RSS
środa, 15 lutego 2017

            Z olbrzymim niepokojem obserwuję reakcje społeczne na największe wydarzenia medialne ostatnich dni, mające znaczenie wizerunkowe, pokazujące- i owszem pewne mechanizmy, natomiast nie mające żadnego wpływu na los Polski. Mam tu na myśli wypadek teoretycznej premier Beaty Szydło. Z bardzo prostej przyczyny: Badaniem sprawy nie zajmuje się niezależna prokuratura, a zależni od rządu oskarżyciele, którzy w dodatku są nadzorowani przez znanego z niezliczonych pomówień nieudokumentowanych materiałem dowodowym Zbigniewa Ziobro.

            Ani to wina Tuska, ani też za poprzedniego rządu tak nie było! Jedynie rząd PiS, już po raz drugi (wcześniej zrobił to w 2005 roku) prokuratorem generalnym robi ministra sprawiedliwości. Tak się składa, że jedynym warunkiem zostania ministrem sprawiedliwości z ramienia partii Kaczyńskiego jest bycie niewolnikiem Jarosława i ślepe wykonywanie jego poleceń. Dowodem jest postać Zbigniewa Ziobro- człowiek, który dziś NADZORUJE CAŁĄ PROKURATURĘ NIGDY NIE PRACOWAŁ JAKO PROKURATOR. Nie był nawet asesorem prokuratury. Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera! Wystarczy być dostatecznie tępym i ubezwłasnowolnionym narzędziem prezesa!

            Jeszcze bardziej martwi mnie, że cała (bez wyjątku) opozycja, już po raz drugi (po raz pierwszy było to w latach pierwszych rządów PiS 2005- 2007) nazywa prokuraturę Zbysia Ziobro prokuraturą, zamiast nazywać ich oskarżycielami rządowymi, a na domiar złego, wszelkie materiały dowodowe i wnioski kieruje do tego organu rządowego, który jest stroną w sprawie. Polska nie ma niezależnej prokuratury, bo straciła ją z chwilą połączenia stanowiska prokuratora generalnego ze stanowiskiem ministra sprawiedliwości. Prokuratura reprezentuje od tej pory stronę rządową i nie może być traktowana jako niezależny organ do prowadzania uczciwego śledztwa. Każda wypowiedź członka opozycji powinna się zaczynać od słów: „Przypomnijmy, że nie ma żadnego znaczenia co postanowią ludzie podlegli ministrowi Ziobro, bo uczciwy proces może prowadzić jedynie niezależna, a nie rządowa prokuratura. W państwie prawa rząd może zatrudniać reprezentujących go prawników, ale w charakterze doradcy i reprezentanta strony, a nie prowadzącego śledztwo”.

            Druga sprawa zasadnicza, rzadko podejmowana w dyskusjach o wypadku limuzyny teoretycznej pani premier, to sprawa zasadności podejmowania ryzykownych działań. Wszystkie działa bowiem skierowane są na front legalności i zgodności z przepisami. Tymczasem każdy człowiek ma prawo robić głupoty, ale wraz z zebraniem ich konsekwencji. Mam prawo pić codziennie litr gorzały, ale wraz z poniesieniem wszystkich konsekwencji. Prezydent ma prawo w kampanii wyborczej lądować we mgle na nieczynnym polowym lotnisku z nieprzeszkolonymi do takich sytuacji i zastraszonymi pilotami za sterami, gnać na złamanie karku kilkutonowym samochodem na starych oponach wracając z wypadu na narty, minister obrony narodowej ma prawo "bez lęku" zapierdzielać na wręczenie absurdalnie wazeliniarskiej nagrody dla swojego prezesa pana, a kolumna teoretycznej premier ma prawo korzystać ze swoich przywilejów odwiedzając "przy okazji" dom pani premier, ALE WAŻĄC RYZYKO i ponosząc za nie odpowiedzialność i konsekwencje. Jak widzimy, ryzyko przynosi wymierne efekty (ujemne, bo ujemne, ale zawsze wymierne), ale poniesienia konsekwencji, czy wzięcia odpowiedzialności za przyszłe działania nie widzę. Pomijając zasadność zastosowania przywilejów nadzwyczajnych: DRZEWO NIE ZNA POJĘCIA "IMMUNITET"!

            I to by było na tyle.

 

 

 

P.S.

            Jeszcze tylko wytłumaczę się, dlaczego to uważam wypadek urzędującej pani premier za nieznaczący dla losów Polski. A niby jaki wpływ na Polskę ma postać, od której nic nie zależy, którą urlopowano nawet podczas wybierania składu jej rządu. No powiedzcie mi, czym tu się jarać. Kto na Nowogrodzkiej się nią przejmuje? Do niej wysyła się rozkazy. Równie dobrze rozkazy można wysyłać do Glińskiego, Kurskiego, Błaszczaka, Morawieckiego. Nawet lepiej i skuteczniej, bo bez zbędnego pośrednictwa.

11:54, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (13) »
piątek, 20 stycznia 2017

            Tym razem bez zbędnego wprowadzenia. Chciałbym się wreszcie dowiedzieć, jaka religia jest tą najpopularniejszą w Polsce. Chodzi mi o tą głoszoną tam, gdzie Jasna Góra, Licheń, Łagiewniki, Imperium Rydzyka. O co w tym wszystkim chodzi? Świątynie między Bugiem a Odrą, Bałtykiem i Karpatami zamieniono na polityczne chlewnie, z których największą stała się Jasna Góra. Nie, nie od razu, proces ten trwał od co najmniej dziesięciu lat, lecz w tym roku, to powstało tam coś na kształt hotelu na godziny, który wynajmują naprzemiennie ludzie Rydzyka, Kaczyńskiego oraz naziole spod znaku kiboli księdza Wąsowicza (Jarosława nomen- omen). Z ambon całego kraju w zależności od dokładnego umiejscowienia bólu dupy kaznodziei (każdorazowo indywidualnego) można usłyszeć podżeganie nie tylko przeciw antagonistom politycznym danego kapłana tej niezidentyfikowanej religii, ale i przeciw feministkom, homoseksualistom, uchodźcom, Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, judaistom, muzułmanom, ateistom i co tam akurat jeszcze prywatnie swędzi wielebnego. Jako ateisty, w ogóle nie interesowałoby mnie, jaka religia jest tam wyznawana, gdyby nie to, że z jej świątyń napieprzają do mnie z kilku co najmniej powodów, które nie powinny ich w ogóle obchodzić. Napieprzają z powodu braku zachwytu partią Kaczyńskiego, z powodu dość liberalnych poglądów gospodarczych, z powodu wspierania WOŚP, czy z powodu moich „związków niesakramentalnych”. Jeżeli do listy mych przewinień dodam, że bardzo lubię kobiety niezależne, geje mi nie przeszkadzają (odpada konkurencja), do pań les też nie mam pretensji, gdyż pociągają mnie jedynie te kobiety, które ja pociągam (jeżeli widzę że to nie ma miejsca, to nic na siłę- jakoś do tej pory bez przymusu dawałem radę), to sami rozumiecie, że lista świątyń w których mógłbym dostać po ryju, gdybym tylko powiedział co myślę, robi się stanowczo zbyt długa, żebym nie wykazał zainteresowania kwestią zasadniczą: JAKIE TO JEST WYZNANIE?!

            Ja i moje problemy z postępowaniem nadwiślańskich plemion deklarujących przynależność do TEGO KOŚCIOŁA to jeszcze nic w porównaniu z tym, co muszą znosić ludzie będący bliżej całego zamieszania. Bo przyznacie, że choć taki jak ja, mieszkający w Irlandii „nie- wyborca PiS” może w pewnych kręgach mieć kłopot, to nie tak poważny, jak człowiek o ciemnej, śródziemnomorskiej karnacji skóry, która może podpadać pod „ciapatą”, bądź „żydowską”. No weź tu idź na „Żyletę” obejrzeć przegrany mecz Legia- Borussia. Nawet obecność kapelana kibiców niewiele by tu zmieniła! Ale co tam „Żyleta”! Wyobraźmy sobie, że na Jasną Górę podczas pielgrzymki kiboli wchodzi taki Tomasz Jacyków, dajmy na to z Michałem Szpakiem. Niewielką różnice robi ich rzeczywista orientacja seksualna, która zupełnie mnie (nawiasem mówiąc) nie interesuje. Wystarczy podejrzany wygląd, który nie tak dawno temu był powodem samobójczej śmierci zaszczutego nastolatka, Dominika Szymańskiego. Podobnie jak jakiemuś żulowi w autobusie wystarczyła zasłyszana rozmowa po niemiecku, by pobić polskiego profesora.

