do lektury Retrospekcji i...jeeeebs!
No kop w samo centrum!
I nagle uświadamiam sobie, że wszystko to co piszesz, przez cały przecież czas, tłucze mi się z tyłu głowy - zostało tylko lekko uśpione, przypudrowane.
Kończę lekturę wściekła i bezradna i coś mi wyje w duszy: jak to się mogło zdarzyć, że do władzy dopuszczono takie kreatury, takie malizny moralne?!
Jakim cudem pani od kukiełek z jakiegoś powiatowego Domu Kultury nagle zostaje premierem, cudak od peruk i makijażu zasiada w komisjach i - sam mając niezłe przekręty na sumieniu - dokonuje moralnej oceny innych, w paskudnych łapach psychopaty leży obronność mojego kraju, inny dewiant jest prokuratorem i ministrem s p r a w i e d l i w o ś c i, facet, który pierdzi (pardon!) na salonach reprezentuje nas za granicą, edukacją kieruje jedna ze sklonowanych bab pisowskich, która wiedzy ma prawdopodobnie tyle, co jej siostra - niegdyś salowa, a dziś zasiadająca w zarządzie spółki państwa.
No i minister kultury jeszcze............. nie, nie będę dalej wymieniać, co mi w duszy wyje, bo komentarz długością przeskoczy Twoją notkę.
Zapytam tylko: czy już naprawdę postradaliśmy rozum?!
Tak nieodwracalnie?!
Tak ostatecznie?!

-
2017/10/17 16:07:54
Cieszę się, że wszystko pomyślnie Ci się układa.Tak trzymaj! Życzę Ci dużo dobrego! A Polska jest tam, gdzie być być powinna- w myślach i uczuciach dobrych i mądrych ludzi. Pozdrawiam .:)
-
2017/10/17 19:58:36
A teraz dyrektorzy mają oceniać moralną postawę nauczycieli.

Tak na dobicie.

Przecież jasne, że nauczyciel, mający na wychowaniu dwójkę własnych dzieci, ledwo wiążący koniec z końcem, nie odważy się powiedzieć uczniom, kim NAPRAWDĘ był Wałęsa i kim NAPRAWDĘ był Kaczyński, bo dyrektor z nadania "po linii i z ramienia" od razu zweryfikuje go negatywnie i nie przedłużą mu umowy. Tak było za komuny, i tak będzie za podłej zmiany, która jest niczym innym jak tylko powrotem do czasów, w którym Prezes Pan Nasz (Amen) był młody i szczęśliwy.

I wiesz co? Zastanowię się, zanim nazwę tego nauczyciela tchórzem.
-
2017/10/17 20:24:04
@LB,
To nie ja posyłam ciosy, ja jedynie mówię: "znowu skopali Polaków". Wszystkich. Z tą różnicą, że ich wyborcy dziękują "ludzkim panom" za każdego kopniaka podziwiając trwały but, który ich kopie i precyzję ciosu, pocieszając się tym, że "mogło być gorzej i zapewne by było gdyby rządził kto inny" albo że "nie- PiSowcy" obrywają mocniej, co jest trzecią prawdą tischnerowską, czyli gówno prawdą, co ładnie opisał i wytłumaczył na przykładzie dwóch koni, ponadczasowy Wojciech Młynarski:
www.youtube.com/watch?v=K90i2tCA-cA
Nic nie jest wieczne, nawet nieskończona ludzka głupota limitowana jest okresem trwania gatunku homo sapiens, Hitlerowi marzyła się "tysiącletnia Rzesza", Kaczyński zdając sobie sprawę z tego, że jest schorowanym capem na krawędzi piekła, głośno liczy na trzy kadencje. A tak naprawdę na pocieszenie powiem Ci, że żyjąc poza spiskową psychozą sekty, będziesz zdrowsza i szczęśliwsza od tej bandy niewolników własnej zawiści. Pozdrawiam.
@Babciabezmohera,
I ja Tobie życzę dużo dobrego. A jeżeli uda mi się szczęśliwie doprowadzić projekt do końca, porozmawiamy o tym, czy masz ochotę zapoznać się z efektami, ewentualnie kiedy i w jaki sposób. Zresztą dotyczy to wszystkich stałych czytelników (nie mylić z trollami, którzy liczyć na to nie mogą). Na razie sporo pracy przede mną (pół roku- rok- półtora, nie wszystko zależy ode mnie, więc ciężko oszacować).
