RSS
środa, 15 sierpnia 2018

            W sobotę 28 lipca Marta Kaczyńska brała swój trzeci ślub. Wśród gości byli Jarosław Kaczyński oraz Jan Maria „Kuzyn” Tomaszewski. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo w końcu w życiu różnie bywa (niektóre uczucia nie potrafią przetrwać próby czasu, a potem przychodzą na ich miejsca nowe), gdyby nie pewien szczegół. Gdy w roku 2017 portale plotkarskie doniosły o nowym przyjacielu Marty, obydwoje gorąco zaprzeczyli i w napastliwym, oskarżycielskim tonie zaatakowali media puszczające w obieg plotkę o ich romansie, która była o tyle niewygodna, że Kaczyńska próbowała wówczas zaistnieć w świecie celebryckim jako pani od moralizatorstwa (no co- sposób zarabiania, jak każdy inny- jak ludzie chcą to kupować, to nic w tym złego). I właśnie o to kłamstwo mi chodzi, wypowiedziane w charakterystycznym stylu Kaczyńskich- bez namysłu, bez zastanowienia nad konsekwencjami. Ja naprawdę nie bronię Marcie się ryćkać, podkochiwać, ani zakochiwać na amen, czy żenić, ale kłamstwo wypowiedziane z automatu sprawia, że z miejsca zapala mi się lampka ostrzegawcza, a w dodatku mam ochotę dać kłamcy prztyczka w nos. Powodowany tą chęcią pogrzebałem w sieci i rżałem na głos czytając, że Marta do końca liczyła na ślub kościelny (dziewicę grać chciała, czy co?), mając nadzieję na watykańskie unieważnienie ślubu kościelnego z pierwszym mężem, którego nazwiska już chyba sama zapomniała. Nie wiem, na jakiej zasadzie można jej ślub uznać za nieważny, podobno ukryta przed partnerem choroba umysłowa jest jedną z możliwych przesłanek do takiej decyzji, ale czy to o nią chodzi...??? W każdym razie, unieważnienie nie dotarło z Watykanu na czas, a w tak zwanym międzyczasie obecny, trzeci już mąż Marty raczył był ją zdradzić z inną, Marta ponoć wybaczyła, bo przecież miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, miłość nie zazdrości....

 

            Kiedyś, gdy Kaziu Marcinkiewicz zapałał żądzą do dwadzieścia lat młodszego ciała niezbyt rozgarniętej Isabel, wróżyłem temu związkowi marny koniec- internetowe popisy kaziowej muzy zdawały się krzyczeć: Gościu, jeżeli to ona jest pretekstem do porzucenia rodziny (a dzieci zdaje się czwórkę miał pan Kazimierz), nie wróży to nic dobrego. Z podobnych przyczyn nie mam pomyślnych wróżb dla Marty, ale nie mój to żywot, kto inny oberwie.

 

            Gdy Prezes Pan, przez wielu uznawany za najważniejszą osobę w Polsce (nie wiem z jakiego powodu) i Kuzyn Prezesa Pana, przez wielu uznawany za najważniejszą osobę w telewizji (również nie wiem dlaczego) ubierali się w ślubne uśmiechy, Polska powtarzała niewiarygodnie smutną wiadomość z Roztocza, gdzie nad ranem zmarła Olga Jackowska, bardziej znana jako Kora. A ponieważ tak to już jest, że gdy jedni świętują nowe otwarcie, inni odchodzą na zawsze, następnego dnia do królowej rocka dołączył król trąbki, najbardziej rozpoznawalny na świecie polski jazzman- Tomasz Stańko. Jakby tego było mało, 3-go sierpnia zmarł generał Ścibor- Rylski, ps. Motyl. Troje wolnych Obywateli Świata, z których każde na swój sposób wryło się w serca Polaków. Kora- wieczna buntowniczka, Tomasz- równie niepokorny muzyczny wędrowiec oraz Motyl- skromny i niepokonany, choć tyle razy pobity przez monstrualnego przeciwnika. Zawsze wstawał. Połączyła ich nie tylko data odejścia.

 

            Wiecie, że istnieje w Polsce coś takiego, jak „Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego”? Naprawdę, choć minister nie uznał za stosowne pożegnać nikogo z tej trójki. To znaczy uznał, że NAPISZE LISTY POŻEGNALNE, a osobistą obecność zaoszczędzi na ważniejsze wydarzenia. Jakieś nowe miesięcznice lub urodziny Ojdyra. Podobno mamy też prezydenta. Otóż, gdy generał Ścibor Rylski był chowany z honorami na Powązkach, Adrian bawił się z harcerzami na zlocie w Gdańsku. Wysłał stamtąd list, a Błaszczak, szef MON wysłał kwiaty. Każdy oddaje taki hołd, jaki może i uważa za stosowny!

 

            Daruję sobie szerszy komentarz do absencji władz. Po prostu jestem jakimś dziwakiem najwidoczniej. Podczas swojej pracy w polskiej szkole weekendowej w Irlandii wściekałem się na przykład na dyrektorkę, która na f-b „wykazywała zainteresowanie” wszelkimi wydarzeniami polonijnymi, ale nigdy nie brała w nich udziału- w żadnym spoza tych, w których brała udział szkoła. Gdy przyjechał teatr „Kwadrat”, napisałem w komentarzu do wydarzenia „Jak na to nie warto iść, to na co warto”? Chodziło tylko o teatr. Działający i funkcjonujący, który będzie można jeszcze zobaczyć nie raz i nie dwa. Rozumiecie co myślę o oficjelach, według których nie warto iść na ostatnie pożegnanie takich postaci, jak Olga Jackowska, Tomasz Stańko, czy generał Ścibor- Rylski i drugiej szansy nie będzie? Usprawiedliwieniem nieobecności odpowiednich rangą władz, byłaby wyraźna wola zmarłego, bądź rodziny. Ale jeżeli takowej bliscy nie wystosowali, to rodzi się pytanie: Skoro takie osoby nie zasługują na pożegnanie władz, to kto zasługuje? I wiecie co? Ja nawet dopuszczam jakiś wyjątek, oprócz pogrzebów jest przecież jeszcze życie, ale do jasnej cholery, tu działa reguła: „Jeżeli to nie są członkowie sekty żoliborsko- toruńskiej, to niech się sami żegnają”.

 

            Nie byłbym sobą, gdybym się nie odniósł do bólu dupy pewnego księdza, niejakiego Marka Sławka, spowodowanego świeckim charakterem pogrzebu Kory. Raczył był on napisać: „Samozbawienie. Zamiast krzyża zdjęcie z młodości. Zamiast Salve Regina pioseneczka o niczym. Smutny koniec.” Ośmielam się zauważyć, że akurat Kora- w przeciwieństwie do ks. Marka Sławka, utkwiła w pamięci Polaków, inspirowała całe pokolenia i ciężko mówić o jakimkolwiek końcu, bo jej utwory są znane większej grupie Polaków, niż nie przymierzając, encykliki Jana Pawła II. Podczas jej pogrzebu, mowy pożegnalne wygłosili ci, którzy chcieli ją pożegnać, robili to przyjaciele, a nie kupczący usługami pożegnalnymi ksiądz ze swoją sztampową formułką. Kora przeżyła życie doświadczając pełni miłości, wszystkich trzech jej składników: bliskości, namiętności i zaangażowania, a o tym, czym się podzieliła z bliźnimi, można opowiadać godzinami, bez konieczności zmyślania pierdół. Ja rozumiem smutek księdza spowodowany tym, że kasa umyka mu sprzed nosa, że obeszło się bez szamańskich formułek, że nie kapłan jest w centrum uwagi, że to Korę będą pamiętać ludzie, a nie zawistnego klechę z dolnośląskiej osady. Ale patrz pan, najpierw taki pan ksiądz straszy, że nie będzie pogrzebu kościelnego, jak się do kościółka nie będzie chodzić, a potem ma pretensje, że się go o prowadzenie pogrzebu nie prosi. I co, jakiej to straty doznała niby Kora, bądź jej rodzina? Nie musiała księdzu płacić? Ta łoj, jakie to straszne! Z niezwykłą satysfakcją donoszę, że ja również obejdę się bez cołaski dla dobrodzieja i bez żalu zwolnię moich bliskich z płacenia za rytuał pogrzebowy parafialnym pijawkom.

 

            Teraz proponuję, byśmy zastanowili się, nad kim tak naprawdę znęca się zawistny ksiądz Nikt (nie sądzę, by ktoś o nim słyszał z wyjątkiem wsi, w której pędzi swój niewolniczy żywot). Z pewnością nie nad Korą, bo nawet głęboko wierzący katolik zgodzi się ze mną, że teraz żaden komentarz najbardziej nawet wściekłego klechy nie ma na nią wpływu. No to może nad bliskimi i tymi wszystkimi, dla których Kora była ważna. Już jesteśmy bliżej, tyle że trzeba coś doprecyzować: Z pewnością nie jest to znęcanie nad osobami odległymi od katolicyzmu, bo takie wypowiedzi są dla nich jedynie potwierdzeniem, że odmowa przyjęcia ostatniego namaszczenia i świecki pogrzeb, były najlepszym, co Kora mogła zrobić, podobnie jak trzymanie się z dala od duchownych zbrodniarzy przez całe dorosłe życie. Bliscy zaś ocalili sporą sumkę przed pożarciem przez czarną hydrę, uniknęli też poniżających złośliwości na temat wyboru drogi życiowej przez Korę. Ofiarą wściekłości księdza nie padają więc ludzie odlegli od Kościoła. KSIĄDZ ZNĘCA SIĘ TYLKO I WYŁĄCZNIE NAD KATOLICKIMI BLISKIMI KORY. Jedynie ich dosięga ślepa furia klechy z Grajdołkowa, bo tylko dla nich jego słowa mogą mieć jakieś znaczenie. To oczywiście ich problem, bo skoro nie chcą odciąć się od kościelnej patologii, to i ponoszą konsekwencje własnego wyboru- dostają cięgi od tych, których niepotrzebnie chronią i utrzymują. Kora ocaliła życie- wyrwała się z łap zakonnic znęcających się nad nią w domu dziecka, wyrwała się z wpływów czarnej hydry, poświęciła się prawdziwemu życiu- to faktycznie może się stać przyczyną frustracji księdza z Zadupia, frustracji tak głębokiej, by zadawać ciosy na oślep. Bo jak taki ksiądz się zastanowi, jak zmarnował swoje życie, jak zrzekł się wolnej woli w zamian za zaspokojenie materialnych potrzeb i swoich 5 minut podczas kazania, to naprawdę może mu być przykro. Warto nadmienić, że na tzw. „prawicy” wielu publicystów starało się napisać coś niemiłego o pogrzebie. A to zdjęcie pięknej Kory im nie pasowało, a to znowu koloryt uczestników. I znów rodzi się pytanie: Kogo oni myślą, że atakują. Przecież nie znajdującą się poza ich zasięgiem zmarłą, ani tym bardziej nie mnie, bo przecież podrzucają mi jedynie dowody na skalę swej zawiści, na to że nawet barwnego sposobu ubierania potrafią zazdrościć, lecz sami się po prostu boją wyróżnić z tłumu oryginalnym strojem.

