Blog > Komentarze do wpisu

Prezent świąteczny- rozwiązanie ostateczne.

            To było dokładnie 17 lat temu. Przyjechałem do Holandii w okresie świątecznym, bo wtedy było najłatwiej o pracę- Polacy wracali do domów. Dojechałem do „hotelu” (ciężko sobie wyobrazić gorszą spelunę) i zdążyłem się w przelocie zapoznać z Jankiem- gdy ja wchodziłem, on schodził do zamówionego przewoźnika. Wiózł rodzinie to, czego nie zdołał przepić i przejarać w Holandii. I nawet dowiózł, tylko on tego już nie zarejestrował. Jeszcze na granicy niemiecko- polskiej, wylegitymował się paszportem, ale do rodzinnej wsi pod Zgorzelcem dowieźli go stygnącego. W ciągu drogi spod Rotterdamu do Zgorzelca wypił akurat tyle, by tego nie przeżyć. Zmarł po cichu, koledzy od kieliszka (i przy okazji, od tej samej roboty) myśleli, że po prostu się urżnął i śpi, gdy jedni pukali do jego domu, inni próbowali go obudzić. Najbardziej w całej tej sytuacji poruszyła mnie myśl o tym, co musiała czuć rodzina: żona i dwójka dzieci. Spodziewali się taty, prezentów, a tu przyjechały cuchnące alkoholem zwłoki, które trzeba przetrzymać do „po Bożym Narodzeniu”. Nie zasłużyli na takie święta.

            Przypomniałem sobie o tym zdarzeniu z powodu żałoby narodowej. W jednej z ostatnich czynnych kopalń węgla kamiennego w Czechach, wybuch metanu spowodował śmierć 13 górników, w tym 12 Polaków. Podejrzewam, że święta chcieli spędzić z rodzinami, a i rodziny na to liczyły. Przygotowania do świąt nie należą do łatwych, a jak sobie je wyobrazić w sytuacji rodzin ofiar wybuchu?

 

            Cywilizowane państwa odchodzą od energetyki węglowej. Zwłaszcza w Europie, gdzie kopalnie węgla kamiennego są tak wyeksploatowane, że trzeba go wydobywać z dużych głębokości, przez co wydobycie staje się nieopłacalne i coraz bardziej niebezpieczne. Niemcy w piątek, 21-go grudnia, zamknęli ostatnią swoją kopalnię węgla kamiennego. Anglicy zrobili to 3 lata temu, Francuzi skończyli z tym w 2004. Za to Grajdołkowo oznajmia Światu, że my właśnie wunglem palić będziem, bo wungiel je we wiesce! Będziemy dopłacać, bo firmy energetyczne zamiast modernizować elektrownie dostały rządowy nakaz wykupu kopalń i w nich będą topić zyski oraz ludzkie życie. Ofiary smogu ciężko policzyć, bo jak udowodnić, że jeszcze jeden człowiek z zaburzeniami krążenia mógłby żyć, gdyby nie jakość powietrza.

 

            Nigdy nie mogłem zrozumieć tej filozofii: Górnicy domagają się utrzymania kopalń, bo mają ryzykowną pracę, a PiS i związki zawodowe chcą tego dla „bezpieczeństwa energetycznego Polski”. W jakim wariatkowie by wymyślono coś takiego? Złoża są coraz głębiej, więc żeby było bezpieczniej, to trzeba z nich wszystko wybrać, żeby zejść kolejnych kilkaset metrów w dół?! To ma być logiczne?! Zamiast redukować wydobycie, sukcesywnie zastępując węgiel innymi źródłami energii i pozostawiać dostępne złoża na wypadek zagrożenia utratą innych źródeł, my programowo odrzucamy inne źródła, wygrzebując do cna węgiel, który będzie względnie dostępny jeszcze tylko przez krótki czas. Wiecie skąd porównanie do alkoholika z początku notki? Nie tylko z powodu śmierci tuż przed świętami. Górnicy, podobnie jak alkoholicy i uzależnieni od innych substancji, bronią jak niepodległości, możliwości codziennego ryzykowania życia, a gdy okazuje się, że są niewydolni, domagają się pomocy. Jaka to jest pomoc, na Jowisza? Ile jeszcze dzieci ma zostać sierotami, by górnicy poszukali sobie lepszego zajęcia?