            To jednak nadal nie wszystko. Właśnie jesteśmy świadkami zmasowanego hejtu na pani Katarzynie, która padła ofiarą przemocy seksualnej ks. Romana B.! Oczywiście znowu w nim przodują wyznawcy tej niezidentyfikowanej bliżej wiary, jaka zagnieździła się na Jasnej Górze, czy w Toruniu.

            Ataki na WOŚP, to osobny rozdział. Choć byli odważni, którzy się od napastników odcięli. Taka Caritas Polska wyraźnie zakomunikowała, że każdy kto pomaga bliźnim jest godny szacunku, WOŚP również, nie jest konkurencją, a jednym z pomagających. I w tym wypadku widzę kierowanie się naukami Jezusa. Problemem jest jednak to, że nie w każdej świątyni podzielają te nauki, więc jakiej wiary są te świątynie?! Pomijam już wypowiedź Krystyna P. z mema, bo akurat to stworzenie za lewackie i antykatolickie uznaje wszystko, co się mu między uszami nie mieści, na przykład używanie formy „wziąć”, bądź powstrzymanie się od żarcia na sali plenarnej Sejmu.


            I tu dochodzę do tej części felietonu, której się najbardziej obawiam. Mój blog ma różnych czytelników, których nie chciałbym obrazić. A zaglądają tu zarówno ci, co głosowali na PO, jak i Nowoczesną, czy partie lewicowe. Z pewnością zaglądają tu feministki, nic mi nie wiadomo na temat orientacji seksualnych, za to doskonale wiem, że większość czytelników chętnie wspiera WOŚP i o tym głośno mówi. Wiem też jednak, że bardzo duża grupa spośród wymienionych osób uważa się za katolików. Wytłumaczcie to mnie, ateiście, jak koniowi na między, jak Wy sobie z tematem dzisiejszego felietonu radzicie? Poproszę o bardzo konkretny przykład. O miejsce, które większość Polaków wskaże bez wahania, jako najświętsze miejsce Polski. O Częstochowę. Przecież tam jest taki gnój polityczny, jakiego próżno szukać nawet w Toruniu, bo Rydzyk promuje jedynie siebie, natomiast o. Paulini za kasę wynajmą na godziny klasztor każdej politycznej świni. To miejsce przekształciło się w połączenie burdelu partyjnego z chlewem. Czy nadal jeździcie tam na pielgrzymki? Płacicie kasę? Czy walczycie w jakikolwiek sposób o przywrócenie sakralnego charakteru Jasnej Góry zmienionej na narodowo- socjalistyczny Hyde- Park? Dlaczego pytam?! Bo ja mam prosty sposób myślenia! Gdy się nie dogadywałem z rodzicami, opuściłem dom rodzinny, gdy w żaden sposób nie mogłem zaakceptować postępowania jednej, czy drugiej kobiety, dziękowałem za taki związek, jeżeli byłem przeciwny kibolskim wojnom z powodu kibicowania jednej, bądź drugiej drużynie, przestałem chadzać na mecze, chyba że są w Irlandii, wtedy kupuję bilet na irlandzką trybunę, by się wśród Rodaków nie okazało, że zbyt mało nienawidzę jakiś klub i nie drę ryja w szlagierze o zabraniu nad rzeczkę i topieniu. Nie zapisałem się w życiu do żadnej partii politycznej, bo żadna z nich mnie na tyle nie przekonała, bym im płacił kasę i dawał im swoją twarz, choć oczywiście korzystam z prawa wyborczego regularnie. I mój tok rozumowania wyklucza wizytę na Jasnej Górze wyborcy mającego w poważaniu demokrację, poszanowanie mniejszości (politycznych, narodowych, seksualnych, wyznaniowych, światopoglądowych), feministki, uczestników WOŚP, czy Przystanku Woodstock. Podobnie nie rozumiem, dlaczego kobiety biorące udział w czarnym proteście (tak jak i mężczyźni, choć była to akcja dotycząca praw kobiet) nadal uczęszczają do świątyń, a ich manifestacje nawet nie zbliżyły się do siedziby Episkopatu. Bo w Świecie jest tak, że gdy myśliwy strzela do zwierzyny z ambony, ta po pierwszym wystrzale się rozbiega, a w żadnym wypadku nie podchodzi bliżej w innym celu, niż atak, a już tym bardziej nie zbiera kasy na konserwację stanowisk strzeleckich.


           I jeszcze coś na zakończenie: Zauważyłem, że dziwna religia, o której piszę, przestała respektować Dekalog, a za zastępczą wykładnię przyjęła tzw. 5 przykazań kościelnych- i to w nowej wersji. Bo nikt mi nie wmówi, że sekta, która oparła się na pomówieniach o najgorsze zbrodnie, przestrzega jednocześnie przykazania „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”, nikt mi nie wmówi, że tolerowanie pedofilii i molestowania seksualnego wśród duchownych jest zbieżne z przykazaniem „Nie cudzołóż”, nikt mi nie wmówi, że wyłudzenia państwowych funduszy, chociażby za pomocą żartobliwie zwanego „zwrotu mienia kościelnego” jest zbieżne z przykazaniem „Nie kradnij”, a traktowanie dowolnego duchownego jak nieomylnego świętego, jest zbieżne z przykazaniem „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” zwłaszcza, jeśli wewnątrz tej religii przedkłada się 5 przykazań kościelnych ustanowionych niedawno przez grupę duchownych ponad prastary Dekalog, który ponoć jest podstawą PRZYMIERZA Z BOGIEM. O pożądaniu żony i rzeczy należących do bliźnich oczywiście nie wspomniałem? To się poprawiam! W tej dziwnej wierze regularne zapieprzanie do „czercza”, rzucanie na tacę i wystawienie paszczy po „Ciało Chrystusa” wyczerpuje obowiązki wyznawcy. WTF?!

 

 

11:40, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (19) »
piątek, 13 stycznia 2017

            Już tylko godziny dzielą nas od rozpoczęcia największej kulturalnej imprezy Polski, Europy, Świata i Kosmosu, czyli 25 finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tysiące koncertów, spektakli teatralnych, seansów filmowych, pokazów, wystaw i innych wydarzeń uświetni wielką zbiórkę charytatywną dla oddziałów pediatrycznych i leczenia osób starszych. WOŚP jest znana również z najwspanialszej we Wszechświecie transmisji z akcji charytatywnej. Oczywiście o gustach nie ma dyskusji, więc ta opinia (nie tylko moja, lecz jednak subiektywna) nie musi być wiążąca, jednakże zwróćcie uwagę, że podobne transmisje w krajach wysoko rozwiniętych sprowadzają się do odczytywania listów gratulacyjnych i dziękczynnych przez odstawionych jak na galę Oscara gości, co sprawia, że człowiek uzbrojony w pilota, chętnie po niego sięga, by zmienić kanał. Jakże inaczej ogląda się dynamiczną, pełną emocji i entuzjazmu, transmisję z WOŚP. Tym razem, po raz pierwszy w historii, nadana ona zostanie przez TVN i pozwolicie, że daruję sobie ocenę decyzji TVP o braku podjęcia współpracy, bo zdaje się, że sam Jacek Kurski próbuje dość nieporadnie to odkręcać zapewniając, że TVP przedstawi informację o zbiórce i jej efektach. Orkiestra gra dalej, choć rządy się zmieniają. Ze swej strony wspieram z całych sił tę akcję, dokonałem już wpłaty na miarę swoich możliwości i chciałbym gorąco podziękować wszystkim darczyńcom. Gramy do końca Świata i jeden dzień dłużej!