 

            Pogrzeb Tomasza Stańko również miał charakter świecki i przyciągnął równie barwne postaci- rzekłbym nawet, że swoboda i fantazja ubiory była jeszcze większa, niż na pogrzebie Kory. Zauważmy jednak, że świętojebliwi komentatorzy woleli to przemilczeć, skupiając się na pogrzebie Olgi Jackowskiej. Byłbym nawet skłonny postawić jakąś małą sumkę na przyczynę: Kora, jako wykonawczyni rockowo- popowa, jest łatwą ofiarą dla hejterów: można pieprzyć, że niedojrzała, że woda sodowa itp.. Najmniejszego znaczenia nie ma, że to kompletna bzdura, bo na tym przecież polega hejt. Ważne jest, by mieć się o co zaczepić, niczym orwellowskie owce beczące „cztery nogi- dobrze, dwie nogi- źle”! Tymczasem o znanym i szanowanym na całym świecie jazzmanie nie da się użyć takiej figury bez narażania na śmieszność. Tomasz Stańko był uosobieniem klasycznej elegancji i smaku- z odrobiną ekstrawagancji, dodaną z rozmysłem i umiarem, tak jak się dodaje szlachetnych przypraw do wykwintnej potrawy. Trolle wolały zatem udać, że nic się nie stało. W każdym razie, obie świeckie uroczystości przepełnione były refleksjami, i ciepłymi wspomnieniami muzyków, prywatnie przyjaźniących się zresztą ze sobą, mających na koncie współpracę przy płycie „O!” Maanamu.

 

           Pogrzeb generała Ścibor- Rylskiego, to z kolei był typowy pogrzeb wielkiego bohatera- oficera, kawalera Virtuti Militari: Pełne skupienie, powaga, oprawa wojskowa, towarzysze broni z powstania i konspiracji, znaczący politycy z ex prezydentem Komorowskim na czele. I myślę sobie, że dobrze się stało, że nie było marionetkowych funkcyjnych PiS: teoretycznego prezydenta Adriana Budynia Dudy, ani technicznego premiera Tableta Glińskiego, ani udającego żołnierzyka Mariusza od kociej karmy, ani tym bardziej zdrajcy Macierewicza, za którym krok w krok poruszają się wydające bydlęce dźwięki łyse dwunogi przyodziane w bazarową „odzież patriotyczną”. Dzięki temu pogrzeb miał godną oprawę, uczestniczyli w nim ci, którzy chcieli uczestniczyć, a ci, którzy nie chcieli przybyć, mimo piastowanych stanowisk (zwierzchni sił zbrojnych, minister obrony narodowej, minister kultury i dziedzictwa narodowego), sami wystawili sobie świadectwo.

 

 

 

            Tymczasem na blogu "Związek niesakramentalny" rozmawiamy ze Świechną o osobach toksycznych, ze szczególnym uwzględnieniem rodziców- kliknij tu, w ten akapit, jeśli się chcesz przyłączyć.

02:48, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (8) »
piątek, 10 sierpnia 2018

            Stało się: Od 28 lipca Kulsony gonią własny ogon, a im szybciej to robią, tym szybciej im on ucieka. Podający się za prokuratorów wazeliniarze Ziobry wprowadzili nowy rodzaj przestępstwa: „ZNIEWAGĘ POMNIKA” poprzez przystrojenie w niestosowny napis „KONSTYTUCJA”, a pałownia próbuje złapać na gorącym uczynku znieważających pomniki. Jest coraz trudniej, bo słynne koszulki nosili już nawet Miś Uszatek i Syrenka Warszawska, zresztą..., kto ich nie nosił. Chyba tylko Adrian, który po konsekwentnych nie-spotkaniach z władzami USA pojechał do Australii, by wszystkim udowodnić, że na antypodach również mają go w dupie. Podobno po serii nie-spotkań z władzami państwowymi, nawet kangury odmówiły rozmowy z teoretycznym prezydentem, wobec czego rzecznik Adriana postanowił ubawić Polaków żartem, pozwólcie, że zacytuję: „Andrzej Duda nigdy nie naruszył Konstytucji. Kwestia Trybunału Stanu go nie dotyczy”. To się pośmialiśmy, dajmy Adranowi czas, by dopytał kogoś kompetentnego, może swojego promotora, prof. Jana Zimmermanna, którym w trakcie kampanii wycierał sobie gębę, a my tymczasem wróćmy do Kulsonów.

            Niebiescy podopieczni cudownie zresocjalizowanego złodzieja, Jojo- Bredzińskiego, ochraniają już nie tylko miesięcznice, ale również biura poselskie PiS i okolice pomników. Ale co mają zrobić, jeśli tych ostatnich przybywa? Ot, na przykład w Legnicy, Żółta Alternatywa (nieprzypadkowo nawiązująca do tradycji Pomarańczowej Alternatywy) ustawiła przepiękny pomnik Kaczki Myjki. Dzielne Kulsony po brawurowej akcji sprawnie aresztowały Myjkę, która w areszcie wydobywczym czeka na przesłuchanie u ludzi posła Zero. Ze swojej strony, pragnę zachęcić do odwiedzin, a może i polubienia „Żółtej Alternatywy” na f-b, bo jak głosi jej hasło: "Śmiech wrogom Ojczyzny"!!!

            Pozostając w oparach obciachu: Podający się za prokuratorów wazeliniarze Ziobry przeprowadzili dochodzenie w sprawie użycia słowa „kurwa” przez Owsiaka w przytaczanej przez niego anegdotce o podróży z ojcem i ubitą świnią. Dzielne przydupasy posła Zero po donosie blogera znanego jako Matka Kurka dopatrzyły się przestępstwa, a że "podejrzanym w sprawie" był Jurek Owsiak, domagały się procesu szczególnie gorliwie i w wyjątkowym tempie, sprawy morderstw, kradzieży i innych nie tak okropnych przestępstw, jak wulgaryzm z książki Owsiaka pozostawiając na potem- może Obywatele się przyzwyczają i będzie można już wyłącznie tkwić między pośladami tzw. Ministra Sprawiedliwości, ścigając jedynie uczciwych i niegroźnych. Sąd umorzył sprawę, ale chory z nienawiści donosiciel, by nie powiedzieć „pojeb”, wyżej wspomniany Piotr Wielgucki vel Matka Kurka, wydaje się być kimś, kto sensem życia uczynił zawracanie dupy Jerzego Owsiaka. Problem w tym, że odkąd prokuraturą zarządza znany z oskarżeń bez pokrycia przestępca sądowy, Zbigniew Ziobro, ta bez wahania rozpatruje najbardziej idiotyczne donosy. Na podobnej zasadzie nękani są lekarze, którzy pomagali ojcu Ziobry, skądinąd lekarzowi, który zgodnie ze swą wiedzą, akceptował taką pomoc. Ponieważ choroba okazała się silniejsza, a szefem prokuratury został przestępca sądowy, możliwe jest nękanie w nieskończoność. Ups...!!! A może tylko do czasu, gdy Ziobro będzie siedział, a wierzę, że będzie siedział. Ma niecałe 50 lat, więc jeszcze zdąży garować za swoją podłość. Kaczyński z Macierewiczem mogą wcześniej odwalić kitę, ale nie Zbysiu, czy wcześniej wspomniany teoretyczny prezydent Duda lub inny równolatek- Mariusz Kamiński, czego im solennie życzę. I tym optymistycznym akcentem, kończę.

            Albo nie..., jeszcze dwa słowa o Piotrze Wielguckim i Zbigniewie Ziobro. Stalking jest prawnie karalny. Stalking, czyli uporczywe dręczenie ofiary. Pragnę przypomnieć zarówno Jurkowi Owsiakowi, jak i profesorowi Dariuszowi Dudkowi, że zarówno Zero, jak i Matka Kurka, mogą i powinni być przez Was oskarżeni o przewlekły, wieloletni stalking. Tym łajdakom naprawdę należy się miejsce w celi.

 

 

23:29, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (12) »
niedziela, 05 sierpnia 2018

            Piąty sierpnia 2018, 74 rocznica rzezi Woli podczas powstania warszawskiego. Szacunkowo 40-60 tysięcy ludności cywilnej zamordowano w planowy, bestialski sposób. Kobiety, dzieci, pielęgniarki, lekarze..., mordowano każdego. Ciężko mi przychodzi nazwanie tej zagłady „śmiercią za Ojczyznę”. Właściwie w ogóle mi to nie przechodzi przez gardło, ani przez myśl nawet. Zginęli i co...? Co zyskała Polska? Jakiś ciąg przyczynowo- skutkowy? Pomogę: Pomordowani nie mogli swojej wiedzy, ni umiejętności wykorzystać w odbudowie Państwa. Polacy nawet lekcji historii odrobić nie potrafią i dziś, po ponad siedemdziesięciu latach głosują na narodowo- socjalistyczne ugrupowanie, sprzyjające jawnym faszystom.

