RSS
niedziela, 29 listopada 2015

            Święte wojny wybuchają od tysiącleci, fanatycy religijni umierają, na ich miejsce przychodzą nowi. Nikt jednak nie rodzi się fanatykiem. Jakiemu praniu trzeba poddać mózg, by pełnego życia nastolatka przekształcić w pojeba (przepraszam wrażliwych, ale żadne inne słowo nie oddaje tego, co chcę wyrazić tak dobrze) pragnącego poświęcić życie dla Boga, a przy okazji pozbawić życia możliwie najwięcej osób nie podzielających entuzjazmu dla tej idei.

            Wydawać by się mogło, że pomysł na ten felieton mógł przyjść do głowy, jako efekt rozważań po zamachach terrorystycznych w Paryżu, czy gdziekolwiek indziej. Nic bardziej mylnego! Zamachy nie były nawet blisko inspiracji. Prawda jest taka, że któregoś pięknego popołudnia byłem świadkiem oskarżycielskiej mowy wobec księdza, który postanowił opuścić stan duchowny, by wziąć za żonę ukochaną kobietę. Jako dowody winy padały słowa o tym, że ksiądz już podczas prymicji był bardzo smutny, co miało dowodzić, że już wtedy nie chciał być księdzem i wtedy powinien zrezygnować. Jako podkreślenie bezmiaru winy chłopaka, padło stwierdzenie, jakoby jego matka "mało nie dostała zawału"! Wszystko się we mnie wtedy w środku kotłowało, lecz ze względów towarzyskich uznałem, że lepiej będzie nie mówić, co na ten temat sądzę.

            Jak dalece można uzurpować sobie prawo do ingerencji w cudze życie, by poczuć się uprawnionym do takiej zemsty za odejście od stanu kapłańskiego? Bo rozpatruję to w kategorii zemsty: Faktem dokonanym było to, że chłopak zrezygnował z kapłaństwa, a rozsiewanie plotek o rzekomej odpowiedzialności za rzekomy „prawie zawał” matki uważam za odegranie się za urojoną winę.

            Nie posiadam wiedzy, czy matce ex- księdza rzeczywiście blisko było do zawału. Jeżeli tak, to była to osoba wysoce zdemoralizowana, skoro znalezienie przez syna miłości było dla niej powodem tak silnej irytacji, że aż wpłynęła na jej zdrowie. Jeszcze gorzej jawiłaby mi się moralność tej kobiety, gdyby znalezienie przez chłopaka miłości pchnęło ją do zmyślenia pogorszenia stanu swojego zdrowia i oskarżenia o to swojego syna. Natomiast ewentualne wymyślenie tego wszystkiego przez opowiadających tę historię świadczyłoby o nich. Którakolwiek z tych wersji byłaby słuszna, z pewnością nie obciąża człowieka, który wreszcie postanowił wziąć odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce i wystąpił ze stanu duchownego. Bo anomalią jest kapłaństwo, anomalią dużo rzadszą, niż na przykład homoseksualizm, a przy okazji jest to anomalia patologiczna (w przeciwieństwie do homoseksualizmu), bo wiąże się ze zrzuceniem odpowiedzialności za swoje własne życie na jakąś grupę ludzi. Ksiądz nie podejmuje decyzji, gdzie będzie pracował i jaki będzie zakres jego obowiązków, bo za to odpowiada i obmyśla mu to jego przełożony. Dla przeciwwagi: homoseksualista nadal sam bierze odpowiedzialność za swoje życie na siebie, sam wybiera miejsce zamieszkania i zawód, czy sposób zarabiania na życie, dopiero wybranie stanu duchownego jest zrzuceniem z ramion pełnoletniego obywatela odpowiedzialności za siebie na całą wspólnotę. U dorosłego człowieka to jest patologia! Podobnie jak to, że kapłan zamiast czuć odpowiedzialność za siebie samego, czuje odpowiedzialność za innych ludzi i domaga się od nich opłacania własnego nieróbstwa w zamian za to, że on im będzie wydawać polecenia dotyczące ich życia, za które odpowiedzialność poniosą oni, a nie on! To jest prawdziwe zboczenie!

            Wyszedłem od świętych wojen. Uważacie, że tak nam daleko do szariatu? A ja mieszkam w Irlandii- kraju, w którym jeszcze ćwierć wieku temu można było zginąć za bycie katolikiem, bądź protestantem- w zależności od tego, kto dokonywał ataku. W kotle bałkańskim lat temu piętnaście można było zginąć za bycie (do wyboru) katolikiem, prawosławnym, bądź muzułmaninem, również w zależności od tego kto i gdzie atakował. Oczywiście zarówno na Bałkanach, jak i na Wyspach, można było zginąć za przypadkowe znalezienie się zbyt blisko celu zamachu. Dlaczego? Ano dlatego, że ktoś sobie rościł prawo do tego, by komuś mówić, co wyznawać, czyim być poddanym i co robić. Co gorsza, fanatycy cierpią na dziwną przypadłość, pozwalającą im na ingerencję we wszystkie obszary życia. Można zatem ingerować w sposób ubrania, odżywiania, można nawet zażyczyć sobie ze względu na wiarę wyjątkowo sadystycznego sposobu zabijania zwierząt i nadal będzie to w porządku, można ingerować w to, co innym wolno oglądać w kinie, telewizji, teatrze (prawda, panie Gliński?), można ingerować w cudze życie seksualne, a nawet słuchaną muzykę i czytane książki!

