RSS
czwartek, 20 lipca 2017



Jem bo czuję głód 
Piję bo mam pragnienie 
I żyję bo jest we mnie coś 
Co każe mi żyć 
To wszystko czego mi potrzeba 
To wszystko czego mi potrzeba 
Z biologicznego punktu widzenia 
Lecz tym się różnię od małpy 
Lecz tym się różnię od małpy 
Że mogę o tym zaśpiewać

Dezerter, Piosenka popularna na instrumenty produkcji krajowej.

 

 

            Być może zadziwię wyznawców sekty żoliborsko- toruńskiej, ale niewolnik (NIESPODZIANKA!) nie jest wolnym człowiekiem. Nawet jeżeli płaszczy się przed swym panem i smaruje mu tył lepką wazeliną, jest jedynie płaszczącym się, wazelinującym niewolnikiem. Ot, przykład z nocy z 18-go na 19-go lipca:

            Wierny niewolnik pierwszego sekretarza KC PiS, posła Kaczyńskiego, zasłużony parasol prezesa pana, znany jako Jojo- Bredziński (w wypadku niewolników nazwisko jest nieistotne, ale jakoś trzeba go przecież nazywać), prowadzi obrady Sejmu. Świrosław lezie na mównicę zwracając się do wspomnianego niewolnika „Panie marszałku, ja bez żadnego trybu” (w tłumaczeniu na Polski: „Mam w dupie Rzeczpospolitą, jej prawo i cały Sejm- właśnie zachciało mi się kogoś opluć z wysokości mównicy sejmowej i to zrobię i co mi zrobisz, teoretyczny marszałku?!”). Niewolnik Bredziński widząc szaleństwo prezesa pana blednie, potulnie kładzie uszy po sobie, a pełny pampers nie pozwala mu na dopilnowanie porządku obrad. Reszta parlamentarnego klubu niewolników milczy przerażona, by po skończonym wybuchu swego pana, śladem orwellowskich owiec (patrz „Folwark zwierzęcy”) wznieść „spontaniczne” brawa („cztery nogi dobrze- dwie nogi źle”). Niewolnicy są poważnie przerażeni wybuchem swego właściciela. Entuzjastyczne oklaski są oczywiste i obowiązkowe (patrz Korea Północna), lecz jak tu zareagować przed prasą- nie było wytycznych, więc i reakcje są skrajnie niespójne- od „ludzkiego zrozumienia prezesowych emocji” co lepiej wychowanych owiec, po uderzenie testosteronu Krystyna (zeżarł „Snickersa”i znowu jest sobą) i odruch paszczowy Waszcza (pojawiający się u niego na ogół przy problemach ze zwieraczami). No ale weź tu bądź mądry i obroń jawną paranoję wodza!

            Żeby nie pozostawiać jednak niewolników w złudnym przekonaniu, że ich postępowanie jest normą, zdradzę że po słowach Kaczyńskiego „ja bez żadnego trybu”, pierwszą ripostą jaka mi przyszła do głowy była taka: „bez żadnego trybu, pośle K., to możesz bąka puścić, ewentualnie polansować się przy swoich niewolnikach”. Chwilę później schłodziłem głowę, gdyż wiem, że tchórz Kaczyński w obawie przed takimi ripostami co najmniej od kilku lat, nawet do sejmowej toalety idzie z obstawą, więc nie ma szans niczego niechcianego usłyszeć- choć budzi to mój protest, to na chwilę obecną nie mam na to wpływu, więc daruję sobie jej część dalszą. W każdym razie, furia Kaczyńskiego została przez opozycję przyjęta z satysfakcją- wreszcie psychopatyczny dyktator zrzucił maskę, zaczął bluzgać na oślep, wymachiwać łapkami, a widowni ukazała się wykrzywiona szaleństwem (że zacytuję prezesa pana) „MORDA” wściekłego dziadygi. Dla ludzi wolnych- w tym dla opozycji to dobrze, bo widać jak na dłoni z kim walczy. No, my tu gadu- gadu, a miało być o niewolnikach....

            Na naszych oczach i przy aplauzie PiSowskich rabów, niedołężny i oszalały furiat niszczy wszelkie bezpieczniki demokratycznego państwa. Prokuratura nie jest już prokuraturą, bo psychol uzależnił ją od partyjnego urzędnika, na którego jak mu się wydaje, ma niezły bat. Urzędnika, który nie przepracował nawet dnia jako prokurator, ani nawet asesor. Trybunał Konstytucyjny nie jest już Trybunałem Konstytucyjnym, gdyż jest obsadzony partyjnymi marionetkami pod wodzą przestępczej baby, która nie uzyskała rekomendacji do pełnienia funkcji sędziego ze względu na notoryczne wyłudzanie zwolnień, gdy tę funkcję jeszcze pełniła. Media publiczne zostały opanowane przez naśladowce Goebbelsa, którego bezczelność w kłamstwach przekroczyła nawet bezczelność propagandy komunistycznej (że przypomnę tak jaskrawe przykłady, jak ocenzurowanie wypowiedzi prezydenta USA, Baracka Obamy, czy usuwanie informacji o WOŚP- z wyretuszowaniem znaczka WOŚP u telewizyjnego rozmówcy włącznie). Spółki Skarbu Państwa zostały opanowane przez Misiewiczów- nepotyzm i upartyjnienie przebiło wszystko co znaliśmy dotychczas, pracę stracili niezależni specjaliści, byle tylko kaczystowscy partyjniocy mogli się nachapać, armię rozbraja psychiczny Antoni, a jej tajemnice zostają wykradane przez znikających później z kraju współpracowników Macierewicza, ale niewolnicy z uporem maniaka nazywają to „reformą”. To, że w zabezpieczeniu PiSowskiego zamachu stanu bierze udział policja, nie jest niczym dziwnym- takie są zależności służbowe, a ochrona obiektów państwowych, władz, zgromadzeń, należy do jej zadań nawet, jeśli się ciężko pogodzić z tym, kogo chronią. Ale już na przykład mało kto wie, że do budowy barierek zabezpieczających uczestników sejmowego zamachu na sądy użyto chłopaków z Wyższej Szkoły Pożarnictwa. Pierwszy raz od czasów reżimu komunistycznego, władza użyła straży pożarnej do działań politycznych. Żeby nie wyszło to na jaw, zakazano im rozmów z prasą i nakazano pozrywać emblematy WSP z mundurów.

            Tymczasem niewolnikom się wydaje, że jeśli wyrażą entuzjazm wobec tych działań, to zmieni się ich charakter. Nie dociera między uszy, że właśnie zakładają im chomąto, ba radują się, że i sąsiadowi również zakładają chomąto i z niewiadomych przyczyn sądzą, że jego będzie uwierać bardziej niż ich. I wyrażają swoje poparcie: „Cztery nogi dobrze, dwie nogi źle, beeee..., beeee...., beeee....!!!”

 

14:32, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (10) »
sobota, 03 czerwca 2017

            Niewiele jest tak złowieszczych i przygnębiających znaków, jak widok cynicznego, zimnego, chorego z nienawiści dziecka. Zresztą kultura masowa już dawno temu to spostrzegła, jako czarnych bohaterów thrillerów, czy horrorów umieszczając żądne krwi dzieci (kto pamięta „Smętarz dla zwierząt”, czy „Wioskę przeklętych”). I można by to było potraktować jako problem psychiczny ich autorów, gdyby nie to, że tak się dzieje naprawdę. Wystarczy popatrzeć na archiwalne nagrania dzieci z hitlerjugend „hejlujących” wodzowi po jego pełnych pychy i nienawiści przemówieniach, czy zagłębić się w okrucieństwa dziecięcych najemników w Afryce i Azji w wojnach międzyplemiennych, bądź religijnych.