 

            Jeszcze mniej mam przekonania do tego, czy warto było umierać. Dla kogo? Ciężko w to uwierzyć, ale to smutna prawda: W 74 rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, sekciarski portal „Fronda” wyciągnął z szuflady i opublikował tekst z 16.10.2014 roku głoszący ni mniej, ni więcej, jak opinię że klęska powstania, zrównanie Warszawy z ziemią oraz śmierć 200 tysięcy jej mieszkańców były karą boską za liczne grzechy, między innymi za to, że w przedwojennej Polsce nie karano prawnie, ani nie uważano nawet za wykroczenia, homoseksualizmu, prostytucji i cudzołóstwa- kliknij tu- w ten akapit, by poczytać te wypociny. To nie fejk jakiegoś próbującego zdyskredytować katolików trolla, choć to wydawało mi się najbardziej prawdopodobne- ale nie, „Fronda” tego nie potrzebuje, sama narobi gnoju!

 

            Tak, jest to tak niewiarygodne, że aż powtórzę. Jakiś zasmarkany srajdek, dla którego największym życiowym zagrożeniem było to, że mu tatuś z mamusią kieszonkowego nie wypłacą, wobec pomordowanych ofiar, gwałconych kobiet, żywcem palonych i rozrywanych dzieci, wszystkich umierających z zimna, głodu, zatruć, zakażeń, ignorując ostatnich ocalałych z hekatomby powstania wojskowych i cywilów zwraca się do wszystkich obszczymurków wierzących „Frondzie” słowami „Zyg, zyg, zyg, marchewka, to kara boska była, trzeba było karać prawnie takie obrzydlistwa jak homoseksualizm, prostytucję i cudzołóstwo, a tak Bogu się wkurzył i Warszawiacy dostali za swoje”. Warto oddać życie za takich zwyroli?

            2 sierpnia 2018 zmarł generał Zbigniew Dionizy Ścibor- Rylski, ps. Motyl, jeden z najlepszych dowódców liniowych powstania warszawskiego. Przeżył mimo, iż musiał wykonywać rozkazy samobójczego ataku na Dworzec Gdański i równie pozbawionego szans powodzenia desantu na Plac Bankowy. Nigdy nie stchórzył, ale dożył takich czasów, że partyjne sługusy z IPN zarzucały mu współpracę z bezpieką i próbowały ciągać go na przesłuchania. 101- letniego, schorowanego bohatera. Z jakiego powodu? Otóż ośmielił się wstawić za innym, dziś również nieżyjącym bohaterem, Władysławem Bartoszewskim, oficerem AK z powstania warszawskiego, członkiem Żegoty, weteranem opozycji antykomunistycznej, byłym więźniem Auschwitz, który ośmielił się publicznie przeciwstawić sekcie żoliborsko- toruńskiej oraz nazwał bydłem buczących na Powązkach w rocznice powstania faszystów z łojeneru i młodzieży wszechgłupolskiej. Po kilkudziesięciu latach trzeba w Polsce znów walczyć z hejlującymi! Czy warto poświęcać życie za zasrańców, którzy trzydzieści lat po upadku komuny, gdy absolutnie nic oprócz własnej głupoty im nie grozi, nagle nabrali odwagi i biegają w koszulkach „żołnierze wyklęci” i „1944 pamiętamy”?!

 

            Polacy okazali się Narodem pełnym zdrajców, którzy opluli tych, którzy dali im wolność. Opluli najpierw Mazowieckiego, Kuronia, Geremka, potem dopiero Wałęsę, Komorowskiego, Czumę, opluli wszystkie państwa wspierające demokratyczną opozycję w Polsce, opluli nawet żołnierzy powstania warszawskiego- w imię gnoma, który w stanie wojennym nie został nawet na moment aresztowany, w imię klechy, któremu dziwnym trafem bezpieka dała pozwolenie na wyjazd na Zachód, a który później przeciwstawiał się przystąpieniu Polski do NATO i UE, w imię Antka, którego związki z agenturą Moskwy są przez PiSiorów tym bardziej ignorowane, im więcej przesłanek wychodzi na światło dzienne. Warto za nich umierać?!

 

            To moje wątpliwości- wątpliwości Polaka. A zdziwicie się, gdy usłyszycie z Zachodu „Nie chcemy umierać za Gdańsk, Warszawę, Katowice, Wrocław, Kraków (niepotrzebne skreślić)? Komu mają pomagać?! Krajowi, który mimo doświadczeń totalitaryzmów faszyzmu i komunizmu dąży do stworzenia u siebie dziwnej hybrydy tych dwóch ustrojów wspieranych przez fanatyzm religijny? Ludziom, którzy plują na państwa, które pomagały im za komuny, a po jej upadku wspierały inwestycjami, bez których mielibyśmy u nas drugą Ukrainę? Komu ma pomagać Anglik, Francuz, Amerykanin, Niemiec? Pyskatym, nadętym gnomom plugawiącym pamięć swoich własnych bohaterów walki o wolność?

 

            Do czasu wyborczego zwycięstwa PiS w 2015 byłem przekonany, że zachodnioeuropejskie armie nie wsparły Polski we wrześniu '39 z powodu pragmatyzmu, wyrachowania, strachu. I nie wątpię, że były to czynniki znaczące, ale wobec dzisiejszego zachowania tak władz Polski, jak i „suwerena”, zaczynam się zastanawiać, jaki udział w decyzji mocarstw zachodnich miało zachowanie władz przedwojennej Polski, prężenie muskułów, nadętość, buractwo, antysemityzm, pierdy o zbawcach Europy, faszyzujące manifestacje, antysemickie czasopisma- z periodykami katolickimi i „Rycerzem Niepokalanej” na czele, nacjonalistyczne organizacje polityczne, wzajemne skakanie sobie do gardeł sanacji, endecji, ludowców, komunistów. Na ile Zachód stchórzył, a na ile pozwolił się WYKAZAĆ skłóconym, walczącym ze sobą, zarozumiałym i plującym na wszystkich wokół cebulakom?!

 

 

18:19, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (10) »
niedziela, 22 lipca 2018

            Motto: Ludzie dzielą się na uczących się na błędach oraz tych, którzy udają, że błędów nie popełnili.

            Tak, to prawda. Wychowywałem się w czasach pełnych homofobii, antysemityzmu, rasizmu. W języku potocznym pełno było pogardliwych określeń ludzi o innej orientacji seksualnej, innym wyznaniu, innym kolorze skóry. Przyznanie się do bycia homoseksualistą było równoważne z bezlitosnymi szykanami otoczenia. Żydzi, Murzyni, Arabowie, Niemcy, Rosjanie, Romowie- wszyscy mieli być gorsi. Do tego dochodziła dyskryminacja ze względu na wiek i płeć. Dzieci i ryby głosu nie miały, a przemoc była traktowana jako metoda wychowawcza. Przemoc wobec kobiet także nie była niczym nowym, choć nie każdy sprawca przemocy się z nią afiszował tak, jak z „klapsem wychowawczym”. Z ludźmi starszymi też nie było różowo-odmawiano im prawa do rozrywek, modnych ubiorów, korzystania z życia- do tej pory funkcjonuje coś na kształt presji na dziadków, by zajmowali się wnukami i dokładali do ich potrzeb. Najgorzej było na wsiach, gdy ktoś dożywał wycugu (nie był w stanie uprawiać ziemi i oddawał ją dzieciom w zamian za opiekę nad sobą)- był wtedy uzależniony od dobrej woli dziedziców, a wiemy skądinąd, że grabie grabią do siebie.

            Niewiarygodne, prawda? Ale tak to pamiętam. Niby z roku na rok było coraz lepiej, ale nie w enklawach patologii, które wcale nie były takie małe, jakby się to mieszczuchom z lepszych dzielnic wydawać mogło. Pogarda dla innych, znajdujących się w mniejszości, była nam zaszczepiana tak skutecznie, że sam do tej pory łapię się na użyciu złośliwych określeń mniejszości w znaczeniu negatywnym. Walczę z tym, nawet stwierdzam, że poczyniłem spore postępy, ale czasem coś z mojego starego języka potocznego przeniknie do dzisiejszej mowy i jest mi z tym niezwykle głupio. Więc znów obiecuję sobie poprawę i pilnuję się- na szczęście z coraz lepszymi wynikami.

 

            A jak jest w dzisiejszej Polsce? Nie odnosicie wrażenia, że nastąpił wielki skok w szambo? Przed paradą równości w Opolu, fundacja pro- life wykupiła olbrzymi baner, na którym umieścili skradziony plakat (jak na wycierającą sobie gębę "Bogiem" organizację przystało- bez praw do kolportażu) sugerujący, że homoseksualiści są pedofilami, a napis głosił „Tacy chcą edukować twoje dzieci. Powstrzymaj ich!” Fundacja pro-life na co dzień za cel stawia sobie sprowadzenie kobiet ciężarnych do roli inkubatora- i to bez prawa do serwisu, za wartość nadrzędną nad życie kobiety stawiając życie zygoty, nie dziwi mnie więc, że ci łajdacy prowokują do prześladowań gejów, mimo iż całkiem niedawno doszło do dwóch głośnych samobójstw młodych ludzi w wieku szkolnym, spowodowanych homofobią właśnie.