            Skoro już jesteśmy przy patologiach: Celem psychoterapii jest zazwyczaj doprowadzenie do sytuacji, gdy pacjent podejmie decyzję wzięcia na siebie odpowiedzialności za swoje życie. Oczywiście droga do tego może być różna: powstrzymanie się od przemocy, od zażywania alkoholu i innych substancji psychoaktywnych, powstrzymanie się od hazardu, czy od innych kompulsywnych zachowań. Potem następuje doskonalenie jakości życia, komunikacji, współpracy z otoczeniem. Znamienne jest, że nie chodzi tu o cel, który można „zaliczyć i zapomnieć”. To nie sport, ani nawet nie studia, czy egzamin na prawko! Tu chodzi o ciągłą świadomość swojego wpływu na swoje życie i kształtowanie tego życia swoją, a nie cudzą pracą nad sobą, a nie nad bliźnim.

 

 

19:59, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (20) »
piątek, 27 listopada 2015

            Wyobraziłem sobie coś takiego: Właśnie powstawała kolejna część głupawej amerykańskiej komedii dla głupawej widowni świata. American Pie A.D.2015- fabuła, jak zawsze oryginalna do zarzygania: Kujon i prawiczek zakłada się, że straci dziewictwo w ciągu roku. Reżyser szukał we wszystkich stanach aktora do roli głównej- musiał wyglądać na wyjątkowo pierdołowatego kujona- maminsynka. Już, już upatrzył sobie twarz studenta pasującego jak ulał do opisu, już go widział na zdjęciach próbnych, aż tu nagle katastrofa: student został zatrudniony przez MON Wolski na stanowisku DORADCY MINISTRA OBRONY NARODOWEJ!

            Nie to, żebym nie wierzył w młodość- ja również nie wyobrażam sobie lepszego aktora do najnowszej części American Pie, za to doradca ministra obrony kojarzy mi się z kimś, kto ma pojęcie o wojsku, polityce międzynarodowej, ma doświadczenie w kontaktach zagranicznych.

            Ponieważ czytelników internetu ze śmiechu już rozbolał brzuch od lektury komentarzy tej nominacji, spróbuję wysunąć nieco mniej wesołą hipotezę.

            Macierewicz nie wybrał doradcy. On wybrał ucznia. Zapatrzonego ślepo w swego mocodawcę naiwniaka, którego urobi, jak plastelinę. A to świadczy o jednym: Antoni Macierewicz nie chce w swym otoczeniu ludzi doświadczonych. Nie życzy sobie najmniejszych przeszkód w realizacji swej paranoicznej, maniakalnej żądzy zemsty na urojonym wrogu. On chce pomocnika w realizacji jego psychopatycznych dążeń, dlatego wybrał dwudziestolatka, który musiał przerwać studia, by stawić się u boku swego pryncypała.

            Na potwierdzenie tej tezy przedstawiam rozkład figur na szachownicy:

            Święta Trójca: Episkopat, Tadeusz Rydzyk, Jarosław Kaczyński. Nie ma jej, a ma na wszystko wpływ!

            Prezydent RP- Andrzej Duda- zhańbiony ohydną wazeliną wobec Świętej Trójcy teoretyczny najważniejszy człowiek w Polsce, całkowicie pozbawiony wolnej woli automat do wykonywania rozkazów Jarosława Kaczyńskiego.

            Premier RP- Beata Szydło- Wielokrotnie poniżona przez Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudę wierna niewolnica BDSM (wysłana na urlop w czasie tworzenia jej rządu, pominięta w laudacji prezydenta z okazji wręczenia jej nominacji na premiera na rzecz pochlebstw pod adresem prezesa), która zniesie każde poniżenie wykonując wolę pana swego.

            Szef MON- Antoni Macierewicz- paranoik, zhańbiony najohydniejszymi pomówieniami wobec najważniejszych osób w Rzeczpospolitej, nigdy nie pociągnięty do odpowiedzialności.

            Minister Sprawiedliwości- Zbigniew Ziobro- kolejny tchórz bez honoru, pełzający u nóg prezesa, próbował kąsać, lecz został spacyfikowany- pilny uczeń duchowy stalinowskiego prokuratora (Polaka z pochodzenia) Andrieja Wyszyńskiego, autora słów: ”Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”, znany jako człowiek- porażka- przegrał wszystkie ważne sprawy śledcze, w których maczał łapy, jego „materiał dowodowy” był wyśmiewany nie tylko przez sądy polskie, ale także przez Sąd w Chicago (ekstradycja Mazura). Zasłynął zdradzaniem tajemnic śledztwa na konferencjach prasowych. Jeden z odpowiedzialnych za nieudane aresztowanie Barbary Blidy i jej śmierć- po dziś dzień nie wie, jakie zarzuty chciał jej postawić (patrz- myśl stalinowskiego prokuratora, Andrieja Wyszyńskiego, „Dajcie mi człowieka, paragraf się znajdzie”).

            Szef MSW- Mariusz Błaszczak- wierny tchórz, niewolnik Kaczyńskiego, tak przestraszony, że każda publiczna wypowiedź bez konsultacji z prezesem wywoływała na jego twarzy wyraz strachu, by nie walnąć jakiegoś babola.

            Minister bez teki, koordynator służb specjalnych- Mariusz Kamiński- skazany wyrokiem sądu za przygotowywanie zbrodni sądowych na konkurentach politycznych (eufemistycznie nazwane przekroczeniem uprawnień), ułaskawiony bez zapoznania się z aktami sądowymi przez wazeliniarza Dudę na rozkaz Jarosława Kaczyńskiego.

            Minister Kultury- Piotr Gliński, ksywa „Tablet”- bezwolna pacynka Kaczyńskiego, pozbawiony honoru aparatczyk PiS, wielokrotnie dający robić z siebie pośmiewisko, jako tzw. „premier techniczny”, czyli byt urojony, choć widzialny pod postacią tabletu w rękach Kaczyńskiego, teraz w misji przekształcenia kultury polskiej w maszynę propagandową.