            Pierwszego czerwca, podczas przeglądu wystąpień dzieci polskich w Sejmie, ogarnął mnie stan przygnębienia, dokładnie taki sam, jaki mnie ogarnia, gdy widzę zdjęcia z parad hitlerjugend, defilad pionierów, czy oddziałów dwunastolatków z bronią. Zwłaszcza ten dzieciak ze spokojem psychopaty rwący uprzednio przygotowaną flagę UE i plotący jakieś androny o unijnej niewoli, wydał mi się szczególnie złowieszczą postacią. Pamiętacie Marysię z Gorzowa, napadającą słownie na ówczesnego premiera, Donalda Tuska? Ona nie budziła we mnie takich uczuć, bo mimo wszystko widać było, że wiele z tej jej napaści, to niedojrzałość wybuchająca w atmosferze braku wiedzy, zainicjowana emocjami. W przeciwieństwie do niej, dzieciak z mównicy sejmowej mnie przerażał. Przypominał mi grzechotnika używającego jadu w sposób zimny i precyzyjny- na wszelki wypadek.

           Podczas tegorocznego Dnia Dziecka mieliśmy smutną okazję oglądania narodowych efektów wychowawczych. Te dzieci nie biorą się znikąd. Przede wszystkim mają rodziców, czy też prawnych opiekunów, którzy ponoszą odpowiedzialność za wychowanie. Mają też nauczycieli, którzy ponoszą odpowiedzialność za dostarczoną wiedzę. Czytaliście może komentarze pod wystąpieniem tego dzieciaka od darcia flagi? Co drugi twierdził, że dzieciak mówi merytorycznie(sic!). Nauczyciele nie potrafią dostarczyć młodzieży wiedzy, na czym polega argumentacja, stąd w Przygłupowie, Debilewie i Grajdołkowie, mieszkańcy uważają, że jeśli dzieciak mówi „oddali nas w niewolę Unii Europejskiej”, to to jest merytoryczne zdanie. Niedouki bladego pojęcia nie mają, co znaczy zwrot „merytoryczna argumentacja”. To jakim ptasiem, że tak brzydko zapytam, te dzieciaki zaliczają szkolne wypracowania, jeżeli nie rozróżniają TEZY od DOWODU?! Kto im, do jasnej cholery, pozwala przechodzić z klasy do klasy z brakiem umiejętności budowania ciągu logicznego, czy też raczej z budowaniem go na z kosmosu wziętych założeniach. Z prawdą jest prosto, wynika z niej prawda. Z fałszem jest gorzej, bo może wynikać z niego prawda lub fałsz, więc łatwo uśpić czujność i wpakować się na minę. Siebie, rodzinę, a czasem państwo lub cały Świat.

            Wiecie, jaką widzę przyszłość dla tych dzieci...? Kto szuka wroga, ten go znajdzie, słowo Wam daję!

 

ZABIJ- UBIJ KIEDY CHCĘ

I MARYSIA I TY BUREK- MEEE..., MEEE..., MEEE...

HELU, KRYSIU- UTNIJ MI

SZCZUREK-BUREK GRYŹ I TY

12:01, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (18) »
czwartek, 18 maja 2017

            Mało miejsca poświęcam teoretycznemu prezydentowi, niewolnikowi Dudzie, bo ile miejsca można poświęcać galarecie?! Do tego jeszcze dochodzi moje przekonanie o tym, że takich norm, jak „nie kopać leżącego” należy się w życiu trzymać. Tylko co zrobić, gdy leżący z wdziękiem grzechotnika zaczyna kąsać po kostkach?! Cóż...? Zdarzają się wyjątki!

 

            Andrzej, tak w kampanii prezydenckiej zapewniający o pragnieniu bycia prezydentem wszystkich Polaków, wyznający publicznie nieopisaną wdzięczność swoim autorytetom z Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, doznał głębokiej przemiany. Niczym mickiewiczowski Gustaw, odrzucony przez wszystkie możliwe autorytety państwa prawa, które oficjalnie się go wyparły- od wykładowców z wydziałów prawa z całej Polski (ze szczególnym uwzględnieniem niegdysiejszego promotora Andrzeja Dudy), przez Komisję Wenecką, po prezydenta Baracka Obamę, nagle porzucił całą swą wiedzę prawniczą i stał się zupełnie innym człowiekiem, niż opisywał w czasie kampanii. Tyle, że GUSTAW zmienił się w KONRADA, a ANDRZEJ zmienił się w ADRIANA!!!

 

            Hańbienie urzędu prezydenckiego i Polski przy okazji stało się adrianową codziennością. Począwszy od nocnej odprawy przed zwykłym posłem (Duda zamiast udzielić audiencji, wykonał komendę „do nogi” i przybył do chaty Kaczyńskiego na Żoliborz), przez groteskową laudację podczas nominacji teoretycznej premier Szydło, w której zamiast mówić o nominowanej niewolnicy, płaszczył się przed prezesem panem, poprzez demonstracyjne wysyłanie teoretycznego prezydenta na narty podczas międzynarodowych i wewnętrznych przesileń, aż po jego poniżanie i ignorowanie przez psychopatę i patologicznego kłamcę, niejakiego Antoniego M.!

 

            To, że urzędujący prezydent dał z siebie zrobić psa na komendę wykonującego sztuczki, to sprawa nie moja, a Trybunału Stanu, ale gdy pies daje się szczuć na ludzi (głównie na obsesję prezesa- Donalda Tuska, ale także i na obywateli, mnie również), to już wymaga natychmiastowej reakcji. Nie da się na dłuższą metę tolerować kundla szarpiącego nogawki i próbującego wbić zęby w ciało. A niewolnik Duda w ostatnim czasie zasłynął kilkoma takimi akcjami, które przypomnę bez zachowania chronologii.

 

            Zacznę od niedawnego ataku Adriana na przewodniczącego Rady Europejskiej, Donalda Tuska. Teoretyczny prezydent, miast budować jak najlepsze stosunki z władzami UE- szczeka, odgrzewając jakieś żale sprzed dziesięciu lat, rzucając oskarżenie o wywołanie sporu kompetencyjnego prezydentem- denatem, Lechem Kaczyńskim. Gdzie jak gdzie, ale w Unii Europejskiej pamiętają małego nadętego typa przybywającego na szczyt unijny bez zaproszenia i gorąco poszukującego krzesła na dostawkę. Nie to jest jednak najśmieszniejsze, a sama materia sporu poruszana przez typa, który jako urzędujący prezydent nie ma nawet pozorów dziesięciu choćby procent tych kompetencji, z jakich korzystał Lech Kaczyński, gdy Tusk był premierem RP. A już z całą pewnością niemożliwe by było, by Lech Kaczyński był wysyłany na narty, czy na San Escobar, gdy toczy się dyskusja o Trybunale Konstytucyjnym lub polskim kandydacie na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Tym bardziej nie miało miejsca wzywanie prezydenta Kaczyńskiego do prywatnej chaty na dywanik przez Donalda Tuska, choć jego nadętość sam- z własnej inicjatywy zrzekał się swoich kompetencji, składając bratu na początku swej autodestrukcyjnej kadencji, meldunek o wykonaniu zadania i wygraniu wyborów prezydenckich.

 

            To oczywiście nie wszystko: Adrian niedawno otwarcie przyznał, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków (jako uzasadnienie podał, że nie każdy na niego głosował). W zasadzie jest to odrobinę zmieniona jego własna wypowiedź sprzed kilku, czy kilkunastu miesięcy (jak ten czas gna), że działa na rzecz PiS, bo przecież wie, skąd się wywodzi (nawet tego nie wie, bo politycznie wywodzi się z Unii Wolności).