            Zwrócę jeszcze uwagę na treść banera, bo coś mi się przypomniało. „Tacy chcą edukować twoje dzieci”. Znam nauczyciela matematyki z dużego miasta wojewódzkiego, do którego ustawia się długa kolejka chętnych na korepetycje- nie ma czasu dla wszystkich i musi wielu odmawiać. Co majętniejsi i bardziej obrotni mieszkańcy metropolii sami go proszą o pomoc dla swych dzieci. Nie wiedzą tylko, że proszą o to geja, ale to bez znaczenia, bo ich wybór im się opłaca, gdyż jest on naprawdę dobry. Być może i aktywiści pro-life ustawiają się w tej samej kolejce po korepetycje, ale prawdopodobnie nigdy się o tym nie dowiedzą, bo nauczyciel zdaje sobie sprawę ze skali homofobii, więc wątpliwe jest, by się ujawnił w pracy, mimo że nie raz i nie dwa udowodnił, jak dobrym jest nauczycielem. Dobrym i lubianym, bo uczniowie chętnie zapraszają go na imprezy pomaturalne, co nie każdemu z wychowawców się przydarza. Mimo to, jak mówiłem, raczej pozostanie w ukryciu. Podobnie wątpliwe jest, by zechciał o swej orientacji powiedzieć konserwatywnym, bogoojczyźnianym rodzicom. Rozumiecie absurd? Jak dalece rodzice nie mają kontaktu z własnym synem z przyczyny swoich, przesiąkniętych dyskryminacją poglądów! Pięćdziesięcioletni facet raczej poczeka aż rodzice umrą, niż przedstawi im kogoś, w kim się zakochał. Słodki owoc tzw. „katolickiej nauki społecznej” i pełen sukces „tradycyjnego wychowania”. Rodzina największą wartością polskiego społeczeństwa, chachacha....

            Ponieważ edukacja młodzieży jest tematem ważnym i ciekawym, przyszło mi do głowy pytanie: Kto jest bardziej uprawniony do wychowania i nauczania: ów samowystarczalny gej- nauczyciel, czy takie na przykład zakonnice prowadzące sierocińce, bo o ile wyniki naukowe i sympatia młodzieży są po stronie nauczyciela, to po stronie siostrzyczek widzę poważne wątpliwości:

  1. Czy mają one wykształcenie pedagogiczne?

  2. Jak wygląda kontrola zewnętrzna sierocińców przez nie prowadzonych?

  3. Dlaczego mam się spodziewać, że dzieci nauczą się odpowiedzialności i zostaną przygotowane do wejścia w samodzielne życie, jeżeli przygotowują je zakonne niewolnice po ślubach posłuszeństwa- na własne życzenie wyrzekające się wolnej woli i poddane rozkazom z góry- bez umiejętności samodzielnego życia we współczesnym społeczeństwie, skazane na łaskę i niełaskę swojej korporacji?

            Jak zauważyliście, nie mam wątpliwości do orientacji seksualnej zakonnic. Ta akurat kwestia jest zupełnie nieistotna, więc ją pomijam. Bardziej mnie martwi ich izolacja od realnego życia i brak samodzielności, jak również brak kompetentnego nadzoru nad ich pracą.

 

            Pozostańmy przy polskich realiach: Powiedzcie mi, dlaczego mimo XXI wieku, nie można zagwarantować bezpieczeństwa młodzieży o skłonnościach homoseksualnych? Dlaczego do prześladowań dołącza się władza i duchowieństwo, przy czym o ile poczynania władzy są do pewnego stopnia śledzone przez kamery, to poczynania duchowieństwa są niemal całkowicie niejawne? Odpowiedź jest prosta: Bo MY, NARÓD POLSKI na to pozwalamy. Podobnie, jak pozwalamy na nienawiść do Żydów, „ciapatych”, Niemców, Rosjan, Ukraińców. Wiecie, że nikt nie ściga fundacji „pro-life” z kodeksu karnego za opolski baner? Nawet Newsweek się ograniczył do stwierdzenia, iż baner przyniósł skutek odwrotny do oczekiwanego i zwiększył zainteresowanie paradą równości. I co? Będziemy czekać, aż następny nastolatek zostanie zaszczuty, bo tak jaskrawe przejawy nienawiści puszczane są mimo oczu?

 

            Polska coraz częściej jawi mi się, jako siedlisko tchórzy wyżywających się na słabszych. Choćby przez usprawiedliwianie przemocy wobec dzieci- proszę, kliknijcie tu- w ten akapit i rzućcie sobie okiem na tę historię, gdzie proboszcz w sojuszu z dyrekcją szkoły prześladował czwórkę dzieci. Poniesie ktoś konsekwencje karne, bądź chociażby zawodowe?

            Teraz z innej beczki: Co powiecie na wycofanie się raczkiem z projektu zakazu trzymania psów na łańcuchach, zakazu uboju rytualnego, zakazu hodowli zwierząt futerkowych?! Stajemy się najsłynniejszym europejskim siedliskiem zboków wyżywających się na słabych i bezbronnych. To nie jest tak, że tego typu informacje pozostają w nadwiślańskim grajdole. Takie rzeczy się niosą, a Polska ze swoją coraz powszechniejszą podłością i buractwem zdaje się dodatkowo obnosić przed resztą Europy. 1-go sierpnia 2017 niejaki Bartosz Kownacki rzekł „Dzieci i wnuki zwyrodnialców pouczają nas, czym jest demokracja”. Tak, czopku Macierewicza, pouczają, bo dzieci i wnuki zwyrodnialców nauczyły się na błędach przodków, a Polacy na naszych oczach w zwyrodnialców się zmieniają i nikomu to nie jest na rękę.

 

 

 

            P.S.

            Na blogu „Związek niesakramentalny” dyskutujemy ze Świechną o autorytetach- kliknij tu, jeśli chcesz się przyłączyć.

 

 

11:03, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (32) »
piątek, 06 lipca 2018

 

 

            Policja właśnie zakupiła z wolnej ręki (bez zamówienia publicznego) 3 śmigłowce Black Hawk (słownie- TRZY), produkowane w Mielcu (co oznacza, że nie są to śmigłowce po najnowszych modernizacjach, ale podobno z niespotykanymi rozwiązaniami technicznymi- czyżby na wyngiel, co to je we wiesce) za cenę 142,66 mln złotych!!!

            Dla porównania: Macierewicz z błogosławieństwem rządu PiS unieważnił kontrakt na 50 śmigłowców transportowych Caracal w wersji wysoce wyspecjalizowanej, jako powód podając zbyt wysoką (sic!) cenę 13,5 miliarda złotych.

 

            Oczywiście liczyć wszyscy umiemy świetnie, na wszelki wypadek jednak pomogę i szybko skalkuluję, że za cenę 3 policyjnych Black Hawków z Mielca mielibyśmy nieco ponad pół wartości wyspecjalizowanego, bojowego Caracala z zerwanego kontraktu, więc nie odważyłbym się powiedzieć, że był on taki przepłacony- wojskowa maszyna jest przecież silnie uzbrojona (2 karabiny maszynowe, dwa działka, dwie wyrzutnie rakiet, wyrzutnie flar, system ostrzegania o opromieniowaniu wiązką laserową, czyli namierzeniu przez wroga), a maszyna policyjna jest pozbawiona systemów ochronnych i ofensywnych, nie ma żadnych systemów "swój- wróg", nie służy do boju. W dodatku Black Hawk był oblatany w 1974 roku, Caracal w roku 2000, jest więc o ponad ćwierć wieku technologicznego nowszą maszyną. Caracal może przewieźć o połowę więcej żołnierzy, na większy zasięg, prędkość maksymalną, prędkość wznszenia jest ponad dwukrotnie większa. Mielec do zakupu maszyn dorzucał „program szkolenia mechaników i pilotów” oraz „infrastrukturę do eksploatacji maszyn”, a Airbus Helicopter (producent Caracali) dokładał do tego jeszcze inwestycje offsetowe- w tym uruchomienie produkcji kupowanych maszyn w Łodzi.

 

            Dziś rozbił się już drugi podczas rządów PiS samolot wielozadaniowy Mig- 29 (w warunkach pokoju), za żadnej innej władzy polska armia nie utraciła ani jednej takiej maszyny. Zamiast modernizować armię, ludzie Kaczyńskiego oszczędzają remontując stary sprzęt. Dochodzi do takiej groteski, że żołnierze zamiast hełmów kevlarowych (jakich używają armie NATO), dostaną stare orzeszki  metalowe hełmy z roku 1967, które nie chronią żołnierzy przed niczym. Śmigłowców bojowych armia nie kupi wcale (ani transportowych, ani szturmowych) i będzie modernizować stare maszyny, a gdy zaczną ginąć ludzie w katastrofach, zrobi się śledztwo z parówkowymi ekspertami specjalnej troski, będzie wiadomo że to Tusk z Putinem.  Główny winowajca zastopowania modernizacji polskiej armii, Antoni Macierewicz, mimo iż teoretycznie z armią nie ma już nic wspólnego, nadal porusza się w ochronie żandarmerii wojskowej, ministerialną, pancerną limuzyną i korzysta z obiektów MON. Niedawno płk Arkadiusz Mikołajczyk, pupil Macierewicza oddelegowany do dowodzenia 3 Podkarpacką Brygadą Obrony Terytorialnej jawnie wypowiedział posłuszeństwo cywilnemu dowództwu, czyli Ministerstwu Obrony Narodowej. Na uroczystą przysięgę nie zaprosił nikogo z legalnych władz MON, natomiast zaprosił swego duchowego pryncypała- Antoniego Macierewicza. Został za to zdymisjonowany przez Błaszczaka, choć za bunt należałby mu się raczej sąd wojskowy. Przypomnę, że WOT, to jednostki uzbrojonych amatorów, które jednak nie mają zakazu działania w sprawach wewnętrznych, czyli przeciw własnym obywatelom. Tak się składa, że niedawno przysięgę WOT składał syn mojej znajomej. Poznałem chłopaczka w Irlandii- nie potrafił się utrzymać w żadnej pracy, wszystko było dla niego zbyt męczące. Wrócił do Polski, popróbował studiów, wyleciał bo za trudne, popróbował pracy, znów była za ciężka, jedna, druga..., nie wiem w której jest obecnie, ale teraz znalazł sposób na życie- Wojska Obrony Terytorialnej, które pozwolą mu dorobić do marnej pensji. Kwalifikacje: niedouczony, leniwy i niecierpliwy, chciałby robić coś wielkiego, ale w tym kraju nie było dla niego odpowiedniej pracy, aż pojawił się Antoni i wezwał do go broni. 