            Szczególne podziękowania kieruję dla WOŚP i CARITAS POLSKA za oświadczenie o wspólnym celu obu organizacji i by zgodnie ze swoimi możliwościami rozpropagować wiedzę o tym wydarzeniu, zachęcam do zapoznania się z treścią tej informacji:

 

Każdy, kto działa na rzecz bliźniego jest godny szacunku. Caritas Polska nie podejmuje żadnych działań przeciwko Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, nie konkuruje z nią ani nie szuka porównań. Ilość problemów społecznych i osób potrzebujących zainteresowania i wsparcia w Polsce jest ogromna. Jest tu miejsce dla każdego, kto angażuje się w pomoc dla bliźniego. Apelujemy o szacunek, wsparcie i przestrzeń do działania dla wszystkich ludzi i organizacji dobrej woli oraz o zaprzestanie podziałów i konfrontacji.

Prosząc o szacunek i pokój, postanowiliśmy przekazać na aukcję XXV Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy lampę oliwną w kształcie gołębia pokoju, wykonaną przez chrześcijan z Bliskiego Wschodu.

Wyjaśniając kontrowersje dotyczące sobotniej zbiórki na rzecz ofiar wojny syryjskiej, informujemy: Caritas Polska nie odcina się od Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, wyjaśnia jedynie, że Caritas Polowa jest autonomiczną, niezależną od Caritas Polska organizacją, związaną misyjnie z Wojskiem Polskim. Caritas ta brała m.in. udział w misjach w Iraku, Kosowie, Afganistanie, Libanie i w Kongo. Aktualnie została poproszona o udział w wydarzeniach realizowanych przez Wojsko Polskie, co związane jest z jej misją statutową. Jesteśmy przekonani, że wydarzenia 14 stycznia do współorganizacji których zaproszono Caritas Polową Wojska Polskiego nie wpłyną na atmosferę i powodzenie XXV finału WOŚP, który odbędzie się 15 stycznia.

            Na zakończenie informacja o jednej z najbardziej nietypowych licytacji WOŚP. Karolina Kępczyk, na co dzień dyrektor Europejskiego Centrum Bajki im. Koziołka Matołka, a przy pracach nad finałem WOŚP, działająca charytatywnie szefowa sztabu z Pacanowa zwróciła się do wojewody świętokrzyskiego Agaty Wojtyszek o wsparcie Orkiestry jakimś symbolicznym gadżetem do licytacji. W odpowiedzi dostała pismo o treści: „W imieniu wojewody świętokrzyskiego Agaty Wojtyszek informuję, że prośba o przekazanie przedmiotów na licytację podczas 25 finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy została odrzucona”, podpisane przez Bartosza Cmocha, dyrektora biura wojewody. Pani Karolina Kępczyk wpadła więc na pomysł szczególny: Podczas 25 finału WOŚP w Pacanowie ZLICYTOWANE ZOSTANIE PISMO Z ODMOWĄ WSPARCIA ORKIESTRY przez panią wojewodę, która nie miała nawet takiej odrobiny klasy, by udzielić odpowiedzi osobiście, tylko wyznaczyła w tym celu podległego sobie urzędnika. Ponieważ pani Agata Wojtyszek z wykształcenia jest pedagogiem, pragnę poinformować uczniów tej nieszczęśnicy, że współczuję im tej pomyłki wynikającej z nadania uprawnień pedagogicznych komuś, kto powinien w sortowni buraków pracować. DROGA MŁODZIEŻY, pamiętaj o tym, że jeżeli komuś odmawiasz pomocy, masz do tego pełne prawo i właśnie dlatego rób to osobiście. To straszna siara, wyznaczać do tej czynności kogoś, kto będzie świecić oczami za wasze decyzje. I zawsze ROZWAŻ, CZY WOLISZ, BY CIĘ ZAPAMIĘTANO Z PRZEKAZANIA LAMPY OLIWNEJ POMAGAJĄCYM, CZY Z ODMOWY POMOCY TCHÓRZLIWIE PRZEKAZANEJ USTAMI PODWŁADNYCH.

 

 

P.S.

            Masowa pomoc to tylko jeden z fenomenów WOŚP, Caritas, Polska Akcja Humanitarna, Mimo Wszystko, Akogo? i wielu innych fundacji charytatywnych. Drugim z fenomenów jest wzajemna promocja pomocy bliźnim i kultury. Artyści promują fundacje, a dzięki fundacjom rozsławiani są artyści, czy stacje telewizyjne i radiowe, darczyńcy zaś dostają w prezencie porcję sztuki. Kolejnym fenomenem organizacji non profit jest AKTYWIZACJA SPOŁECZEŃSTWA. Przypominające walkę z wiatrakami udowadnianie, że w ludziach tkwią duże pokłady wrażliwości i wystarczy je uaktywnić, by zrobić coś pięknego.

            Właśnie o tym opowiada amatorski film fabularny p.t. "Próba generalna". Scenariusz był pisany "na kolanie", na realizację całego projektu był zaledwie miesiąc, gdyż na tyle był wypożyczony sprzęt. Tylko 30 dni na znalezienie chętnych do bezpłatnej gry aktorskiej ze świadomością skonfrontowania efektów z oceną współmieszkańców. A wszyscy wiemy jaka bywa ocena społeczna w małych miejscowościach. Młodzi ludzie boją się podjęcia jakiejkolwiek aktywności, właśnie ze względu na świadomość oceny oraz niską wiarę we własne możliwości. W takich właśnie miejscowościach mrówczą pracę wykonują ideowcy, którzy pracując za półdarmo próbują w młodzieży odkryć pasję. O tym właśnie jest ten film. O PASJI, O MAŁYM MIASTECZKU, O JEGO MIESZKAŃCACH, O POKONYWANIU OGRANICZEŃ. Obejrzyjcie go, proszę, a jeśli się Wam spodoba, polećcie go innym. Ja wiem, że jest nieco naiwny, że posiada mankamenty, zwłaszcza warsztatowe (pamiętajcie, jak powstawał). Wiem też coś jeszcze: To dzięki takim naiwnym twórcom, którzy dzielą się swoją pasją mimo braku profesjonalizmu, wyrastają ludzie zainteresowani czymś więcej, niż wygodą własnej dupy.

 

19:20, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (10) »
piątek, 06 stycznia 2017

            Nie zdarza mi się to często, właściwie nie przypominam sobie, by coś takiego już się kiedyś wydarzyło, ale tym razem tak jest i w ogóle nie mam wyrzutów sumienia. Nie czuję się z tego powodu ani źle, ani głupio. Do rzeczy: Nie odczuwam współczucia dla ofiary morderstwa. Nie posiadam empatii dla kogoś, kto w ramach swojej zabawy w sylwestrową noc wszedł coś zjeść do lokalu gastronomicznego i zamiast być wdzięcznym, że istnieją ludzie, którzy w takich momentach ciężko pracują dbając o to, by nie był głodny, zaczął ich poniżać, a na zakończenie ich okradł. Być może ktoś z czytelników tego bloga to potrafi, lecz ja w żadnym wypadku. Nie potrafię tak wejść w sposób myślenia ofiary, by znaleźć najmniejszą choćby okoliczność łagodzącą.

            Zupełnie inaczej jest w wypadku mordercy z tego konkretnego przypadku nocy sylwestrowej w Ełku. Doskonale namacalnie czuję gniew i poczucie bezsilności, jakie on musiał czuć, gdy pomimo ciężkiej pracy dla zapewnienia jak największego komfortu klientom, znajdują się tacy, którzy nie dość, że nie mają szacunku dla tego wysiłku, ale też zachowują się tak, jakby z powodu swojego pochodzenia nie był człowiekiem, ani nawet zwierzęciem, bo sposób w jaki obsługa lokalu była traktowana przez feralną grupę klientów nie mieścił się w żadnych kategoriach. I rodzi się we mnie wściekłość, gdy wyobrażę sobie taką rozpanoszoną gówniażerię, na którą ciężko znaleźć jakiś sposób. Bo o ile wezwanie policji mogłoby uspokoić sytuację na ten wieczór, to następnym razem mogłoby być dużo gorzej- z powodu tych samych młodych bandytów (i nie mam tu na myśli mordercy, a ofiarę i jej towarzyszy).