 

            Jeżeli nie rozpoczniemy odejścia od węgla już dziś, któregoś pięknego dnia obudzimy się ze stu tysiącami górników, którzy już naprawdę nie mają czego fedrować, a to co zdołają wydobyć, będzie kosztować kilka razy drożej od każdego innego paliwa. Po drodze będą kolejne ofiary górnictwa (pod ziemią) i energetyki węglowej (na ziemi). W dodatku nasze elektrownie węglowe za kilka lat będą już nie dwie, jak obecnie, ale trzy lub cztery generacje w tyle za najnowszymi blokami energetycznymi na świecie, bo topienie ich zysków w kopalniach zaskutkuje odwołaniem modernizacji, a to oznacza, że będą wielokrotnie droższe w obsłudze i produkcji energii. Czarne złoto- czarna dupa!!!

 

niedziela, 23 grudnia 2018, baluwolanda.blog.onet.pl
-Woland.

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2018/12/24 11:22:38
Aleś Waszmość wypalił z armaty do wróbla. No bo poziom rozumienia wywołanego problemu u Waszmości, to wróbelek. A tu wyciągasz Pan haubicę.
Niby rozumiesz Pan, że Jeżeli nie rozpoczniemy odejścia od węgla już dziś, ale cała reszta wywodów to, wypisz wymaluj, lamenty funkcjonariusza frontu ideologicznego globalne ocieplenie. Nie wiem po co inteligentnemu człowiekowi taka propagandowa młócka. Co Pan z tego masz?
Przecież nie przerwiemy zaawansowanej budowy nowej elektrowni tylko dlatego, że krowy rycom.
A Niemcy zamknęli ostatnią kopalnię węgla kamiennego nie z dobroci serca, lecz z konieczności nie są już w stanie dopłacać do kosztów wydobycia. A węgiel kamienny będą na pewno kupować jeszcze ze dwadzieścia lat, co najmniej. Nawet o nas myśleli, lecz się spostrzegli w nietrafności tego pomysłu. Natomiast ani myślą zamykać odkrywek węgla brunatnego i stosownych elektrowni, gdzie produkują dużo więcej CO2 niż Polska. I na pewno będą eksploatować je ad mortem defecatum.
Jeśli interesuje Pana problem naprawdę, to radzę poczytać coś na temat polityki energetycznej Chin. Bo dopiero tam jest prawdziwa zagwozdka, doskonale zresztą rozumiana przez tych przebrzydłych komuchów z KPCh. Radzę przy tym omijać lamenty ww. funkcjonariuszy, a koncentrować się na rzeczowych tekstach, np.:
www.vox.com/energy-and-environment/2017/5/15/15634538/china-coal-cleaner
Tym nie mniej pozdrawiam nieustająco.
Zdzisław
-
2018/12/24 14:38:39
@Zdzisław,
Zanim zaczniesz kogoś pouczać, upewnij się że posiadasz w temacie wiedzę. Przedstawię Ci krótkie porównanie produkcji energii elektrycznej w Niemczech i w Grajdołkowie (dane z końca 2017 roku).
Niemcy:
węgiel kamienny 14%
węgiel brunatny 23%
atom 12%
gaz ziemny 13%
źródła odnawialne 33%
pozostałe 5%
Grajdołkowo:
węgiel kamienny 47%
węgiel brunatny 28%
gaz ziemny 6%
źródła odnawialne 19% (włączając elektrownie wodne)
elektrownie przemysłowe (głównie węglowe) 6%
Polskie elektrownie są tak zacofane, że z ok. 30 tysięcy MW zainstalowanej mocy, moc produkowana przez kotły na parametrach nadkrytycznych, to jedynie
1075 MW Kozienice
2x900 MW Opole
910 MW Jaworzno
858 MW Bełchatów
474 MW Pątnów II
RAZEM 5117 MW, czyli 17%- jedynie tyle mocy węglowej produkujemy w sposób nowoczesny, na dużej sprawności i z możliwością łatwej zmiany paliwa na podobne o innych parametrach. Tylko dlatego, że w Polsce różne Zdzisławy wykrzykują, że nie będą odchodzić od elektrowni węglowych jedynie dlatego, że krowy rycą.
-
Gość: Obeliks, 107.77.76.*
2018/12/24 19:09:42
Ale glupi Ci Rzymianie...
Wolandzie wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!
Przede wszystkim zdrowia dla Ciebie i Swiechny bo jak zdrowie jest to reszta sie sama ulozy!