 

            Najpodlejszym jednak łajdactwem teoretycznego prezydenta ostatnich tygodni był atak na dzieci ludzi piastujących za PRL ważne funkcje państwowe. Obarczanie winą za prawdziwe lub urojone grzechy rodziców ich dzieci stosowali najwięksi bandyci w historii: funkcjonariusze reżimów komunistycznych, faszystowskich, dzikich dyktatur afrykańskich i azjatyckich oraz od niedawna Andrzej Duda, teoretyczny prezydent RP, na co dzień niewolnik prezesa pana. I tylko tak się zastanawiam, co po takich słowach myśli córka Adriana, Kinga Duda, która jest wystarczająco dorosła i wykształcona by wiedzieć, że jej ojciec ma murowany Trybunał Stanu, a ona po nieuchronnym upadku PiS będzie dzieckiem aparatczyka. Nie sądzę, by chciała, by zastosowano wobec niej zasadę głoszoną przez szanownego Tatusia i podejrzewam, że już teraz boleśnie odczuwa, co to znaczy być córką niewolnika na eksponowanym stanowisku. Lepiej by było dla niej, gdyby Adrian ograniczał się do korespondencji z Leśnym Ruchadełkiem.

 

 

14:10, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (13) »
piątek, 05 maja 2017

            Za nami świąteczno- narodowy serial, tym razem rozpoczęty nieco wcześniej niż zwykle, bo już 29.04. za sprawą wątpliwej orientacji łysych chłopców wymachujących na Nowym Świecie, Krakowskim Przedmieściu i Placu Zamkowym chorągiewkami na długaśnych kijach. Sądząc po ich minach, traktowali je niczym dumne przedłużenia penisów. Że w tej ekstazie jeden drugiego nie zapiął, zawdzięczamy jedynie oddziałom Błaszczaka, który dba, by chłopcom jakieś ultrakuku się nie przydarzyło. O tyle budzi to we mnie niesmak i grozę, że w latach 1939-1945 cała Warszawa z poświęceniem życia broniła miasta przed wejściem takich umundurowanych i uporządkowanych chłoptasiów, a dziś szef polskiego MSW robi za faszystowskiego ochroniarza i alfonsa w jednym. Ponieważ żal publikować zdjęć z Warszawy 29 kwietnia 2017, poniżej zdjęcie czeskiej skautki, która stanęła na drodze faszystom z podobnej maskarady w Brnie. Niegdyś Czesi skapitulowali bez walki, a Polacy walczyli. Dziś Czesi walczą, a Polacy wpuszczają brunatnych do serca Warszawy. Błaszczak, masz rodzinę, masz dzieci? To pochwal się im, że tatuś przyniósł w zębach naziolom rozkaz ochrony ich jednopłciowej parady i opowiedz swym dzieciom, jakiej wazeliny używasz, żeby w pupę nie piekło.

            Nie mogę tego pojąć. Pierwsze poważniejsze sygnały ostrzegawcze o rozwoju zorganizowanych grup faszystowskich zaczęły napływać z Białegostoku. Miasta, które dzięki swej wielokulturowości było krajowym centrum sztuki autentycznej- niekomercyjnej, dalekiej od agresywnego showbizu, wynikającej z miksu tradycji i współczesności. W oparciu o tę wielokulturowość miasta, wspaniała Karolina Cicha nagrała płytę „Wieloma językami”. Słychać na niej litewski, białoruski, ukraiński, romski, tatarski, jidysz, rosyjski i polski, znalazł się tam też miks melodii kurpiowskich. I co...??? Zamiast wspierać kulturę, nasza władza znalazła w Białymstoku inny obiekt zachwytu: barbarzyńskie, faszystowskie buractwo. Tak się z nim pieścili, że przylazło toto na Nowy Świat, Krakowskie, Plac Zamkowy, gdzie w 1944 powstańcy warszawscy toczyli z takimi siurkami najbardziej zacięte boje. I znowu siła stanęła po stronie faszystów: policja wzięła ich w obronę. Właściwie powinienem tu zamieścić całemu MSW w dedykacji za krzewienie faszyzmu wielkiego fucka, ale sądzę że lepiej zadziała PIOSENKA W JIDYSZ. Prawda Błaszczak? Zresztą spytaj się łysych w mundurkach ONR.

            Przyszły święta właściwe. Na pierwszego maja szef byłego związku zawodowego NSZZ Solidarność, dziś przeobrażonego w partyjne bojówki PiS schował się gdzieś na dno szuflady, żeby nie znaleźć się w niezręcznej sytuacji, gdzieś między pracującymi Polakami, a schowanym za wianuszkiem ochrony mocodawcą z Żoliborza. Nie, nie mogę stanowczo stwierdzić co robił Duda Piotr, może gdzieś tam sobie paradował, ale jakoś ciężko w sieci znaleźć informacje na ten temat. No nie pochwalił się chłopina i już, podobnie zresztą, jak się nigdy nie chwalił tym, że w stanie wojennym w mundurze czerwonych beretów ochraniał tyłki zomowcom okupującym teren TVP przy Woronicza. Jego ustawa dekomunizacyjna chyba nie objęła, być może właśnie dlatego jest tak wierny prezesowi panu, zawsze przecież coś go może objąć i nie będzie to żona, bo przecież oboje śpią z Kacperkiem.

            Czym byłby maraton świąteczno- narodowy bez natchnionych imprez w największej na Świecie wyciskarce do cytryn, chwilowo, acz długotrwale (ot, paradoks) służącej do wyciskania państwowej kasy? Wiecie, że toto powstało oficjalnie jako „votum za uchwalenie Konstytucji III Maja”? Gdyby ktoś nie załapał: Rzeczpospolita Polska wspiera finansowo budynek instytucji, która zdradziła Polskę i Konstytucję III maja, przystępując wraz z całą wierchuszką kościelną do konfederacji targowickiej (brali w niej udział prymas Polski Michał Jerzy Poniatowski, biskupi- w tym powieszony podczas insurekcji kościuszkowskiej zdrajca, biskup inflancki Józef Kazimierz Kossakowski, zmuszony do przystąpienia do konfederacji został nawet współtwórca Konstytucji III Maja, ksiądz Hugo Kołłątaj). W wyniku konfederacji targowickiej wybuchła przegrana przez Polskę wojna w obronie konstytucji, a następnie II rozbiór Polski, przegrana insurekcja kościuszkowska i III rozbiór Polski skutkujący 123 latami niewoli. To mniej- więcej tak, jakby na 1-go września na Westerplatte przekazać nowy gmach dla NSDAP jako votum za podjęcie przez Naród bohaterskiej, acz przegranej obrony Polski (w tym tej słynnej placówki).

            Niejako przy okazji wypada wspomnieć, że dziś polski kler, pomimo rosnącej siły i ambicji mocarstwowych putinowskiej Rosji, głosi tak jak Targowica, zagrożenia płynące ze „zgniłego zachodu”- wówczas Kościół „bohatersko” pchał Polskę w łapy carycy Katarzyny, by nas nie ogarnęła „zaraza jakobińska”, a dziś pcha nas w łapy Putina, by nas nie dopadła „zaraza liberalizmu”. Hasła są identyczne, obrońcy moralności czuwają!

            Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, PRL ogarnęła fala subkultur faszystowskich popularnie zwanych skinheadami. Było ich na tyle dużo, że sporej odwagi wymagało głupie śpiewanie gdzieś na biwaku „Ballady o smutnym skinie” grupy Big Cyc, gdyż istniało duże ryzyko, że w okolicy biwakować mogą i skini- zawsze w grupie, zawsze liczni, zawsze szukający bójki. Po upadku komuny, gdy Polska zaczynała odzyskiwać normalność, jakoś tak naturalną koleją rzeczy, faszyści zaczęli zanikać wobec otwartości Polski na Europę. Śpiewanie „załóż czapkę skinie” stawało się obciachem, bo skinów nigdzie nie było widać. Mamy rok 2017. Po półtorarocznych rządach PiS, faszyści pieszczeni przez nową władzę rosną w siłę. Znowu wykonywanie „Ballady” staje się demonstracją i aktem odwagi. Zatem niech zabrzmi: ZAŁÓŻ CZAPKĘ SKINIE...!!!