            Wiceminister Kultury- Jacek Kurski- pozbawiony honoru propagandysta, kontynuator myśli dra Goebbelsa „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”, autor pierwszego sukcesu wyborczego PiS w 2005 dzięki pomysłowi „ojca Tuska z Wehrmachtu”, który to ojciec po wyborach okazał się dziadkiem- w dodatku siłą wcielonym, który zdezerterował mimo kary śmierci wykonywanej na dezerterach miejscu złapania- bez sądu. Patologiczny zdrajca (polityczny, małżeński), uznany przez prezesa za na tyle groźnego, że chce go mieć u siebie. Jarosław Kaczyński, by zabezpieczyć się przed kolejną zdradą Kurskiego, pozbawił go uposażenia i diety poselskiej, nie wystawiając go na listy wyborcze. Całkowicie uzależniony od swego pana bulterier ma teraz pomóc Glińskiemu przekształcić polską kulturę w instrument propagandy PiS.

            Szef sejmowej komisji praw człowieka- Stanisław Piotrowicz- obrońca księdza- pedofila, komunistyczny oskarżyciel opozycjonistów (wtedy jako prokurator). Kolejny dowód na współpracę Jarosława Kaczyńskiego z komunistycznymi przestępcami sądowymi. Po skazującym opozycjonistów sędzim Kryże (m.in. skazał prezydenta Komorowskiego na więzienie za organizację Święta Niepodległości), synu mordercy sądowego żołnierzy AK, kolejny komunistyczny zbrodniarz usadzony przez PiS na najwyższych stanowiskach państwowych.

            To personalny bilans zaledwie JEDNEGO MIESIĄCA RZĄDÓW PiS! Oczywiście niepełny, skrócony na potrzeby felietonu, rozwojowy, bo jeszcze nie każda szara eminencja Kaczyńskiego dostała odpowiednią nagrodę. Na swą kość czeka Krystyn Pawłowicz, Richard Henry Czarnecki, bloger i były sędzia Wojciechowski, niepokalana Marta Roz- K(r)aczyńska i inni, mniej znani użyteczni idioci.

 

15:18, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (28) »
wtorek, 24 listopada 2015



            Kultura i sztuka w III Rzeszy- Objęcie władzy przez NSDAP sprowadziło kulturę i sztukę do roli narzędzi propagandy. Sztuka nowatorska uznana została za zwyrodniałą i dość szybko wyeliminowana z życia publicznego. Różnorodność gustów przedstawiano jako konsekwencję sprzeczności ideologicznych, a przede wszystkim obcości rasowej- sztuka nowoczesna, czyli „zwyrodniała”, kojarzona była przede wszystkim z „żydowskim gustem”.

            Już 13 marca 1933 utworzono Ministerstwo Propagandy i Oświecenia Publicznego pod kierownictwem Josepha Goebbelsa. Rozporządzeniem z 2 września 1933 utworzono Izbę Kultury Rzeszy. Siedem izb obejmowało muzykę, teatr, piśmiennictwo, prasę, radio i film oraz sztuki plastyczne. Do izb przyjmowano tylko ludzi o niemieckim obywatelstwie i „aryjskim” pochodzeniu. Tylko członkom izb pozwalano na uprawianie twórczości. 22 września Adolf Hitler powołał do życia izbę, która miała sprawować kontrolę nad rasową i estetyczną czystością niemieckiej sztuki. Na czele Izby Kultury Rzeszy stanął Joseph Goebbels.

Źródło: WIKIPEDIA.

            Nie minęły nawet 2 tygodnie od zaprzysiężenia rządu Beaty Szydło, gdy nasiliły się neofaszystowskie pogróżki wobec ludzi kultury. Świeżo mianowany Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Gliński, wraz z szefową kancelarii premiera, Beatą Kempą, wzięli udział w organizacji neofaszystowskiej próby blokowania spektaklu według trzech pierwszych utworów ze zbioru „Śmierć i dziewczyna” noblistki, Elfriede Jelinek, wysyłając do przywódców bojówek listy poparcia. Listy te, to nie jedyny dowód, że to nie spontaniczny protest, lecz doskonale przygotowana bandycka akcja, mająca na celu sabotaż sztuki. Oprócz próby blokady teatru, dokonano napaści na dom matki dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu, w którym wystawiana była sztuka. Dom obrzucano jajami i pomidorami. Ktoś musiał odszukać i wskazać tej hołocie adres.

           Kilka słów o bezpośrednich organizatorach tej bandyckiej napaści. „Krucjata Różańcowa”, czyli banda nieokrzesanych nieuków, którzy teatr kojarzą z jasełkami i to jest dla nich najwyższa forma sztuki. No..., może ktoś z nich malował teatr, tego nie wiem. Z powodu braków w wiedzy, nawet ich nazwa brzmi cynicznie. To coś, jak Marilyn Manson, prowokujący pseudonimem łączącym symbol piękna, młodości i seksu, jakim była Marilyn Monroe z nazwiskiem masowego mordercy, zabójcy ciężarnej żony Polańskiego, Sharon Tate- Charlesa Mansona. Ci bowiem z nas, którzy w szkole zamiast dłubać w nosie i drapać się po jajach, uczyli się, pamiętają że KRUCJATY były wyprawami rzezimieszków, które pod pretekstem świętej wojny z muzułmanami, plądrowały, rabowały, gwałciły, niosły zarazę i śmierć wszędzie, gdzie dotarły. To właśnie zniszczenia dokonane przez krzyżowców były jedną z głównych przyczyn upadku Bizancjum. Wspomnienie tego masowego ludobójstwa w połączeniu z RÓŻAŃCEM jest dokładnie taką zbitką, jak Marilyn Manson, tyle że dokonaną niechcący, nie będzie dużym nadużyciem nazwaniem tego pomyłką freudowską.