            Pozornie niezwiązane: Niedawno został zdymisjonowany niezwykle nieudolny minister rolnictwa, Krzysztof Jurgiel, znany ze spółki z innym zdymisjonowanym niszczycielem Polski, Szyszko Janem (ex minister środowiska), wspólnie grzebali przy nowym prawie łowieckim- w efekcie uniemożliwiającym rolnikom skutecznego dochodzenia odszkodowań od myśliwych, jak również  przyczyniającym się do nieograniczonej bezkarności i wszechwładzy myśliwych na obszarach okręgów łowieckich.

 

            Kto tak naprawdę rządzi Polską? Broni się jedynie ostatni bastion wolnych sądów (Sąd Najwyższy, przedłużający obronę grą na czas), MSW i MON znajdują się w łapach ludzi, którym co chwilę rozbijają się samoloty wojskowe i samochody dla ViP , Ministerstwo Rolnictwa w spółce z Ministerstwem Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa zajmuje się rujnowaniem zasobów i przeobrażaniem się myśliwych w uzbrojoną paramilicję o nieograniczonej władzy poza aglomeracjami. Zarówno Ziobro, jak Macierewicz, Szyszko i Jurgiel, to pupile Tadeusza Rydzyka, wsławiającego się konsekwentnym pchaniem Polski w łapy Moskwy. Przypomnę, że to ludzie Rydzyka jako jedyni w Sejmie RP zagłosowali przeciw przyłączeniu Polski do NATO, a na antenie Radia Maryja i w pozostałych mediach Rydzyka prowadzona była kampania przeciw włączeniu do Unii Europejskiej, jak również konsekwentne podsycanie nastrojów antyunijnych po akcesie Polski do UE- wujek Putin jest zadowolony.

 

            Ziobro wprowadza do prokuratury i sądownictwa komunistycznych przestępców sądowych- sędziego Kryże i prokuratora Piotrowicza, niezależnych sędziów i prokuratorów podporządkowuje swoim marionetkom, Macierewicz rozbraja polską armię zapewniając jej długotrwałe odcięcie od środków na modernizację poprzez tworzenie jednostek zdolnych co najwyżej do pacyfikacji polskiej ludności cywilnej, a nie do obrony granic. Szyszko i Jurgiel przeprowadzają zamach na strategiczne zasoby żywności i przyrody, a nad wszystkim stoi ksiądz, który dziwnym trafem w stanie wojennym dostał pozwolenie od władz komunistycznych na wyjazd na zachód, zniknął tam z oczu nawet zakonnym przełożonym, a było to w czasach, gdy każdy ksiądz składający wniosek do paszport miał założoną teczkę- teczka Rydzyka dziwnym trafem zniknęła. Tymczasem reprezentacja Polski na Mistrzostwa Świata w piłce nożnej została wysłana samolotem do Rosji. To dziwne, zakładając że zwolennicy PiS uważają, że był zamach w Smoleńsku- i to sterowany przez Putina. Oznaczałoby to, że posyłają samolotem na imprezę organizowaną przez „mordercę naszego prezydenta” naszych sportowców, wysyłają kibiców i wspierają potęgę Rosji. Mniej dziwna jednak wydaje się inna wersja, że Kaczyński, Macierewicz i całe to bandyckie stado, doskonale wie, że latami dokonywali zbrodniczych pomówień, depcząc prawo, pamięć ofiar katastrofy, prawa ich rodzin oraz naruszając dobra osobiste tak poprzedniej władzy, jak i jej wyborców.

 

 

09:17, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (7) »
niedziela, 01 lipca 2018

            Na początek kilka cytatów i pytanko: Jak myślicie, czyje to wyznania?

 

            - Byłam z PiS od początku. Prezesowi PiS poświęciłam najwięcej miejsca w pracy magisterskiej obronionej na Uniwersytecie Gdańskim 18 czerwca 2010. Uważałam, że to Jarosław Kaczyński winien kandydować, ale jak poznałam Andrzeja Dudę, zmieniłam zdanie (…) wtedy Duda mnie oczarował. Patrzyłam jak porywa tłumy (…) ale nikt mnie nie nasłał na niego, ani na ..., ani na PiS.

            - (Mój) tatuaż (po hebrajsku) to cytat z Psalmu 119 wers 94 „Należę do ciebie- wybaw mnie, bo badam twe postanowienia”. Hymn o pokładaniu ufności w Bogu, a nie żadna agentura.

            - Wypatrzył, zadzwonił, dużo o mnie wiedział...

            - Po co mam pracować w mamy firmie skoro mogę dla Sejmu czy rządu co i tak robiłam w internecie za darmo. (o propozycji szukania haków w sprawie Amber Gold)

            - Starałam się o pracę w kancelarii prezydenta, ale odmówili (po przeczytaniu tweetów).

            - Szybko skracał dystans, był zajęty, więc wyparłam tę myśl („fajnie byłoby mieć takiego faceta”). Ważna była szansa na pracę.

            - Odmówiłam zaproszenia do hotelu tłumacząc, że nie jestem zainteresowana romansem.

            - Zdradziłam, że marzę o rodzinie i dzieciach. Straciłam ojca w wypadku będąc małą dziewczynką. Całe życie szukałam faceta, który się mną zaopiekuje, zatroszczy. Wierzyłam, że złapałam pana Boga za nogi, że Staszek rzuci rodzinę i będzie miał ze mną dzieci, a on mnie w tym utwierdzał. Ja nie chciałam iść do żadnych spółek. To on się upierał, a teraz się wypiera. Chciałam być urzędniczką, zarabiać ze 3500 złotych i wyjechać z Gdyni do Warszawy. I tak najważniejsze było mieć dzieci.

 

            Młoda, urodziwa, wykształcona dziewczyna próbuje zdobyć pracę związaną z polityką. Może to być praca urzędniczki, może być praca dziennikarki, byle zapewniała określony pułap dochodu i wymarzoną przeprowadzkę do Warszawy. Szuka też swojego mężczyzny i opowiada o powodach uwikłania się w nieciekawie zakończony romans. Jej wypowiedzi są książkowymi przykładami INTELEKTUALIZACJI- specyficznego mechanizmu obronnego, który jest stosowany (najogólniej mówiąc) gdy nie chcemy brać odpowiedzialności za swoje życie. Wiele osób ma kłopot z jego wychwyceniem, gdyż polega on na przedstawianiu logicznego ciągu przyczynowo- skutkowego. To przecież dobrze, wiedzieć co z czego wynika, nieprawdaż? Oczywiście, że dobrze, ale co zrobić, jeśli dana osoba uważa, że skoro wie z jakich powodów postępuje nieodpowiedzialnie, to znaczy że nie musi zmieniać tych zachowań, bo wiedza o nich i ich skutkach zdejmuje z niej to zadanie. Mechanizm typowy dla osób inteligentnych i z dużą wiedzą o swoim problemie. I tak właśnie powyższego mechanizmu używa nasza bohaterka. Poszukiwania opiekuńczego faceta motywuje wczesną utratą ojca. Być może jest to jej szczera i trafna ocena, nie przeczę, ale faktem jest, że panieneczka zapomina, że jest dorosłą, wykształconą osobą i o swoje dobro powinna przede wszystkim zatroszczyć się sama. Ona marzy o rodzeniu dzieci, ale chce by jej facet się nią opiekował, zamiast wbić sobie pod czachę, że obowiązkiem rodziców jest wspólna opieka i dbanie o rozwój dzieci, a między sobą małżonkowie są zobowiązani do WSPÓLNEGO DZIELENIA OBOWIĄZKÓW, a nie do leżenia bykiem i czekania, aż druga połówka się wszystkim zajmie. Ja oczywiście wiem, że chora, romantyczna wizja małżeństwa tak właśnie wygląda: kobieta pięknie wygląda i pachnie, robi dobrze mężowi, a on za nią rozwiązuje życiowe problemy. Niewolnica, nałożnica i ludzki, opiekuńczy pan! I tak też SUWEREN wyobraża sobie swoją rolę w Polsce. Będzie obrzydliwym pochlebcą, donosicielem, suką gotową rzucić się do gardła każdemu, kto na jej pana podniesie rękę, krzyknie, krzywo spojrzy, a w zamian pan da pińcet plus, pracę i publiczne oświadczenie, że SUWERENOWI SIĘ NALEŻY, bo jest dzielny, prawy, pokrzywdzony i tym podobne brednie bez pokrycia.

 

            Ciągniemy jeszcze zabawę w zgadywanie o kim mowa? Jeżeli się jeszcze nie domyślacie, to służę ułatwieniem. Dziś ta kobieta skarży się, że padła ofiarą hejtu zwolenników „dobrej zmiany”, mimo że była wierną działaczką społecznie wspierającą PiS. Zwróćcie uwagę na wzmiankę o tatuażu. PiSowskie trolle uważają, że jego hebrajska treść jest dowodem na to, iż została nasłana na PiS przez agenturę MOSAD!!! Niezłe pojeby, co? Wiem, wiem, brzydkie słowo, ale litości...!!! Normalnie wszystkie wywiady świata nic, tylko znakują tatuażami swoich szpiegów i dywersantów, żeby ułatwić pracę kontrwywiadów szpiegowanych państw, toż to logiczne!!! Wróćmy jednak do naszej bohaterki, która jak już wspomniałem, strasznie przeżywa fakt, że jest pomawiana o tak absurdalne zbrodnie (było nie było, praca dla obcego wywiadu przeciw politykom ze swojej ojczyzny, nosi znamiona zdrady stanu, nawet jeżeli uważamy tych polityków za szkodników, a co dopiero mówić o takiej działalności, będąc jednocześnie zatrudnianą przez takie siły wspierające tę partię, jak legalne media). Dziewczyna tłumaczy się, dlaczego została kochanką prominentnego polityka PiS (teraz już chyba wszyscy wiedzą, o kim mowa) i dlaczego upubliczniła romans i jego zakończenie. Ale nadal nie zauważa, że do tej pory sama osobiście była trollicą rozpuszczającą podobnie pojebane (tłumaczyłem się z użycia tego słowa, prawda?) pomówienia wobec przeciwników politycznych PiSu. Zgodziła się być kapusiem szukającym haków, jakoś nie zauważyła faktu, że niczego nie znalazła, a dalej pracowała dla zbrodniczej bandy Kaczyńskiego, kolportując pomówienia.