15:11, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (10) »
piątek, 14 kwietnia 2017

            Chyba nie ma takiego kontynentu, na którym dzisiaj nie obchodzono rocznicy najsłynniejszego morderstwa sądowego wszech czasów. Chodzi oczywiście o zamordowanie pod pretekstem spisku przeciw Cesarzowi Rzymu i Cesarstwu, Jezusa z Nazaretu, gdzie decydującym okazały się Jego słowa o tym, że włada królestwo nie z tego świata. To miał być tez ZAMACH. Bomba termobaryczna niemalże! Nie ma jak to przypisać swe zboczone fantazje zdaniu mówiącemu o czymś zupełnie innym (tu puszczam oko do wszystkich oskarżających o wszystkie zbrodnie Świata Jurka Owsiaka z powodu jego hasła „RÓBTA CO CHCETA”). Ja jednak nie o tym!

Takie cudeńko mamy w Dublinie. Caravaggio 1602.

            Nie bez powodu Dekalog zawiera przykazanie „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Już w starożytności ludzie zdawali sobie sprawę, że zbrodni można dokonać za pomocą fałszywego oskarżenia i takiego też osądu. Z tego co mi wiadomo, taki kodeks Hammurabiego za fałszywe oskarżenie o morderstwo, przy czym rozumiano przez to brak dowodu (prawda, sekto smoleńska?) przewidywał karę śmierci. Nie bez przyczyny i ja w dzień wspomnienia zbrodni sądowej sprzed prawie dwóch tysięcy lat, wymieniam z imienia i nazwiska współczesnych zbrodniarzy sądowych: psychopatycznego Antoniego Macierewicza (kogo on już nie pomawiał w swoim marnym życiu? byli żołnierze rosyjscy „dobijający” rannych, była poprzednia władza „spiskująca” z Putinem, byli kontrolerzy ze Smoleńska), tłustowłosą trucicielkę mózgów, Ewę Stankiewicz (ta żmija otwarcie żąda śmierci Tuska, a ja tylko przypomnę, że jerozolimski motłoch na pytania Piłata „cóż On /Jezus/ wam uczynił, odpowiadali „UKRZYŻUJ GO”), czy Jarosława Kaczyńskiego, który wydawał polecenia kontynuacji tych oszczerstw i podjął decyzję o umoczeniu Państwa Polskiego w tą zbrodnię. Osobne słowa przypomnienia należą się dla Małgorzaty Wassermann, która na trupie swojego ojca robi kasę i karierę. Jeśli chcecie zobaczyć, jak wyglądały komunistyczne zbrodnie sądowe, obejrzyjcie sobie jakiś odcinek komisji żartobliwie- ironicznie zwanej „k. śledczą do zbadania (…) Amber Gold”. Zwróćcie uwagę, jak ta bandytka wydaje wyroki, jak absurdalne pytania padają z jej ust. Ja trafiłem na jakiś odcinek, w którym przewodnicząca Gosia z uporem inkwizycyjnego kata pytała jakąś kobietę- świadka, „co sądzi co Tusk myślał wydając jej jakieś polecenie i dlaczego myślał o tym, żeby umożliwić Amber Gold przestępstwo”. Pytanie rodem z komunistycznych procesów kiblowych!

            Pośle Kaczyński? Ile jeszcze pociągniesz, ciężka pierdoło? Macierewicz, Stankiewicz, Wassermann- do was to samo pytanie! I cała reszto sekty smoleńskiej, wszyscy razem, od najstarszego pierdziela, po usmarkanego gówniarza! Zejdzie wam szybciej, niż myślicie! „UKRZYŻUJ GO”- krzyczał motłoch zebrany przed Piłatem. „UWOLNIJ BARABASZA”- bez nienawiści tłumu, Jezusa by nie skazano. I wy, faryzeusze! I wy, namiestnicy i ich żołdacy! Ja, ateista w Wielki Piątek, zanim tak wielu z was zacznie świętować Wielkanoc, posyłam wam MEMENTO MORI. SPISANE BĘDĄ CZYNY I ROZMOWY. MANE, TEKEL, FARES, kochał was PiS! W samą pupę! Gdy już odwalicie kitę, gdy zgodnie z waszą wiarą, spotkacie Jezusa i Maryję, będziecie mogli ich zgodnie z przekonaniami zdemaskować jako Żydów i wyjaśnić im wszystkie ich spiski przeciw Polsce! A żadne przykazanie nie mówi „fałszywie oskarżaj tych, których masz za swoich wrogów”, o nie, wręcz przeciwnie, a to znaczy, że lepiej by dla was było, gdyby piekło nie istniało, zdrajcy własnej religii!

            Wszystkim zaś biernie przyglądającym się tym zbrodniom przypominam, że gdy będziecie zażerać i zapijać się do osrania i porzygania, Ziobro przygotowywać będzie ustawę uzależniającą sądy od PiSowskiej bandy- prezesów sądów ma wybierać magister Ziobro (który dnia nie pracował jako prokurator, ani tym bardziej sędzia, nawet nie praktykował). Członków zaś KRS ma wybrać Sejm, czyli politycy, tym bardziej gówno wiedzący o systemie sprawiedliwości. Sędziowie nie będą mogli nawet typować kandydatów. Polska stanie się hybrydą faszyzmu, komunizmu i państwa wyznaniowego!

            P.S.

            A teraz z całkiem innej beczki: Do końca pyskujący Misiewicz został wywalony na zbity PiS z zajmowanych stołków. To wszyscy wiemy i tym wczoraj jarała się cała Polska. Chciałem przypomnieć, że to nie Misiewicz sam siebie mianował, lecz Macierewicz z akceptacją Kaczyńskiego. Obaj ci mafiosi z premedytacją obsypywali grubawego i przygłupiego leszcza państwową fortuną i stanowiskami od których zależy w mniejszym lub większym stopniu obronność Polski. I to te grube ryby powinny ponieść odpowiedzialność za niszczenie możliwości obronnych Kraju. Oczywiście Misiewicz nie przyczynił się do tego tak bardzo, jak czystki najbardziej doświadczonych oficerów i pozbawianie armii zakontraktowanego uzbrojenia prowadzone przez Macierewicza. Tym niemniej sam chętnie zapaliłbym kopa w dupę Misiewicza, gdyby to nie było karalne (jeszcze tego brakowało, żebym za grubcia miał siedzieć). Wiecie, że Misiu nasz raczył był się spytać w gniewie świętym będąc po wywaleniu w PiSdu, gdzie ma zdobywać doświadczenie? Taka lipa! Najpierw wiedzę wypadałoby zdobyć- tej nie posiądzie na uczelni Belzebuba toruńskiego. Chłopiec naprawdę nie wie o czym mówi! Gdy szef gangu proponuje młodemu gangsterowi „wysadź w powietrze ten dom, nie bój się, obronię cię i dam za to tyle kasy ile wcześniej nie widziałeś”, to nie jest żadną okolicznością łagodzącą dla takiej bandyckiej płotki. Misiu, należało ci się, choć to tylko zaliczka. To by było na tyle. Lecę, bo kaczkę dziś przyrządzam na kolację, symbolicznie!


 

20:03, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (18) »
niedziela, 09 kwietnia 2017

            W związku z siódmą rocznicę katastrofy smoleńskiej przyszedł mi do głowy pomysł z dawna wyczekiwanego uczczenia pamięci ofiar i ich rodzin. Rozpoczęcia gromadzenia dowodów patologicznej serii przestępstw Macierewicza i jego bandy: pomówień, mataczenia, ranienia uczuć rodzin ofiar katastrofy, absurdalnego maltretowania ciał, wyłudzania państwowych pieniędzy na cyrk smoleński, niespotykanej w dziejach nekrofilii politycznej. Nie popełniajmy błędów Tuska, Kopacz, Sikorskiego, Komorowskiego. Nie palmy głupa, tylko dopilnujmy, by ci zwyrodnialcy z Macierewiczem na czele odpowiedzieli za każdy czyn karalny będący ich udziałem.

            Oczywiście od razu nasuwa się pytanie: „Za jaki czyn karalny?” Służę wykazem czynów noszących znamiona przestępstwa:

 

  1. Siedmioletnie działanie na szkodę Polski przez prowokowanie wyborców w Rosji najgłupszymi nawet pomówieniami.

  2. Siedmioletnie znęcanie psychiczne nad członkami rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej przez symulowanie wejścia w posiadanie nowych dowodów zmieniających rzekomo wiedzę o katastrofie.

