RSS
sobota, 16 marca 2019

            Nieco ponad rok temu zakończyłem swój kilkuletni epizod z edukacją od strony nauczyciela. Zaczęło się przypadkowo: Jako rencista miałem dużo wolnego czasu, a zlecenia z pracy dorywczej nie napływały na tyle często, by mnie nadmiernie angażować. Zgłosiłem swój akces do wolontariatu i otrzymałem ofertę z polskiej szkoły. Okazało się, że zarówno dzieci, jak i rodzice bardzo sobie cenią moją pracę, a w dodatku sama szkoła borykająca się z problemami finansowymi i kadrowymi nie miała specjalnie wyboru. To znaczy miała: Albo ja, albo nikt.

            Szybko zrozumiałem, kim są polscy nauczyciele. Traktowani przez szkoły jako darmowa siła robocza i występujący w charakterze swoich własnych asystentów, sprzątaczek, magazynierów udostępniających swoje mieszkania do przechowywania materiałów szkolnych, akwizytorów szkoły, animatorów kultury, kucharzy, kelnerów, sekretarek. Sam byłem w tej szczęśliwej sytuacji, że jako wolontariusz mogłem powiedzieć: „Zobowiązałem się do pomocy przez JEDEN dzień w tygodniu i proszę się z oczekiwaniami wobec mnie mieścić w tym czasie”. Nie tylko mogłem, ale i korzystałem z tego przywileju, choć robiłem częste wyjątki dotyczące pisania tekstów dziecięcych przedstawień. Miałem marzenie poprowadzić dziecięcą grupę teatralną, ale szybko sprowadzono mnie na ziemię, bo dyrekcja nie zamierzała mi dać ani jednej godziny na pracę z dziećmi mogącymi samodzielnie przygotować tekst, więc skończyło się na kilku małych formach teatralnych.

 

            Z czasem zacząłem orientować się, co to za miejsce. Otwierałem szeroko oczy ze zdumienia, gdy dyrektorka sama będąc na wakacjach w Polsce, domagała się od nauczycieli, by w ciągu czasu wolnego przygotowali projekty mające szanse na finansowanie przez odpowiednie fundacje i miała do nich pretensje, że oni też są na wakacjach- jak ona sama. Pierwsze poważne światełko ostrzegawcze zapaliło mi się, gdy dyrektorka zorganizowała sąd nad dwoma nauczycielkami, ale pod ich nieobecność, co oczywiście oznaczało, że nie miały jak się bronić. Podczas sądu zapadł wyrok, nauczycielki zaocznie zwolniono, a dyrektorka nie miała nawet na tyle honoru, by je poinformować osobiście- istny stalinizm, tyle że bez trupów!!! Współpracę ze szkołą zerwałem kilka miesięcy później, tuż po tym, jak zostałem członkiem zarządu szkoły. Gdy wziąłem do ręki regulamin i zorientowałem się, że w zarządzie oprócz mnie są dwa słupy podstawione przez dyrektorkę, by zawsze miała większość, a w dodatku w szkole nie ma nie tylko wicedyrektor, ale i nikogo, kto nie łamiąc statutu, mógłby zastąpić dyrektorkę na stanowisku, uznałem że tu coś śmierdzi. Zażądałem zastąpienia słupów ludźmi realnie pracującymi dla szkoły, dyrektorka się nie zgodziła, więc podziękowałem za współpracę. Najbardziej w tym wszystkim dziwiło mnie przekonanie dyrektorki, że powinienem być jej wdzięczny za to, że mogę jej za darmo pomagać i wykonywać jej polecenia. Przeczuwam, że skutecznie wyprowadziłem ją z błędu.

 

            Dzisiaj patrzę na działania wobec nauczycieli w Polsce i widzę to tak: Pracują za skandalicznie niską pensję, ale w przeciwieństwie do nauczycieli polskich szkół za granicą, to ich podstawowa gaża- nie mają innego stałego źródła dochodu. W mojej byłej szkole w ciągu półtora roku zmienił się cały skład rady pedagogicznej, cały skład zarządu i rady rodziców. Po prostu: „NIE CHCECIE NAS? TO SIĘ CMOKNIJCIE, MAMY INNE ZAJĘCIA. ODCHODZIMY”. Były jedynie 3 (słownie „TRZY”) wyjątki: dyrektorka, jeden ze słupów w zarządzie (drugi odszedł) oraz pewna emerytowana nauczycielka, która nie miała energii na ciągłe zmiany. Cała reszta pracowników znalazła zajęcie w innych miejscach. Jednak w Polsce jest inaczej. Nauczyciele boją się rzucić pracę i zająć czymś innym.

 

            Wiele się nasłuchałem słów o MISJI nauczycieli, rzekomo pozbawiającej ich MORALNEGO oraz FAKTYCZNEGO PRAWA do strajku i wszystkie te głosy z radosnym uśmiechem spuszczam w kibel, upraszając głosujących, by siebie samych pozbawili takiego prawa. Wniosek ów motywuję tym, że ok. połowy rodziców uważa, że bez bicia dzieci nie da się ich wychować, a mają tych pociech jedną, dwie, trzy, podczas gdy nauczyciel ma ich w klasie 30 i potrafi je wychowywać bez przemocy, mało tego, w międzyczasie przekazuje im wiedzę, czego większość rodziców zrobić nie potrafi wcale, gdyż tej wiedzy nie ma- badania Biblioteki Narodowej mówią, że 38% Polaków czyta co najmniej jedną książkę w roku, co oznacza, że 62% Rodaków, nie czyta ani jednej. Ale jak chcą, to niech uczą- borą przecież 500+, co według sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta , niejakiego Szczerskiego, oznacza wypłatę także dla nauczyciela, bo przecież nie ma nakazu życia w celibacie. Niech zatem uważający, że nauczyciele biorą pensje za 18 godzin tygodniowo i 3 miesiące wakacji, sami się wezmą za nauczanie, a przykład niech da poseł Suski twierdzący, że nauczyciele zarabiają tylko nieco mniej niż posłowie na Sejm.

 

            Drodzy nauczyciele! Nie dajcie się łapać na ten sam szantaż emocjonalny, niezmienny od dziesięcioleci- to nie wy ponosicie odpowiedzialność za to, że płacą Wam pensje niższe niż sprzątaczkom. Za edukację odpowiedzialny jest CAŁY NARÓD- nie dajcie z siebie zrobić kozłów ofiarnych. Jeżeli Naród nie ma Wam z czego zapłacić, niech przyoszczędzi na katechetach, którzy zresztą są przez biskupów podjudzani do roli łamistrajków (Kuria Krakowska wręcz zakazała katechetom udziału w proteście), niech Naród przyoszczędzi na indoktrynacji religijnej i partyjnej, a jak trzeba, to na Ministerstwie Edukacji Narodowej, które swą antyreformą pochłonęło wszystkie środki, jakimi dysponowało. Naród może się też dodatkowo opodatkować, bo jak rozumiem, 500+ to taka należność za radosne kopulango, że jest nie do ruszenia. Boicie się? Każdy pracownik szkoły, o której pisałem na początku, spokojnie sobie żyje i pracuje- nikt z nas nie musi uczyć cudzych dzieci i nie jest to warunkiem osiągnięcia naszego szczęścia, my sobie świetnie dajemy radę i Wy również sobie poradzicie. Są lepsi eksperci od nauczania dzieci i młodzieży? To niech se pouczą!!!

 

 

 

            Wkrótce, bo już 29 kwietnia 2019, zamknięty zostanie Blox. Już teraz informuję, że moje felietony zamieszczam także pod adresem z wordpressa. Wystarczy kliknąć tu- w ten akapit, by się tam przenieść. Link do bloga "Bal u Wolanda" znajduje się też w linkowni po prawej stronie.

18:06, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 marca 2019

            O frazie „będę się za ciebie modlić” można napisać sporo, n.p. rozważyć czy to ma sens lub czy wypowiedziana została do osoby, dla której modlitwa coś znaczy. Można też porozmawiać o uniwersalnych wartościach modlitwy, takich jak wyciszenie, przemyślenia, medytacja. Znam jednak co najmniej jeden przypadek, w którym tego typu rozważania tracą sens, ponieważ modlitwa jest użyta do napaści na innego człowieka. Ja oczywiście słyszałem teorie, że modlitwa nigdy nie jest skierowana przeciwko człowiekowi, ale co powiecie na „modlę się za ciebie, żebyś nie był takim zasrańcem”? I właśnie o takim przypadku, modlitwy przeciw człowiekowi chcę napisać.

 

            Marina Abramowić, jedna z największych, jeśli nie największa w historii performerka, otworzyła w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu retrospektywną wystawę swojej twórczości. Polscy miłośnicy artystki mogą czuć się wyróżnieni, gdyż jest to przedostatnie miejsce, w którym będzie ją można zobaczyć. Później pozostanie już tylko wystawa zamykająca w Belgradzie. Oczywiście nie każdy ma obowiązek zdawać sobie sprawę, jak wielkie to wydarzenie, ale przecież w nadwiślańskim Grajdołkowie, jeśli tylko ktoś jest zbyt tępy, bądź zwyczajnie niedouczony, by coś pojąć, to ma zwyczaj uniemożliwiać udostępnienie „niepojętego” tym, którzy jednak dają radę. Innymi słowy: „Bracia, rodacy, równajcie do słomy w moich butach”. Bo wiecie jak to jest z naszym „Wielkim Narodem”- jest niesamowicie cywilizowany i uczył Francuzów jeść widelcem, ale niedawno na własne oczy widziałem Polkę z Kresów, która wsławiła się tym, że wprowadzając się po wojnie do poniemieckiego domu, zrobiła w łazience skład kartofli, bo „Kto to widział, żeby w domu srać” (tak, tak, rodzina w związku z powyższym, biegała srać za stodołę). I tacy to właśnie Rodacy postanowili się modlić....