 

            Młoda, wykształcona PiSiorzyca. Chce być trollicą, chce być hejterką, chce być płatną dziennikarką podłej zmiany, chce być urzędniczką, nie chce pchać się na świecznik, nie chce odpowiedzialności, chce tylko „3500 +” do ręki oraz opiekuńczego sponsora faceta. Izabela Pek, miłośniczka PiS, kochanka „prorodzinnego” posła Stanisława Pięty- to ona, autorka wyznań (kliknij tu- w ten akapit, by zobaczyć je w całości). I ona wszystko potrafi opowiedzieć: co z czego wynika. Nie rozumie tylko, że padła ofiarą tej podłości, którą sama szerzyła. A już zupełnie nie ogarnia tego, że jako osoba dorosłą, to ona sama ma się sobą zaopiekować- ze wszystkimi konsekwencjami nieuczciwości i dróg na skróty- ani znalezienie opiekuńczego sponsora, ani zrobienie sobie z nim dzieci nie spełniają wymogów opieki nad sobą. Do niej sprawiedliwość wróciła z niezwykłą wprost gwałtownością. Inni muszą czekać w kolejce. SUWERENIE, SŁYSZYSZ MNIE?

 

            Z CAŁKIEM ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI: Wczoraj oglądałem fatalnie, żenująco zrobiony film o bardzo ważnej sprawie. W Polsce wyświetlany jest pod tytułem „Złe mamuśki”. Gdyby twórcami były kobiety, napisałbym że to doskonała ilustracja powiedzenia „Niewolnik nie marzy o wolności. Niewolnik marzy, by być panem niewolników”, ale autorami są mężczyźni. Film jest głosem przeciw ciężkiej sytuacji kobiet i absurdalnych oczekiwaniach perfekcjonizmu matek w opiece nad domem i dziećmi. Bohaterki, to opuszczone przez swoich mężczyzn kobiety, które przez nadmiar obowiązków wychowawczych zaniedbały siebie (nie tyle w sensie urody, co w kwestii swoich elementarnych praw). Tylko jedna z nich jest samotną matką, pozostałe żyją z ojcami swoich dzieci, ale ich opuszczenie polega na pozostawieniu samym sobie w sprawach wychowawczych (od przygotowania posiłków, ubrań, dowozu do i odbioru ze szkoły, pomagania dzieciom w lekcjach, aż po działalność społeczną w szkole i klubach rodzicielskich). Jest jednak coś, co można z filmu wynieść i co przydałoby się różnym Izabelom, właściwie przydałoby się SUWERENOWI: Samo posiadanie rodziny niczego nie rozwiązuje!!! Jeżeli nie ma miłości i wspólnego zaangażowania obojga rodziców, to polskie grówno z tego wyjdzie nawet, jeżeli pan tatuś zarabia na dom, a mamusia zajmuje się „jedynie” domem i dziećmi. Niczego nie zmieni, jeśli mamusia pracuje, jeżeli dalej tylko ona się poświęca wychowaniu dzieci. Nikt tego nie doceni, dzieci również będą ją o wszystko obwiniać, bo przecież tatuś umywa ręce. Być może pani Pek bogatsza o taką wiedzę, przestałaby marzyć o dzieciach, a zaczęła marzyć o miłości i partnerstwie. Tyle, że obejrzenie tego filmu, niestety, nic by jej nie dało, bo autorzy polecieli w mrzonki o tym, by kobiety dostawały podwójną pełną pensję za dwa dni pracy tygodniowo, by napakowany, przystojny sąsiad jeszcze raz zrobił im minetę (to cytat z filmu, a nie moja wulgarność), by to mężczyźni teraz zajmowali się wszystkim w domu, zwłaszcza wychowaniem dzieci oraz by mamusie mogły chlać, ćpać i olewać najbardziej podstawowe zasady bezpieczeństwa. Gdzieś w tej produkcji uciekło partnerstwo, miłość, wspólne wychowanie. Moim skromnym zdaniem, każdy ma prawo do błędu wychowawczego, zwłaszcza rodzice, ale nikt nie wytrzyma życia składającego się z samych błędów, których po prostu nie powinno się powtarzać. Na marginesie: Wiecie, że SUWEREN we wszystkich ankietach za najważniejsze wartości (oprócz zdrowia) wskazuje RODZINĘ? Ostatnio teoretyczna premier Szydło propagandowo użyła tego w swym przemówieniu twierdząc, że nie ma dla Polaka większej wartości niż rodzina. Zauważcie, że NIE MIŁOŚĆ, NIE WOLNOŚĆ. Nic, tylko się ryćkać i rodzić, rodzić i ryćkać.

 

 

          P.S.

 

            Tytuł felietonu, to cytat z przesłuchania jednej z kandydatek i kandydatów na ławników nowego (po PiSowskim zamachu na Konstytucję i trójpodział władzy) Sądu Najwyższego. Tak oto SUWEREN uwierzył w swą nadzwyczajną mądrość i zdolności. Jakby co, to chętnie zoperuję nogę prezesa. Nie wiem, czy mam kwalifikację, ale mam czas i mogę doczytać.

 

 

21:27, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
piątek, 29 czerwca 2018



1.Zlać się w pory.
2. Zostać wywalonym z jednego salonu z powodu nieświeżej odzieży.
3. Pyskować wyrzucającym.
4. Próbować wejść w zaszczanych gaciach do innych salonów i być z nich jeden po drugim wyrzucanym.
5. Dalej pyskować i dalej być wyrzucanym.
6. Wyprać gacie.
7. Zostać wpuszczonym do jednego salonu, gdzie właściciel mówi: „tylko się znów nie zaszczaj, mam cię na oku”.
8. Ogłosić sukces.
9. Jeszcze raz ogłosić sukces.
10. Wysłać w Polskę Dudę, Szydło, Waszczykowskiego i inne ikony sukcesu, by o nim uświadomiły ciemny lud.

            Na pocieszenie powiem, że zawsze można znowu zlać się w pory. Przypomnę, że w gaciach tkwi jeszcze na pół przyschnięty kał zamachu na Konstytucję i Sądownictwo. Z takim bagażem można co najwyżej zamówić coś na wynos w unijnej restauracji. Czekamy na kolejny sukces.



15:29, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (5) »
piątek, 22 czerwca 2018

            To nie była jakaś lipna ankieta, ani nawet badanie opinii publicznej na reprezentatywnej grupie obywateli. Nie była to także zwykła praca naukowa w rodzaju pracy dyplomowej, bądź doktorskiej. To były ośmioletnie badania przeprowadzone w 106 krajach przez Pew Research Center. Przedmiot badań? Religijność obywateli w dwóch grupach wiekowych: pierwsza- do lat czterdziestu, druga- powyżej, przy czym badacze przyjęli ciekawe założenie, by badać jedynie osoby pełnoletnie. Dzięki temu zminimalizowali błąd manipulacji- jeżeli wysilimy pamięć, każdy z nas przypomni sobie nieletnich, którzy udawali religijność po to jedynie, by nie narazić się na szykany ze strony konserwatywnych i represyjnych rodziców, przy okazji uzyskując u nich finansowanie wyjazdów z rówieśnikami na pielgrzymki, czy innych form aktywności młodzieży „religijnej”. Wiem coś o tym, bo sam przez cały ogólniak praktykowałem udawanie, choć nie byłem aż tak zdesperowany, by dla lepszego efektu marnować wakacje na pielgrzymkę. Nie chodzi tylko o czas, lecz także o to, że czułbym się jak ostatni błazen, gdybym przyłączał się do różnych form grupowego „uwielbienia”. Dorośli nie muszą udawać przed rodzicami, bo to już nie ten rodzaj wpływu.

            Dość tego wstępu, przejdźmy do co ciekawszych wyników. Okazało się (dlaczego mnie to nie zaskakuje?), że tylko 14% młodych Polaków (18- 40 lat) modli się codziennie, choć 26% deklaruje coniedzielne uczestnictwo we mszy (świętej?). Pomijając fakt, że odsetek modlących się młodych jest żałośnie niski, takie zestawienie sugeruje pewną żenującą cechę- fasadowość „wiary” młodych Polaków. W kościele ich widać, więc chodzą. Modlitwy domowej nikt nie kontroluje, więc mają ją głęboko tam, gdzie i ja ją równie głęboko posiadam z tym, że ja jestem zdeklarowanym ateistą, a oni ponoć wierzą (chyba w sąsiedzkie plotki, ale wierzą).

 

            Kolejne ciekawostki: Różnica między odsetkiem modlących się codziennie starszych i młodszych, to 25%, a uczęszczających na niedzielną mszę starszych i młodszych- 29%, okazuje się więc, że starsi Polacy również wolą pokazać się znajomym w kościele, niż się modlić „w sercu” (nie każdy pamięta, że serce, to pompa i niewiele ma wspólnego z myślami i uczuciami, stąd ten dziwaczny zwrot). Jak ja lubię tę krainę cebuli i buraka cukrowego! A gdyby zapytać Polaka, czego najbardziej nie lubi, odpowie „OBŁUDY i ZAKŁAMANIA”! Jak oni muszą nie lubić siebie- i wcale nie mówię tego ironicznie!