            Rzekomą przyczyną napaści na teatr miała być walka z pornografią. Niewolnik Gliński, osadzony przez swego pana, Jarosława K. za wierną służbę na stołku Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie potrafił jednak odpowiedzieć na proste pytanie: Na jakiej podstawie merytorycznej zwrócił się do Marszałka Dolnośląskiego, by wstrzymał premierę sztuki „Śmierć i dziewczyna” (kilka dni temu w panice uciekał korytarzami sejmowymi przed pytaniem o jego kwalifikacje do kierowania Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego), mało tego, wściekł się na dziennikarkę usiłującą zdobyć odpowiedź na to pytanie, zaczął stosować przed kamerami obelgi ocierające się o groźby karalne- sami zresztą przeczytajcie wywiad, klikając tutaj- w ten akapit.

            Sztuka „Śmierć i dziewczyna” opowiada o ucieczce młodej kobiety w seksualny wymiar życia przed zaborczą matką. Przypomnę- bazą jest dzieło noblistki. To jest dla niewolnika Glińskiego „pornografia”. Jednocześnie Gliński mianuje na podsekretarza stanu w zarządzanym przez siebie Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jacka Kurskiego, który CZYNNIE ZDRADZIŁ I PORZUCIŁ swoją małżonkę dla kochanki, wykorzystując pensję i swobodę europosła. Od tego zaczyna pracę Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego w rządzie PiS- OD PROMOCJI I NAGRODZENIA ZDRAJCY (nie tylko małżeńskiego), Jacka Kurskiego i próby niszczenia pracy artystów z Teatru Polskiego we Wrocławiu. Jednocześnie Gliński obiecuje konkurs na superprodukcję patriotyczną.

            W III Rzeszy też wszystko było wielkie i patriotyczne. Tyle, że sztuka rodzi się z potrzeby serca i ducha, a nie ze zlecenia politycznego- to drugie nazywamy propagandą. Owszem, znamy i wybitne dzieła propagandowe, ale do tego potrzeba zaangażować wybitnych twórców a nie Wolskiego i Antoniego (nie mylić z nieżyjącym wybitnym Krzysztofem) Krauze.

            Jeżeli ktoś z Was miał okazję oglądać wypowiedzi bandytów próbujących odebrać widzom prawo obejrzenia sztuki, a artystom prawo wykonywania swojego zawodu, zapewne pamięta wypowiedź mówiącą o tym, że miejsce aktorów porno jest w przemyśle pornograficznym, a nie w przestrzeni publicznej. Oznacza to, że protestujący domagał się pracy nad produkcjami pornograficznymi, a nie nad dziełami noblistki. Zastanówcie się chwilę nad sensem jego słów i tym, czego naprawdę chcą neofaszystowscy bandyci. Hasło usunięcia z przestrzeni publicznej było zresztą bardzo modne w III Rzeszy, a dotyczyło pozbawienia możliwości pracy wszelkich „wrogów Rzeszy”.

            Kiedyś bloger Nitager zostawił pod jednym z moich tekstów komentarz, że za jedno jest wdzięczny Kaczyńskiemu: Otworzył mu oczy i pokazał, że ideologia hitlerowska ma szansę się odrodzić w Polsce. Uważam, że warto te słowa rozpatrzeć z należytą powagą.

 

12:31, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (31) »
piątek, 13 listopada 2015

            To był wielki dzień Beate Szydliny. Stanęła pośrodku sali tronowej oczekując na wręczenie nominacji na premiera z rąk samego prezydenta wszystkich Rzymian i ludów podbitych, Dudusa Malinusa. Czekała tedy z lekkim rumieńcem na podejście teoretycznej głowy państwa, gdy ze zdumieniem usłyszała z ust Malinusa gromkie „Łap!”, a w jej kierunku pomknęła zrolowana nominacja, którą najzwyczajniej ciśnięto w jej stronę, niczym kość psu. Chwilę potem Dudus Malinus podszedł z szacunkiem do Jarona Cezara i delikatnie unosząc rąbek jego świętej szaty ucałował wylewnie oba pośladki władcy. Następnie dał pomiędzy nie głębokiego nura i rozpoczął laudację: Padam do nóżek, całuję stópki, gryzę poślady, masuję sutki! O, Wielki Architekcie Zmian, Wizjonerze, Niezłomny Wodzu, jakże genialnie zamknąłeś dziób w kampanii, ileż w tym męstwa niezmiernego i odwagi prawdziwej było, gdyś kuprem trzęsąc między ochroniarzami w twierdzy żoliborskiej raczył był genialnie i strategicznie się schować! Wszyscy w tym Wielkim Kraju wiedzą, że to Wasza Cesarska Miłość jest liderem Volski, z całego serca gratuluję, Wielki Strategu, Boski Jaronie, tu z tego miejsca i spomiędzy błogosławionych Twych pośladów mówię Ci to ja, a jak mówię, to wiem, PREZYDENT DUDUS MALINUS.


            Beate Szydlina, aczkolwiek lekko zdezorientowana tym, że laudacja na jej cześć z okazji wręczenia nominacji na premiera miała taką akurat treść, szybko wyczuła podniosły nastrój uroczystości, włączając się całą sobą w ich radosny klimat, po czym jęła tarzać się u stóp Cezara błagając: Oto ja, pył, paproch i niewolnica Pańska, niech mi się stanie wedle słowa Twego, Ramen.