@Nitager,
Każdy z nas ma wybór. Nauczyciel nie musi pracować w szkole, w której jakiś partyjny sługus ocenia jego postawę moralną. Może pracować zupełnie przy czym innym- pensja nauczycielska nie jest tak wielka, by nie dało jej się przebić. A jeśli jest dobry, może dorobić jako korepetytor, czy też prowadzący koła zainteresowań lub robiąc cokolwiek innego w czym jest dobry. Nie kupuję udawania, że nie można zmienić nauczania w kiepskiej szkole na coś lepszego. Sam zawsze zmieniałem zajęcie, jeśli miałem poczucie, że pracodawca w rażący sposób mnie nęka, bądź nie wywiązuje się z obowiązków, więc wiem o czym mówię.
-
Gość: babciabezmohera, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/10/18 11:16:44
Brzmi intrygująco...;) No, to raz jeszcze-powodzenia!:)
-
2017/10/19 00:08:08
bardzo niechętnie dokonuję prób zbiorczych ocen grup, zbiorowości ludzi, których łączą takie cechy, jak np. to samo obywatelstwo, narodowość lub coś innego w tym guście, wynika to z...
no właśnie, z czego?...
mógłbym napisać, że wynika to z mojej "filozofii życiowej", ale byłoby to tchórzliwym zasłanianiem się taką kategorią, bo jakby nie było, moja filozofia życiowa jest czymś, co wynika ze mnie, sam ja stworzyłem i tworzę /choć niekoniecznie wszystko od zera/, obcy mi jest np. legalizm i każdy inny stadny konformizm, który charakteryzuje ludzi /a raczej androidy/ posiadających neurotyczna potrzebę posiadania autorytetów /moralnych, życiowych/ oraz przynależenia gdzieś...
niemniej jednak zbyt trudne bywa dla mnie ogarnianie każdej sytuacji i każdego człowieka z osobna, zbyt trudne i wręcz niepraktyczne, więc mój umysł siłą rzeczy postrzega i kategoryzuje wiele zjawisk, osób, ich zachowań zbiorowo, zaś jednym z tych spostrzeżeń jest to, iż takie coś, jak odwaga nie jest wartością w tak zwanym "ogóle" ludzi... co prawda sporo się czasem o tej odwadze mówi, wychwala, bywa nawet, że z podaniem konkretnych przykładów, ale bardzo rzadko obserwuje się te przykłady na poziomie życia codziennego... tu nawet nie chodzi o przykłady spektakularne, widowiskowe, ale prozaiczne, niekoniecznie efektowne... zanim ktoś się zdecyduje zrobić coś nieszablonowego, wykraczającego poza standardowe schematy zachowań, rozgląda się uporczywie po otoczeniu szukając ewentualnego poparcia, a przynajmniej zapowiedzi braku sprzeciwu... owszem, czasem jest to objaw zdrowego rozsądku, zaś jego brak brawurą, wręcz szaleństwem, niemniej jednak granica oceny, co jest tym zdrowym rozsądkiem ustawiona jest tak, że puentą jest, iż najlepiej nic nie robić... i tu faktycznie masz Wolandzie rację, że odwagę pozostawia się "fachowcom" od odwagi... podziwia się ich, owszem, ale o naśladownictwie mowy nie ma, zaś poczucie własnej wartości buduje się argumentacją w stylu: "ja? nie! przecież nie jestem idiotą"... no, i dochodzi do swoistej schizofrenii, bo nagle okazuje się według tej logiki, że podziwia się kretynów, zaś obrona przed tym, by nie zwariować, polega na bierności...
i tu mamy na outpucie takie sprawy, jak to, że nikt nie staje w obronie kogoś zaszczutego przez grupkę bezmyślnych durniów, którzy dają się nakręcać sfrustrowanemu pacjentowi, który tym się tylko wyróżnia, że potrafi głośniej drzeć japę, zaszczutemu tylko dlatego, że jest na tyle odważny, by nie ukrywać tego, że jest sobą... wyjaśnijmy przy okazji, że owo bycie sobą wcale nie polegało na odmiennym guście seksualnym... to było tylko chwytliwe hasełko, bo na temat tego gustu nic nie było nikomu wcześniej wiadome...
zaś inną taką sprawą, z nieco innej półki, również przykładem biernego tchórzostwa było olanie wyborów, tym gorszego, że wybory były tajne...