 

            ...I co z tego, że postanowili się modlić, nasuwa się pytanie. Otóż to, że ich „modlitwa” nie polegała na odmawianiu pacierzy w domu, czy w kościele, a na tym, że pod Centrum Sztuki Współczesnej napastowali ludzi udających się na toruńską wystawę Mariny Abramowić. Zbyt tępi, by pojąć co tam jest pokazywane, zbyt sfrustrowani brakiem sukcesów życiowych, by zająć się swoimi sprawami, zbyt zawistni, by spokojnie patrzeć na kobietę, która stała się ikoną sztuki. W całej swej obłudzie modlitwą nazwali manifestację swej zawiści, niewiedzy i nieudacznictwa. Polska! Trudno! Co zrobić?!

 

            Kilka lat temu moja znajoma, jako dyrektorka ośrodka kultury, przygotowała obchody okrągłej rocznicy założenia miasteczka. Postarała się na miarę skromnych środków zapewnić zarówno artystów estradowych, jak i teatr, silnie obsadzony bieg przełajowy, atrakcje kulinarne, grupę rekonstrukcyjną pokazującą rzemieślników z czasów otrzymania praw miejskich. Na forum internetowym przysłowiowy Janusz napisał, że trzeba zlikwidować ośrodek kultury, bo marnuje pieniądze- zamiast tego, można by zrobić festiwal kapel weselnych, bo (cytuję) „każdy chętnie by się pobawił przy piwku i takiej muzyce”. Jakby miejscowym mieszkańcom potrzeba było pomocy gminy, żeby się nachlać i pójść na wesele.

 

            Polska należy do krajów, w których znajomość sztuki należy do najsłabszych w Europie, a samo jej pojęcie mylone jest z rozrywką. Nie mam dostępu do szczegółowych danych, ale gotów jestem postawić pieniądze na to, że nawet nie w Paryżu, ale powiedzmy w Amsterdamie, znajdziemy więcej ludzi utrzymujących się ze sztuki, niż w całej Polsce. I nie było lepiej ani za komuny, ani przed wojną, bo w tym kraju zawiści, cenzurą i podcinaniem skrzydeł zajmował się naprzemiennie Kościół z Państwem, a frustracje Narodu były tak głębokie, że wstydził się swojej własnej kultury i zamiast niej wyhodował takie potworki, jak polski big beat i disco polo. Nieliczni ludzie sztuki jedynie potwierdzają regułę. Pięknie jest to pokazane w głośnym ostatnio filmie Pawlikowskiego „Zimna wojna”, gdzie totalny upadek głównej bohaterki- dawnej solistki zespołu ludowego i artystki jazzowej korzystającej z motywów folkowych, symbolizuje estradowe wykonanie „Bajabongo”, po którym mówi do swego partnera „kocham cię nad życie, ale teraz muszę się wyrzygać”.


 

 

 

 

            P.S.

 

            Wkrótce, bo już 29 kwietnia 2019, zostanie zamknięty Blox. Już teraz informuję, że moje felietony zamieszczam od jakiegoś czasu także pod adresem z wordpressa, wystarczy kliknąć tu- w ten akapit, by tam się przenieść. Link „Bal u Wolanda” dostępny jest również w linkowni po prawej stronie. Zainteresowanych zapraszam do przerzucania się na ten adres.

01:51, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 marca 2019

            Dziś rano, w piątek 8-go marca 2019 roku, związkowcy ze Stoczni Gdańskiej pod przywództwem Karola Guzikiewicza z PiS, wbrew prawu zdemontowali pomnik Jankowskiego, prałata wsławionego licznymi świadectwami o jego pedofilii i podejrzeniami o współpracę z komunistyczną bezpieką. Związkowcy po uchwale rady miasta o jego demontażu, postanowili ubiec władze Gdańska, by przenieść monument „w bezpieczne miejsce” i umieścić na działce, która nie należy do miasta, najchętniej przy kościele św. Brygidy w Gdańsku.

            Zmagania z lobby pedofilskim w Kościele trwają. Podczas gdy papież Franciszek coraz otwarciej nazywa po imieniu zbrodnię pedofilii, o księżach pedofilach wyraża się per „narzędzia szatana” i dokonuje publicznych aktów skruchy i pokuty, w Polsce jak grzyby po deszczu powstają nieformalne Kluby Sympatyków Pedofilii, z których najbardziej znane, to założony jeszcze przez Santo Subito JPII, Kościelny Klub Sympatyków Pedofilii, dość dobrze, choć oczywiście niekompletnie opisany w raporcie fundacji „Nie lękajcie się” (jakoś członkowie kościelnego klubu nie kwapią się do współpracy ani z dziennikarzami, ani ze śledczymi- ogólnie nie współpracują w tej sprawie z nikim, oprócz samych księży pedofili) oraz Rządowy Klub Sympatyków Pedofilii, którego najbardziej znanym przedstawicielem jest Zbigniew Ziobro, usuwający z rejestru pedofilów nazwiska księży- gdyby któremuś z ukrytych duchownych przyszło do głowy wsadzić łapska w majtki jednego z dwóch synów ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w jednym, Zbigniew Ziobro z radością się pomodli i pójdzie głosić chwałę „Pana” spontanicznym pląsem na imieninach Tadeusza Rydzyka, choć szczerze mówiąc uważam, że uczciwiej by było, gdyby w ofierze księżom pedofilom Zbigniew Ziobro złożył swe własne dupsko bronione struchlałym zwieraczem, co miejmy nadzieję, da się załatwić, gdy pan minister trafi już za kratki.

            Powróćmy jednak do tytułowego Stoczniowego Klubu Sympatyków Pedofilii pod przewodnictwem gdańskiego radnego PiS i wiceprzewodniczącego NSZZ Solidarność w Stoczni Gdańsk, Karola Guzikiewicza. W nocy z środy na czwartek (20/21 luty 2019) obalono pomnik podejrzanego o pedofilię i współpracę z komunistyczną bezpieką prałata Jankowskiego. Zamiast wykorzystać to wydarzenie do wycofania się z hołdów ku pamięci kontrowersyjnego duchownego, parasolidarnościowi stoczniowcy (dobrze wiemy, że to nie ta sama Solidarność, która obalała komunę) zgodnie z zasadą knajpianego żula, któremu nikt nie będzie mówił, komu się pomnik należy, niemal natychmiast ustawili postać prałata z powrotem na cokole. To co, że gwałcił dzieci bez względu na płeć, skoro „dobry ksiądz”. Dziwne jest jedynie to, że kto jak kto, ale prałat Jankowski był znanym arogantem, który wożąc swój tłusty odwłok najnowszymi modelami mercedesów (w czasach, gdy polonez był luksusem) mawiał do kamery, że każdy powinien jeździć mercedesem, bo to dobry samochód. Rok w rok jego dekoracje „grobu pańskiego” były obiektem zainteresowania mediów, gdyż zawsze można się tam było spodziewać politycznego gnoju i antysemickich fobii. Oczywiście nie było komu prześledzić, skąd „sługa boży” ma taki majątek, ale wiemy na pewno, że jednym ze źródeł dochodów prałata były piwnice win importowanych, których był właścicielem, więc można śmiało powiedzieć, że zajmował się rozpijaniem Narodu, zwłaszcza klasy średniej i wyższej, bo na ten rodzaj trunków mogły sobie pozwolić jedynie tak majętne sine nosy, jak nie przymierzając, arcybiskup generał dwojga imion, Sławoj „Flasza” Leszek Głódź. Tak to w telegraficznym skrócie wyglądało owo bycie dobrym kapłanem w wykonaniu prałata Jankowskiego.

            Dziś Karol Guzikiewicz głosi, że co prawda papież Franciszek potępia pedofilię, ale mówi że należy ją zwalczać droga sądową. Czyżby pan Karol zgłosił podejrzenie popełnienia przestępstwa? A może przekazał prokuraturze jakieś pomocne dokumenty? Czy jest raczej tak, jak myślę- próbuje dokonać kolejnego mataczenia w sprawie Jankowskiego. Z kapłanami- pedofilami jest problem tego rodzaju: Najpierw ślady ich przestępstw są tuszowane przez duchownych kolegów oraz polityków i organa ścigania, które boją się wpływów kleru, a potem bezczelnie mówią „pokaż mi dowody”. Jednak gdy dziennikarze dowody publikują, następuje nagonka zorganizowanej grupy przestępczej na tych dziennikarzy. Chcecie normalnego biegu sprawy- śledztwa, wyroku sądowego...? Jestem jak najbardziej za, tylko współpracujcie z organami ścigania, transmitujcie proces tak samo, jak transmitowano proces morderców Popiełuszki, ścigajcie tych, którzy przez fałszywe zeznania sprzyjają pedofilom.... Wtedy będzie wiadomo kto jest winny, kto niewinny, bez pomówień i niedomówień. Jezus rzekł ponoć „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili”. Uważacie, że należałoby ścigać gwałcicieli nieletniego Jezusa, czy raczej powiedzieć, że Kościół jest święty, ale tworzą go grzeszni ludzie?

            Nie wątpię, że wielu czytelników zauważyło, że już któryś raz temat krycia pedofilii gości na łamach mojego bloga. Przyczyna jest prosta: To nie jest temat, nad którym mogę przejść do porządku dziennego. Schemat: „sensacja- hałas- znużenie tematem- cisza” nie wystarcza. Pedofile i ich pomocnicy, jak również sympatycy, powinni być nazwani po imieniu, co ze swej strony im gwarantuję, jeśli tylko dojdą do mnie sygnały o próbach zamiatania spraw pod dywan w miejsce przejrzystego dochodzenia i procesu.

 

 

            P.S.

 

            Wkrótce, bo już 29 kwietnia 2019, zostanie zamknięty Blox. Już teraz informuję, że moje felietony zamieszczam od jakiegoś czasu także pod adresem z wordpressa, wystarczy kliknąć tu- w ten akapit, by tam się przenieść. Link „Bal u Wolanda” dostępny jest również w linkowni po prawej stronie. Zainteresowanych zapraszam do przerzucania się na ten adres.