-
2018/12/25 01:49:29
I w zasadzie, co nam dali Rzymianie...???
Dzięki serdeczne za życzenia, również w imieniu Świechny, dużo zdrowia dla Was, odkryć, inspiracji, radości i czego tam sobie z Hexe wymarzycie.
-
2018/12/25 07:55:25
Smutna historia. Jednak .. wesołych świąt Wolandzie!
-
2018/12/25 13:12:53
@Malalilija,
Wesołych Świąt i samych dobroci.
-
2018/12/26 16:23:47
gdyby Janek jarał /rozumiem, że zioło?/ to więcej by chlał, tedy szybciej by się wykończył, co oznacza, że mniej dutków dotarłoby do jego rodziny...
ale w sumie to nie o tym chciałem...
zaiste jest to jakaś chora sytuacja z tymi górnikami... o ile można zrozumieć Gierka, który tą grupę zawodową obdarzał przywilejami, a w konsekwencji cały region miał lepiej, niż np. Mazowsze... tu mi się przypomina, jak kiedyś jeździłem na Śląsk na Kongres Barbórkowy /taka impreza sportowa polegająca na kilku turniejach brydżowych/ i wracałem z plecakiem pełnym wszelakiego dobra, które w warszawskich sklepach było nie do kupienia...
no tak, ale to były inne czasy, inne technologie, kompletnie inna sytuacja energetyczna... obecnie górnicy funkcjonują jako jakaś grupa społeczna specjalnej troski, zaiste chora sytuacja, wypełniająca znamiona postulatu maliniaka, prezydenta specjalnej troski, który w jednym z pierwszych orędzi zapodał, że "że chodzi o Polskę konserwatywną"... jedno jest pewne, że dopóki pisowskie komuszki są przy władzy i z maniackim uporem podle zmieniają, to wszystko zmierza do tego, o czym napisałeś w ostatnim akapicie, centralnie do czarnej dupy...
p.jzns :)...
-
2018/12/26 16:25:57
*/errata!!!... oczywiście ma być: "gdyby Janek NIE jarał"...
-
Gość: Obeliks, 107.77.76.*
2018/12/26 18:11:52
@Woland
oprocz akweduktow, szkolnictwa, drog, bezpieczenstwa, zdrowia publicznego?
-
Gość: Sobiepan, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/12/27 12:41:34
Witaj Wolandzie !!!! Pełna zgoda - "węgiel szkodzi =- węgiel smrodzi !!! " - ponarzekałeś sobie - co ??? A masz jakieś konkretne wnioski - z czego i w jaki sposób "robić w Polsce prąd" ??? Elektrownie wiatrowe nie rozwiążą sprawy, bo w Polsce "słabo wieje" a ponadto - jak twierdzą chłopi - krowy przestają "dawać mleko". Elektrownie wodne - gdzie ???? W Polsce mamy brak wody nadającej się do"robienia prądu" - nadto - budowa zbiorników wodnych dla energetyki - trwa latami i kosztuje koszmarne pieniądze !! Energetyka jądrowa - uchowaj nas "Panie Boże" przy "polskim tumiwisizmie" i "jakoś to będzie". Nadto - nie mamy uranu i innych "jądrowych rud". Nadto - jedna elektrownia jądrowa KOSZTUJE BAJOŃSKIE PIENIĄDZE a potrzeba by wybudować co najmniej kilka.Gazu ziemnego - jako paliwa, mamy zbyt mało. Importowany z USA (to perspektywa) gaz płynny nie rozwiąże w żaden sposób zasilania elektrowni w to paliwo - nadto, będzie droższy od "gazu ruskiego". Gaz z Norwegii, to bajka opowiadana od kilku lat - tez drogi i kto nam wybuduje "gas - pipeline" z Morza Pólnocnego. Niemcy - zdaje mi się, wczesniej od nas dolladnie to sobie policzyli i dlatego budują z Rosja te "Nordstreamy", ktore naszej "elycie" tak się nie podobają. (??????). No to jak - masz jakies propozycje, czy to tylko piszesz - tak "dla szpasu" ???