  3. Siedmioletnie zbrodnie fałszywych oskarżeń przeciw najwyższym władzom RP. Pomawiano (w chwili pełnienia urzędów) premiera Tuska, prezydenta Komorowskiego, premier Kopacz, ministra Sikorskiego i nie sądzę, bym wyczerpał tę listę, gdyż każdy publicznie potępiający sektę smoleńską (od polityka, przez aktora, po zwykłego blogera) narażał się na najgorsze pomówienia.

  4. Siedmioletnie wyłudzanie pieniędzy przez komisję specjalnej troski Macierewicza.

  5. Siedmioletnie zbrodnie mataczenia komisji specjalnej troski Macierewicza , przez pomijanie w raportach dokumentów dotyczących burdelu w kokpicie Tu 154 M podczas podejścia do lądowania w Smoleńsku i przyzwolenia na ten burdel ze strony naczelnego zwierzchnika Sił Zbrojnych RP, prezydenta Kaczyńskiego i dowódcy wojsk lotniczych, generała Błasika, nacisków na pilotów po locie prezydenta Kaczyńskiego do Gruzji, spuszczenie zasłony milczenia na zabójczą w skutkach interpelację Gosiewskiego, czy brak odpowiednich szkoleń dla pilotów i zignorowaniu przeszkód w starcie do Smoleńska i oczywiście podczas decyzji o podejściu do lądowania.

            Pamiętajmy: Macierewicz jest bezczelny, bo go nikt nie pociągnął do odpowiedzialności za żadne pomówienie, ale gdy tylko przedstawione mu zostaną dowody przestępstw, będzie umoczony na amen i grzecznie dopowie całą resztę w nadziei na łagodniejszy wyrok. Także o tym, że i Jarosław Kaczyński dokładnie wiedział, że nie ma i nie było żadnych dowodów, ani przesłanek na zamach- o czym wie każdy średnio inteligentny człowiek, gdyż gdyby byli w ich posiadaniu, dawno temu by je udostępnili.

            Największym błędem aparatu sprawiedliwości- przede wszystkim ówczesnego prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta, była całkowita rezygnacja ze ścigania bandytów Macierewicza za zbrodnie pomówienia i mataczenia. Oczywiście za uszami ma też Tusk, Komorowski i reszta, bo się o to nie upominali, ale to prokuratura zbiera dowody i przygotowuje akt oskarżenia. Dziś, gdy prokuratura została podporządkowana rządowi zdrajców Polski przez połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, można zapomnieć o jakimkolwiek akcie oskarżenia, dopóki prokuratura nie odzyska niezależności. Najstraszniejszą zaś konsekwencją tego zaniedbania stało się to, że przygłupownia toruńsko- żoliborska uwierzyła, iż przyczyn katastrofy nie ustala się na podstawie materiału dowodowego, a na podstawie głosowania. Mało tego, nie dalej jak wczoraj czytałem wypowiedź jakiegoś niedojdy umysłowego, który uważał, że sędziowie powinni być wybierani w głosowaniu. Jasna cholera: do ustalania przyczyn katastrof- zamiast inżynierów lotnictwa- zwycięzcy wyborów, do sądów też nie prawnicy po aplikacji sędziowskiej, lecz zwycięzcy wyborów, najwyższymi oficerami dla odmiany zostają zwycięzcy wyborów, wkrótce w wyborach będziemy wybierać chirurgów, stomatologów, fizyków kwantowych, biochemików, inżynierów genetycznych i skoczków narciarskich. Bo moherowe Debilewo uważa, że 2+2=5, jeżeli tylko wystarczająco wielu kretynów poprze ten wynik.

            „Quasimodo”- przypomnienie, że 10 kwietnia 2017 przypada trzynasta rocznica śmierci Jacka Kaczmarskiego.

            Jarosławowi Kaczyńskiemu natomiast przypomnę, że jego ostateczny upadek, a potem nieuchronna śmierć są jeszcze przed nim. Zważywszy na odwrócenie trendów notowań, sytuację gospodarczą i międzynarodową oraz jego dupowatą kondycję fizyczną, nastąpią one szybciej, niż mu się wydaje.

Mimo, że prezes pan jest lepszy niż Chuck Norris, bo tylko on potrafi rozmawiać przez pokrowiec od telefonu!

Niewiele jest w stanie zmienić fakt, że pierwszy sekretarz KC PiS próbuje samodzielnie wyręczyć psychiatrów.

 

 

11:32, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (16) »
środa, 05 kwietnia 2017

            Słodkie są te nasze media (i nie mam tu na myśli mediów rządowych). Czytam sobie i czytam, i dowiaduję się takich „odważnych” odkryć jak to, że „Antoni Macierewicz jest EKSCENTRYCZNY, a prezes pan będzie pracował nad tym, by ten ekscentryzm utemperować”. Czy my naprawdę (może poza Newsweekiem i Wyborczą, choć i tam różnie bywa) posiadamy jedynie dociekliwych inaczej dziennikarzy??? Jak można otwartego zdrajcę Polski, który na naszych oczach dokonuje dywersji w Siłach Zbrojnych RP z uporem maniaka nazywać „ekscentrycznym” lub nawet „ogarniętym manią”?! Ten typ najpierw pozbawił polskich żołnierzy kontrwywiadu, następnie skasował wszystkie przetargi na uzbrojenie, by w ciągu roku dokonać lobotomii mózgu armii, pozbawiając ją 90% dotychczasowych oficerów ze stanowisk dowódczych w Sztabie Generalnym i 82% dotychczasowych oficerów w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych. „Z powodów osobistych” do cywila odeszło ok. 30 najbardziej doświadczonych i sprawdzonych w boju generałów i 200 pułkowników, a nic nie wskazuje na to, by na tym się miało zakończyć, skoro Macierewicz poniża oficerów, każąc im salutować Misiewiczowi, a dowództwo elitarnej jednostki GROM powierza od kilku lat będącemu poza wojskiem pułkownikowi Pawlukowi, ksywa „Ponton” (z powodu tuszy). Armia nie posiada dziś żadnego generała zdolnego koordynować siły specjalne, bo na znak protestu odeszli wszyscy zdolni do tego oficerowie.

            Tymczasem nasze media podniecają się tym, że teoretyczny prezydent Duda napisał list do szefa MON i egzaltują się wyznaniem PADa, że „minister Macierewicz go uspokoił”! Niejako przy okazji kolejnego listu Dudy media przypomniały sobie, że Antoni M. zdegradował zasłużoną ofier wywiadu, major Magdalenę E. Zdegradował za to, że przeprowadziła akcję UWOLNIENIA uwięzionego pod zarzutem szpiegostwa na Białorusi polskiego oficera i nie poinformowała o tym człowieka Macierewicza.

 

            To jednak nie wszystko: Nasi dzielni dziennikarze dzielnie pytają Antoniego, udając groźny ton: „Co z obiecanymi TRZEMA śmigłowcami Black Hawk”. A ja się pytam dziennikarzy czy kpią, czy o drogę pytają? Macierewicz zerwał kontrakt na 50 (słownie PIĘĆDZIESIĄT) śmigłowców bojowych zdolnych do zabrania na pokład 28 żołnierzy z pełnym wyposażeniem każdy. Pretekstem do zerwania kontraktu był rzekomo słaby offset i (a jakże!) troska o zakłady w Mielcu, które mogłyby zmontować dla wojska śmigłowce Black Hawk. Kij tam z zakładami w Łodzi, które miały wykonywać Caracale, Antek i związkowcy z Mielca wiedzieli co dobre dla armii. Nie bez powodu stara, dobra zasada mówi, by nie zadawać się z bandytami nawet, jeśli są w PiS i na imię mają Antoni. Dziś nie ma ani śmigłowców z Mielca, ani z Łodzi, jedynie z księżyca wzięte wizje Macierewicza. Za to nasi dziennikarze pytają o obiecane TRZY ŚMIGŁOWCE! Co za odwaga, niezłomność i dociekliwość! A co na to związkowcy z Mielca? Fajnie się współpracuje ze zdrajcą Polski? 