 

 

00:27, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (2) »
środa, 13 lutego 2019



Za grubo! Za cienko! Co się dziwisz?”

Jan Jakub Kolski (Jasminum).

 

            Tym cytatem z młodej bohaterki „Jasminum” mógłbym właściwie zakończyć, bo zawiera on dokładnie to, co chcę powiedzieć. Problem polega na tym, że Czytelnik raczej nie ma szans na jego podstawie odgadnąć w jakiej to sprawie. Cóż, trzeba siąść przed klawiaturą i pisać, pisać, pisać....

 

            13-go i 21-go października 2018 roku odbyły się w Polsce wybory samorządowe. Ówczesny prezydent Słupska, Robert Biedroń, obwieścił że mimo poparcia dającego niemal pewność na reelekcję, ubiegać się o nią nie zamierza, gdyż planuje powrót do polityki krajowej. Minął listopad, minął grudzień, minął styczeń. Mamy luty. Aj- waj, rozległo się na opozycji! Biedroń naprawdę założył partię! Jakiż to straszny zbieg okoliczności sprawił, że przenikliwi inaczej politycy klasy Schetyny, Czarzastego i Lubnauer nie zauważyli, że on naprawdę zamierza wrócić i z uporem maniaka udawali, że to nie nastąpi? Cóż się takiego stało, że zamiast zawczasu usiąść z nim przy negocjacyjnym stole, udawali że facet się nie liczy?! Za grubo! Za cienko! Co się dziwisz?!

Marek Grechuta- Wiosna, ach to ty!

            Szlag mnie jasny trafia, gdy widzę jak dotychczasowi gracze sceny politycznej próbują dziś szantażu emocjonalnego p.t. „Nie głosuj na Biedronia, bo to zły moment i pomoże to Kaczyńskiemu”. A kiedy będzie dobry moment dla dzisiejszych rozgrywających? Na świętej Gdygdy, czyli nigdy! Zawsze będzie przed jakimiś wyborami, zawsze ktoś będzie mógł wygrać, a ktoś stracić. Co robili panie i panowie z opozycji, że od 2015 roku nikt z mainstreamowych polityków nie zaproponował niczego konstruktywnego zdobywającemu coraz więcej sympatyków prezydentowi Słupska? Jeżeli Robert Biedroń uważa, że ma coś do zaproponowania wyborcom, to na tym polega demokracja, że każdy zamiast narzekać na polityków, może sam spróbować swych sił. Uważam, że hańbą dla każdego człowieka jest złorzeczenie komuś, kogo się konsekwentnie pomijało i w związku z tym wziął sprawy w swoje ręce.

 

            Problem z Biedroniem jest innego rodzaju. Nie wiem, czy zrobił to intuicyjnie, czy też doradził mu jakiś cwany spec od PR, ale podczas publicznych wypowiedzi dokopuje PO, a PiS ignoruje. Ja rozumiem, że taktycznie, na potrzeby konwencji założycielskiej, wygodniej mu było ustawić działa propagandy w stronę Schetyny. Z dwóch powodów: PiS zdobyło sobie taką ilość wrogów, że ataki na partię rządzącą spowszedniały, a w polityce nie ma nic gorszego, niż szarość. Powód drugi jest bardzo pragmatyczny: Jeżeli ktoś da poparcie Biedroniowi, który jest zdeklarowanym lewicowcem gospodarczym i liberałem obyczajowym, to nie będzie to konserwatywny elektorat PiS- to nie od nich podbierze głosujących. Oczywiście mówimy o statystyce, a nie o wyjątkach potwierdzających regułę. Na domiar złego, opozycja raz za razem daje dupy żrąc się między sobą i osłabiając wzajemnie.

Stanisław Sojka, Czesław Mozil- Na cześć księdza Baki.

            Powody te rozumiem, tyle tylko, że obecnie mamy stan zagrożenia demokracji. PiS upartyjniło prokuraturę z marszu i bez walki, kilka miesięcy zajęło mu przejęcie Trybunału Konstytucyjnego, podobnie w kilka miesięcy poobsadzali swoimi niewolnikami najbardziej dochodowe spółki Skarbu Państwa, krok po kroku próbują przejąć banki, a zamach ten rozpoczął się na długo przez przejęciem władzy przez PiS- tworzeniem SKOKów, instytucji przydzielających partyjnym dygnitarzom spod skrzydeł Kaczyńskiego i Rydzyka, kredyty bez należytych zabezpieczeń. Przejmowanie sądów też rozpoczęło się zanim jeszcze ktokolwiek w PO zaczął się obawiać takiego monopolu władzy w rękach Kaczyńskiego, bo tu poligonem doświadczalnym był IPN, najbardziej podła instytucja sądowa pomiędzy upadkiem komuny, a jej powrotem pod postacią PiS. Partia rządząca próbuje także przejąć wolne media i prywatne banki oraz broniące się jeszcze niektóre bastiony sądownictwa, próbuje również zamachu na kulturę. Celami ataku siepaczy Kaczyńskiego stają się coraz częściej organizacje pozarządowe (n.p.WOŚP, ECS). Wszystko, co posiada znamiona niezależności, jest dla kaczystów z definicji wrogie i niebezpieczne, jak dla STALINA. Znajdujemy się nad otchłanią i nie można się kłócić, czy pójdziemy w lewo, czy w prawo w momencie, gdy chodzi o to, by minąć czarną dupę totalitaryzmu, bo gdy w nią wpadniemy, znajdziemy się kilka poziomów niżej. I nic nie pomoże, gdy w kieszeni będziesz mieć pełny portfel lub wypasionego smartfona. Nie będą ci musieli ich nawet zabierać, wkrótce pieniądze się skończą, a elektroniczne gadżety przestaną działać.

 

            Czego bym oczekiwał po partii Biedronia i innych partiach opozycji? Jasnego sygnału dla społeczeństwa: TAK, RÓŻNIMY SIĘ I Z PEWNOŚCIĄ NIE BĘDZIEMY IŚĆ W TĄ SAMĄ STRONĘ, ALE CHCEMY OMINĄĆ OTCHŁAŃ FASZYZMU, KOMUNIZMU I TOTALITARYZMU WYZNANIOWEGO. TO NAS ŁĄCZY. JESTEŚMY OPOZYCJĄ DEMOKRATYCZNĄ! GŁOSUJ NA BLIŻSZYCH SOBIE, ALE NIE SCHODŹ DO CIEMNEJ I GŁĘBOKIEJ DUPY KACZYŃSKIEGO. Panie Robercie, jeśli nie przestanie pan walić w i tak osłabioną opozycję, to znajdzie się pan w tej samej czarnej i głębokiej, co i oni. Nie szukaj pan symetrii tam, gdzie jej nie ma! Zwłaszcza, że póki co, to może pan jedynie pomarzyć o takim poparciu jak PO i tak rozległych strukturach, jakie ma PSL, czy choćby znajdująca się poza Sejmem SLD („Wiosna”, z tego co mi wiadomo, też nie ma przedstawicieli w Sejmie).

Akurat- Nowy, lepszy Świat.

            Bardzo bym nie chciał, by w Polsce zwyciężyła po raz kolejny narracja, że na postulaty realnego rozdziału Kościoła od Państwa oraz równych praw dla mniejszości religijnych, narodowych, seksualnych jest w Polsce za wcześnie. Fakty są takie, że od ćwierć wieku ateiści są okradani, by z ich podatków finansować związki wyznaniowe, głównie KK i przed każdymi wyborami zawsze łykają te bzdety, że Polska nie jest gotowa. Nie jest gotowa, żeby zakończyć rabunek? NIE KRADNIJ, to zdaje się jest fragment głównego drogowskazu moralnego chrześcijan, jakim jest Dekalog. Nikt nie ma prawa czarować mnie śpiewką, że jako ateista mam dalej dać się wykorzystywać wierzącym. Podobnie jak nikt nie ma prawa dawać przyzwolenia na to, by najbardziej zwyrodniała część Narodu nadal bezkarnie prześladowała mniejszości seksualne. I jeśli stare partie przehandlowały z klerem i faszystami tych wyborców, to niech się walą na ryj- naprawdę jest niezwykle nieroztropnie udawać, że w Polsce nie ma homoseksualistów, bo ostrożne szacunki mówią o 10%. Podobnie pozbawionym przenikliwości jest udawanie, że nie ma niewierzących, bo najostrożniejsze badania mówią o 3%, ale już sumując niezdecydowanych, obojętnych i niewierzących, mamy prawie 20%, przy czym w miastach powyżej 500 tysięcy mieszkańców, odsetek ten podchodzi nawet pod 50% (GUS, rok 2015). Jest miejsce zarówno na „Wiosnę” Biedronia, jak i na jakąś nową, liberalną partię realnie szanującą rozdział Kościoła od Państwa i prawa mniejszości, choć ta druga jeszcze nie powstała. Jej funkcję mogłaby pełnić zmodernizowana PO, gdyby przeprowadzono rewolucję wewnętrzną i pogoniono stronników Grzesia Schetyny i równie marnych stronników Ewę Kopacz, bo stali się zabetonowaną konserwą broniącą obecnego status quo. Na razie jednak mamy to, co mamy. Po stronie sił demokratycznych jest stara opozycja i jest nowa Wiosna, więc wspólnie trzeba ominąć otchłań tyranii żoliborsko- toruńskiej.

 

22:39, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (12) »
niedziela, 10 lutego 2019

            „Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu”. Tym hasłem dość często posługiwaliśmy się podczas nauki na Politechnice Warszawskiej, najczęściej kierując te słowa do koleżanek/kolegów, którzy w teoretycznych wstępach do sprawozdań laboratoryjnych, wybiegali dalece poza materiał potrzebny do opisania doświadczenia. Mogło to bowiem skutkować tym, że prowadzący sugerując się takim sprawozdaniem, zada podczas obrony bogu ducha winnemu studentowi z tej samej grupy pytanie wykraczające poza obowiązujący materiał.