 

            Oczywiście różnice między religijnością starszych i młodszych pokazują spadek roli wiary w życiu nowych pokoleń, ale to wszystko jest opisane w artykule Wyborczej, który można poczytać klikając tu- w ten akapit (pod warunkiem, że nie wykorzystaliście bezpłatnego limitu miesięcznego, bądź jak ja, macie prenumeratę).

 

            Jeszcze ciekawsze są wyniki ankiety przeprowadzonej przez abpa Rysia wśród kilku tysięcy łódzkich maturzystów, lansowanych na „Pokolenie JPII”, przeszli oni wzmożoną indoktrynację wraz z cyklem „nauki religii” (niezły oksymoron) w szkole.

 

-11% deklarowało się jako niewierzący,

-10% deklarowało się jako głęboko wierzący- mocno zaangażowani w życie Kościoła,

-38% „wierzy na swój sposób” (czyli uważa kler i jego interpretacje za zbędne).

 

-78% nie szuka wartości duchowych w religii (a jak szukać, skoro pan ksiądz powie ci lepiej, co dla Ciebie dobre, a co złe i czego od Ciebie chce niejaki „Bogu”).

-74% uważa Wielkanoc i Boże Narodzenie przede wszystkim za święta rodzinne, jedynie 38% uważa je za święta religijne.

 

-6,7% zaledwie maturzystów za niedopuszczalny uznało seks przed ślubem,

-6,0% (równie mało) jest przeciw antykoncepcji (gryzie ona, czy co...???),

-3,7% (jeszcze mniej) jest przeciw wspólnemu mieszkaniu przed małżeństwem (czyli 3% uważa, że można razem mieszkać, byle się nie ciupciać, ale jak to uczynić, gdy hormony grają).

 

"Nasrało mi", czyli efekt uboczny pomnikomanii.


            Czyżby efekt represyjnego wychowania pod umownym tytułem: Siusiu, paciorek i spać?! A może społeczeństwo zaczęło traktować duchownych jak partię polityczną, bo po 50 latach przerwy na komunę coraz jawniej pełnią taką właśnie rolę??? Zamiast komentarza, zdjęcie zrobione przeze mnie pod bazyliką i sanktuarium św. Jadwigi w Trzebnicy. Nadałem mu roboczy tytuł „NASRAŁO MI”. Czyż nie byłaby to zarazem piękna nazwa dla inicjatywy w mediach społecznościowych, polegającej na robieniu fotek wszelkim zafajdanym pomnikom i umieszczaniu ich na swoich profilach? Jak to ujął karczmarz w przygodach Szwejka...??? Obraz Jaśnie Pana kazałem zdjąć, bo go muchy obsrywały...???

 

 

13:57, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (52) »
sobota, 09 czerwca 2018

            Gwoli wyjaśnienia: Część czytelników znając mnie, gotowa jest pomyśleć, że w tytule zawarłem aluzję do posłów Pięty i Kaczyńskiego. Czy ja wiem...??? Początkowo tak miało być, ale chyba nie o to mi chodzi w felietonie.

            Wiecie, co mnie bulwersuje w nieco już przerobionej sprawie posła Pięty? Reakcja społeczna! „Biedna, oszukana kobieta” (i mało kto, ma tu na myśli małżonkę posła), „biedny, wystawiony poseł”. Aj- waj, normalnie! Nie od dziś znamy różne rodzaje prostytucji, mamy kupujących, mamy sprzedawców, mamy wykonawców usług...- sami ponoszą konsekwencje swoich decyzji, myślałby kto, że Polacy tacy są cnotliwi (aż się chyba przejdę pod jakąś dyskotekę, czy dancing, by sprawdzić, czy coś się zmieniło od czasów mych szczenięcych). Na świecie też nie jest inaczej. Za zespołami muzycznymi jeżdżą groupies, gotowe na wszelkie numerki świata, solo i grupowo, za sportowcami jeżdżą króliczki, równie gotowe na wszystko. Przy polskiej polityce była kiedyś jedna taka słynąca z kolekcji napalonych kretynów- podawała się za Anastazję Potocką, arystokratkę. Były też mniej słynne, jak kochanka smoleńskiego denata, Kurtyki, niejaka Hejke, jeszcze mniej znane asystentki prezesa Kurwizji, szarmanckiego Jacka, pani rozKraczyńska takoż służy przykładem polityczno- biznesowego lokowania uczuć, ale cóż mnie to może obchodzić...! Jest tylko jeden wyjątek...- zaczyna się on w momencie, gdy prostytutki za usługi płacone mają państwowymi posadkami.

            Chodzi o to, że poseł Pięta chciał zapłacić swej nałożnicy za ciupcianie posadą w Orlenie- spółce Skarbu Państwa znanej z ponadprzeciętnych wynagrodzeń. To jest przekręt! Nie pierwszy i nie ostatni w PiS. Sam prezes pan spłaca pożyczkę swej znajomej, Jadźce Goss, dając jej pracę w radzie nadzorczej PGE! PiS spłaca propagandę Rydzyka i kleru hojnymi dotacjami i zleceniami, spłaca też Karnowskich reklamami państwowych spółek, płacił działaczce antyaborcyjnej, Kai Godek ciepłą posadką w w radzie nadzorczej firmy produkującej komponenty do układów wysokoprężnych, Elbanowskich PiS spłaciło grantem i rolą „ekspertów” MEN. Pełzający skok na Państwo i jego kasę, zaczynał się od instytucji pozornie nie mających kontaktu z wielką finansjerą i polityką. Jak sąd, to jakiś IPN kilkumilionowym zaledwie budżetem, jak finanse, to jakieś tam SKOK, do tego takie śmiesznotki, jak Nowak ze swoim Komitetem Walki z Sektami, jak radykalni katolicy z kół RM, czy Ruchu Odnowy w Duchu Św. i temu podobnym jednostkom wyglądającym jak koloryt raczej, niż realna siła. Słabi się wydawali, gdy rozsiewali paranoiczne pomówienia, bo zasięg był pozornie niewielki. Tyle, że tych słabych było tak dużo, że połączone efekty propagandy dały PiS wygraną. Tymczasem nasze społeczeństwo nadal udaje, że jak coś nazwie się "patriotyczne", bądź działa przy kościele, to znaczy, że uczciwe. Gdyby tylko udawało, ale przecież ktoś ten syf finansuje i nie są to biskupy, a trzoda raczej i jej ofiary mające nieszczęście być współrodakami o innym światopogladzie.

            A Pięta? To nadęty burak liczący na bezkarność. Głuptak nie zdający sobie sprawy z tego, jak brzmi w kontekście zdrady małżeńskiej zwrot „przed zatrudnieniem w Orlen sprawdzałem jej (kochanki) kwalifikacje”. Ale czy jest on głupszy od Macierewicza i jego awansowanych chłoptasiów o twarzach niewinnych kujonów? Specyficzna to była przecież fascynacja, tak niezdrowo pobudzająca Antoniego Smoleńskiego! I jeśli już miałbym się czego czepić, to tego, ze zarówno Macierewicz z chłopcami, jak i Pięta z panienką, to jawne, rażące swą głupotą w oczy pajace! No gdzież romansować z groupie, która jeździła autobusem PiS, bez żenady szukając kontaktu fizycznego z narodowo- socjalistycznymi politykami (konkretnie jeździła Dudabusem), gdzież faworyzować chłoptasia bujającego się po dyskotekach i „załatwiającego” przygodnym znajomym „pracę”.

            Nie Pięta jednak jest piętą achillesową, lecz suweren go wybierający. Nie Kaczyński, nie PiS nawet jest Achillesem, a Polska. Nastały czasy wstydu i żenady, obciachu międzynarodowego i lokalnego. A obciach potrafi się przylepić na długie lata, że wspomnę Chruszczowa walącego butem w blat, czy Clintona co to obciągu biurowego z seksem nie łączył, a i trawę tak palił, że się nie zaciągał. Najgorsze nadchodzi wtedy, gdy jakieś gówno przylepi się do całego Narodu. Tego się boję najbardziej! Pięta, kolano..., a jak rzyć?

 

 

23:37, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (5) »
wtorek, 05 czerwca 2018

            Król jest nagi- krzyknęło dziecko z baśni Hansa Christiana Andersena na widok zarozumiałego króla przekonanego przez oszustów, że ma na sobie szaty z tak delikatnego i wspaniałego materiału, że tylko głupcy nie potrafią go dostrzec. Mimo tego, że po okrzyku dziecka, w tłumie rozlegał się rechot rozbawionych widokiem królewskiej dupy gapiów, władca zdecydował o kontynuacji maskarady, bo bardziej niż świecenia tyłkiem bał się przyznać do tego, jakiego idiotę z siebie dał zrobić hochsztaplerom.

            Król jest nagi- komisja specjalnej troski Macierewicza nie znalazła cienia dowodu na zamach, nie sprowadziła też wraku, lecz podobnie jak król, kontynuuje marsz gołodupców udając, że nosi niewidzialne dla głupców szaty.

 

            Król jest nagi- teoretyczny Marszałek Sejmu, Marek Kuchciński vel Członek, vel Pamela (ksywy z czasów, gdy ćpał jako hippis) przestraszył się dziecięcego głosu i nie dopuścił do obrad Sejmu Dziecięcego. Jak na niedouka, tchórza i międzypośladkowego prezesa pana przystało, teoretyczna głowa Sejmu miała za mało wyobraźni, by przewidzieć, że Sejm Dziecięcy zbierze się gdzie indziej, a obciach dla niego i jego tchórzliwej partii będzie nieporównywalnie większy. Dzieci wypowiedziały się na innym terenie, a muszę przyznać, że znalazły się w dużo bardziej szacownym od Sejmu miejscu- na Uniwersytecie Warszawskim i po raz pierwszy możemy powiedzieć, że obradował Parlament Dziecięcy na uchodźstwie. Na UW młodzież mówiła o demokracji, wykluczeniu społecznym, wyobcowaniu społecznym i wartościach humanitarnych. Nie dziw zatem, że „Członek” miał pełne pory- jak by się wytłumaczył przed przenajświętszą dziewicą żoliborską. Ciekawe, czy gdy Kuchciński tak się zeszmaci, to wraca do domu i patrzy w oczy rodzinie, czy też raczej nocuje w hotelu sejmowym.