            Nie, nie usprawiedliwiam morderstwa. W tym zajściu nie było nic, co mógłbym zakwalifikować jako obronę konieczną. Cały poprzedni akapit dotyczący mojej empatii dla mordercy opisuje okoliczności łagodzące, a nie usprawiedliwiające morderstwo. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby obywatele sami wymierzali „sprawiedliwość”, która jak wiemy jest jak dupa i każdy z nas ma swoją, co bardzo ładnie pokazał w „Samych swoich” Sylwester Chęciński, wkładając w usta babki Pawlakowej, wręczającej granat jadącemu do sądu Pawlakowi, słowa: „Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”.

            Pierwszego stycznia śledząc informacje o zamieszkach w Ełku, pomyślałem o bardzo smutnej sprawie: W latach trzydziestych i czterdziestych ubiegłego stulecia byliśmy świadkami eksplozji nazizmu, nie ustrzegło się go chyba żadne europejskie państwo, jednak naziści z tamtych czasów zakładali mundury i walczyli z bronią w ręku z uzbrojonym przeciwnikiem. Współcześni naziści- od Polski, przez Rosję, po Stany Zjednoczone, to tchórzliwe gnojki prowokujące nierzadko międzynarodowe kryzysy w nadziei, że obroni ich armia. Problem tkwi w tym, że gdy współcześnie wybucha konflikt zbrojny, żadna armia nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa cywilom.

            Po wydarzeniach w Ełku, nazistowskie portale oprócz eksplozji nienawiści do obcych, zapełniły się też wyrazami współczucia dla matki ofiary. I w tym kontekście zastanawiam się, jak nasze społeczeństwo rozumie odpowiedzialność rodziców za wychowanie dzieci. Zasztyletowany Daniel Rudnicki mimo zaledwie 21 lat był bowiem doskonale znany policji. Miał na swym koncie prawomocne wyroki za rozboje i groźby. Rozboje, czyli pobicia ludzi w celu zagrabienia wartościowych rzeczy (w tym pieniędzy). Jeśli współczuję matce, to przede wszystkim współczuję porażki wychowawczej, bo nie sądzę by jej intencją było wychowanie syna na bandytę. Tym niemniej, jego zachowanie jest konsekwencją błędów wychowawczych. To nie czas na oskarżenia, gdyż jest to niejako musztarda po obiedzie, ale warto się przy tej tragicznej okazji zastanowić, jak rozumiemy pojęcie odpowiedzialności rodziców za wychowanie dzieci. Na czym ma ona polegać? Na wrzuceniu kartofelków do koryta, jak świni jakiejś?

            A swoją drogą, to wydarzenia w Ełku są dla mnie idealnym przykładem na to, jak naziści i ksenofobowie nawet podczas sylwestrowej zabawy potrafią z ciężko pracujących przyjaciół, karmiących ich ciepłym jedzeniem, zrobić śmiertelnych wrogów.

 

 

P.S.

            Nie cierpię słów "a nie mówiłem", lecz zamiast felietonu w wigilię Bożego Narodzenia zamieściłem jasełka swojego autorstwa. Wydarzenia w Ełku miały miejsce tydzień później. Dziś za to katolicy obchodzą święto "Trzech Króli", czyli jak by to ujęli naziści, "Trzech CIAPATYCH".

 

20:14, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (15) »
sobota, 24 grudnia 2016

            Wszystkim czytelnikom, tak blogerom, jak i każdemu innemu tu zaglądającemu życzę wolności, prawdziwego życia, wielu drobnych radości, pogody ducha, bezpiecznej odległości od zbyt wielkich, bo z daleka dużo lepiej widać, że są jedynie zarozumiali i nadęci. Dziękuję serdecznie za wszystkie życzenia, za to że tu zaglądacie. Jako skromny prezent przygotowałem dla Was JASEŁKA, a skoro to prezent, to możecie go śmiało kopiować, kolportować, drukować, wystawić jako sztukę na Nowogrodzkiej lub przed willą na Żoliborzu, przed Świątynią Opatrzności lub nawet przed toruńską świątynią Gwiazdy Nowej Ewangelizacji, możecie wszystko, ze zignorowaniem włącznie. Ważne, żeby było zgodnie z Waszym sumieniem.


 

            Biurowiec, Nowogrodzka 84/86, czuć wyraźnie siarkę i piekielny klimat.

 

Prezes Pan

 

To jest skandal, na Tupolew,

Jojo, co to za hałasy?

 

Jojo Bredziński

 

Drobiazg, panie, załatwione,

jakieś były to brudasy.

Pogoniłem ich w cholerę,

chociaż strasznie marudzili,

bo o dziecku mi bajerę

co się rodzi wysmalili.

 

Plugawy Krystyn

 

Na bezczelność ich prezesie,

zważ, to zwykłe Żydy były.

Idą Święta, a my w lesie,

jeszcze by nam przeszkodziły!

 

Polny Wampir

 

W czym? Catering już wyżarłeś,

nie zakłócą ci wieczerzy.

Z Jojem na nich tak natarłeś,

jakbyś bał się, żeby przeżyć.

 

Plugawy Krystyn

 

Zamknij mordę, spieprzaj dziadu,

bo być tutaj to jest zaszczyt!

 

Polny Wampir

 

Żarłeś czosnek do obiadu

i ci strasznie jedzie z paszczy.

 

Prezes Pan

 

Noga! Leżeć! Łańcuch skrócę!

Co to jest za awantura?!

Bo łaskawość swą odwrócę!

Jesteś Krystyn zwykły burak!

Wampir Antek nie przepada

za zapachem czosnku „wogle”!

Zjedz se kisiel lub też racz się

odtąd słodkim koglem- moglem!

 

Piotr G. od Tabletu (Patrząc przez okno)

 

Gwałtu- rety! Gotów jestem

sam przeprosić tę rodzinę,

mam przeczucie, że w złą żeście

wygonili ją godzinę.

 

Plugawy Krystyn

 

Coooo...?!!!! Nikogo nie przepraszam!

Żydy same winne sobie!

Nikt ich do nas nie zapraszał!

Zamknij ryj! To radzę tobie!

 

            Piotr G. zamyka się w tablecie, resetuje sprzęt i wyłącza zasilanie.

 

Prezes Pan

 

Spójrzcie w okno, jakaś łuna

tam gdzie poszły Żydy gore:

Coś spalili, mogli u nas,

Tablet ma pomysły chore!

 

Jojo Bredziński

 

Więc pogońmy ich prezesie

ukochany z Wolski naszej.

Krystyn już bejsbole niesie

nie bę-dą nam dmuchać w kaszę! (z akcentem na „dą”)

 

            Krystyn, Jojo, Polny Wampir i Prezes Pan biegną na łeb na szyję w stronę łuny. Jojo nagle zawraca przerażony, jakby czegoś zapomniał, pędzi jak wiatr, by po chwili dogonić wspaniałą wolską czwórkę, pod pachą niesie (tak, tak) mały, przenośny podeścik dla Prezesa Pana, słynne schodki do przemówień, taborecik taki.

            Z nędznej szopki pomiędzy „Biedronką” a podwórkiem bije blask. Prezesem Panem aż wstrząsa z obrzydzenia, gdyż wychowywał się w lepszych miejscach, a „Biedronka” to sklep dla biedaków. Wszędzie pełno bezdomnych, pastuchów jakichś, psów bezpańskich, kotów dachowych. Na swych wielbłądach przybyli już wschodni mędrcy z darami: mirrą, kadzidłem i złotem. Na ten widok Jojo naprędce rozkłada Prezesowi Panu stołeczek, Prezes Pan natychmiast nań wstępuje, by przemówić do ludu. Tłum niespodziewanie zaczyna śpiewać.


Lud i mędrcy:

 

Oj. maluśki, maluśki, maluśki...


 

            Słysząc to Jojo, Polny Wampir i Plugawy Krystyn wpadają w szał i rzucają się na mędrców.

Prezes Pan (Obrażonym tonem i bez rymu)

 

Tusk wcale nie jest dużo wyższy.

 

Jojo, Plugawy Krystyn, Polny Wampir (razem)

 

Aaaa... ciapaki, złe Araby,

zwyciężymy, zwyciężymy!

Mamy was, wy wściekłe draby

zaraz was tu okrążymy!