-
2018/12/27 17:39:45
@PKanalia,
Raczej skłaniam się do hipotezy, że wręcz przeciwnie, Janek mógłby pożyć odrobinę dłużej, gdyby nie był uzależniony krzyżowo od alkoholu i marihuany. Gdy obserwowałem styl pozbawiania się świadomości u jego towarzyszy, zauważyłem że jarają, gdy im zbraknie alkoholu i nie ma komu po niego pojechać (najbliższy sklep był oddalony o 7 km) lub "na dojebkę"- po kilku maszkach robili wywrotę.
No właśnie: Za Gierka była kompletnie inna sytuacja technologiczna i inne zapotrzebowanie energetyczne.
@Obeliks,
:-)
@Sobiepan,
Dlatego też piszę, że już należy zacząć odchodzić od węgla, bo transformacja energetyczna trwa i kosztuje. Fakty są takie, że w Polsce wydobycie węgla jest na skraju opłacalności (opłaca się jedynie w czasie światowej koniunktury), wydobycie z roku na rok będzie coraz droższe i mniej bezpieczne, a nasze elektrownie węglowe mają przestarzałe kotły (jedynie 17%mocy pochodzi z kotłów o parametrach nadkrytycznych). I w interesie Polski jest wspierać różnorodność energetyczną, a nie podstawiać nogę pozawęglowym źródłom energii. Raz, że dywersyfikacja, to bezpieczeństwo (energetyczne i finansowe), a dwa, że polski węgiel jest na krawędzi bankructwa, i podpinanie pod niego energetyki, by i ona z nim spadła w przepaść, jest zbrodnią ekonomiczną.
Zarówno wiatr, jak gaz, czy inne źródła alternatywne (w tym atom) są w Polsce mocno niewykorzystane. Po prostu należy stopniowo zmieniać strukturę produkcji energii, a nie blokować zmiany. A z tego, co mówią jaskółki wynika, że siłownia jądrowa powstanie tak czy inaczej. Nie upadłem na głowę, by proponować Polsce przerzucenie się na gaz, czy atom. Ja mówię o dywersyfikacji, zwiększeniu udziału alternatywnych dla węgla źródeł.
-
2018/12/27 20:26:07
@Woland...
okay... prawidłowość "kto jara ziele nie chla wiele" nie zawsze ma zastosowanie, na przykład nie działa w przypadku osoby już uzależnionej /potocznie: "narkomana"/ od jakiegoś narkotyku... dla takiego przypadku zioło to żadna atrakcja, co najwyżej ozdobnik, lub /jak wspomniałeś/ "na dojebkę", w stylu: "lepsze to, niż nic"...
tak więc moją uwagę na temat nieboszczyka Janka uznajmy za niebyłą...
-
2018/12/27 21:52:22
@PKanalia,
Mniej- więcej na takiej samej zasadzie jak "wolę wódkę, ale piwo czasem też lubię chlapnąć", tyle że tutaj była całkowita zmiana substancji czynnej.
-
2018/12/28 12:04:53
To, co napisałeś o podstawianiu nogi potwierdziło mi się w reportażu o przedsiębiorczych ludziach, którzy zainwestowali w energię wiatrową, po czym zmieniły się przepisy i mają teraz niebagatelny problem, jak utrzymać firmę i jeszcze spłacić zaciągnięte kredyty... no, czysty horror!
Dobrego roku mimo wszystko! Lepszego niż ten, który- na szczęście- mija!
-
2018/12/28 13:24:27
@Babciabezmohera,
Poznałem kiedyś człowieka, prywatnego biznesmena, który inwestował w handel paliwami (zaczynał od węgla, brał stacje benzynowe w ajencje) i gdy okazało się, że energia wiatrowa może być czymś więcej, niż przydomowym gadżetem dającym przychód na marną skalę, postanowił w nią zainwestować. Przepisy dla polskich wiatrowni nigdy nie były przyjazne, więc zainwestował w Niemczech. Oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko to, że polski kapitał zasilił Niemcy i wróci jedynie wtedy, gdy biznesmen postanowi zysk przejeść w Polsce, a nie na przykład na wakacjach na Karaibach. Niemieckie firmy budowały, niemieckie firmy produkowały osprzęt, niemiecki urząd podatkowy pobierze podatek. A działo się to jeszcze, zanim PiS wprowadziło ustawy totalnie blokujące rozwój siłowni wiatrowych. Dziś, gdy rząd w swej strategii ujmuje likwidację wiatrowni do roku 2040, gratuluje sobie uratowania własnych pieniędzy przed idiotami z Grajdołkowa.