 

            2-go lutego pod siedzibą TVP miał miejsce incydent, po którym dziennikarze TVN stanowczo potępili „ATAK NA DZIENNIKARKĘ”, a Dominika Wielowieyska z Gazety Wyborczej napisała, że zachowanie demonstrantów wobec Magdaleny Ogórek miało cechy linczu, gdy inny dziennikarz GW, Wojciech Czuchnowski pisał w podobnym stylu „Nienawiść to droga do zła. List do Pani Elżbiety Podleśnej”. Zaniepokojony tymi doniesieniami zacząłem szukać informacji, co takiego się stało. Wszak 13- go stycznia polski terrorysta (islamistów działających w podobny sposób media nazywają samotnym wilkami) śmiertelnie ranił prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. I czegóż się dowiedziałem? Otóż protestujący pod TVP krzyczeli „wstyd i hańba”, „kłamczucha” oraz „zatrudnijcie dziennikarzy”, a dodatkowo kładli się na drodze samochodu pani Madzi (to raczej napadali na samych siebie, niż na redaktor Ogórek) i okleili karoserię naklejkami. To ci dopiero NAPAD!!! Nie to, co „POKOJOWE” naruszenie nietykalności cielesnej dziennikarzy TVN, jakie kilkakrotnie miało miejsce na zlotach sekty Rydzyka, czy niemniej „POKOJOWE”, wręcz „PATRIOTYCZNE” obrzucanie kamieniami i butelkami Bartłomieja Graczaka, ówczesnego reportera TV Republika , bo maszerującym w tzw. „Marszu Niepodległości” A.D. 2014 faszystom się zdało, że jest on reporterem TVN. Darli się przy tym „jebać, jebać TVN”, co można odsłuchać na zamieszczonym poniżej krótkim filmie.

            Myślicie, że to koniec? Skądże znowu! Protestujący przeciw łgarstwom redaktor Magdy Ogórek stali się przedmiotem dochodzenia w sprawie "napadu" na dziennikarkę, a wizerunek protestujących został przez TVP bezprawnie upubliczniony- kurwizja nie zamierza za to przepraszać. Za to jest jedna istotna dla sprawy postać, która nie została objęta śledztwem policji. To Mikołaj Andrzej Janusz, współpracownik TVP, który z przyklejoną brodą dokonywał podczas zdarzenia UBECKIEJ PROWOKACJI krzycząc m.in. „HAŃBA, AGENCI PiSu”, podburzając protestujących. Jak się tłumaczył, zrobił to „PÓŁ ŻARTEM, PÓŁ SERIO”. Jak widzimy, metody komunistycznej bezpieki, PiSowscy zbrodniarze mają przyswojone, a PiSowski aparatczyk chętnie wystawi partyjną koleżankę na gniew tłumu, jeśli tylko widzi w tym szansę na propagandowy sukces. Tyle, że to nie przeciw niemu toczy się śledztwo.

            POŻYTECZNI IDIOCI. Tymi słowami określano piewców komunistycznej propagandy na Zachodzie, ludzi którzy nie zdawali sobie sprawy z terroru i skutków wojny domowej, lecz mimo tych braków, lansowali się jako „ROZUMIEJĄCY BOLSZEWIKÓW”- termin powstał jeszcze za czasów Rewolucji Październikowej i ponoć ukuł go sam wódz rewolucji, Włodzimierz Ilicz Lenin. W dzisiejszej Polsce rolę pożytecznych idiotów pełnią SYMETRYŚCI, jestem o tym przekonany, że mało która grupa społeczna tak popchnęła PiS do władzy, jak ci masturbujący się swą własną pseudoobiektywnością i „poczuciem sprawiedliwości” zarozumiali głupcy. Kiedyś byłem stałym czytelnikiem pewnej blogerki, która lansowała się na przyjaciółkę wszystkich. Swoje poglądy nazywała bliskimi PO, ale hołubiła PiSowskich trolli. W pewnym momencie zorientowałem się, że gdy odpłacam pięknym za nadobne atakującym mnie ad personam jej komentatorom, ona włączała się w dyskusję strofując mnie, a robiła to tonem pani nauczycielki przywołującej najgorszego ucznia w klasie do porządku. Wszystko fajnie, ale miała pretensje do mnie, a nie do tych, którzy zaczęli ten sposób rozmowy. Powtarzała, że merytorycznie się ze mną zgadza, ale nie akceptuje sposobu moich wypowiedzi. Gdy na priva pytałem, czy nie widzi kto rozpoczął ataki ad personam, przyznawała mi rację co do tego kto zaczął, lecz twierdziła, że to nie uprawnia mnie do odpłacania tym samym, no i oczywiście nie miała cienia odwagi cywilnej, by choć w tym temacie sprostować swoje uwagi na blogu. Brzydko mówiąc, jechała po mnie i tylko po mnie. Cóż..., jej blog, jej reguły, ale rozbawiła mnie do łez w momencie, gdy postanowiłem zakończyć blogowe kontakty z nią (w sensie wizyty- rewizyty, komentarze), a ona w tym samym czasie napisała u siebie, iż nikt nie jest w stanie mnie z nią skłócić. Po co, pytam się, po co ma ktoś mnie z nią skłócać, skoro stanęła w szeregu ludzi, z którymi nie chcę mieć do czynienia i od tej chwili nie interesują mnie dalsze jej losy, ani wynurzenia. Łapiecie tę zarozumiałość, ten samozachwyt nad własną doskonałością i arcydobrocią symetrysty? Była taka postać w improwizowanym serialu komediowym „Spadkobiercy”, przedstawiana często jako „WARREN, PRZYJACIEL WSZYSTKICH”. Nie jesteś moim przyjacielem, Warren! Leżysz na półce „A z nimi nie chcę mieć nic wspólnego”. Tak też widzę rolę SYMETRYSTÓW w aktualnej polityce.


 

            WYBRANE PRZYKŁADY SKUTKÓW DZIAŁAŃ SYMETRYSTÓW:

 

            W nocy z 18/19 lipca 2017 Jarosław Kaczyński, domniemany szef mafii żoliborsko- toruńskiej, wdarł się „BEZ ŻADNEGO TRYBU” na mównicę sejmową i zaczął lżyć posłów słowami „Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata. To wy go zabiliście”, a hańbiący funkcję Marszałka Sejmu, międzypośladkowy Kuchciński, pokornie czekał, aż jego pan skończy. Jednak ta sama karykatura Marszałka Sejmu w dniu 16-go grudnia 2016 wykluczyła Michała Szczerbę z posiedzenia Sejmu za słowa „Panie Marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje”.

SYMETRYCZNIE!

 

            Andrzej Majdan, działacz KOD pobity i skopany przez faszystów 24 czerwca 2017 po zgromadzeniu KOD (patrz załączone zdjęcie) został przez partyjną prokuraturę Ziobry oskarżony o UDZIAŁ W BÓJCE WZAJEMNEJ!

 

SYMETRYCZNIE!

 

            Jerzy Owsiak został pozwany przez wielokrotnie szkalującą WOŚP i Owsiaka Krystynę Pawłowicz (która twierdziła między innymi, że WOŚP finansuje satanistyczny Przystanek Woodstock) za słowa „Niech pani spróbuje seksu. Poczuje pani motyle w brzuchu, poczuje pani rozluźnione plecy. Poczuje pani kwiat we włosach, a przez to i w głowie może się poukładać”. Tak, tak, mowa o tej samej Krystynie Pawłowicz, która po samobójczej śmierci zaszczutego nastolatka, który przez rówieśników był uważany za geja, powiedziała że uczniowie prawidłowo reagowali na nienormalność, a po zamachu na prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, gdy ten walczył w szpitalu o życie, pisała: "Owsiak wzbudza w ludziach wielkie negatywne emocje z powodu skrajnie kontrowersyjnej postawy, szerzenia nienawiści i hejtu, poniżania innych jak też z powodu finansowania z puszek działalności 'pozamedycznej', a przy tym swej arogancji, że powinien odejść. Od dawna kompromituje sobą samą ideę, jest zakłamany lżąc Kościół i jednocześnie śląc dzieci pod kościoły po datki. Owsiak musi odejść, bo skłócanie przez niego ludzi, szczucie na innych źle się skończy. Owsiak MUSI odejść. Dla dobra sprawy i bezpieczeństwa. Innych".

SYMETRYCZNIE!

            W minionym tygodniu za sprawą taśm Kaczyńskiego dowiedzieliśmy się, że prezes pan osobiście odmówił zapłaty za wykonane prace firmie, w której spółka ”Srebrna” złożyła zamówienia na prace przygotowawcze do budowy dwuwieżowego wysokościowca, kpiąco proponując poszkodowanemu pójście na drogę sądową (gdyby ktoś nie załapał, prokuratura jest partyjna, a jej szefem jest niewolnik Kaczyńskiego, Zbigniew Ziobro). Jednocześnie CBA, będące również partyjną przybudówką PiS (szefem jest mierny, ale wierny partyjniok PiS, Ernest Bejda, który nawet do Sejmu nie potrafił się z list PiS dostać) odmówiła kontroli oświadczenia majątkowego Jarosława Kaczyńskiego, równie wątpliwe jest, by prokuratura zajęła się sprawą przekroczenia uprawnień posła w celu odniesienia korzyści majątkowej, ni sprawami powoływania się na wpływy, płatnej protekcji, podżegania do przestępstwa sądowego. Wszyscy pamiętają zegarek Nowaka?!

SYMETRYCZNIE!

            Chciałoby się rzec za Tuwimem: „Ech..., całujcie wy mnie wszyscy w dupę”. Dodam tylko, że SYMETRYCZNIE!