            Rozpoczyna się prawdziwa jatka, Plugawy Krystyn wyżera Melchiorowi cały zapas mirry, Jojo korzystając ze swych dawnych umiejętności zajumał Baltazarowi kadzidło i ucieka w siną dal, Polny Wampir postanowił zaatakować wszystkimi helikopterami i dronami, jakie załatwił polskiej armii, a ponieważ chwilowo gówno załatwił, więc lata jak psychiczny (czyli tak jak zawsze) plotąc trzy po trzy o wybuchach i brzozie, Prezes Pan przemawia (chwała na wysokości stołka, chwała). Z coraz bardziej zawiesistego eteru zmaterializował się tymczasem Ojdyr z Radyja i wyrwał Kacprowi złoto. Gdy tylko to zrobił, natychmiast się zdematerializował.

 

Głos Ojdyra z Radyja

 

Idź złoto do złota,

bo Prezes idiota,

Jojo znika w dali,

Krystyn czosnkiem wali,

Polny Wampir skrada

się gdzieś zza sąsiada,

Piotr z Tabletu kwiczy,

Krystyn się indyczy.

Idą piękne Święta,

buzia uśmiechnięta,

Suweren radosny

wyczekuje wiosny,

wszyscy chcą do Nieba,

czego więcej trzeba?

 

 

 

17:07, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (11) »
wtorek, 20 grudnia 2016

            Polityka, czy też raczej antypolityka PiS zawsze kojarzyła mi się z zachowaniem nawalonego żula, który uważa, że wszystko mu się należy. Żebrze u tych, co mają pieniądze, jeżeli mu odmówią, to pyskuje i próbuje zabrać siłą, a gdy dostanie kopa w dupę, to się obraża. Nawet gdy ma prostą rzecz do zrobienia, to jest zawsze tak nawalony, że wszystko zasupła, spieprzy i ufafluni na dodatek. Z sytuacji bezpiecznej, stworzy konflikt lub zagrożenie.

            Wszyscy wiemy, że PiS ma większość w Sejmie i teoretycznie nie powinno mieć problemów z przepchnięciem jakiejkolwiek ustawy. Sejm, Senat, potem długopis Duda- to jak autostrada. Dopiero Trybunał Konstytucyjny może zatrzymać ustawy sprzeczne z Konstytucją. Tyle teoria, bo żulerska praktyka jest nieco inna.


            Co właściwie wydarzyło się w piątek? W Sejmie miało się odbyć głosowanie nad budżetem- przy przewadze PiS, miała to być czysta formalność. Na mównicę wszedł poseł PO Szczerba, miał w ręku kartkę z napisem „wolne media”, czyli absolutnie dozwolony protest przeciw wygonieniu mediów z Sejmu. Ani nie agresywny, ani nie wulgarny, ani też blokujący, czy opóźniający wdrożenie budżetu. Poseł próbował złożyć poprawkę do budżetu w sprawie orkiestry Sinfonia Varsovia. Zwrócił się do marszałka Kuchcińskiego słowami: „Panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje”. I tu odezwała się żulerska natura PiS: Kuchciński się sfoszył, a że dano miernocie kierownicze stanowisko, to z wysokości laski marszałkowskiej wykluczył posła Szczerbę z obrad.

            Przez ponad ćwierć wieku wolnego Sejmu zmieniały się dziesiątki marszałków- żaden, nigdy nie wykluczył żadnego posła za taką błahostkę. Nawet sąd karny sądząc jakiegoś recydywistę, nakazałby używanie regulaminowego zwrotu i dopiero w wypadku uporczywego niedostosowania się do polecenia, nałożyłby karę. Tym bardziej żaden marszałek Sejmu tak by się nie zachował, co najwyżej poprosiłby o regulaminowy zwrot „panie marszałku”. Ale nie żul Kuchciński, który szukał pretekstu do demonstracji władzy. No i zaczęło się: blokowanie mównicy przez opozycję, ewakuacja PiS do Sali Kolumnowej, niewpuszczenie posłów opozycji na salę i głosowanie nad budżetem bez opozycji. Ze względu na brak mediów, czy chociażby niezależnych obserwatorów, opozycja nie miała nawet możliwości policzyć, czy było wymagane quorum.


            Na moment wróćmy do sprawy mediów. Kaczyński sobie wymyślił, że jedynie TVP potocznie zwana kurwizją, ma możliwość transmisji z Sali Plenarnej- pozostałe wygonił do jakiejś poczekalni. Wybrał telewizja, która okłamuje widzów, która jest na tyle bezczelna, że cenzuruje warszawskie przemówienie prezydenta USA do Polaków i próbuje manipulować jego słowami. Gdyby to zrobił u siebie w domu lub siedzibie PiS na Nowogrodzkiej, to jego prawo. Ale w Sali Plenarnej Sejmu?! Nie ma w całej Polsce takiego drugiego miejsca, z którego Polacy mają prawo mieć pełny przekaz, a nie propagandową wycinankę Kurskiego Jacka. To miejsce utrzymywane przez Naród, pełne ludzi zatrudnionych przez Naród, wybranych w wolnych, równych, tajnych, bezpośrednich i proporcjonalnych wyborach po to, by dbali o interesy Polski i jej obywateli- i byli z tego rozliczani. Proste!


            Późniejszy protest pod Sejmem był protestem obywatelskim wspierającym opozycję. To nie był zjazd autokarów związku kierowanego przez Piotra Dudę- typa, który w stanie wojennym był jako komandos odwodem oddziałów ZOMO okupujących gmach telewizji przy Woronicza. Tam nie było związkowych najemników, którzy za związkową kasę, wbrew statutowi związku, robili za środek nacisku partyjnego PiS. Ludzie przychodzili i przyjeżdżali spontanicznie, nawołując się w sieci do protestu przeciw bezprawnemu wykluczeniu posła z obrad. Przeciw niewpuszczeniu posłów opozycji na głosowanie, przeciw braku możliwości sprawdzenia choćby ilości głosujących. I wiecie, co dziś usłyszałem? Że Piotr Duda, ten ochroniarz ZOMO ze stanu wojennego odgraża się protestującym ludziom, że zwiezie swych płatnych związkowych siepaczy, by się „policzyć” z protestującymi. Ten antypolski zbrodniarz dokonuje publicznej groźby karalnej przeciw protestującym obywatelom. Sugerowałbym prawnikom KOD analizę, czy nie warto złożyć doniesienia do prokuratury.

            Od razu przypomniał mi się studencki protest 1968, gdy robotniczy koledzy Dudy „policzyli się” ze strajkującymi studentami- najbardziej zdebilałe partyjne osiłki zwożone autobusami, uzbrajane przez tajniaków w długie, szturmowe pały napadały na protestującą młodzież. Dziś Piotr Duda grozi podobnym użyciem swoich bandytów. Ale, ale..., żeby nie było..., Kacperek, to jakby kto nie wiedział, śpi z nim i żoną w łóżku!


            Ostatnia refleksja, która mi się nasuwa w temacie kryzysu sejmowego. PiSowcy udostępniają sobie na f-b filmik pokazujący marsz oddziału policji przez jakiś dym (prawdopodobnie z racy). Tuż po przejściu oddziału jakiś spory, niezdarny typ, położył się na jezdni i zaczął udawać nieprzytomnego- prawdopodobnie pozował w ten sposób komuś do zdjęć, możliwe że filmowych. PiSowcy oczywiście z miejsca oskarżyli KOD o prowokację. Czyż nie jest słodkie, jak ci zboczeńcy uroili sobie zdolność rozstrzygnięcia, kto to był? Nie złapali typa, a za pomocą „wiary” już wiedzą kim jest. Podaje kilka co najmniej tak samo prawdopodobnych wersji:

  1. Macierewicz wymyślił prowokację, żeby doszło do zamieszek. Przecież za komuny to właśnie bezpiece zależało na sprowokowaniu tłumu do ataku na MO, czy ZOMO. Bo ani robotnikom nie było spieszno pchać się na kule, ani zomowcom pod kamienie, czy łańcuchy.

  2. Prywatnie uważam tą wersję za najbardziej prawdopodobną- jakaś menda postanowiła nagrać materiał o rzekomym rannym i sprzedać go stacji telewizyjnej jako sensację.