-
Gość: Sobiepan, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/12/28 18:23:13
Wolandzie - no to sobie pogadaliśmy - o alternatywnych źródłach energii - wyczerpująco !!!
Polska jest SKAZANA na węgiel - jeszcze przez jakieś 15 - 20 lat bo nie ma innego wyjścia ani środków finansowych na budowę ALTERNATYWY ENERGETYCZNEJ. Co będzie po tym - diabli wiedzą. Diabli, jak diabli, ale RZĄD na pewnie nie wie !!! Opłacalnych (lub w miarę opłacalnych do eksploatacji) zasobów węgla kamiennego mamy także na mniej więcej 20 lat. Przez ostatnich 30 lat nikt - tak naprawdę - nie przejmował się "polską energetyką" - po prostu - prąd był i już.
-
Gość: kocica, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/12/28 21:35:05
Szczęśliwego Nowego Roku,dużo miłości dla Świechny i Ciebie Wolandzie.

A tak a propos naszych i niemieckich elektrowni,to znam historię pewnej fabryki chemicznej,"bliźniaczej siostry" z Niemiec.Obie w latach czterdziestych posiadały własne elektrownie węglowe,na początku lat siedemdziesiątych niemiecka przeszła na atom,polska do dzisiaj jedzie na węglu.
Pozdrawiam,MK
-
2018/12/29 00:40:10
@Sobiepan,
Widzę to inaczej. Polska przeszłą transformację z gospodarki centralnie planowanej do wolnorynkowej- trwało to czas jakiś, teraz PiS próbuje to odwrócić, też to będzie trwać czas jakiś, część sektorów nigdy nie zmieniła struktury, część prawie natychmiast. W każdym razie, idziemy w tym kierunku, jaki uznamy za stosowne, w takim zakresie, jaki jest możliwy. To samo jest z energetyką. Nawet w Polsce w latach 2014-2017 udział energii ze źródeł odnawialnych wzrósł z 11,9% do 14,2%. W 3 lata zaledwie, przy dużym oporze materii. Wystarczy ten opór zlikwidować i zamiast dofinansowywać kopalnie, dofinansować alternatywne źródła, obniżyć ich opodatkowanie i zyskasz różnice rzędu 10, może nawet 20%. Trochę pomożesz wiatrowniom, trochę nowoczesnym piecykom w gospodarstwach domowych, trochę kotłom gazowym, wybudujesz choć jedną siłownię jądrową i struktura będzie zupełnie inna. 50% lub 40% energii z węgla, to nie 75%.
@Kocico,
Dziękujemy i wzajemnie, dobrego Nowego Roku 2019, zdrowia, pogody ducha i pasji.
O tym staram się pisać. Polska zamiast zmieniać energetykę w takim zakresie, w jakim może, usztywnia swą politykę i dodaje sztuczny opór, poświęcając na to niemałe środki, zamiast raczej nieco posmarować, by go zmniejszyć.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2019/01/05 19:24:42
Wg Wikipedii Niemcy emitują o ok. 163 % więcej CO2 niż my. Co prawda mają dużo lepsze (o ok. 224%) przełożenie emisji CO2 na uzyskiwany dochód narodowy nominalny, lecz po przeliczeniu na dochód wg siły nabywczej już nie jest tak źle, bo przewyższają nas o 57%.
Nie w tym rzecz jednak. Produkcja energii elektrycznej z OZE tylko pozornie jest tak atrakcyjna. Największa wada, to rozmywanie się popytu z podażą, a tymczasem nadal brak jest efektywnych metod magazynowania energii. Istniejące metody już teraz nie są w stanie zapewnić dostatecznego back-up, a cóż dopiero gdyby proporcje między OZE i nie OZE odwróciły się radykalnie. Już teraz sporo energii z OZE zwyczajnie się marnuje (lub energii z koniecznego w tej sytuacji potężnego węglowego/gazowego back-up, co na jedno wychodzi). Na świecie prowadzi się mnóstwo prac badawczych w tym zakresie, lecz dojrzałych rozwiązań brak.
Szybkie wchodzenie w OZE w tych warunkach oprócz mnóstwa problemów technicznych nastręcza też wiele finansowych, bo ktoś tę żabę (straty ze zmarnowanej energii) musi zjeść. Oczywiście wiatrakowcy chcieliby te koszty przerzucić na węglowców, którzy też nie są głupcami.