 

            Pod koniec 8-letnich rządów PO Wojsko Polskie stanowiło jedną z najgroźniejszych armii Europy. Tak, tak, już widzę te uśmiechy politowania wynikające z naszych, polskich wieloletnich kompleksów dawno upadłego mocarstwa, ale wskażcie mi proszę, inne europejskie państwo, które w 2015 miało 142 Leopardy 2 razem z zakontraktowaną modernizacją, 232 „Twarde” i ponad 500 T-72 ( może w walce z nowoczesną armią są łatwym celem, lecz w mieście- w walce na krótki dystans to dalej groźna broń). Do tego 670 nowoczesnych bojowych wozów piechoty „Rosomak” i 1200 BWP1 (tak, przestarzałych, ale cały czas do takiej ilości opancerzonych transporterów można zapakować 2 dywizje i dowieźć ja na pole walki bezpieczniej, niż ciężarówką). Na dokładkę pięć setek uzbrojonych i opancerzonych wozów rozpoznania. W powietrzu 48 F-16, 32 Mig 29 oraz 16 transportowców CASA (można tym naraz przerzucić spory pułk). No i wisienka na torcie: DOWÓDZTWO. Polska w 2015 miała szeroką kadrę świetnie przeszkolonych na misjach w Kosowie, Iraku i Afganistanie oficerów każdej rangi. Zapoznanych w praktyce z taktyką użycia najnowocześniejszego uzbrojenia oraz z wszelkimi technikami jego zwalczania (w końcu NATO walczyło zarówno z regularną armią, jak i z partyzantami) i doskonale znających zasady współpracy w sojuszu północnoatlantyckim. PO zostawiała armię z podpisanymi kontraktami na dostawy nowoczesnego uzbrojenia, w tym najsłynniejszy, na dostawę 50 śmigłowców bojowych Caracal. To całkiem spory potencjał odstraszający ewentualnych agresorów!

 

            Wiem, wiem, Polacy z lubością powtarzają pierdoły, że Ruscy mogą w 3 dni dojść do Warszawy, ale zapytam się z ciekawości, kiedy te zapite i skorumpowane mordy ostatnio zdobyły taki obszar, bo z tego co pamiętam, to z Gruzji się wycofali, a w dwudziestokrotnie mniejszej od Polski Czeczenii mieli tak szokujące straty, że nawet przyzwyczajonych do marnej wartości życia Rosjan to poruszało. Tymczasem Siły Zbrojne RP posiadały doświadczonych w warunkach bojowych dowódców i armię uzbrojoną o niebo lepiej, niż gruzińska, czy czeczeńska. Posiadały, dopóki nie zaczął działać Antoni Macierewicz! Ten bowiem pozbawił ją najpierw oczu i uszu, a później dopływu uzbrojenia oraz mózgu. Zadbał również o to, by ewentualne fundusze, Wojsko Polskie przejadało, a czego nie przeje, przeznaczało na klasztory i duchownych oraz na mięso armatnie (o przygłupiej nazwie „Obrona Terytorialna”) zdolne jedynie do pacyfikacji cywilów.

            Na zakończenie przypomnę naszym kochanym mediom, że to czym się tak od 7 lat podniecają, zwłaszcza w okolicach 10-go każdego miesiąca, nazywamy wzajemnie wykluczającymi się POMÓWIENIAMI MACIEREWICZA, na które ten bandyta NIGDY nie przedstawił dowodów, a ponieważ najświeższe z nich, tym razem ze strony ZALEŻNEJ od członka rządu (ministra Ziobro) prokuratury, odsyła do lamusa teorie wybuchowe, lecz również nie podaje żadnych dowodów, więc za jedyny ciekawy aspekt tej żenady uważam pytanie, czy Zbysio Ziobro chciał zniszczyć swojego starego wroga, Antosia Macierewicza, udając że mu pomaga, a jeśli tak, to na czyje to robił zlecenie (czyżby prezes pan sondował możliwość usunięcia szalonego Antka?). Oj, byłbym zapomniał, a gryzipiórki już nie drążą tematu wyprowadzenia Polski z Eurokorpusu? Co, Antoni powiedział, że wina Tuska, a panie i panowie dziennikarze pokiwali głową ze zrozumieniem i nie spytali, czy to nie Macierewicz przez przypadek od półtora roku stoi na czele MON i on odpowiada za takie decyzje? Łatwiej pójść dziesiątego pod konia i kręcić miesięcznicę?!

 

 

23:38, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (8) »
piątek, 31 marca 2017

            Po raz pierwszy od dziesięciu lat, polscy nauczyciele odeszli od tablic w proteście przeciw rozwalaniu systemu edukacji. Zrobiłem sobie z tej okazji przegląd polskich portali i muszę przyznać, iż jasna krew mnie zalała. Jedynie Wyborcza oraz Interia uznały, że jest to najważniejsza informacja z kraju. Nawet blogerzy woleli drzeć łacha z Dudy udającego, że panuje nad Macierewiczem, niż zastanowić się nad protestem przeciw demolce pracy ponad 600 tysięcy nauczycieli i rozwałce edukacji, bagatela, ponad 5 milionów uczniów, którzy już wkrótce będą budować Polskę. I od razu przypomniał mi się gorzki felieton Stanisława Tyma, jeszcze z czasów, gdy publikował regularnie we „Wprost” w serii „Pies, czyli kot” (lata dziewięćdziesiąte), w którym zwrócił uwagę, że podczas sejmowej debaty o oświacie stawiło się kilku, czy kilkunastu posłów (powinno być ich 460). Później te same refleksje powtórzył w scenariuszu do filmu „Ryś”. Houston, mamy problem! Kto to przeczytał lub obejrzał ze zrozumieniem?! Kto wyciągnął wnioski?! Lata mijały, a MEN traktowane było jak ochłap dla koalicjanta, ewentualnie dla słabszej frakcji wewnątrzpartyjnej. Jednak to, co stało się za sprawą antyreformy minister Zalewskiej, to powrót nawet nie do stanu z roku 1990, a sprzed wojny raczej, gdzie ideologia, a nie wiedza zaczynają dominować. Zamiast reformy- demolka i próba złożenia z dostępnych klocków innej całości, tyle że wzorowanej na tej, którą pamięta prezes pan ze swojej szkoły! Ja pierdziu!!!

            Mamy wiek XXI, przy nawale bodźców zewnętrznych, młody człowiek musi umieć szukać informacji, selekcjonować informacje wiarygodne od bzdurnych, ważyć je, pomijać nieistotny spam. Nie mówiąc już o takich umiejętnościach, jak praca w grupie, negocjacje, autopromocja, prezentacja, odpowiedzialność. My tymczasem wywalimy kupę kasy i stracimy czas, którego uczniom nikt nie zwróci, na przygotowanie i opanowanie nowego- starego systemu nauczania podczas, gdy polscy uczniowie wreszcie zaczęli odnosić jakieś sukcesy w międzynarodowych testach i sprawdzianach, co sugerować powinno słuszność kierunku wcześniejszych zmian. Zamiast wprowadzić do nich korektę, PiS tradycyjnie niszczy- bez planu na odbudowę. Czy my w ogóle zdajemy sobie sprawę, że w Polsce wyposażenie klasy szkolnej i metodyka nauczania niewiele się zmieniły od 100 lat?