  3. Jakaś menda chciała się nagrać, żeby to zamieścić na f-b. Dla sławy, kawału, draki.

              Nikt, ani nic nie zagwarantuje, że podobne popisy aktorskie się nie powtórzą. Niosą one za sobą realną groźbę rozlewu krwi, bo sprowokowany tłum jest nieobliczalny. Trzeba wyłapywać takich bandytów, robić im zdjęcia i składać doniesienia o stwarzaniu zagrożenia bezpieczeństwa manifestacji. To naprawdę nie są żarty, nie miejsce na dramatyczne sweet focie, czy wyłudzenia kasy od stacji telewizyjnych. Takie gnoje stwarzają zagrożenie dla manifestujących, dla policji. Rządzącym również rozlew krwi na dobre nie wyjdzie. Wszyscy mamy interes w tym, by tego typu cwaniaków nautralizować i denuncjować.


            Co się zaś tyczy jego nadętości, prezesa pana, to idź do diabła(*). Popuściło się preziowi pod Wawelem w pampersa, co...???

(*)Kontynuując dzieło "spieprzaj dziadu" Lecha Kaczyńskiego, brat jego Jarosław tymi oto słowy zwrócił się do posłanki opozycji. Co robił plugawy Krystyn- agencje nie podały.

 

 

00:46, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (16) »
piątek, 16 grudnia 2016

            Dzisiejsza Wyborcza przedstawia kilka ciekawostek na temat Julii Przyłębskiej- PiSowskiej sędzi- nie sędzi, czyli takiej, co to sędzią była, później zrezygnowała dla kariery w ambasadzie, a gdy jej się znudziło, okazało się, że nikt za nią nie tęskni.

            (...)Kolegium Sądu Okręgowego w Poznaniu przedstawia z opinią NEGATYWNĄ kandydaturę p. Julii Przyłębskiej na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego(...)

            (...)powrót pani Julii Przyłębskiej nie będzie korzystny dla wymiaru sprawiedliwości...

            Są to opinie z roku 2001, w którym nie było jeszcze konfliktu PO vs PiS, bo twory te dopiero się zawiązywały, PO nie była wtedy nawet partią polityczną, więc na Tuska raczej ciężko zwalić, choć nie takie rzeczy sekta robiła.


            Decyzja kolegium miała merytoryczne uzasadnienie, bardzo, ale to bardzo konkretne. Otóż okazuje się, że sędzia Przyłębska już wtedy słynęła z nieobecności w pracy (pieję tutaj oczywiście do grupowego wyłudzenia zwolnień lekarskich przez trójkę PiSowskich sędziów TK w celu niedopuszczenia do wyboru listy kandydatów na prezesa TK). W 1995 roku sędzi Przyłębskiej nie było w pracy 88 dni, a w 1996- 56 dni. Odpowiednio- 3 miesiące i dwa miesiące wyłudzonych świadczeń. A potem takie PiS drze ryja, że sądy działają opieszale. Ja oczywiście dorzucę swój kamyczek i podpowiem, że każda taka Przyłębska na wizycie w sprawie wyłudzenia zwolnienia, to opłacenie tej wizyty z NFZ. Ponieważ wyłudzanie zwolnień jest masowe, dzięki temu mogą umierać (sorki, łączyć się z „Bogiem”) tacy na przykład chorzy na raka, bo pieniądze trzeba wypłacić lekarzom wystawiającym zwolnienia różnym blond- Juliom z PiS i nie tylko. Tak się jednak składa, że aż taki naiwny to nie jestem, by uważać, że złodziejstwo wiąże się z partiami politycznymi. Nic z tych rzeczy- to suweren jest złodziejski, zwolnienia wyłudzają obywatele, a nie partie polityczne! Pisałem o tym kilka felietonów wstecz, więc nie będę się powtarzać.


            Nad wyraz częste absencje, to nie jedyny powód negatywnej opinii dla kandydatki Julii Przyłębskiej. Znacznie ciekawsza jest część uzasadnienia dotycząca jej braku kompetencji. Wyobraźcie sobie, że w 1995 roku aż 38,5% wyroków wydanych przez blond Julię zostało uchylonych w apelacji, a w 1996- 32,5%. Wyobrażacie sobie lekarza, który z taką skutecznością stawia diagnozy? No nie..., nie mówię, że takich nie ma- w końcu ktoś musi Przyłębskim zwolnienia wypisywać, ale tak to sobie wygląda.


            Podczas badania spraw prowadzonych w latach 1995-96 przez PiSowską kandydatkę na prezesa TK, wykazały 43 błędy, n.p.: „sąd NIE PRZEPROWADZIŁ ŻADNEGO POSTĘPOWANIA DOWODOWEGO”- przy 4 sprawach, „ŻADNYCH USTALEŃ na okoliczności istotne dla rozstrzygnięcia”, „naruszenie przez sąd granic swobodnej oceny dowodów”, „ustalenia SPRZECZNE z materiałem dowodowym”, „sąd NIE ZBADAŁ akt”, „OBRAZA PRAWA materialnego- błędnie rozpoznane roszczenie”.


            Negatywną opinię na temat pracy Przyłębskiej podtrzymało Zgromadzenie Ogólne Sędziów okręgu poznańskiego stosunkiem głosów 103 przeciw, 68 za, 3 wstrzymujące. Nie została przyjęta mimo że wydział, do którego się zgłosiła, miał braki kadrowe. Nie przeszkadza to jednak Jarosławowi Kaczyńskiemu lansować ją na prezesa TK.

 

 

P.S.

Ponieważ jeszcze się nie zdarzyło, by jakiś niewolnik Kaczyńskiego przyjął krytykę, blond Julia również próbuje kręcić, a Wyborcza punkt po punkcie odpowiada na jej krętactwa. Kliknij tu- w ten akapit, by poczytać całość.

15:30, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (13) »
środa, 14 grudnia 2016

MOTTO:

Nie jest sztuką pośmiertnie odebrać tytuły generalskie Kiszczakowi i Jaruzelskiemu. Sztuką było wygrać z nimi wolność, gdy byli na szczycie!

-Leszek Jażdżewski.

 

           „Podkołdernik jadowity”, to termin wywodzący się z czasów zasadniczej służby wojskowej, a odnoszący się do skrytego ataku gazowego spod osłony żołnierskiego koca na wszystkich nieszczęśników zakwaterowanych w tej sali lub (o zgrozo!) namiocie. Mnie jednak ten termin kojarzy się jednoznacznie ze znanym z zamiłowania do snu do południa gnuśnym tchórzem z Żoliborza, którego tłusta larwa przez pół dnia wygrzewała się 13 grudnia 1981 pod przygotowaną przez nadopiekuńczą mamusię kołderką. Po osiągnięciu wieku dojrzałego osobnik ten zaczął głosić, że wtedy, pod tą kołdrą rozegrała się walka o Polskę- i była ona szczególnie niebezpieczna. A przecież wystarczyło zmienić dietę, nie żreć tyle (nomen- omen) kartofli, kapusty i fasoli- od razu problem jadowitych wiatrów by minął!

...dnem mojej duszy jest pierwotna mściwość,

a moim herbem jest soczysta larwa...

            Rocznica żoliborskiej bitwy pod pierzyną była w tym roku dla naszego podkołdernika szczególnie przykra. Nie dość, że gorszy sort znów wypomniał mu jego pościelową walkę, to do tego wyszło na jaw, że podła zmiana opiera się na aparatczykach PeeReLowskiego wymiaru sprawiedliwości. Jak nie osłaniający ZOMO przy gmachu telewizji na Woronicza komandos stanu wojennego Piotr Duda lub komuszy sędzia Kryże Andrzej skazujący za organizację Święta Niepodległości działaczy ROPCiO- Komorowskiego, Czumę, Janowskiego i Ziembińskiego, to oskarżający innego opozycjonistę, Andrzeja Pikula, partyjny prokurator Piotrowicz Stanisław dowodzą prawdziwego rodowodu PiS i każą po raz kolejny zastanowić się, dlaczego władze PRL nie aresztowały Jarosława Kaczyńskiego, podpisanego w pewnym dokumencie jako TW Balbina. Tak, tak, wiem że jakiś pan z SB stwierdził, że to fałszywka, lecz gdybym ja chciał umieścić kreta przy Lechu Wałęsie- twarzy opozycji, to zrobiłbym wszystko, by mu dać alibi.