            Jeżeli myślicie, że Woland zdurniał na starość, to może i macie rację, ale na wszelki wypadek kliknijcie tu- w ten akapit- by rzucić okiem na przemówienie Prezydenta RP Andrzeja Dudy podczas wręczania nominacji na Prezesa Rady Ministrów Beacie Szydło. Silna Polska rozpoczęła się od tego, że Prezydent RP liże dupę prezesa PiS , zupełnie ignorując świeżo nominowaną głowę Rządu. Fajtłapa, która w życiu gołej dupy nie widziała, a jej relacje damsko- męskie ograniczają się do ślinienia dłoni na powitanie, analfabeta bez znajomości języków, obsługi komputera, konta bankowego, bez umiejętności obsługi pojazdów mechanicznych, bez znajomości sportu, aspołeczny tchórz trzęsący dupą w twierdzy żoliborskiej bronionej przez ochroniarzy z BOR, odebrał właśnie hołd od Prezydenta RP, Andrzeja Dudy. To najbardziej wazeliniarskie i uniżone wystąpienie głowy Państwa Polskiego wobec szefa partii od czasów prezydenta Bieruta. Przy okazji: Jak się wam podobają ministerialne stołki dla przestępców odpowiedzialnych za śmierć polskich żołnierzy pozbawionych ochrony wywiadu, czy też dla osób odpowiedzialnych za śmierć Barbary Blidy podczas nieudolnej próby aresztowania, które było przeprowadzone bez przygotowanych zarzutów wobec denatki? Władimir Władimirowicz Putin zaciera ręce. Gratuluję wszystkim niewolnikom głosującym na PiS, zaczyna się świetnie!


 

15:45, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (25) »
środa, 11 listopada 2015

            W roku 2002 przebywałem w Holandii, gdzie byłem świadkiem dość znamiennej sytuacji. Podczas jakiejś większej libacji pokłóciło się kilku Polaków, mocno się sobie odgrażając. Czego tam nie było? Od gróźb załatwienia utraty pracy, mieszkania, po obietnice pobicia, połamania kości, zabicia. Przysłuchujący się temu Ukrainiec skomentował to w sposób następujący: Wy, Polacy, jesteście inni niż my, Ukraińcy. Potraficie całymi godzinami sobie wygrażać, na koniec co najwyżej dacie sobie po mordzie, a na drugi dzień znów pijecie wódkę. My, Ukraińcy, po prostu zabijamy.

            Nie wiem, ile było prawdy w tej dość lansiarskiej wypowiedzi na temat Ukraińców, bo w ciągu dziewięciu miesięcy pobytu słyszałem jedynie o jednym incydencie z ich udziałem, gdy ktoś komuś wrzucił do karawanu (przyczepy kempingowej) podpaloną butlę z gazem, skutkiem czego, nastąpił wybuch i było dużo zniszczeń. W każdym razie to, co mówił na temat mieszkających tam Polaków, było szczerą prawdą: Dużo straszenia, prężenia muskułów, trochę mordobicia, a na drugi dzień wspólne picie wódki.

            Po obejrzeniu dzisiejszej parady wątpliwej orientacji chłoptasi, tych łysych i tych w kapturkach, przeróżnych zabawiających się racami pyskaczy oraz symbolicznej liczby kobiet z nadmiarem męskich hormonów, dochodzę do wniosku, że gdyby ów Ukrainiec swą ocenę Polaków formułował dziś, powiedziałby to samo, ale z pominięciem mordobicia, bo nawet szturmówką boją się już nasi dzielni narodowcy oberwać, a co dopiero porządne bęcki dostać. Co się toto naodgrażało, flagami i racami nawymachiwało, ile bojów toto z nieobecnymi muzułmanami nie stoczyło, a później wróci toto do cieplutkiego domciu, siądzie przy klawiaturkach swych laptopów i zacznie biadolić na faszystowskich blogach, że konieczne jest upowszechnienie broni palnej, bo toto się boi w dziób od muzułmanina dostać. Naprawdę, nie zmyślam, takie to płacze miałem okazje czytać na jakimś faszyzująco- stalinowskim blogu, którego autorzy nawet nie wiedzą, że prezentują poglądy właściwe Hitlerowi i Stalinowi, bo są na to za głupi. Jakiś kolo lamentował, że przecież nie każdy musi umieć się bić, więc żeby się bronić, musi mieć czym strzelać, potem się jarali tym, że ponoć zabytkowa broń bez mechanizmu samopowtarzalnego jest w Polsce dozwolona, ktoś tam chwalił się paralizatorem i tak wydając odgłos paszczą walczyli z „inwazją muzułmańską”. Szczerze powiedziawszy, słabo to widzę, bo gdy taki leszcz się boi po mordzie oberwać, to tym bardziej bać się będzie postrzału. Na razie się nie boi, bo po ryju kiedyś dostał, a kulki w brzuch jeszcze nie, bo szczęśliwie mądrzy ludzie zakazali idiotom posiadania broni palnej- przynajmniej w naszym kraju, dzięki czemu w 2014 mieliśmy jedynie 32 zabójstwa z jej użyciem, co w krajach o większej dostępności broni, jak Norwegia, czy USA, załatwia się podczas jednej masakry, gdy czubkowi odwala i strzela do kogo popadnie.

            Każdy widział obrazki z dzisiejszej parady: Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby broń była legalna i uczestnicy zaczęli się przed sobą nią chwalić? Ilu gierojów trafiło by do szpitali po samodzielnym postrzeleniu w pupę, a ilu kolejnych postrzeliliby ich koledzy? A wszystko to zanim by muzułmanina na oczy zobaczyli!

            Dziś na jednym z blogów „Studia opinii” przeczytałem trafną myśl: „Powołanie nowego rządu niewątpliwie zwiększy religijność w Narodzie. Kiedy człowiek pomyśli o możliwym kryzysie wewnętrznym, czy zewnętrznym i uświadomi sobie, że czoła stawią mu Macierewicz, Ziobro, Waszczykowski, czy Kamiński, to od razu zwraca się do Boga w gorącej modlitwie.” Ja dodam jeszcze: Jeżeli bronić Ojczyzny mieliby ci, którzy dziś wygrażali nieobecnym muzułmanom, to tym bardziej ręce się składają do modlitwy. O nich, bo ja sobie poradzę. Zresztą, mieszkam w kraju, gdzie muzułmanie stanowią znacznie większy odsetek niż w Polsce (W Irlandii 1,1%, a w Polsce niecałe 0,003%). I na myśl o tych 0,003%, nasza tchórzliwa, brunatna młodzież sika po nogawkach. Aj-waj! Wam nie broń, lecz pampersy potrzebne, patrioty zasmarkane!