 

            I właśnie w takich kategoriach postrzegam partię Biedronia. Nie, nie uważam że nie ma dla niej miejsca. Wręcz przeciwnie, mam nadzieję że stanie się ona zaczątkiem jakiejś nowoczesnej lewicy i jeśli założyciel czuje, że ma dla Polski dobrą propozycję, to niech działa. Tyle, że aktualna forma, którą przyjął Biedroń wygląda tak, jak moja historyjka z byłą znajomą blogerką- on niby jest przeciw konserwie, niby program Wiosny ma być antidotum na konserwatywny, narodowy socjalizm proponowany przez PiS, ale działa biedroniowej propagandy walą prosto w PO i tylko w PO.

Symetrycznie!

 

 

21:40, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
sobota, 02 lutego 2019

            Takie rzeczy tylko w Islamie oraz w Katolibańskim Lennie Nadwiślańskim. Dziewięcioletnia dziewczynka wbrew swej woli, została przez sąd rodzinny zmuszona do poddania indoktrynacji religijnej. Została zmuszona wbrew woli ojca, który sprawuje nad nią opiekę. Wszystko to potwierdzone dokumentem państwowym, jakim jest wyrok polskiego sądu. Ponieważ zamierzam interpretować tę wiadomość, zachęcam do zapoznania się z oryginalnym newsem, żeby dać sobie szanse na własną opinię- kliknij tu, w ten akapit, by się zapoznać z historią orzeczenia.

 

            Po pierwsze: Mam uzasadnione podejrzenie zbrodni sądowej na dziecku, dokonanej przez członka/członkinię sekty prowadzącej zajęcia indoktrynacyjne. Ponieważ ojciec odwołał się od decyzji sądu, sugerowałbym zbadanie tej podstawowej sprawy, bo sądzę że wydający wyrok podlega odpowiedzialności karnej za zbrodnie sądowe.

 

            Po drugie: Chciałbym poznać powody, dla których to ojciec, a nie matka, został uznany przez sąd za osobę właściwą do wychowania córki. Zważywszy na to, że sądy w tak młodym wieku dziecka, preferują matkę, musiały wystąpić znaczące przeszkody do przyznania jej prawa do opieki. Dlaczego zatem w sprawie lekcji religii sąd przychyla się do zdania osoby, która została uznana za gorzej nadającą się do pełnienia roli rodzicielskiej niż ojciec. Tym bardziej mam podejrzenie, że osoba wydająca wyrok przynależy do sekty prowadzącej indoktrynację.

 

            Po trzecie: Dlaczego sąd jako argumentu za złamaniem przez niego samego obowiązującego prawa używa, że dziewczynka jest za mała, by znać kodeks karny?!

 

  1. SĄD JEST JAK DUPA OD SRANIA OD TEGO, BY STAĆ NA STRAŻY PRAWA- W TYM KODEKSU KARNEGO!!!

  2. NIEZNAJOMOŚĆ PRAWA NIE CHRONI PRZED KONSEKWENCJAMI ŁAMANIA PRAWA, ALE TEŻ NIE ZDEJMUJE OCHRONY PRAWNEJ Z OSOBY, KTÓRA PRAWA NIE ZNA, także dziewięcioletnia dziewczynka jest prawnie chroniona.

            Po czwarte: Dlaczego sąd ma pretensje, że dziewczynka powtarza opinię ojca? A co ma powtarzać? Opinie księdza katechety?! Na jakiej podstawie sąd uważa, że opinie ojca są fałszywe. Ja bym się domagał obalenia opinii ojca- oczywiście z prawem do obrony. Bo chodzi o to, że sąd chce DZIEWCZYNKĘ ZMUSIĆ WBREW JEJ WOLI I WBREW WOLI OPIEKUJĄCEGO SIĘ NIĄ OJCA DO WYKONANIA CZEGOŚ, CO NIE JEST OBOWIĄZKIEM WEDLE OBOWIĄZUJĄCEGO PRAWA!!!

 

            Po piąte: Skoro sąd uważa, że dziewczynka nie chodząc na religię jest narażona na wyobcowanie, powinien skierować do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dyskryminacji dziecka na tle religijnym.

 

            Ponieważ jednak póki co, do marca i sprawy odwoławczej, obowiązuje listopadowe postanowienie tego sądu rodzinnego, radziłbym ojcu, by poprosił dziecko, by korzystając z przymusowych wizyt na przygotowujących do „Pierwszej Komunii Świętej” lekcjach religii, wyciągnęło od katechetki/ katechety odpowiedzi na arcyciekawe kwestie, a mianowicie:

            W trakcie nauki religii tak małych dzieci, wtłacza się im do głowy, że podczas komunii przyjmują „Jezusa żywego” do serca (jeśli ktoś chciałby skorygować tę informację, śmiało, zachęcam, odpowiem na pewno). Dziewczynka powinna zatem się dowiedzieć, co ma Jezus do jej serca, czyli POMPY, bo jakiś czas temu zdobyliśmy wiedzę, że uczucia powstają w MÓZGU, a serce jest bezmyślnym urządzeniem tłoczącym. Co się wobec tego stanie, jak Jezusa przyjmie dziecko ze sztucznym sercem, czy trafi on do urządzenia wyprodukowanego przez zakład produkcji urządzeń medycznych?! Już samo to powinno zostać wyjaśnione przez prokuraturę- z podejrzeniem oszustwa, a prowadzących indoktrynację przekonać, by się odwalili od dziecka. Ale to dopiero początek, bo komunię przyjmuje się mamlając rzekome „ciało Chrystusa” (każdy kapłan powtarza to każdorazowo podczas wkładania do ust wiernego wafla, który ma się pod wpływem jego zaklęcia zamieniać właśnie w ciało Jezusa) i rodzi to kolejne pytania. Jeśli to Jezus żywy, to dziewczynka powinna się dowiedzieć jaka jest pewność, że wiernym nie każe się mamlać jego dydola, choć równie mało fajne byłoby mamlanie dłoni, palucha u nogi, łokcia, czy kolana. Pół biedy z dorosłymi płci obojga, ale chodzi o dzieci. Z nieboszczykiem byłoby jeszcze gorzej, no i dochodziłyby kwestie przyrządzenia, n.p. czy Jezus jest przed podaniem filetowany i oczyszczony. To wszystko powinna ustalić PROKURATURA, bo znów mam UZASADNIONE PODEJRZENIE POPEŁNIENIA OSZUSTWA NA OLBRZYMIĄ SKALĘ. Uważam, że wafel w nic się nie zmienia i mogę to udowodnić, poddając badaniu składu chemicznego komunikanty przed i po zaklęciu kapłana!!! W związku z tym masowym, wieloletnim oszustwem, nastąpiły na przestrzeni wieków wielomiliardowe wyłudzenia środków finansowych na tzw. przygotowanie do „Pierwszej Komunii Świętej” i na poczet wypłaty odszkodowań należałoby zająć majątek kościelny. Samo badanie składu chemicznego wafla przed i po zaklęciu kapłana, to zabieg zamykający się w kilku godzinach, nawet z wielokrotnym powtórzeniem nie potrwa więcej, niż dwa tygodnie, natomiast ustalenie wysokości odszkodowań dla Narodu, to kwestia nader skomplikowana, bo precedensowa, ale w końcu należałoby się nią zająć zwłaszcza, że chodzi o zmuszanie dzieci i małoletnich do uczestnictwa w tym procederze. Ponieważ doszło do skandalicznego wyroku sądu zmuszającego dziewięcioletnią dziewczynkę do poddania indoktrynacji religijnej, należałoby sprawę wyjaśnić do końca!!! I proszę nie mówić mi, że kogokolwiek obrażam- to nie ja wymyśliłem Eucharystię! Żaden gospodarz podając mi posiłek nie obrazi się, jeśli tak mnie zaintryguje, że go spytam o potrawę, sposób jej przyrządzenia i przygotowania. Chyba, że ma coś do ukrycia!

 

 

14:02, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (19) »
niedziela, 27 stycznia 2019

            Dobrze, że ostatnimi czasy miałem dużo pracy, bo nie tylko nie miałem nic miłego do napisania, ale też wiązanki słowne, które układały się w mojej głowie, daleko odbiegały od norm nawet tego, nieprzesadnie przecież pruderyjnego bloga. Dzięki upływowi czasu zyskałem dystans i nie muszę opierać się o spekulacje, bo pewne rzeczy się już zadziały.

            Była sobie najpiękniejsza akcja charytatywna na Ziemi- nie tylko zbierała pieniądze dla najsłabszych (głównie chore dzieci i seniorów), ale i promowała polską kulturę, tworząc największe wydarzenie artystyczne (Wielki Finał WOŚP) oraz największy w Europie Środkowo- Wschodniej festiwal rockowy (Przystanek Woodstock), jak również szereg inicjatyw towarzyszących, jak kursy pierwszej pomocy dla młodzieży, która później, po przejściu specjalnych kursów współchroniła imprezę, jako „Pokojowy Patrol”. Cała akcja opierała się o ideę wspólnej pomocy, bez względu na podziały. Nie grał roli światopogląd, ni tym bardziej wyznanie, narodowość, kolor skóry, ani też orientacja seksualna. Każdy, kto chciał pomóc, mógł się włączyć. Dzięki mrówczej pracy ekipy Jurka Owsiaka, akcja osiągnęła niewyobrażalne w najśmielszych marzeniach organizatorów rozmiary, a sukces, jak to w Polsce, obudził zawiść dyżurnych łajdaków z Tadeuszem Rydzykiem na czele. I to od niego rozpoczął się festiwal pomówień pod adresem szefa WOŚP.