Trudno się oczywiście dziwić, że wielcy tego świata, którzy zainwestowali mnóstwo kasy w produkcję wiatraków i paneli fotowoltaicznych, próbują na nas dobrze zarobić i stosują wiadome, głośne ostatnio metody. A oprócz tego wciskają nam swój nadmiarowy prąd wszelkimi dostępnymi metodami.
Cóż więc nam pozostało? Brnąć na oślep ku przepaści?
Czyż nie lepiej przeczekać najgorszy czas i podjąć sensowniejsze starania, kiedy horyzont się choć trochę rozjaśni?
Tak właśnie rozumują piętnowane tu Zdzisławy, które tym nie mniej nieustannie pozdrawiają tutejszych oponentów ustami jednego z nich
Zdzisław
-
2019/01/06 12:14:12
@Zdzisław,
Gdyby Niemcy nie używały odnawialnych źródeł energii, ich emisja byłaby dwukrotnie wyższa. Różnica między Polską a Niemcami jest taka, że Niemcy rok do roku zmniejszają emisje, Polacy zaś zwiększają, Niemcy mają alternatywne źródła energii, a Polacy są uczepieni węgla jak rzep psiego ogona. Niemcy różnicują źródła energii i rozwiązują napotkane problemy, a Polacy dopłacają do węgla drąc się wniebogłosy "wyngiel je najlepszy".
Sytuacja Polski nie daje czasu na przeczekanie, bo jej zacofanie energetyczne i niedostatek innych, niż węglowe, elektrowni, już dawno powinien zapalić lampkę alarmową, chociażby dla bezpieczeństwa energetycznego, zwłaszcza że budowa elektrowni, to długotrwały proces.
Oczywiście, że odnawialne źródła mają wady,wynikające z nierównomiernej produkcji, dlatego też mądrzy ludzie wymyślili, że będą współdziałać z klasycznymi elektrowniami w sieci. I jeżeli pojawiają się problemy, to fachowcy je rozwiązują, a nie żądają powrotu przestarzałego paliwa węglowego.
Dziwną masz definicję "brnięcia na oślep ku przepaści". Dywersyfikacja jest właśnie po to, by uniknąć katastrofy, gdy jedno źródło zawiedzie.
Może Cię zdziwię, ale wydobycie węgla, jego transport do elektrowni, budowa kotłów węglowych, turbin, jest stosunkowo kosztowną sprawą. I wyobraź sobie, że za to również trzeba zapłacić, podobnie jak za alternatywne źródła energii.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2019/01/07 20:25:00
Wg danych Eurostatu, np.: ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=Renewable_energy_statistics/pl mamy rzeczywiście dość skromne osiągnięcia w zwiększaniu udziału OZE. Choć niemieckie osiągnięcia w tym zakresie nie są wcale takie rewelacyjne. Od 2004 do 2016 udział OZE wzrósł u nich z ok. 6% do ok. 15-tu (u nas skromniej, bo tylko z ok. 7 do ok. 11-tu, ale jednak). Oczywiście obraz ten zakłóca co nieco udział hydroelektrowni, ale to głównie w Szwecji i Norwegii. Z powyższego nawiasem mówiąc wynika, że pomijając skromny udział atomu (nota bene Niemcy rezygnują z niego), to udział paliw kopalnych jest u nich nadal bardzo wysoki (jak na takich prymusów). I nie jest to tylko 50%, jak wynikałoby z Pańskich pośpiesznych deklaracji.
Podobnie rzecz się ma w dystansie do wyznaczonego celu na 2020 rok. Niemcom brakuje ok. 2,5%, a nam ok. 3,5. A już słodkiej Francji i dzielnym Holendrom oczywiście brakuje po ok. 8 %.
Powtarzam: nie stać nas na pośpieszne działania w sytuacji, gdy wcale nie jest pewne, że zwycięży energetyka wiatrowa i fotowoltaiczna (PV) z elektrowniami cieplnymi w charakterze backupu, wspomaganymi przez magazyny szczytowo-pompowe i bateryjne. Temat ten mnie bardzo interesuje, więc sporo czytam w wolnych chwilach. Zamiast PV kto wie czy już niedługo nie zaczną przeważać słoneczne elektrownie cieplne (wieżowe) z magazynem ciepła niekonieczne solnym (a np. aluminiowym). Bo między bajki należy włożyć np. koncepcję produkcji (z nadmiarowego prądu) wodoru przez elektrolizę wody, a z niego metanu przez reakcję z CO2. To się nie ma prawa opłacać. Już prędzej zda egzamin cieplny rozkład wody w ww. elektrowniach wieżowych. Jest tego bardzo dużo, lecz nie miejsce tu na popisywanie się. Zresztą jestem tylko amatorem.