            W takich momentach nieoceniony staje się największy łajdak IVRP- Macierewicz Antoni. Ponieważ od roku 2010 jego specjalnością jest nekrofilia polityczna- zrobił to, czego nikt uczciwy by nie zrobił i znów zaczął swą profanację zmarłych. Tym razem sięgnął po jakże bliskich mu ideologicznie generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka obwieszczając, że odbierze im stopnie wojskowe. Pominę jednak fakt, że nie ma takiej możliwości prawnej, więc partyjni aparatczycy PiS specjalnie do tego celu będą musieli stworzyć odpowiednio podły akt prawny. Moim zamierzeniem jest zwrócenie uwagi na prawdziwy cel tego zwyrodniałego zabiegu.

            Antoni Macierewicz, niczym wytrawny agent STASI, bądź samej GRU, stosuje dywersyjną metodę skłócania nieposłusznego Narodu. Macierewicz dobrze wie, że grzebanie przy trupach, to idealny chwyt, by napuścić hieny cmentarne na resztę Narodu. Jak wiele jest wśród Polaków hien, przekonujemy się co roku w okolicach 1-go listopada, gdy kradzieże nagrobne stają się tak pospolite, jak ukłucia komarów latem. Przekonujemy się każdego 10-go, na comiesięcznej paradzie nekrofili politycznych pod koniem Poniatowskiego. Przekonujemy się odnajdując zdewastowane groby i pomniki (ostatnio gdański pomnik poległych stoczniowców). Pamiętajmy jednak, że jedynym celem Macierewicza jest wykreowanie kolejnego konfliktu osłabiającego Polskę. To drań mający na rękach krew polskich żołnierzy z Iraku i Afganistanu, których pozbawił osłony wywiadu. Wywiadu, z którego usług korzystali nawet Amerykanie podczas operacji SAMUM. Macierewicz zamiast skorzystać z doświadczenia i kontaktów służb specjalnych, ujawnił je, paląc jednocześnie informatorów, obracając w niwecz zaufanie do Polaków. Dziś ten sam łajdak pozbawił Siły Zbrojne RP nowoczesnego sprzętu, a fundusze pozostałe po unieważnieniu przetargów na broń przeznaczył na budowę partyjnego ZOMO.

...zdębiałych koni lawiny, lawiny

i oficerów zasmucone miny...

            Tymczasem wracając do naszego podkołdernika: Ogłosił on z wyżyn swego przenośnego taboretu, że podejmą próbę „uporządkowania” protestów opozycji. Zdaje się, że zgodnie z nowomową Kaczyńskiego, 16 grudnia przypadnie rocznica „uporządkowania” protestu w kopalni „Wujek” i „Manifest Lipcowy”, natomiast 17 grudnia rocznica „uporządkowania” protestu w Z.A. „Puławy”. Na zakończenie warto przypomnieć jedno z najsłynniejszych zdjęć osób walczących z komuną, podczas gdy Jarek Kaczyński spał.

 

20:53, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
piątek, 09 grudnia 2016

           No i się popłakał komunistyczny aparatczyk i oskarżający opozycjonistów przestępca sądowy, że go nazywają PRL-owskim prokuratorem. To ci zdziwienie: komunistyczny oskarżyciel opozycji antykomunistycznej ma do swych ofiar pretensje, że nazywają go oskarżycielem. Piotrowicz Stanisław, bo o nim oczywiście mowa, niczym prezes pan jest przekonany, że w domciu pod cieplutką kołderką miał gorzej, niż internowani opozycjoniści w miejscach osadzenia. Podobnie jak mały żoliborski, ten komuch uważa, że on miał dużo trudniej, niż oskarżani przez niego działacze. Wzruszyła mnie twoja historia, bohaterze PRL! Dziwnie kojarzy mi się z bitwą pod Trafalgarem, ale w wersji pana Patafiana z Latającego Cyrku Monty Pythona.

            Ponieważ Janusz Anderman na łamach Wyborczej zadał sobie trud pochylenia się nad niebezpieczeństwami, jakich doznał prokurator Piotrowicz, nie można tego pozostawić bez rozpowszechnienia, więc powielę tutaj jego studia nad heroiczną przeszłością dzielnego Stasia. Wyobraźcie sobie, że tak walczył on z komuną, że na drugim roku aplikacji prokuratorskiej (podobno był najlepszy na roku) zapisał się do PZPR, a w rubryce „światopogląd” wpisał dokładnie to, czego oczekiwały komuchy. Ale, UWAGA, UWAGA, nasz bohater MYŚLAŁ CO INNEGO! Słowo, tak dzisiaj sam to wyjaśnia. To zupełnie jak Neron podpalający Rzym- też myślał coś innego- zdaje się, że niesie poezję, czy coś w tym stylu! To jeszcze nie koniec bohaterskich dokonań tego PRL-owskiego prokuratora, bowiem nie dość, że walczył z komuną, to w stanie wojennym walkę nasilił tak, że został awansowany do egzekutywy PZPR (czyli do władz partii) i „napiętnowany” odznaczeniem państwowym! Brązowym Krzyżem Zasługi z uzasadnieniem „W organach prokuratury PRL pracuje od października '76. Jest pracownikiem pilnym i zdyscyplinowanym, ambitnym i wydajnym”!!!! „To był mroczny czas i to co zrobiłem wymagało odwagi”- tak nasz bohater opisuje dzielne przyjęcie komunistycznych profitów. Dziś ta partyjna szyszka dalej dekomunizuje przez wprowadzanie komunistycznego bezprawia za państwową kasę, albowiem jak to wyjaśnił wicepremier Morawiecki, posłom kwota wolna od podatku została podniesiona do 30 tysięcy złotych, żeby nagrodzić ich szczególnie ciężką pracę!!!

            Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o największym bohaterze podkołderkowego podziemia, Jarosławie Kaczyńskim, który dziś na otwarcie turnieju hokejowego o puchar swojego brata- denata dostał koszulkę hokejową z nr 1. Złośliwi (na ten przykład ja sam) twierdzą, że po nagrodzie forum ekonomicznego w Krynicy i koszulce hokejowej nr 1, pozostał mu tylko do zdobycia Bursztynowy Słowik oraz pas superczempiona WBA. Że też nie kazali mu założyć koszulki i nie wpędzili go na łyżwach na lodowisko- byłoby wesoło!

            Zmiana klimatu. Widzieliście już kolejne dziełko Tomasza Bagińskiego? Jeżeli nie, to koniecznie obejrzyjcie. To następna część cyklu „Legendy Polskie”. Tym razem jest to „Jaga”. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest to filmowa metafora podłej zmiany. Z piekła wydziału demonów słowiańskich nawiało kilka szczególnie niebezpiecznych. Początkowo siły specjalne piekła wyłapują demony (w mundurach zadziwiająco przypominających te, w których do akcji wkraczają agenci CBA), lecz któregoś dnia, mikrego wzrostu polski diabeł Boruta zechciał wykorzystać uciekinierkę Jagę (myślę, że jest ona demonem prymitywnej zaściankowości, bo walczy z internetem i elektryfikacją i innymi przejawami nowoczesności), by za jej sprawą sprowadzić Słowian do swojego piekiełka. Problemem jest, że niejako przy okazji występuje groźba uwolnienia przez Jagę potężnego Peruna (nie wiem, czy jest demonem nazizmu i ksenofobii, czy fanatyzmu religijnego, a może komunizmu- przekonamy się w odcinku jemu poświęconym). Z tej możliwości mały polski diabeł zdaje sobie sprawę przy zniekształconych dźwiękach utworu „Kocham wolność”, którym słuchacze Trójki protestowali przeciw podłej zmianie w ich ukochanym radiu. Perun bowiem jest dla kurduplowatego Boruty poważnym konkurentem do objęcia stanowiska „Króla Chaosu”. Z niecierpliwością czekam zatem na dalszy rozwój wypadków, a tymczasem kliknijcie tu- w ten akapit, by obejrzeć film.