 

            Początkowo wydawało się to śmieszne, ale zgodnie z goebbelsowską zasadą propagandy, kłamstwo powtórzone 1000 razy, staje się prawdą, przynajmniej dla ciemnego luda. Jurek Owsiak od początku Orkiestry zapraszał duchownych katolickich, organizując środkami fundacji autonomiczny, katolicki „Przystanek Jezus”, więc był zszokowany atakiem tych środowisk. Wielokrotnie błagał, również publicznie, członków „Przystanku Jezus”, by jako biorący udział w „Przystanku Woodstock” i obserwujący naocznie pracę organizatorów, sprostowali pomówienia, lecz polscy duchowni katoliccy mieli to w dupie. Pozwalali, by zawistny chciwiec z ich szeregów obrzucał błotem najwspanialszą akcję charytatywną w historii Polski pomimo, iż znali skalę manipulacji Rydzyka, bo za pieniądze WOŚP mogli prowadzić ewangelizację pod szyldem „Przystanek Jezus” i doskonale wiedzieli jak ciężko pracuje Orkiestra, także nad bezpieczeństwem.

 

            Punkt przegięcia nastąpił, gdy na zlecenie Rydzyka powstał film, rzekomo o Woodstock, ale tak naprawdę nie było w nim nic z samego festiwalu, bo w tym propagandowym tworze z kilkusettysięcznego tłumu wyłowiono kilkanaście nietrzeźwych osób i przedstawiono je, jako wizytówkę imprezy. Gdy pomimo próśb organizatorów, strona kościelna nie wydała sprostowania, zarząd WOŚP podjął decyzję o zakończeniu współpracy z „Przystankiem Jezus” (czyli finansowania i wolontaryjnej pomocy udzielanej z dobrej woli WOŚP). Dla jasności: Żaden duchowny nie został wypędzony, „Przystanek Jezus” nadal mógł brać udział w festiwalu na takich samych zasadach, jak przeciętni jego uczestnicy, po prostu Owsiak przestał finansować im imprezę. Jak zareagowała najwyższa polska władza kościelna? Ówczesny prymas Polski, kardynał Józef Glemp, na samej Jasnej Górze w ramach zemsty wyrzekł publicznie słowa: „Przepraszamy cię, Maryjo, za Jurka Owsiaka, że nie wpuścił do serca Jezusa”. Zgodnie z mądrym przysłowiem „GADAŁ DZIAD DO OBRAZU, A OBRAZ DO NIEGO NI RAZU”, wspomniana kobieta z ruskiej ikony, Żydówka z pokolenia Judy, nie dała mu odpowiedzi, za to sam Glemp wkrótce nabawił się raka płuc i zszedł był z tego Świata. Niektórzy interpretatorzy Bułhakowa twierdzą, że nowotwór, którego się nabawił bufetowy z „Variate” był zapłatą za świństwa, których się dopuszczał w swym marnym życiu, ale to tylko fikcja literacka. Wracając do Glempa: Jak byście zareagowali, gdybyście w ramach pomocy ubogiemu sąsiadowi, sfinansowali wyjazd na kolonie jego dzieci, a jego żona by rozpowiadała, że przez was dzieci nauczyły się pić, palić i kraść? Oczywiście, że powiedzielibyście „w takim razie nie ma sprawy, nie narzucamy się z finansowaniem wakacji waszych pociech”. No, ale gdyby sąsiad w związku z tym zaczął rozgłaszać, że skazaliście jego dzieci na pozostanie na wakacje w domu, to mielibyście ochotę dać mu w mordę, czyż nie? Glemp zachował się jednak dużo bardziej łajdacko, zważywszy na zasięg jego słów, wytarcie ryja Maryją i formalne zielone światło dla kościelnej krucjaty przeciw akcji charytatywnej.

            Oczywiście już słyszę te głosy, że przecież na Woodstock jest alkohol i są narkotyki. Ta łoj, to zupełnie jak na imprezach związanych ze ślubem kościelnym, chrzcinami, a nawet komunią. I co, winny jest papież, że dzielny NARÓD POLSKI chla i ćpa jak pojebany?! Że na weselach nawalone panie parzą się z równie nawalonymi panami, bez względu na związki, w jakich aktualnie się znajdują? A ja myślę, że to ani szef WOŚP, ani szef Kościoła, nie wychowują polskich dzieci na nieprzytomnych od używek obywateli, ale ich rodzice- Naród, co to Francuzów jeść widelcem uczył. I skoro młodzież wyjazd na wakacje albo na koncert kojarzy z urżnięciem się do nieprzytomności, to może by tak szanowni rodzice z niemniej szanownych polskich rodzin zastanowili się, co im w procesie wychowawczym nie wyszło.

            Cały ten wywód przeprowadziłem z jednej przyczyny: Po wydarzeniach gdańskich, dostojnicy kościelni zaczęli, oczywiście SYMETRYCZNIE, apelować do polityków o zatrzymanie mowy nienawiści, podczas gdy najwyższe polskie władze kościelne są w szczególnym stopniu odpowiedzialne za podżeganie do nienawiści na tle światopoglądowym, narodowościowym, politycznym, seksualnym. To radiomaryjna szczujnia wypromowała takie monstra, jak Plugawy Krystyn, czy Wybuchowy Antoni albo Poseł Zero, a władze kościelne nie tylko nie brały w obronę ofiar Rydzyka, lecz często- gęsto przyłączały się do nagonki. Tymczasem nasze społeczeństwo oczywiście niczego nie widzi. Dalej ciśnie do kościołów, posyła w łapska czarnej hydry dzieci, pozwala na jej finansowanie zarówno z budżetu państwa, jak i dorzuca z własnego portfela udając, że nic się nie stało. Nawet „Wyborcza” pali głupa, że nie zna roli duchowieństwa w nagonce na Owsiaka i zdaje się liczyć, że kler w zamian za milczenie, przerzuci swe poparcie z PiS na środowiska bardziej liberalne. Ale co tam WOŚP, skoro płazem uchodziła duchowieństwu zdrada Ojczyzny. Przecież społeczeństwo do dziś udaje, że nie wie, iż najwyższe władze kościelne w Polsce przystąpiły do Targowicy, niszcząc Konstytucję III Maja, a w ciągu czterech następnych lat także niepodległość Polski (stosując zresztą podobne, antyeuropejskie hasła, jak dziś) i zgadza się na finansowanie budowy „Świątyni Opatrzności Bożej” jako wotum za Konstytucję III Maja, co mogłoby być porównywalne jedynie do sytuacji, gdyby ktoś w Warszawie wybudował gmach dla partii NSDAP, jako wotum za zakończenie II wojny światowej. Temu Narodowi to nie przeszkadza, bo jeden z drugim raczej wyda swe dzieci w łapy pedofila w sutannie, niż przyzna, że przez całe życie wspierał przestępczą, antypolską organizację.

            Na szczęście są jeszcze publicyści, którzy zauważają prawdziwą rolę duchowieństwa w Polsce- w związku z tym, dzielę się linkami:

 

-Artykuł Stanisława Obirka (ex- zakonnika)- kliknij tu, by poczytać.

 

-Artykuł Jerzego Łukaszewskiego- kliknij tu, by poczytać.

 

            Na zakończenie dwa słowa do trolli szczujących na Owsiaka. Zaznaczam, że zainspirowała mnie do tego pewna bardzo katolicka blogerka, która na swym blogu „święte” obrazki przeplata nienawiścią oraz szerzeniem pomówień wobec WOŚP i twierdząca, że MA PRAWO DO TAKIEJ OPINII. Otóż w związku z tym uważam, że JA RÓWNIEŻ MAM PRAWO DO OPINII, mianowicie takiej, by uznać wszystkich ziejących nienawiścią do WOŚP za tchórzliwych morderców polskich dzieci, którzy chcą najmłodszym odebrać i tak ograniczone możliwości diagnostyki i leczenia, a potem udać, że nie mają z tym nic wspólnego, przy czym ich jedyną motywacją jest zawiść i chęć dokopania jej obiektowi.

 

 

21:59, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
niedziela, 23 grudnia 2018

            To było dokładnie 17 lat temu. Przyjechałem do Holandii w okresie świątecznym, bo wtedy było najłatwiej o pracę- Polacy wracali do domów. Dojechałem do „hotelu” (ciężko sobie wyobrazić gorszą spelunę) i zdążyłem się w przelocie zapoznać z Jankiem- gdy ja wchodziłem, on schodził do zamówionego przewoźnika. Wiózł rodzinie to, czego nie zdołał przepić i przejarać w Holandii. I nawet dowiózł, tylko on tego już nie zarejestrował. Jeszcze na granicy niemiecko- polskiej, wylegitymował się paszportem, ale do rodzinnej wsi pod Zgorzelcem dowieźli go stygnącego. W ciągu drogi spod Rotterdamu do Zgorzelca wypił akurat tyle, by tego nie przeżyć. Zmarł po cichu, koledzy od kieliszka (i przy okazji, od tej samej roboty) myśleli, że po prostu się urżnął i śpi, gdy jedni pukali do jego domu, inni próbowali go obudzić. Najbardziej w całej tej sytuacji poruszyła mnie myśl o tym, co musiała czuć rodzina: żona i dwójka dzieci. Spodziewali się taty, prezentów, a tu przyjechały cuchnące alkoholem zwłoki, które trzeba przetrzymać do „po Bożym Narodzeniu”. Nie zasłużyli na takie święta.

            Przypomniałem sobie o tym zdarzeniu z powodu żałoby narodowej. W jednej z ostatnich czynnych kopalń węgla kamiennego w Czechach, wybuch metanu spowodował śmierć 13 górników, w tym 12 Polaków. Podejrzewam, że święta chcieli spędzić z rodzinami, a i rodziny na to liczyły. Przygotowania do świąt nie należą do łatwych, a jak sobie je wyobrazić w sytuacji rodzin ofiar wybuchu?