            Na nasze nieszczęście, w Polsce pokutuje pogląd, że skoro ja się tak uczyłem i dobrze było, to i moim dzieciom to nie zaszkodzi. Gówno prawda- czasy się zmieniły! Wystarczy tylko odwiedzić prywatne kliniki psychiatryczne na oddziałach nerwic, przepełnione ludźmi, którzy za wiele wzięli na swój mózg. To nie żadni idioci, to najlepsi z najlepszych, którzy uwierzyli, że mogą być omnibusami, ludźmi renesansu we współczesnym świecie, próbujący wiedzieć i kontrolować wszystko, zamiast zaufać zespołowi, zrobić swoje i odpocząć. Nerwica, to i tak najłagodniejsza kara z możliwych- to da się zaleczyć, ale może być znacznie gorzej i trudniej do choćby zdiagnozowania!

            Ponad 600 tysięcy nauczycieli i ponad 5 milionów dzieci zostało zagonionych do pociągu, który odjeżdża w nieznanym kierunku i z nieznaną prędkością. „Na razie wsiadamy”, rzekła minister Zalewska. Zignorowała wszelkie opinie, wszelkie konsultacje. Olała wszystko zadufana w siłę władzy, jaką zdobyło PiS. Jak mawiał dobry wojak Szwejk: „Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było”. Uczniowie będą się czegoś uczyć, nauczyciele będą brać jakieś pieniądze (jak nie w jakichś szkołach, to na jakichś tam zasiłkach). Chciałbym móc napisać, że strajk coś zmieni, ale Związek Nauczycielstwa Polskiego za dwa główne postulaty uznał 10%-wą podwyżkę płac i pięcioletnią gwarancję zatrudnienia. To już pozamiatane- nic nie uratuje uczniów! Według mnie, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest taki, że ustalona zostanie kompromisowa podwyżka i kompromisowa gwarancja zatrudnienia. Być może po kolejnych protestach. Tylko że kolejne roczniki młodzieży zostaną przygotowane „JAKOŚ”- z dala od współczesnych potrzeb. Za to moralnie będą zwycięzcy, niczym PiSowska delegacja na wyborach szefa Rady Europejskiej.

 

 

23:15, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (10) »
piątek, 10 marca 2017

             „Skąd ta Unia ma tyle cierpliwości”, zastanawiałem się, gdy Komitet Centralny PiS wraz z Pierwszym Sekretarzem Kaczyńskim na czele zaczęli w Polsce wprowadzać dyktaturę ciemniaków. Przecież UE potrafiła zdecydowanie zareagować podczas kryzysu, gdy Grecja próbowała wymusić sponsorowanie swoich konsumenckich fanaberii, a jeszcze wcześniej zrobiła to samo dochodząc do porozumienia ze znajdującą się w podobnej sytuacji Irlandią. Potrafiła też wymusić na Orbanie odejście od najbardziej chorych pomysłów. Owszem, nie całkowite, ale mimo wszystko jakiś ustępstwa nastąpiły. Zwłaszcza po Brexicie przewidywałem, że reakcje będą bardziej zdecydowane, jeśli UE nie chce się obudzić z ręką w nocniku. A tu nagle gang Kaczyńskiego, od półtora roku pustoszący Polskę i poszukujący równie mętnych łbów w Europie do partnerstwa w dziele zniszczenia, zaatakował takie podstawowe wartości europejskie, jak trójpodział władzy, wolność słowa i mimo tego czuł się tak długo bezkarnie. Ponieważ każdego gówniarza bezkarność jedynie rozbestwia, także i prezesowi partyjniocy nabierali coraz to większej bezczelności w swych posunięciach. Aż nastąpił punkt przegięcia: Banda zawistnych nieudaczników zaczęła szantażować UE w sprawie kandydatury Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej, próbując straszyć pogorszeniem stosunków. Jako kontrkandydaturę wystawili nie posiadającego żadnego poparcia euro- posła, któremu na starość literka „p” gdzieś się zapodziała z zawodu wykonywanego zostawiając osamotnionego osła. I stało się. Jak trafnie zauważył „Asz Dziennik”, Jacek Saryusz- Wolski został oficjalnym polskim kandydatem do nieformalnej unijnej nagrody „CHYBA WAS POPIERDOLIŁO”!

            Po kolei: Najpierw, 7-go marca 2017 Niemcy, Francja, Hiszpania i Włochy ogłosiły nadejście strategii dwóch prędkości. W języku dyplomacji: To my ponosimy największy wysiłek wspólnej strategii gospodarczej, więc albo dostosowujecie się do reguł demokracji i wolnego rynku oraz respektujecie wartości podstawowe UE, albo spadać na drzewo banany prostować. Największe i najbogatsze państwa UE przypomniały, kto zakładał Unię, kto ją rozwijał i utrzymywał, kto dofinansowywał biedniejsze kraje. Takie to było nie do przewidzenia??? Ja bym dawno tak zareagował, gdyby ktoś komu pomagam, próbował mnie szantażować, tyle że ja nie jestem dyplomatą, to i moja cierpliwość do negocjacji jest mniejsza.

 

            Następny ruch Unii Europejskiej, to oświadczenie z 8-go marca 2017, że kandydat- pajac z ramienia PiS nie został zaproszony na szczyt unijny, na którym zostanie wybrany przewodniczący Rady Europejskiej. I tu przekaz jest już ewidentnym kopniakiem w zadek dyplomatołków spod znaku ministra Waszczykowskiego z namaszczenia pierwszego sekretarza KC PiS: „Możecie sobie desygnować tablet Kaczyńskiego nawet na premiera, ale w Wolsce lub San Escobar! W Unii Europejskiej wymagamy pewnych standardów- to nie kampania wyborcza, by byle łajza wyplatała swoje androny przed kamerami! Już raz jeden mały nadęty buc walczył o krzesło na szczycie unijnym i starczy tych emocji- niech mu ziemia lekką będzie.”

 

            Problem Kaczyńskiego polega na tym, że nienawiść go zaślepiła, niczym Hitlera podczas walk jego wojsk o Stalingrad. Miał jeszcze szansę się wycofać, choć już wysunięcie nonsensownej- z nikim nie skonsultowanej kandydatury Saryusza- Wolskiego było niezłym pasztetem i solidną stratą wizerunkową. Ale ten kretyn postanowił pogłębić swój szantaż wobec Unii grożąc brakiem podpisu na dokumentach ze szczytu UE, czyli odrzuceniem wniosków ze szczytu. W imię swojej zboczonej nienawiści do Donalda Tuska postawił Polskę samą przeciw wszystkim europejskim SOJUSZNIKOM- NARAZ! O ile rozkapryszonego bachora człowiek dojrzały na ogół ignoruje, choć gdzieś tam z tyłu głowy jest wiedza i zrozumienie związane z tym, że to tylko dziecko i inaczej sygnalizować swoich pragnień nie potrafi, czy też błędnie sądzi, że to najlepsza droga, o tyle dorosłego szantażysty, który z pełną premedytacją chce coś ugrać tą metodą, za zakładników mając swój własny Naród, po prostu dla zasady i dla nauczki goni się do stu diabłów. Efekt...???

 

Oprócz szantażystów Kaczyńskiego, cała Unia Europejska poparła reelekcję Donalda Tuska, stosunkiem głosów 27:1!!!

 

            I tu już mamy prawdziwy Stalingrad. Tu nie ma czego zbierać! Głosowanie pokazało, że dyplomatolstwo PiS jest w Europie KOMPLETNIE SAMO, niczym czopek w dupie Kaczyńskiego. Bez poparcia choćby biednych Węgier i Orbana, nie mówiąc już o pozostałych krajach Grupy Wyszehradzkiej, które już jakiś czas temu wyraźnie dawały kaczystom do zrozumienia, że nie tylko nie zgadzają się z ich chorymi zarzutami wobec Donalda Tuska, ale wręcz bardzo cenią jego dotychczasową pracę na stanowisku. Pozostałe kraje Unii Europejskiej w ogóle do paranoi Kaczyńskiego się nie odniosły, totalnie ignorując Waszcza i spółkę. Tymczasem rozkaz pierwszego sekretarza KC PiS brzmi: „Walczyć do ostatniej kropli krwi!” Nie ma prawnych możliwości wycofania w gruncie rzeczy jednomyślnego wyboru Tuska na kolejną kadencję, to Wolska pokaże to, co umie najlepiej: FOCHA! Teoretyczna premier Beata Szydło ogłosiła, że nie przyjmie żadnego dokumentu ze szczytu. Zupełnie do prezesowej niewolnicy nie dotarła informacja z 7-go marca: „Albo dostosowujecie się unijnych standardów, albo spadać na drzewo”.