 

P.S.

            Ciekawostka historyczna dla Piotrowicza, Macierewicza, Ziobro, Kamińskiego i innych czekistów Kaczyńskiego: Ich słynny protoplasta, Feliks Dzierżyński, dawno temu, bo 20 lipca 1926 w chwili nieuwagi skrytykował swojego wodza. Gdy się zorientował co zrobił, nie zdążył nawet ze strachu się zesrać, bo wcześniej wykończył go zawał. I tą klamrą historyczną spinam gawędę o współczesnych komuchach z partii rządzącej.

21:14, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (17) »
wtorek, 06 grudnia 2016

           PiS spieszy się, by przed 13 grudnia oddać swoisty hołd swoim bohaterom- autorom stanu wojennego. By tego dokonać, muszą uchwalić pakiet zamordystycznych ustaw żoliborskich, które długopis Duda podpisał, bądź podpisze w dniu uchwalenia, żeby nawet nie udawać, że czyta co podpisuje, zwłaszcza jeśli nie dostał takiego rozkazu od małego. W skład pakietu wchodzą:

            Nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym- kliknij tu, by poczytać na ten temat o paraliżowaniu Trybunału Konstytucyjnego.

            Ustawa o Obronie Terytorialnej (i możliwości jej użycia przeciw Polakom)- kliknij, by poczytać o prywatnym ZOMO Macierewicza.

            Ustawa o zgromadzeniach- kliknij tu, by poczytać o kneblowaniu Narodu.

            Podejrzewam, że na tegoroczną rocznicę pacyfikacji kopalń Wujek i Manifest Lipcowy, Macierewicz nie przygotuje jeszcze swych mundurowych bandytów, lecz przy tym tempie zmian za rok, to oddziały Kiszczaka będą mogły żołdakom Macierenki buty czyścić. Co prawda drony i helikoptery dostaną jedynie w ilości i wersji zabawkowej, ale skoro kiszczakowcom wystarczyły zwykłe wozy bojowe, karabiny, pały, tarcze, miotacze gazu i polewaczki, to macierewiczowscy łysi dadzą radę. Po co nam wolność?!

            Teraz krótki kurs historii najnowszej w temacie „PO CO JEST TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY”. Przypomnę: w 2012 roku prezydent Komorowski, zaniepokojony bandyckimi wyczynami faszystów w kominiarkach próbował zaostrzyć prawo o zgromadzeniach, wprowadzając zakaz organizowania dwóch manifestacji w jednym miejscu i czasie, a także zakaz zakrywania twarzy ich uczestników i odpowiedzialność organizatorów manifestacji za przestępstwa ich uczestników. I chociaż projekt prezydenckiej ustawy wyraźnie ograniczał się JEDYNIE do tych manifestacji, których czas i miejsce są tak zbliżone, że nie da się ich rozdzielić i zapewnić bezpieczeństwa uczestnikom, to ówczesna opozycja podniosła lament, że ograniczona jest wolność.

            TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY ZBADAŁ I ZAKWESTIONOWAŁ KILKA ZAPISÓW USTAWY- kliknij tu, jeśli chcesz poczytać więcej.

            Między innymi wskazał takie mankamenty, że nie jest możliwe wskazanie, która manifestacja pierwsza chciała manifestować, a która jest jedynie kontrmanifestacją. Ciężko się z tym nie zgodzić. PO TO JEST WŁAŚNIE TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY, by rozpatrzył to, co ustawodawca świadomie lub z braku wiedzy, czy wyobraźni pominął.

            Dzisiaj, gdy narodowi neobolszewicy z PiS paraliżują Trybunał Konstytucyjny przy radosnym aplauzie orwellowskich baranów skandujących „cztery nogi dobrze- dwie nogi źle”, a prezydent- zdrajca pluje na Konstytucję RP podpisując wszystko, co poseł z Żoliborza prześle mu na stół, nawet nie udając, że to przeczytał, bandycka władza uchwala prawo, które stanowi, że pierwszeństwo mają manifestacje państwowe, w drugiej kolejności kościelne, a dopiero w trzeciej może sobie zamanifestować protestujący. W dodatku władza może sobie zarezerwować terminy na kilka lat do przodu.

            Górniku, nauczycielu, rolniku, jeśli przyjdzie Ci do głowy protestować, to wystarczy że przedstawiciel władzy wyrazi chęć zorganizowania w tym czasie apelu smoleńskiego dla kółka Radia Maryja z Poizdowa i już prywatne ZOMO Macierenki będzie mogło do was sobie postrzelać, żebyście nie łamali porządku.

            Przy okazji powyższej piosenki: Pośle Kukiz, przypomnij mi, co mówiłeś, że co ci zrobić, jeżeli zostaniesz politykiem? Napluć w ryj, zdaje się..., czyż nie? Widzisz zasrańcu, jakoś w życiu nie chciałoby mi się szukać ciebie, żeby to zrobić. W ogóle plucie w ryj uważam za pozbawiony polotu infantylizm, ale zdajesz sobie sprawę, że już do końca zasranego życia będziesz musiał chałturzyć dla nazioli, śpiewając im „bolszewika goń, goń, goń” (oczywiście dopóki żadnego bolszewika w okolicy nie będzie, bo w przeciwnym wypadku, to raczej wspólnie z nazistowską publicznością narobicie w pory)? Będziesz też musiał grać partyjniokom do kotleta, bo żaden szanujący się stary punk, ani tym bardziej żaden młody buntownik nie kupi biletu na żigolaka obsługującego pierdziela z Żoliborza- i robiącego to publicznie- na sali plenarnej Sejmu. Co się stało Pawełku, że z odważnego chłopaka, który nie bał się w czasach komuny śpiewać ostrych protest songów, zrobiła się taka tchórzliwa menda? Na naszych oczach wprowadzasz w Polsce wraz z Kaczyńskim jakąś oszalałą hybrydę faszyzmu, komunizmu i fanatyzmu religijnego, piejesz z zachwytu nad reaktywacją partyjnego ZOMO i jesteś z siebie zadowolony?! Niedawno butnie zapowiadałeś, że rozwalisz system, a teraz łysiną pajęczyny sejmowe przed drobnymi naziolami omiatasz. Niech no pomyślę, co ja bym zrobił na miejscu Mariusza Kamińskiego, żeby cię tak nastraszyć..., to chyba proste...! Sprawdziłbym za pomocą swojej CBA, czy twoja luksusowa willa z przydomową działką i jej ultraluksusowym wyposażeniem nie jest warta więcej, niż deklarowałeś dochodu (no co..., twoja córcia lansowała się w sieci zdjęciami na tle telewizora wartego więcej, niż roczna najniższa krajowa). Sorki, lecz taki pierwszy test mi przychodzi do głowy. Nic tak nie boli, jak utrata luksusu, do którego zdążyłeś się już przyzwyczaić, więc i myśl pierwsza jest taka, a nie inna. Jak niewiele trzeba, by z trybuna ludowego stać się komisarzem ludowym!

            Nie wiem, czy PiSiory wykażą się aż taką tendencją do samozagłady, by użyć formacji wojskowych przeciw protestującym obywatelom, ale wiem, że przy aplauzie moherowych zdrajców Polski, stwarzana jest taka możliwość. I w tym miejscu pragnę zapewnić każdego wyborcę PiS: Póki żyję, będę głośno przypominać, że to wy zakuliście ten kraj z powrotem w kajdany. Was nie omamił żaden Kaczyński, ani Rydzyk. Wy po prostu tacy jesteście! Gnuśni, zawistni i głupi! Jak mawiał mój nauczyciel rosyjskiego Дурɑкɑ роботɑ любить. Zrozumiecie, jak będziecie zapieprzać z karkami zgiętymi do ziemi, by kupić mięso na kartki- w miejsce dzisiejszych samochodów, a zamiast lansować się przed sąsiadami wczasami w Egipcie, będziecie jeździć na wakacje do Zgierza, Radomia albo Sosnowca. I wtedy rzeczywiście do rangi przygody życia urośnie piesza pielgrzymka do Częstochowy! Przyślę na Święta paczkę z Irlandii!

 


15:16, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (24) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 48
Tagi