 

            Cywilizowane państwa odchodzą od energetyki węglowej. Zwłaszcza w Europie, gdzie kopalnie węgla kamiennego są tak wyeksploatowane, że trzeba go wydobywać z dużych głębokości, przez co wydobycie staje się nieopłacalne i coraz bardziej niebezpieczne. Niemcy w piątek, 21-go grudnia, zamknęli ostatnią swoją kopalnię węgla kamiennego. Anglicy zrobili to 3 lata temu, Francuzi skończyli z tym w 2004. Za to Grajdołkowo oznajmia Światu, że my właśnie wunglem palić będziem, bo wungiel je we wiesce! Będziemy dopłacać, bo firmy energetyczne zamiast modernizować elektrownie dostały rządowy nakaz wykupu kopalń i w nich będą topić zyski oraz ludzkie życie. Ofiary smogu ciężko policzyć, bo jak udowodnić, że jeszcze jeden człowiek z zaburzeniami krążenia mógłby żyć, gdyby nie jakość powietrza.

 

            Nigdy nie mogłem zrozumieć tej filozofii: Górnicy domagają się utrzymania kopalń, bo mają ryzykowną pracę, a PiS i związki zawodowe chcą tego dla „bezpieczeństwa energetycznego Polski”. W jakim wariatkowie by wymyślono coś takiego? Złoża są coraz głębiej, więc żeby było bezpieczniej, to trzeba z nich wszystko wybrać, żeby zejść kolejnych kilkaset metrów w dół?! To ma być logiczne?! Zamiast redukować wydobycie, sukcesywnie zastępując węgiel innymi źródłami energii i pozostawiać dostępne złoża na wypadek zagrożenia utratą innych źródeł, my programowo odrzucamy inne źródła, wygrzebując do cna węgiel, który będzie względnie dostępny jeszcze tylko przez krótki czas. Wiecie skąd porównanie do alkoholika z początku notki? Nie tylko z powodu śmierci tuż przed świętami. Górnicy, podobnie jak alkoholicy i uzależnieni od innych substancji, bronią jak niepodległości, możliwości codziennego ryzykowania życia, a gdy okazuje się, że są niewydolni, domagają się pomocy. Jaka to jest pomoc, na Jowisza? Ile jeszcze dzieci ma zostać sierotami, by górnicy poszukali sobie lepszego zajęcia?

 

            Jeżeli nie rozpoczniemy odejścia od węgla już dziś, któregoś pięknego dnia obudzimy się ze stu tysiącami górników, którzy już naprawdę nie mają czego fedrować, a to co zdołają wydobyć, będzie kosztować kilka razy drożej od każdego innego paliwa. Po drodze będą kolejne ofiary górnictwa (pod ziemią) i energetyki węglowej (na ziemi). W dodatku nasze elektrownie węglowe za kilka lat będą już nie dwie, jak obecnie, ale trzy lub cztery generacje w tyle za najnowszymi blokami energetycznymi na świecie, bo topienie ich zysków w kopalniach zaskutkuje odwołaniem modernizacji, a to oznacza, że będą wielokrotnie droższe w obsłudze i produkcji energii. Czarne złoto- czarna dupa!!!

 

23:18, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (27) »
wtorek, 18 grudnia 2018

            Codziennie robię przegląd wiadomości z Polski i codziennie mniej mi się chce jakkolwiek na nie reagować. Z prostej przyczyny: Miejsce, w jakim Polska się dzisiaj znalazła- pośmiewisko Europy porównywalne jedynie z Węgrami i Rumunią, nie jest przypadkowe. Polacy na nie w pełni zasłużyli. To naród, który chce być niewolnikiem, obrusza się jedynie z tego powodu, że ma nie takiego pana, jakiego sobie wyobrażał. Przestałem wierzyć, że opozycja chce wolności Polaków. Nie chce, nie próbuje nawet sygnalizować łamania jednej z najbardziej podstawowych zasad funkcjonowania demokratycznego ustroju: rozdziału Kościoła od Państwa.

 

            Mniej- więcej przed tygodniem Polacy dowiedzieli się, że na potrzeby wyborów ma powstać partia pod auspicjami Tadeusza Rydzyka, księdza i zakonnika. Publicyści i komentatorzy prześcigali się w biciu piany, jedni uważali że to PiS osłabi, inni że wzmocni, czyli miało miejsce typowe wróżenie z fusów połączone z zażartą dyskusją na temat przepowiedni. W całym tym zamieszaniu medialnym zabrakło jednego: Żaden z liczących się polityków, publicystów, komentatorów (w tym blogerów) nie zapytał, jak to się ma do konstytucyjnej zasady rozdziału Kościoła i Państwa, którą dodatkowo wzmacnia Konkordat. Ten kraj jest tak zepsuty do szpiku kości, że nikt się nawet nie zainteresował, jak to jest możliwe, że partia polityczna reklamuje się uzależnieniem od księdza.

 

            To nie jest felieton ani o PiS, ani o Rydzyku. Ja w tym momencie piszę o USTROJU PAŃSTWA. Nie jest istotne, czy ksiądz nazywa się Rydzyk, Glemp, czy Wojtyła. Nie jest istotne, czy rządzi Kaczyński, Tusk, czy Suchocka. Problemem Polski jest, że duchowni jawnie promują swoich politycznych faworytów, a Polacy mają to w dupie. Polacy chcą być niewolnikami i ich jedynym zmartwieniem jest, by nikt się nie wyłamał i nie nazwał tego po imieniu. Nie przerwał tego błogostanu, tego „jakby co, to nic nie widziałem i nic nie słyszałem”!

 

            Jasna Góra stała się oficjalnym obrońcą faszystów. Podczas zjazdów kiboli, o. Paulini tolerowali obecność ksenofobicznych transparentów na błoniach wokół klasztoru, na tzw. „racowisku” i udawali, że to ich nie dotyczy. 15-go grudnia 2018 odbyła się na Jasnej Górze „msza święta za Ojczyznę”. Mnisi przyjęli pieniądze od działaczy środowisk demokratycznych w intencji „Polski wolnej od faszyzmu, nacjonalizmu i nietolerancji”, ale intencji nie odczytali. Ukradli pieniądze, nie wykonali należnej usługi, nie mówiąc już o tym, że nie wyrzekli się ani faszyzmu, ani nacjonalizmu, ani nietolerancji. Mało tego, nazwali taką intencję „PROWOKACJĄ”. Nie nazwali tak faszystowskiego spędu na Jasnej Górze, nie nazwali tak haseł kibolskich nacjonalistów, oni nazwali tak ludzi odcinających się od zbrodniczych ideologii. Jednak Polacy nadal będą płacić duchownym, nadal będą chodzić na msze, wpłacać intencje, ofiary, róże, tace, wypominki. Tak jak płacili, gdy patron i obrońca pedofilii zbudował sobie za życia, używając nie swoich pieniędzy, a pieniędzy Polaków, 234 pomniki własne oraz tak jak płacili, gdy powstawał pomnik prałata Jankowskiego, tego od gwałcenia nieletnich i wątpliwych interesów zakończonych spektakularnym bankructwem.

 

            Nie chodzi o to, że partia, którą zakłada niejaki Mirosław Piotrowski jest przedstawiana jako partia Rydzyka. Nie nazwisko jest tu ważne, bo niejeden zwolennik opozycji regularnie wpłacający wszystkie możliwe daniny na Kościół, chętnie by się skupił na tym panu, jako „symbolu zła” i jemu przypisał obecne rządy, ich skandale i przestępstwa. Liczy się to, że nikt z rządu, nikt z opozycji, nikt spośród duchowieństwa oraz nikt spośród liczących się grup społecznych nie protestuje przeciwko łamaniu Konstytucji i Konkordatu. Oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko że Polacy mają gdzieś demokrację, prawo i wolność. Sami chcą być niewolnikami kleru, a naturalną konsekwencją tego zjawiska jest to, że nie ma co Polaków na siłę uszczęśliwiać. Zbliżają się święta i znowu Naród hojnie wesprze Kościół, który w otwarty sposób depcze polskie prawo. I będzie miał to, na co zasłużył.

 

            Przesadzam, prawda? Ile osób ma ochotę mi to powiedzieć? Ile osób ma ochotę powiedzieć mi coś ostrzejszego? Szczerze powiedziawszy, to dla mnie sprawa trzeciorzędna, bo to NIE JA MIESZKAM W POLSCE. I może dlatego tak łatwo jest mi popuścić wodzę fantazji i wyobrazić sobie taką sytuację: Po każdej ingerencji politycznej, czy choćby wypowiedzi politycznej księdza, jakiegokolwiek księdza, każdy jeden obywatel Polski, któremu jest miłe prawo i Konstytucja, wystosowuje do papieża list informujący, że w związku z łamaniem polskiego prawa i Konstytucji przez podległych mu duchownych, on, podpisany z imienia i nazwiska, wstrzymuje wszelkie formy finansowania Kościoła. Kopie listu trafiają do nuncjusza apostolskiego, prymasa, odpowiedniego biskupa oraz do własnego proboszcza. Robi tak Rydzyk, czy Głódź, których znają miliony Polaków, kurie (z kurią watykańską włącznie) zalewane są milionami listów, a wpływy Kościoła nagle maleją o miliardy złotych tygodniowo. Robi tak ksiądz z Psiej Wólki, za tydzień na tacy ma ledwie 10% tego, co miał przed wypowiedzią, a podczas wizyty duszpasterskiej zamiast kieszeni pełnej kopert, ma brzuch pełen herbaty, którą po chrześcijańsku jest częstowany, bo w końcu „gość w dom”. Jestem dziwnie przekonany, że w krótkim czasie sami biskupi by pilnowali, by żaden ksiądz nie łamał zasady rozdziału Kościoła od Państwa. Póki co jednak, sytuacja w Polsce wygląda tak:

 

  1. Zaufany duchownego zakłada partię polityczną.

  2. Media trąbią o tym na prawo i lewo, zastanawiając się nad jej szansami i wpływem na scenę polityczną.

  3. Nikt, absolutnie nikt z liczących się sił (politycy, dziennikarze, duchowni) nie zwraca uwagi, że to wbrew Konstytucji i wbrew Konkordatowi, czyli wbrew prawu.