/tu należy podkreślić, że olanie wyborów 2015 żadną miara nie może być porównywane z olewaniem wyborów w czasach peerelu, chyba naprawdę trzeba być idiota, by tego nie zrozumieć/...
cdn...
-
2017/10/19 00:41:45
cd:
w ramach dokończenia chciałbym wspomnieć o pewnym zjawisko, które bynajmniej nie jest wynalazkiem obecnych czasów zwanych "podłą zmianą"... to funkcjonowało już od dawna, polegało zaś i polega na stworzeniu w miejsce odwagi pojęcia "odwaga cywilna"... jest to sztuczny twór służący do manipulowania ludźmi, którym odwagi brakuje i trafniej byłoby to nazwać "odwagą zastępczą"... polega to na wysługiwaniu się systemowi przeciwko grupie bliskich, ale też niekoniecznie tylko bliskich, lecz ludzi obojętnych, lecz nie zasługujących na to, by ich krzywdzić... popularnie nazywa się to "kapowanie"...
należy jednak zwrócić uwagę na to, że ta sprawa nie jest bynajmniej prosta i podlegająca jednoznacznej ocenie, zaś samo słowo "kapować" również bywa nieraz dyskusyjne... nie zawsze bowiem owo "kapowanie"jest kapowaniem sensu stricto... na przykład nikt tak nie nazwie donosu na pedofila, który grasuje po okolicy i krzywdzi dzieci /nasze, sąsiadów, obce, to akurat nie ma znaczenia/... tu akurat nie mowy o "odwadze cywilnej", lecz o normalnej odwadze, by coś z takim przypadkiem zrobić, mimo ryzyka że może się odegrać... system jednak premiuje każdy rodzaj współpracy z nim, niezależnie od tego, czyjemu dobru to ma służyć... czy dobru ludzi, czy dobru systemu... świetnie wiemy, że niekoniecznie jedno z drugim się pokrywa... zwłaszcza teraz, gdy na naszych oczach rozwija się system wrogi krajowi i ludziom, którzy ten kraj zamieszkują...
tematu nie spuentuję, jedyna puentą jest stwierdzenie, że obecne czasy "peerel-bis" są trudne, trudniejsze od tamtego peerelu w temacie jednoznacznych ocen, co nazwiemy odwagą, a co nie...
pozdrawiać jzns :)...
-
2017/10/19 09:55:09
suplement:
w latach 89/90 lansowano w Polsce ideę "brania spraw w swoje ręce"... chodziło w niej o przedsiębiorczość oraz rozwijanie tzw. "społeczeństwa obywatelskiego"... niestety żarło, ale szybko zdechło... być może to nie jest do końca na temat, ale myślę, że motyw braku odwagi również miał tu coś do powiedzenia... no cóż, zobaczymy jak będzie z tą odwagą za rok, podczas wyborów samorządowych...
-
Gość: kocica, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/10/19 10:09:58
Gorzki Wolandzie ten felieton,a i komentarze pokazują stan ducha tych co są zdolni do refleksji.Dlatego nic już nie napiszę jak bardzo mnie smuci sytuacja w kraju.
Cieszy mnie,że dobrze Ci się wiedzie i jak zawsze życzę pomyślnego dokończenia
projektu i w dalszym ciągu kontynuowania innych.
Pozdrawiam,MK
-
2017/10/19 11:24:59
@Pkanalia,
Zgadzam się, że uogólnienia nie są zbyt szczęśliwe, dlatego niczym w twierdzeniu matematycznym, podałem dziedzinę (Naród) i wspomniałem o wyjątkach (tych, którzy są w stanie aktywnie zaprotestować).
Jestem lojalistą, bo jedynie jednolite prawo chroni kraj od katastrofy. Nawet, jeżeli komuś się wydaje, że inne prawo byłoby lepsze, to jeśli nie przestrzega prawa bieżącego, to on osobiście przyczynia się do katastrofy. Obrazowy przykład: ruch lewostronny i prawostronny. Ci mówią, że ten fajniejszy, inni że tamten. Oba sobie nieźle funkcjonują dopóki jakiemuś pojebowi nie zechce się na przykład pobawić w filmowy pościg i jechać autostradą pod prąd. Inny przykład jeśli gospodarka socjalna, to gdy obywatele karnie płacą odpowiednio wysokie podatki i przestrzegają przepisów, a jeśli gospodarka liberalna, to niskie podatki, duża swoboda działalności gospodarczej i nikt nie narzeka, że skończyły się państwowe dotacje.