I jeszcze jedno. Ten prąd jest ciężko opodatkować, szczególnie ten z własnych PV do własnego elektryka. Więc trwają intensywne poszukiwania czym by tu zastąpić benzynę i nic nie zmieniać w systemie dystrybucji i poboru podatków
Pozdrawiam - Zdzisław
-
2019/01/07 22:52:43
@Zdzisław,
Niczego pospiesznie nie wypisywałem, oparłem się o poniższe źródło (źródła odnawialne+atom dają 45%):
wysokienapiecie.pl/7867-udzial_oze_zielonej_energii_odnawialnej_niemczech_2017/
Zwróć uwagę, że Twoje źródło podaje sprzeczne dane. Podsyłam Ci tabelkę z TEGO SAMEGO ŹRÓDŁA:
ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=File:Table_3-Share_of_electricity_from_renewable_sources_in_gross_electricity_consumption_2004-2016.png
Albo ktoś się walnął przy przepisywaniu danych, albo dane wymagają doprecyzowania- czego dotyczą, bo rozbieżności są kolosalne.
Zupełnie nie ma znaczenia, czy wygra energetyka wiatrowa, czy fotowoltaniczna, bo Niemcy szukają optymalnego rozwiązania, podczas gdy Polacy zaklinają rzeczywistość udając, że jeśli wystarczająco wielu blondynów wystarczająco długo będzie prosić o potwierdzenie, że węgiel jest przyszłością energetyki, to stanie się cud i się okaże, że węgiel nią będzie. Niemcy wspierają alternatywne dla węgla rozwiązania, a Polacy ustawowo je blokują, ba, nawet nie modernizują elektrowni węglowych.
Czekać, to sobie można, gdy w każdej chwili można się przerzucić na coś innego. Polski rząd jednak blokuje powstanie alternatywnych źródeł energii. Nie ma dróg ucieczki, bo zanim ich budowa rozkręciła się na dobre, rząd kazał je zasypać.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2019/01/08 20:38:21
Ależ po co te zaklęcia. Jeśli dotąd nie zrozumiał Pan, co sądzę o węglu, to bardzo mi przykro.
Mam przede wszystkim na myśli fakt, że nie musimy - jak prekursorzy (w wietrze to Duńczycy, nie Niemcy) - popełniać wszystkich błędów, jakie oni musieli z natury rzeczy popełnić. I nie stać nas na hobbystyczne uleganie namowom zawodowych propagandystów.
Naprawdę jest jeszcze bardzo wiele niewiadomych na drodze ku rewolucji energetycznej. Naprawdę ktoś w tym kraju powinien mocno przemyśleć temat (mam nadzieję że to robi, a nie tylko poddaje się naciskom jednego lobby) i nie poddawać się histerii inspirowanej przez wiadomo kogo i wiadomo po co: aby pomniejszyć swoje straty z nietrafionych inwestycji kosztem naiwnych frajerów.
A już broń Boże nie kupować niemieckich wiatraków z demobilu, bo przecież wiadomo, że największe zasoby energii ma Sahara. Na razie tam powstaje największa elektrownia fotowoltaiczna świata, a przyszłość przyniesie zapewne szokujące zmiany. I niekoniecznie to będą transkontynentalne linie elektroenergetyczne extrahigh voltage DC
Pozdrowienia - Zdzisław
-
2019/01/09 01:05:45
@Zdzisław,
Ale ja rozumiem, co pan sądzi o węglu i do tego stopnia jest pan przywiązany do swych sądów, że podpiera się pan danymi, w których była zwykła literówka dająca BŁĄD GRUBY, który nawet amatorsko zainteresowany energetyką człowiek powinien wychwycić. Panu się nie zapaliła lampka ostrzegawcza nawet w momencie, gdy dane te stawiały Polskę na porównywalnym poziomie co Niemcy w procentowym udziale energii odnawialnej. Po prostu- pasowało to do pańskiej teorii i tak to się panu spodobało, że nawet pana nie zastanowiło, jakim cudem to niby możliwe.