  4. Obywatele dalej będą masowo płacić przestępcom przeróżne tace, wypominki, intencje, ofiary, róże, kolędy.

 

 

CZY TE CZTERY PUNKTY, TO PRAWDA, CZY COŚ SOBIE ZMYŚLIŁEM?

 

01:26, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (25) »
sobota, 08 grudnia 2018

            Kombinat. To słowo już zawsze kojarzyć mi się będzie z powieścią Kena Keseya „Lot nad kukułczym gniazdem”- z maszyną do łamania ludzi. Większość ofiar wpadała w jej tryby dobrowolnie, jedynie niewielki odsetek był tam pod przymusem, a jednak stawali się niewolnikami i częścią systemu, trwając w nim aż do śmierci. Jakże to przypomina mi Kościół, a także wzorującą się na nim, narodowosocjalistyczną partię o żartobliwie - ironicznej nazwie Prawo i Sprawiedliwość. System działający na zasadzie podobnej do modliszek (nazwa nie bez kozery nawiązuje do zgiętych, jak do modlitwy, stawów kolanowych i łokciowych): żreć wszystko, co wpadnie w łapy, a w okresie godowym zwabić samca, po kopulacji odgryźć mu łeb, rozmnożyć się. Jak widzimy, podobnie jak w Kościele i PiS, nie o modlitwę tu chodzi.


 

            Były sobie związki zawodowe. Dość młode, bo powstały pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Nazywały się „Związek Zawodowy Pracowników Ruchu Ciągłego Z. A. Puławy S.A.” O dziwo, mimo konkurencji starych wyjadaczy z ówczesnych OPZZ i NSZZ „S”, szybko zdobyły niemałą rzeszę członków, głównie pośród pracujących na zmiany pracowników fizycznych. Ich metody były nawet w porównaniu do innych central związkowych prostackie (bezkompromisowe, to zbyt ładne słowo na określenie takich działań). „Dajcie czego żądamy, albo nie podpiszemy układu zbiorowego”. A było z czego brać, bo Z.A. Puławy S.A. były dobrze zarządzane, nie rozwalano pieniędzy na ponadnormatywne wypłaty, inwestowano, modernizowano, dzięki czemu firma przy połączeniu z Grupą Azoty, wypracowywała ok. 80% zysku całego konsorcjum. Jednocześnie był to największy i najhojniejszy puławski mecenas: kulturalny i sportowy. Dzięki niemu, każde puławskie dziecko ma szanse nauczyć się pływać (naprawdę, tam pierwszoklasiści mają pływanie w programie), a młodzież miała szanse trenować wybraną dyscyplinę, a sekcji było sporo: piłka nożna, piłka ręczna, pływanie, podnoszenie ciężarów, lekkoatletyka. To samo było z kulturą, chyba dziś nikt nie jest w stanie zliczyć koncertów, spektakli i wystaw dofinansowanych przez Z.A. Puławy. Związkom (a zwłaszcza tym z ZZPRC) było jednak mało, pomimo niepisanego porozumienia każdej kolejnej władzy krajowej ze związkami zawodowymi, zapewniającego prezesowanie w różnych sekcjach lokalnych klubów sportowych. Omawiany związek władał też (aż doprowadził do bankructwa) domem wczasowym „Jawor” w Jaszowcu (Ustroń Polana). Nienasycony apetyt na wszystko, obiecywał zaspokoić jedynie PiS (początkowo związek flirtował raczej z SLD, ale nie dostał, czego chciał, więc zmienił obiekt miłości). Chłopakom się wydało, że są samcami alfa, ale zabrali się niechcący za PiSowską modliszkę.

            Związkowcy z ruchu ciągłego bardzo pragnęli zaimponować nowej kochance. W internecie zrobili im taką kampanię, jakich najbardziej plugawe trolle internetowe by się nie powstydziły. Nie było fake- newsa, którego by te żywe PiSowskie boty nie powieliły, nie było łgarstwa, którego nie byłyby w stanie opublikować. Miodowy miesiąc jednak minął, kopulacja wyborcza była udana i PiS, jak na modliszkę przystało, postanowiło odgryźć łeb samcowi alfa. Pierwszy poważna próba tego aktu poejakulacyjnego miała miejsce jesienią zeszłego roku i trwała do września roku bieżącego, a chodziło o to, że Grupa Azoty po jej przejęciu przez PiS, zaczęła wbrew umowom wyprowadzać pieniądze do udziałowców, podnosząc wypłacane dywidendy. Sorry-PiSiory, ale PiS potrzebowało kasę na ratowanie przejadających zyski zakładów w Tarnowie, a przede wszystkim zakładów w Policach, które nie od dziś należą do ulubieńców związanego ze Szczecinem niewolnika Jojo- Brudzińskiego (to ten, co prezesowi panu parasol trzyma). Związki się zaczęły głośno stawiać, ale gdy tylko modliszka zagroziła szefowi związków jakimś sądem i jednocześnie pomachała związkowcom jakąś bliżej niezidentyfikowaną marchewką, okazało się że doszło do porozumienia. Równie dobrze można by było podpisać porozumienie z grzechotnikiem, ale o tym w następnym akapicie.

            Gdy modliszka chce odgryźć łeb kopulującego samca, próbuje do skutku i tylko szczęściarzom udaje się ją uspokoić. Siódmego grudnia o godzinie 13.59 na stronie f-b Związków Zawodowych Pracowników Ruchu Ciągłego Zakładów Azotowych Puławy S.A. pojawił się taki oto tekst:

 

Ukradli dzieciom marzenia

6 grudnia 2018 r. w Mikołajki Grupa Azoty wypowiedziała Klubowi Sportowemu „Wisła” Puławy umowę sponsoringową. W piśmie wskazany został termin, do którego należy zniszczyć sprzęt oznaczony logiem Grupy Azoty. Jako uzasadnienie podano ujemny wynik przedsiębiorstwa za trzeci kwartał.

KS Wisła w tym roku obchodzi 95 rocznicę istnienia. Przez lata dziesiątki tysięcy dzieci realizowały w nim swoje marzenia o mistrzostwie w sporcie. Wzorami byli olimpijczycy i mistrzowie świata wychowani właśnie w tym klubie.

Bez pieniędzy z Grupy Azoty nie będzie olimpijczyków i mistrzów świata. Nie będzie dziecięcych marzeń.

W zamian młodzi puławianie mogą podziwiać przemykające ulicami miasta nowiutkie audi A6 z członkami zarządu Grupy Azoty w środku. Dorośli zastanowią się zapewne, czy warto było zabrać dzieciom marzenia, żeby pięcioro prezesów przesiadło się z hond accord do audi A6. Naszym zdaniem to barbarzyństwo.

 

             I teraz wytłumaczę, na czym polega smaczek: Z nieznanych przyczyn, nikt nie chciał być w tym roku prezesem "Wisły" i podstawiono figuranta, mimo 15 tysięcy PLN/mc prezesowej gaży. Za to stołkami wiceprezesów, zgodnie podzielili się związkowcy z różnych central. I nagle PiSowskie władze Grupy Azoty zrywają umowę sponsoringową. Formalnie związkowe ryjki nadal są przyspawane do klubowego koryta, lecz po zerwaniu umowy sponsoringowej może się okazać, że brakuje paszy, żeby je wypełnić. Co najśmieszniejsze, puste koryto mogą odczuć ludzie z niewolniczo oddanej PiSowi Solidarności i jeszcze bardziej gorliwego wyznawcy PiSlamu, wspomnianego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego. Tak to jest, gdy się kopuluje z modliszką.

            Nie martwiłbym się związkowcami, bo sami przyłożyli łapska do dojścia do władzy sekty żoliborsko- toruńskiej. Jednak prawdziwe ofiary kaczystowskich porachunków, to miasto, gmina i powiat Puławy oraz jego dzieci. Transfer środków z Z.A. Puławy poza teren gminy, powoduje nagły spadek wpływów z podatku CIT. Puławskie „Azoty” przeszły zwycięsko przez komunę, wytrzymały ciężki okres transformacji ustrojowej, a dziś zyski wypracowane przez kilka pokoleń zatrudnionych w samej firmie oraz spółkach córkach i podwykonawcach, są rabowane w białych rękawiczkach i transferowane gdzieś do czarnej dziury, a cierpi na tym miasto i ci jego mieszkańcy, którzy sami na siebie nie zarobią, czyli dzieci. Puławy to nadal polska B. Na granicy Lubelszczyzny i Ziemi Radomskiej. Jeżeli wchłonie je kombinat Kaczyńskiego, szybko wrócą do poziomu Opola Lubelskiego, Ryków, Zwolenia i innych małej i średniej wielkości miast regionu. „Wyrównywanie szans” w wersji PiS.

 

            P.S.

            A propos kombinatu i kopulacji z modliszką. Zauważyliście, że Rydzyk po raz kolejny usiłuje szantażować swoich kopulantów z PiS. Czy chodzi po Ziemi, tej Ziemi, ktoś kogo nie zdradził Kościół? Kilka dni temu okazało się, że Kościół krył pedofila Jankowskiego pomimo wiedzy o tym, że hasło „żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek” przyświecało temu kapłanowi podczas osobistych gwałtów na nieletnich. Pamiętajcie zatem, co było najstraszniejsze w KOMBINACIE opisanym przez Keseya: Ofiary siostry Ratched zgłaszały się do niej z własnej woli. I ja mam to w głowie oglądając rodziców prowadzących swe dzieci do kościołów. Nie wiem jaki będzie wynik przepychanek między PiS a Rydzykiem, ani nawet między związkami zawodowymi a PiS, ale wiem jedno: BIADA PODRZĘDNYM ISTOTOM, JEŻELI WCHODZĄ POMIĘDZY OSTRZA POTĘŻNYCH SZERMIERZY!

 

 

 

19:34, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54
Tagi