            Niejaki Artur Zawisza stwierdził, że dzięki jego paradzie znikła tęcza. Nie znikła, lecz pojawiła się nas Jasną Górą podczas pielgrzymki Radia Maryja- kliknij tu, by się upewnić.

 

 

23:49, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (18) »
sobota, 07 listopada 2015

            Podczas rządów koalicji PO-PSL zdarzało mi się kpić z narzekaczy słowami z „Misia”: „Jedziecie do stolicy kraju kapitalistycznego, który to kraj ma być może nawet tam i swoje... plusy. Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów!” Jeszcze nie zaczął obradować nowy Parlament, nie mówiąc już o nowym Rządzie, a ja zaczynam się błagalnie rozglądać za tymi PLUSAMI. Pokażcie mi PLUSY, ja właśnie CHCĘ, ŻEBY MI PRZESŁONIŁY MINUSY!

            Kazimierz Marcinkiewicz raczył był powiedzieć, że Jarosław Kaczyński powinien zostać Premierem. A ja na to: Gówno prawda. Jeżeli z jakiegoś powodu Kaczyński nie podjął się tej funkcji, wskazując kandydatkę, to ma do tego prawo. Pod jednym wszak warunkiem: Skoro zrzucił na nią obowiązki, to ma psi obowiązek jej zaufać. To Beata Szydło powinna dobrać skład Rządu i kierować jego pracami. Nie może być tak, że obok kierowcy autobusu siedzi typ, który szarpie za kierownicę, zmienia zamiast kierowcy biegi, wciska hamulec, sprzęgło, etc.. Pokażcie mi plusy braku wpływu Premiera RP na skład Rządu.

            Prezydent RP, Andrzej Duda raczył był wyznaczyć termin pierwszego posiedzenia Sejmu, na którym dotychczasowa Premier RP, Ewa Kopacz ma złożyć dymisję na dzień szczytu UE w sprawie kryzysu emigracyjnego, kryzysu dotykającego całą UE, także Polskę. Jaki jest sens zwalniania pracownika w dniu, w którym jest potrzebny, zamiast dnia następnego, skoro jest taka możliwość? I naprawdę gówno mnie interesują tłumaczenia, że pracownik może się sam zwolnić wcześniej, by mógł dostać pełnomocnictwo do wykonania pracy, do której jest najlepiej przygotowany i niezwykle ciężki do zastąpienia- oczywiście wcześniej występując o to pełnomocnictwo. Tak, tak, bo taką bezczelną propozycję dał sekretarz stanu Kancelarii Prezydenta, Krzysztof Szczerski. Już to widzę: „A teraz w imieniu Rzeczpospolitej Polski wystąpi była premier! Proszę się nie śmiać, to ściana wschodnia UE, mają swoje dziwactwa!” Pokażcie mi plusy, nie minusy!

            Prezydent RP, Andrzej Duda, będzie świętować Święto Niepodległości w Białej Podlaskiej. Jak tłumaczy podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, Wojciech Kolarski, Andrzej Duda rezygnuje z marszu „Razem dla Niepodległej” w Warszawie, bo (cytuję) „nie należy odnosić Święta Niepodległości do zwyczajów, które były wprowadzane w ostatnich latach”. Gdybym miesiąc temu zrobił ankietę w Białej Podlaskiej, gdzie Prezydent RP powinien być obecny w Święto Niepodległości, wątpię czy padłaby jedna odpowiedź „Biała Podlaska”. Dlaczego Prezydent RP oddaje Warszawę na ten dzień faszystom, nacjonalistom, rasistom? Pokażcie mi plusy!

            Śmiesznie przy poprzednich zabrzmi moja prośba o pokazanie pozytywów skarżenia się Prezydenta Andrzeja Dudy Prezydentowi Niemiec Joachimowi Gauckowi na Polskę, ale mimo wszystko poproszę o wskazanie plusów. Tak krótko i na temat: Co chciał tym Andrzej, który został prezydentem osiągnąć?

Co Polsce dały rządy PO-PSL?

I jak tu nie porównywać Polski do Imperium Rzymskiego? Reklamuję tu oczywiście swój cykl nowelek „QUA QUA VADIS, VOLSKO”. Myślę, że wkrótce będą kolejne odcinki.

 

 

01:44, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (17) »
środa, 04 listopada 2015

            Kilka faktów:

  1. Monika Zbrojewska zmarła 30-go października 2015.

  2. Dnia 23-go października tegoż roku MZ została zdymisjonowana ze stanowiska wiceministra sprawiedliwości po tym, jak tuż przed ciszą wyborczą ujawniono jej pobyt na izbie wytrzeźwień, gdzie trafiła za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu (właściwie 2 promile, które u niej stwierdzono, to stan upojenia).

  3. Denatka z powodu zachowania po pijaku (między innymi kłótnia z wezwanymi przez przypadkowego kierowcę funkcjonariuszami- na marginesie- kierowca ten zatrzymał Zbrojewską zajeżdżając jej drogę, bo manewry które wykonywała wskazywały na niezdolność do prowadzenia pojazdem) popadła w kłopoty na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie wykładała, a także groziło jej postępowanie dyscyplinarne Okręgowej Rady Adwokackiej, przygotowane były również zarzuty (MZ nie stawiła się na ich odczytanie przedstawiając zwolnienie lekarskie).