            Król jest nagi- PiS znalazło kolejne środki na przekupowanie elektoratu żywą gotówką- tym razem 300 złotych na wyprawki do szkoły, a protestujących niepełnosprawnych zbyto propozycją bonów na pampersy, a później na rozkaz skompromitowanego Kuchcinskiego vel Członka najpierw pozbawiło możliwości spacerów, dostępu do windy, potem pryszniców (dla porównania- kryminaliści mają spacerniak i prysznic).

            Król jest nagi- Chcesz wiedzieć, jak Macierewicz donosił na kolegów z opozycji. Kliknij tu w ten akapit, by poczytać o książce mającej ukazać się 6 go czerwca 2018 (Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana. Wydawnictwo „Znak”). Jak długo można udawać, że to nie człowiek Moskwy? Przecież to człowiek, który swymi pomówieniami o agenturalizm podważał wiarygodność Polski w NATO, niszczył opozycjonistów postsolidarnościowych, który personalnie odpowiada za śmierć polskich żołnierzy na Bliskim Wschodzie na skutek zdemaskowania kontaktów wywiadowczych poprzez upublicznienie raportu o agentach WSI, człowiek który zastopował zaopatrzenie armii w nowoczesne uzbrojenie (ŻADEN z kontraktów na uzbrojenie armii nie doszedł do skutku), który zapewnił trwonienie pieniędzy armii na tzw. „obronę terytorialną”, która może co najwyżej prowadzić wojnę domową przeciw cywilom. Zapytacie „jak to możliwe, że nikt go nie prześwietlił”? A kto w państwie wasalnym wobec Watykanu odważył się prześwietlać ludzi kleru? Pomimo 10 tysięcy księży zarejestrowanych jako TW (tajny współpracownik bezpieki).

 

            Król jest nagi- podczas mszy w Pułtusku ksiądz spoliczkował dziesięcioletniego chłopca, który wyjął z ust opłatek podczas komunii. Co gorsza, tylko część parafian jest oburzonych, bo reszta tępych buraków uważa, że kapłan miał prawo „skarcić” dzieci. Mam nadzieję, że gdy będą starzy i niedołężni, ich dzieci będą ich odpowiednio karcić. Najpierw małoletni poddawani są indoktrynacji, a katolicka społeczność pali głupa twierdząc, że wiek 2-3 klasy szkoły podstawowej, to świetny czas dla zrozumienia istoty sakramentu, a potem jakiś zwyrodniały bydlak rzuca się na chłopca, który dobrze widzi, że dostał do ust wafla, więc wyciąga go, chcąc sprawdzić, gdzie jest to „ciało Chrystusa”. Król jest nagi, a wafel to wafel, co sprawdziło niewinne dziecko i od razu padło ofiarą agresji tego, co wmawia, iż to ciało denata sprzed ok. 2000 lat. Król jest nagi! Maszerujcie dalej, podziwiajcie piękno i delikatność materiału, z którego utkane są królewskie szaty. Spójrzcie tylko, jaki wzór, jaki deseń, a jaka faktura! Niech giermek podtrzymuje królewskie poły, a goła królewska dupa niech przyświeca temu Narodowi w miejsce kaganka oświaty. Niech się rozsmakowuje w tej cudownej przemianie „przyjęcia Chrystusa do serca”, zapomnijcie na tę chwilę, że od jakiegoś czasu wiemy, że serce to tylko pompa, że uczucia mieszczą się w mózgu, zapomnijcie, że jeśli coś zjemy, to i wysramy produkty przemiany materii i najważniejsze: Bądźmy gotowi rzucić się z pięściami na każdego gówniarza, któremu coś w tych czarach z mąki pszennej nie pasuje!!!

            Król jest nagi- „Ja nie odmawiam żadnych modlitw i nie chodzę do żadnego kościoła, ale widzę, że trwa atak na Dekalog ze strony wiernych. Najważniejsze przykazania i przesłania chrześcijaństwa stają się niemodne. 'Kochaj bliźniego, jak siebie samego'- kogo to dzisiaj obchodzi?”, mówił w jednym z ostatnich wywiadów zmarły wczoraj Robert Brylewski. Więc jednak nie tylko ja na swoim blogu miałem podobne przemyślenia. Wiecie..., jak widzę ten „rozmodlony rząd i prezydenta”, faszystów na Jasnej Górze, piekielnice z pielgrzymek RM rzucające się z pięściami na dziennikarzy, to myślę sobie: Jak słodko zostać świrem! Jak dobrze być idiotą, który odcina się od tej inteligencji z kruchty rodem i zauważa, że współczesny katolik zamiast Dekalogu przestrzega przykazań kościelnych (i to w nowej wersji- z obowiązkowym rzucaniem na tacę, jako istotną nowością), a jeżeli już zna jakiś dłuższy tekst, to katechizm, a nie Biblię, czy też choćby jej fragmenty, byle inne od czytanych w kościele.

 

            Król jest nagi- Okazuje się, że najbardziej niemoralni są ci najgorliwiej moralność deklarujący, że przypomnę osobiście wyświęconego przez Wojtyłę na kapłana, a później biskupa- pedofila Wesołowskiego. Ale przecież kotlet to odgrzewany, a dziś na topie jest świętojebliwy poseł Pięta, który nie dość, że zdradzał małżonkę z ex- modelką, próbującą dupą załatwić sobie ciepłą posadkę w polityce, to jeszcze próbował dać tej kurewce stołek w spółce Skarbu Państwa. Panienka poznana na miesięcznicy kleiła się nie tylko do niego, bo startowała i do teoretycznego prezydenta (ach, któż nie pamięta jego zażyłości sieciowej z Leśnym Ruchadełkiem), i do samego prezesa pana, ale ostatecznie zawładnęła kutasem świętego Pięty, o którym PiSowski elektorat mówi, że winnymi jego zdrady małżeńskiej są Niemcy.

            Król jest nagi- Pułkownik Robert O. żołnierz Macierewicza, mianowany przez niego mimo rangi zaledwie pułkownika na szefa sztabu Wielonarodowej Dywizji Północ- Wschód w Elblągu, został przez niego samego zdjęty w lipcu ubiegłego roku. No, nie miał Macierewicz wyjścia, jego człowiek został przyłapany składaniu propozycji obcowania płciowego nieletniej- umówił się za pośrednictwem internetu z rzekomą czternastolatką, która okazała się policyjną prowokacją. Hmmm..., ówcześni ludzie Błaszczaka, następcy Macierewicza w MON to uczynili!

            Król jest nagi- Unia Europejska obcięła Polsce fundusze o całych 20%, choć na oficjalne sankcje finansowe nie ma jeszcze możliwości prawnych, procedury są dopiero w ruchu. Państwo Polskie zostało tak zmarginalizowane, że nikt się z nami nie konsultuje ani w sprawie przyjęcia nowych członków, ani w sprawach polityki gospodarczej UE. Podczas rzekomego wstawania z kolan Polska PiSowska trafiła wprost do ciemnej dupy. Tymczasem teoretyczny Prezydent Polski tańczy w Lednicy lub widuje się z amerykańskimi burmistrzami- do tak żenującego poziomu spadła ranga Polski.

 

            Król jest nagi- Unia Europejska nie dała złotówki na noszącą znamiona manii wielkości inwestycję w Baranowie. Podatniku, siusiak z Tobą, prezes pan chce wszystkie porty lotnicze nie noszące imienia swego brata doprowadzić do bankructwa, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, jak chciałby Centralny Port Lotniczy nazwać. Będziesz latać z Baranowa i już, choćby jedyny pociąg i autobus z Twojego miasta miał jeździć do Baranowa, choćby wszyscy pracownicy zatrudnieni w portach lotniczych musieli się przeprowadzić do gminy Baranów lub zająć się wikliniarstwem, ręcznym zwijaniem sprężyn lub czym tam najlepiej potrafią. Podejrzewam, że ciekawi Was uzasadnienie odmowy dofinansowania. A jaki szaleniec dawałby kasę na coś, co sprawi że unijne dofinansowania mniejszych polskich lotnisk zostaną zmarnowane? No i dlaczego mający nieco więcej niż Polska do powiedzenia Niemcy, mieliby finansować coś, co postawi pod znakiem zapytania opłacalność budowanego w ich stolicy lotniska Berlin Brandenburg. A w Baranowie lotniska nie chcą. A takie ono ładne! Jakie piękne, delikatne szaty, jedynie głupiec nie widzi tego materiału!!! Jednak słodko zostać świrem!

            Król jest nagi- Polska, a właściwie Wolska, jest sądzona przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, gdyż adwokat jednego z polskich przestępców poddał w wątpliwość przeprowadzenie przez uzależnione od łamiących Konstytucję polityków PiS sady. Tym samym, Polska została postawiona w jednym szeregu z Koreą Północną, do której również żaden cywilizowany kraj nie dokona ekstradycji przestępców. PiS doprowadziło do sytuacji, w której byle diler narkotyków może unikać osądzenia w Polsce, powołując się na brak samorządności. Ponieważ Europie tak znowu nie zależy na imporcie polskich przestępców, myślę ich bez żalu oddadzą, ale dopiero po poniżającym procesie.

            Król jest nagi- najdłużej hospitalizowane kolano świata znajduje się w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i należy do samego prezesa pana. Gdyby go pozbawić windy, odciąć od prysznica, zabronić wyjść na spacer- od razu by wrócił do domu, jak protestujący niepełnosprawni z Sejmu.

 

 

00:04, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 52
Tagi