 

            Jeszcze wczoraj pełni pychy, ustami Glińskiego wypowiadali „Tusk nie dał nam wyboru”. Dziś okazało się, że nie tylko Tusk, ale nikt w Unii Europejskiej kaczystów o zdanie pytać w tej materii nie zamierzał. Skoro więc ulubionym sloganem niewolników Kaczyńskiego jest „Polska powstaje z kolan”, to zastanawiam się w takim razie, w jakiej pozycji tkwią w tej dupie, w której się znaleźli?! Nie na klęczkach, to jak?!

            Konkluzje? Na przemian: Pozytywne i negatywne.

-Pozytyw: Polak został wybrany na drugą kadencję Przewodniczącego Rady Europejskiej.

-Negatyw: Polska reprezentowana przez dyplomatolstwo Kaczyńskiego nie ma poza San Escobar żadnych sojuszników i jest kompletnie ignorowana przez kraje Unii Europejskiej. „Kandydat” PiS nie został nawet zaproszony na szczyt.

-Pozytyw: Żaden zarzut wysunięty przez PiSowskich paranoików wobec Donalda Tuska nie nosił znamion prawdopodobieństwa, skoro WSZYSTKICH 27 PAŃSTW uznało go za godnego piastowania stanowiska Przewodniczącego Rady Europejskiej przez kolejną kadencję.

-Negatyw: Polska została przez Kaczyńskiego skompromitowana, jako kraj nienawistnych, mściwych przygłupów, którzy w imię własnej zawiści gotowi są pogrążyć własny Kraj, Naród, Obywateli.

-Pozytyw: Wybierając jednogłośnie Donalda Tuska, kraje Unii Europejskiej pokazały, że wyraźnie odróżniają Polskę i Polaków od PiSowskiej bandy.

-Negatyw: Kaczyński wydał swym dyplomatołkom rozkaz trwania na pozycjach i obstrukcji działań Unii Europejskiej, co zaskutkuje długotrwałą marginalizacją Polski. Przypomnę, że Polska choćby z powodu niestosowania zaleceń Komisji Weneckiej może utracić prawo głosu na forum UE.

 

            Gdy pierwszy sekretarz PiS użył stwierdzenia, że są „ludzkimi panami, bo mogli opozycję spacyfikować siłą”, jasne dla mnie się stało, że ten koleś jest zbudowany z kompleksów. No bo kto wypisuje na murach „Wisła pany, czy też Legia pany”??? Dziś wiem, że to nie tylko zakompleksiony dziadyga, ale i niebezpieczny paranoik, który wydał swym niewolnikom rozkaz „ani kroku w tył”!

            Iście pańska prezencja! Czyż nie?

 

02:30, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (23) »
środa, 15 lutego 2017

            Z olbrzymim niepokojem obserwuję reakcje społeczne na największe wydarzenia medialne ostatnich dni, mające znaczenie wizerunkowe, pokazujące- i owszem pewne mechanizmy, natomiast nie mające żadnego wpływu na los Polski. Mam tu na myśli wypadek teoretycznej premier Beaty Szydło. Z bardzo prostej przyczyny: Badaniem sprawy nie zajmuje się niezależna prokuratura, a zależni od rządu oskarżyciele, którzy w dodatku są nadzorowani przez znanego z niezliczonych pomówień nieudokumentowanych materiałem dowodowym Zbigniewa Ziobro.

            Ani to wina Tuska, ani też za poprzedniego rządu tak nie było! Jedynie rząd PiS, już po raz drugi (wcześniej zrobił to w 2005 roku) prokuratorem generalnym robi ministra sprawiedliwości. Tak się składa, że jedynym warunkiem zostania ministrem sprawiedliwości z ramienia partii Kaczyńskiego jest bycie niewolnikiem Jarosława i ślepe wykonywanie jego poleceń. Dowodem jest postać Zbigniewa Ziobro- człowiek, który dziś NADZORUJE CAŁĄ PROKURATURĘ NIGDY NIE PRACOWAŁ JAKO PROKURATOR. Nie był nawet asesorem prokuratury. Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera! Wystarczy być dostatecznie tępym i ubezwłasnowolnionym narzędziem prezesa!

            Jeszcze bardziej martwi mnie, że cała (bez wyjątku) opozycja, już po raz drugi (po raz pierwszy było to w latach pierwszych rządów PiS 2005- 2007) nazywa prokuraturę Zbysia Ziobro prokuraturą, zamiast nazywać ich oskarżycielami rządowymi, a na domiar złego, wszelkie materiały dowodowe i wnioski kieruje do tego organu rządowego, który jest stroną w sprawie. Polska nie ma niezależnej prokuratury, bo straciła ją z chwilą połączenia stanowiska prokuratora generalnego ze stanowiskiem ministra sprawiedliwości. Prokuratura reprezentuje od tej pory stronę rządową i nie może być traktowana jako niezależny organ do prowadzania uczciwego śledztwa. Każda wypowiedź członka opozycji powinna się zaczynać od słów: „Przypomnijmy, że nie ma żadnego znaczenia co postanowią ludzie podlegli ministrowi Ziobro, bo uczciwy proces może prowadzić jedynie niezależna, a nie rządowa prokuratura. W państwie prawa rząd może zatrudniać reprezentujących go prawników, ale w charakterze doradcy i reprezentanta strony, a nie prowadzącego śledztwo”.

            Druga sprawa zasadnicza, rzadko podejmowana w dyskusjach o wypadku limuzyny teoretycznej pani premier, to sprawa zasadności podejmowania ryzykownych działań. Wszystkie działa bowiem skierowane są na front legalności i zgodności z przepisami. Tymczasem każdy człowiek ma prawo robić głupoty, ale wraz z zebraniem ich konsekwencji. Mam prawo pić codziennie litr gorzały, ale wraz z poniesieniem wszystkich konsekwencji. Prezydent ma prawo w kampanii wyborczej lądować we mgle na nieczynnym polowym lotnisku z nieprzeszkolonymi do takich sytuacji i zastraszonymi pilotami za sterami, gnać na złamanie karku kilkutonowym samochodem na starych oponach wracając z wypadu na narty, minister obrony narodowej ma prawo "bez lęku" zapierdzielać na wręczenie absurdalnie wazeliniarskiej nagrody dla swojego prezesa pana, a kolumna teoretycznej premier ma prawo korzystać ze swoich przywilejów odwiedzając "przy okazji" dom pani premier, ALE WAŻĄC RYZYKO i ponosząc za nie odpowiedzialność i konsekwencje. Jak widzimy, ryzyko przynosi wymierne efekty (ujemne, bo ujemne, ale zawsze wymierne), ale poniesienia konsekwencji, czy wzięcia odpowiedzialności za przyszłe działania nie widzę. Pomijając zasadność zastosowania przywilejów nadzwyczajnych: DRZEWO NIE ZNA POJĘCIA "IMMUNITET"!

            I to by było na tyle.

 

 

 

P.S.

            Jeszcze tylko wytłumaczę się, dlaczego to uważam wypadek urzędującej pani premier za nieznaczący dla losów Polski. A niby jaki wpływ na Polskę ma postać, od której nic nie zależy, którą urlopowano nawet podczas wybierania składu jej rządu. No powiedzcie mi, czym tu się jarać. Kto na Nowogrodzkiej się nią przejmuje? Do niej wysyła się rozkazy. Równie dobrze rozkazy można wysyłać do Glińskiego, Kurskiego, Błaszczaka, Morawieckiego. Nawet lepiej i skuteczniej, bo bez zbędnego pośrednictwa.

11:54, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 49
Tagi