Ciężko mi się ustosunkować do Twojego wywodu o odwadze i odwadze cywilnej, bo nie wiem jaką masz definicję tych pojęć. Dla mnie oba pojęcia są jak najbardziej naturalne, przy czym odwaga, to radzenie sobie z problemami, a odwaga cywilna, to wzięcie odpowiedzialności za swoje życie- od decyzji po konsekwencje. Bycie kapusiem nie ma nic wspólnego z żadnym z tych pojęć, choć już poinformowanie o cynicznym przestępstwie- zwłaszcza w formie rozwojowej- rzeczywiście nie ma nic wspólnego z byciem kapusiem.
Co do tego, dlaczego "branie spraw w swoje ręce" zdechło: Koniec lat osiemdziesiątych, to hiperinflacja. Dostać kredyt na stały procent wtedy, to jak dostać kasę gratis, bo żaden procent nie przewidział skali inflacji. W połowie lat dziewięćdziesiątych inflacja została już opanowana- wziąłeś kredyt, musiałeś go oddać w całości plus odsetki. A suweren przyzwyczajony do kasy gratis bardzo się dziwił, że pożyczone trzeba oddać i nie brał tego w kalkulacjach pod uwagę. Nawet dziś mało kto rzetelnie liczy sobie koszt kredytu i często przecenia swą zdolność spłaty, wpędzając się w kłopoty.
@Kocico,
Dobrze Cię widzieć, cieszę się, pozdrawiam.
-
2017/10/19 15:46:39
@Woland...
temat legalizmu kiedyś już chyba omawialiśmy, wspomnę więc tylko w skrócie, że mam krytyczny stosunek do legalizmu jako bezkrytycznego przyjmowania całości prawa jako zbioru swoich zasad, czy procedur tylko dlatego, że ono jest... bo konieczności istnienia prawa bynajmniej nie neguję... natomiast przestrzeganie go to nieco osobna sprawa, bo można przestrzegać nawet najbzdurniejszych lub niemoralnych regulacji jako rezultat pewnej kalkulacji ryzyka, ustępując przed siłą... wbrew pozorom wewnętrzne motywacje są dość istotne, gdyż świadczą o poziomie i mentalności danego człowieka...
...
czy odwaga to radzenie sobie z problemami?... nie jestem tego taki pewien, gdyż odwaga dotyczy sfery decyzji, zaś radzenie sobie to raczej kwestia skuteczności działania, gdy decyzja została już podjęta...
...
nie wykluczam, że moje wątpliwości dotyczące pojęcia "odwaga cywilna" biorą się stąd, że często funkcjonuje ono jak manipulacja, wręcz prymitywna podpucha, gdy pod jej wpływem ktoś postępuje nieracjonalnie, wręcz po prostu głupio...
-
2017/10/19 22:02:21
@Pkanalia,
Najbzdurniejsze, to są tłumaczenia obywateli po złamaniu prawa. Zbyt wielu obywateli jest idiotami, by dawać im do wyboru przestrzeganie bądź nie przepisów prawa, a żaden obywatel (z uchwalającymi prawo włącznie) nie ma kompetencji do oceny całego systemu prawnego, bo nie wszystko badał. W dodatku prawo podlega ciągłemu poprawianiu przez nowe przepisy, monitoring efektów i kolejne poprawki i jeżeli komuś się wydaje, że zna przepis na prawo idealne, to dopiero on jest napuszonym debilem. Tak czy inaczej, pojedynczy obywatel nie ma ani kompetencji, ani (nie lubię tego słowa) moralności, by pozostawiać mu decyzję. Suweren w Polsce wybrał przedstawicieli. Co dopiero wybierze, gdy będzie mógł wybrać między "mogę bezkarnie komuś ukraść, czy nie mogę".
Rzeczywiście nieprecyzyjna jest moja definicja odwagi, którą napisałem w poprzednim komentarzu. Miałem na myśli raczej stawienie czoła problemowi (bez oceny skuteczności tego działania) w miejsce udawania, że problemu nie ma i oczekiwania, że "jakoś się on rozwiąże".