  4. Dnia 4-go listopada ogłoszono, że przyczyną śmierci była niewydolność wielonarządowa po przebytej operacji.

            Bardzo drażni mnie, gdy w taki sposób manipuluje się statystykami zgonów spowodowanych chorobą alkoholową. W tym konkretnym wypadku, nadużywanie alkoholu w okresie pooperacyjnym spowodowało niewydolność wielonarządową. Jakim cudem organizm po tak inwazyjnym zabiegu jak operacja, ma dojść do siebie, jeśli zatruwamy go tak dużą ilością alkoholu?! Dwa promile we krwi, to naprawdę niezłe chlanie! Alkohol etylowy jest trucizną, na której usunięcie potrzeba olbrzymiej energii i ciężkiej pracy wielu narządów, które w okresie pooperacyjnym powinny pracować dla regeneracji pacjentki. Analogicznie, u osób ze zdiagnozowanym nowotworem, dalsze picie, czy inne trucie (w tym marihuaną i tytoniem) jest proszeniem się o nagłą śmierć- właśnie taką, jak w przypadku pani minister. I trzeba o tym pisać na równi z pisaniem o wypadkach śmiertelnych pod wpływem substancji psychoaktywnych, silnie zmieniających świadomość.


            Uprzedzając pytanie „Skąd wiem, że denatka była uzależniona” odpowiadam: Istotą uzależnienia jest brak kontroli. Nie „utrata świadomości”, a brak kontroli. Jeżeli ktoś doprowadza się regularnie do utraty kontroli, zażywając określoną substancję, to jest uzależniony. Oczywiście nic mi nie wiadomo o regularności spożywania alkoholu zmarłej, ale jest wystarczająco dużo poszlak, by stwierdzić, że występowała. Jak bowiem wytłumaczyć upicie się do tego stopnia, by zlekceważyć konsekwencje prowadzenia po pijaku (możliwy wypadek, utratę prawa jazdy, pracy, wszystkich stanowisk, kalectwa, śmierci). Czym wytłumaczyć chlanie (nie myląc z piciem) mimo przebytej niedawno operacji i przyjmowania silnych leków? To samo pytanie dotyczy gorącego okresu wyborczego, jeżeli ktoś nie potrafi się powstrzymać od picia w tak ważnym momencie zawodowym i zdrowotnym oraz prawnym (jazda po pijaku, to przestępstwo), to ma problem. Jednym z objawów osiowych alkoholizmu jest picie mimo wiedzy o osobistych szkodach prawnych, rodzinnych, społecznych i zdrowotnych wynikających ze spożycia alkoholu.

            Niecałe dwa lata temu w wigilię Bożego Narodzenia zmarł mój sąsiad. Miał raka krtani, ale mimo choroby pił i palił. Miał nieco ponad pięćdziesiąt lat. Na jego miejsce wprowadził się inny człowiek, jeszcze młodszy i również z nowotworem. Zmarł kilka tygodni temu, również pił i palił mimo choroby. W takim wypadku nie chodzi nawet o używanie czynników kancerogennych podczas przechodzenia raka, ale o uniemożliwienie organizmowi walki z chorobą, poprzez absorbowanie go walką z toksynami dostarczanymi w płynie i drogą inhalacji. Obaj rokowaliby nadzieje, gdyby dbali o siebie.


            Zastanawiam się, dlaczego dziennikarze nie mają oporów, by w wypadku śmierci rockmana spowodowanej niewydolnością wielonarządową, pisać otwarcie o wpływie używek na stan zdrowia ofiary, a w wypadku adwokatki, wykładowcy akademickiego i wiceministra jednocześnie, nagle zaczynają „szanować” prywatność denatki. Tylko, że jeśli wejdziecie na forum „niezależnej” lub innego podobnego gówna, to zobaczycie ile z tego całego „szacunku” powstało już insynuacji o seryjnym samobójcy i zastanówcie się, ile wycierpi rodzina, gdy za każdą taką teorią, ich rany będą rozdrapywane na nowo, zupełnie jak w wypadku sekciarzy smoleńskich w zbrodniczy sposób poniżających rodziny ofiar (bynajmniej nie te, które na trupach bliskich zbudowały karierę polityczną). Znów psychopaci, którzy próbują nam wmówić, że jak czegoś nie wiedzą, to właśnie znaczy, że wiedzą, wyszli na żer.


            Na zakończenie chciałbym sprostować pewne nieporozumienie, które powstało pod poprzednim felietonem, bo może się ono przenieść i na ten, jak również na kolejne notki. Nie miałem czasu tego wyjaśniać, bo w ciągu ostatnich 72 godzin widziałem głównie pracę. Chciałbym bardzo wyraźnie zapewnić, że opisując konkretne wydarzenia, nie oczekuję od nikogo sądu nad bohaterami wydarzeń. Raczej wyobrażam sobie, że konkretne przedstawianie problemów powinno skłonić do zastanowienia nad ich konsekwencjami, możliwością wyjścia z zagrożenia obronną ręką, poszukiwaniu konstruktywnych zachowań. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie felietony jak moje, stwarzają pokusę do oceny bohaterów, ale z naszych ocen nic nie wynika. Już bardziej z naszych zachowań (tak czynnych, jak i biernych) wobec zaistniałej sytuacji.

 

 

20:09, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (31) »
niedziela, 01 listopada 2015

            Gdy polskie dzieci trafiają wraz z rodzicami do obcego kraju, nie mają łatwo. Wszystko jest nowe z językiem i kulturą włącznie. Na szczęście, dzieci mają fenomenalny dar adaptacji (w przeciwieństwie do dorosłych), więc jeżeli tylko nie są sztucznie ograniczane, na przykład przez rodziców- idiotów (zdarza się to w każdej kulturze i każdej narodowości), bardzo szybko przystosują się do miejscowych zwyczajów. Nie inaczej jest w Irlandii.