Tu nie ma czasu do stracenia, bo i tak jesteśmy ćwierć wieku za Europą. A wiatraki są tylko jedną z opcji. Władze państwa mają ograniczenia umysłowe i nie chcą ich budować- ich sprawa, ale niech nie przeszkadzają prywatnym firmom- niech ewentualne ograniczenia będą spowodowane względami środowiskowymi, a nie walką z konkurencyjnym dla węgla źródłem energii. I co państwu do tego, czy prywatny przedsiębiorca ma wiatrak nowszy i wydajniejszy, czy też, jak pan to określił, "z demobilu". A już "problem nadmiaru energii" w przypadku Polski, która na gwałt potrzebuje zwiększenia jej produkcji, to już naprawdę niczym lęk przed tym, że zabraknie reklamówek na pieniądze z wygranej w lotto.
Energetyka wiatrowa już dawno wyszła poza fazę eksperymentu, tak na marginesie. A Polska nie posiada Sahary.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2019/01/09 18:42:08
Uściślijmy:
1. To nie były procenty udziału OZE, lecz brakujące 3,5% z kilkunastu (dla nas) i 2,5 z dwudziestu paru bodajże (dla Niemiec), które to wielkości są - jak rozumiem - zadanymi progami do osiągnięcia do 2020. Nasz próg jest oczywiście niższy i nie należy chyba tłumaczyć dlaczego.
2. Ależ prywatny przedsiębiorca kupuje z demobilu, bo ma obiecane dotacje i obowiązkowy zakup tzw zielonej energii niezależnie od tego, czy jest w danym momencie do czegokolwiek potrzebna (znane przecież jest zjawisko marnowania energii, raczej mocy, w godzinach nadmiaru mocy ponad bieżące potrzeby). Tym samym marnuje nie swoje pieniądze (bo jemu się dzięki preferencjom bilans zamyka), lecz nasze wspólne, bo dotujemy nieracjonalne przedsięwzięcia.
3. A rzekomego ""problemu nadmiaru energii" w przypadku Polski, która na gwałt potrzebuje zwiększenia jej produkcji" to już komentował nie będę, bo tu trzeba czytać ze zrozumieniem i nie formułować zarzutów pod wpływem emocji.
4. "Energetyka wiatrowa już dawno wyszła poza fazę eksperymentu, tak na marginesie. A Polska nie posiada Sahary" - Ależ każdy, nawet amator (chyba że dyletant) to wie, nie trzeba o tym trąbić. Tym nie mniej Polska ma bardzo ograniczone zasoby wiatru i słońca, i kto wie czy kiedyś nie będzie musiała energii importować, w szczególności nośników "paliwa" wodorowego (t.j. np. chemicznych nośników łatwo uwalniających wodór - a dojrzewają takie rozwiązania) dla celów np. transportu (jak obecnie ropy). Kto wie czy Sahara nie będzie wtedy lepszym źródłem, niż ruski, czy jankeski gaz. Na marginesie: jak już (między wierszami) wspominałem, wcale nie jest pewne że zwyciężą samochody elektryczne, a jeśli elektryczne, to niekoniecznie bateryjne (t.j. akumulatorowe). Wtedy Elon Musk może niestety splajtować (o ile przeinwestuje w bateryjkowce).
Nieustająco pozdrawiam, Zdzisław
-
2019/01/10 11:50:10
1. Były podane osiągnięte wartości i jeśli używasz danych, które mówią o udziale OZE na poziomie 15% u Niemców zamiast 35%, to cały ciąg logiczny oparty na tak dużym błędzie można sobie wsadzić.
2. Ojojoj! jakiż problem!!! A wystarczy dotacje proponować jedynie do nowego sprzętu. To było takie nie do przeskoczenia, żeby alternatywną energetykę kłaść? A jak się skaleczysz w palec, to oczywiście ucinasz rękę????
3. To jak nie będziesz komentować, to nie komentuj.
4. Nie martw się o Teslę- ona rozwiązuje swoje problemy i w żadnym wypadku nie życzy sobie, by pomysłowy Dobromir znad Wisły jej swoją przymusową pomocą dogadzał. A jak Sahara zacznie eksportować energię, to na ten temat pogadamy. Może jeszcze nastaw się na to, że San Escobar nam załatwi dostawy energii i poczekaj.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2019/01/11 09:24:08
Ale zakpił,... wykpił, .. pokpił?
Zdzisław