            W ostatni dzień przed przerwą halloweenową dzieci przychodzą do szkół przebrane w barwne kostiumy. Młodzież i starsze dzieci wolą puścić wodzę fantazji i przerobić się na możliwie straszne monstrum, dzieci młodsze preferują bohaterów bajek i komiksów, wśród nich można spotkać sympatyczne, urocze czarownice z bajkowej serii Harry Potter, Pszczółkę Maję, czy Spider- Mana. Mają przy tym kupę radochy, a ta atmosfera trwa aż do kulminacyjnych uroczystości w wieczór, 31-go października, gdy pali się ogniska, dorośli chodzą na huczne imprezy, a dzieci na swoje dziecięce spotkania, niektóre z nich kontynuują tradycję zbierania cukierków (tacy nasi kolędnicy- chodzą przebrani od domu do domu i „straszą” domagając się słodyczy). Jak już powiedziałem, dzieci mają z tego ogromną frajdę. Tak wielką, że jeśli tylko mają okazję włożyć swoje bajkowe stroje, robią to. Nie inaczej było w naszej, polskiej szkole, gdy towarzystwo przyszło kolorowo poprzebierane i uśmiechnięte od ucha do ucha.

            Czasem jest tak, że jedna nadęta osoba może zepsuć całą radość. Wyobraźmy sobie, jak mała dziewczynka przebrana za śliczną wiedźmę w bardzo gustownej, czarodziejskiej sukience, podbiega do uwielbianej, na co dzień uśmiechniętej od ucha do ucha nauczycielki, by się do niej przytulić, a ta w tym momencie odskakuje oburzona i karci dziecko mówiąc, że z taką brzydką wiedźmą, to ona się przytulać nie chce. Pomimo, iż będąc tuż obok, zareagowałem mówiąc, że za to ja uwielbiam wszystkie śliczne wiedźmy, sytuacja okazała się nie do uratowania. Dziewczynka poczuła się zraniona, bo w jednej chwili został odrzucony jej gest przyjaźni, została zdeprecjonowana jej uroda i strój oraz całe przygotowanie kreacji. I to przez kogo? Przez uwielbianą nauczycielkę, której tak ufała!

            Ta historia miała ciąg dalszy na spotkaniu grona pedagogicznego i wyjaśniliśmy, mam nadzieję, pewne sprawy, ale co się stało, już się nie odstanie. Tylko co z przyczyną zaistniałej sytuacji. Z pewnością nie jest nią stanowisko Kościoła, bo Kościół (zwłaszcza ten w Irlandii) znakomicie pokojowo funkcjonuje z tą popularną celtycką tradycją, zupełnie tak, jak Kościół w Polsce pokojowo przyjmował polskie tradycje ludowe (wróżby andrzejkowe, topienie marzanny, polewanie się na śmigus- dyngus i okładanie wierzbiną po nogach, wianki, etc.). Chodzi raczej o zaściankową nadętość naszego pszenno- buraczanego kleru z dorzecza Odry i Wisły. O tę czystą zawiść wobec wszystkiego, z czego inni czerpią radość. To naprawdę nie jest moja wina, że kiedyś, kiedyś, jakiś młody chłopak, czy dziewczyna, postanowili zmarnować swoje życie, by od tej pory w śmiesznych przebraniach szorować kolanami wszystkie klęczniki pomiędzy Grajdołkowem a Jasną Górą. Nie moja wina, że postanowili stłamsić wszystkie ludzkie uczucia i udawać przed sobą samym, że robią coś fantastycznego, wyobcowując się ze społeczeństwa. A może ich to kręci? Skąd ja mam wiedzieć? To ich decyzje! Tak się jednak składa, że jeżeli nie widzieli Świata poza kruchtą, to go nie rozumieją. Na własne życzenie! To też nie jest moja wina, lecz ich świadomy wybór! Chrześcijaństwo pojawiło się w Irlandii ponad PÓŁ TYSIĄCLECIA przed dotarciem do Polski i jakoś nie ma problemów z tym celtyckim obyczajem, podczas gdy chłopcy o twarzach ziemniaczanych znad Wisły zamiast zająć się swoją leniwą dupą, szukają problemu w tradycjach świątecznych z innych regionów i zarażają swym zboczeniem inne podatne głowy.

            Wracając do sytuacji ze szkoły: Załóżmy, że jakieś dziecko pod wrażeniem autorytetu nauczycielki z polskiej szkoły wróci do szkoły irlandzkiej i zacznie podważać prastarą wyspiarską tradycję. Przecież to w irlandzkiej szkole spędza cały tydzień, tam się zawiązuje większość przyjaźni, tam mogą też wystąpić ogniska zapalne i konflikty. Jeżeli dziecko z Polski zaatakuje irlandzką tradycję, ustawi się we wrogiej pozycji do otoczenia, a w dodatku nikt go nie poprze, bo atakowanie cudzej kultury jedynie dlatego, że jej nie znamy i nie rozumiemy, jest po prostu idiotyczne. Zwłaszcza, jeżeli to my z własnej woli przenosimy się do innego obszaru kulturowego.

            Na zakończenie pragnę gorąco i serdecznie zapewnić, że patologiczne brednie polskiego kleru, społeczeństwo Irlandii ma daleko w dupie, niezależnie od tego, czy to jest mieszkające tu polskie dziecko, jego rodzic, dziecko irlandzkie, rodzic irlandzki, dzieci nigeryjskie, południowo- afrykańskie, hinduskie z rodzicami, ba, również kler irlandzki, zarówno protestancki, jak i katolicki, także oni pierdoły głoszone przez polskie duchowieństwo w temacie Halloween, mają w okolicach kiszki stolcowej i nic nie wskazuje na to, by miało się coś w tym temacie zmienić. Tym niemniej moja notka została zilustrowana propozycjami przebrań halloweenowych łączących tradycje promowane przez polskie duchowieństwo z tradycjami celtyckimi, czyli trochę strachu, trochę nauk Jana Pawła II.

 

 

14:04, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (28) »
Tagi