RSS
wtorek, 29 listopada 2016

            Ciężko o bardziej żałosny przypadek: Profesor nauk humanistycznych sprowadzony do roli marionetki Kaczyńskiego- prezentowanej jeszcze do niedawna jedynie z tabletu. Wsławił się tym, że jako minister kultury, odbierał dotacje teatrom, przekazując je bandytom blokującym dostęp do teatrów, wprowadzał cenzurę, pozbawiał, bądź próbował pozbawić stanowisk zasłużonych ludzi teatru, na ich miejsca proponując trzeciorzędnych aktorów serialowych. To za jego kadencji nastąpił powrót „półkowników” (filmów zatrzymanych na półkach przez władze partyjne), a na ekrany zaczęły wchodzić żenujące gnioty propagandowe.

            Oczywiście, jak każdy aparatczyk systemu autokratycznego, Gliński jest postacią tragiczną. Jest chłopcem do bicia biorącym odpowiedzialność za cudze decyzje. Jak bardzo nic od niego nie zależy, przekonaliśmy się, gdy zmuszono go do przyjęcia do swego ministerstwa Jacka Kurskiego, odpowiedzialnego za goebbelsowski kierunek propagandy PiS- na stanowisko podsekretarza stanu. Podobnie, jak Gliński nie miał wpływu na przyjęcie Kurskiego, nie miał wpływu na jego przeniesienie na bardziej eksponowany front, jako prezesa zarządu TVP. Ktoś może powiedzieć, że skoro to nie decyzje skompromitowanego profesora, to za nie nie odpowiada, ale przecież sam się sprzedał tym łajdakom, dla nich poświęcił twarz, przyjął bez szemrania stołek, jaki mu oferowali, bierze od nich pieniądze.

            Piotr Gliński wyrwał się i pokazał ludzką twarz broniąc organizacji pozarządowych (na temat ataku PiS na organizacje pozarządowe pisałem w notce pt. „Dyktatura zasrańców”) i przepraszając ich działaczy za telewizyjną nagonkę, między innymi Zofię Komorowską i Różę Rzeplińską. Duży błąd: Wszystko, co niepartyjne, jest niedobre. Partia to rząd, partia to prokuratura, partia to telewizja, partia to „narodowa” kultura. A nad wszystkim jeden WÓDZ! Nie może być dobre coś, co jest poza partią! Szybko Gliński zobaczył swoje miejsce w szeregu. Pierwszy z kąta swojej żulerni zaryczał plugawy Krystyn, że on za nic nie przeprasza, dołączyli się do niego inni menele. Kurwizja zaprosiła znarowionego profesora i w jego obecności zarzuciła mu, że jego żona też w ramach organizacji pozarządowej dostała od niego 50 tysięcy złotych. Gliński stracił panowanie nad sobą, nazwał kurwizję koszmarem i domem wariatów, bo zarzut był mocno naciągany, ale przekaz poszedł pomiędzy barany. Kurski Jacek wie jak to robić, któż nie pamięta ojca z Wehrmachtu, co to okazał się dziadkiem i nie z Wehrmachtu, lecz siłą do niego wcielonym i zbiegłym przy pierwszej okazji.

            Dziś partyjny przekaz dnia brzmi: WYCISZYĆ SPRAWĘ. Gliński publikuje radosne posty dziękczynne, pod hasłem „warto rozmawiać” sławiące Jacka Kurskiego, mafia PiS taktownie zaś twierdzi, że to prywatna sprawa ministra kultury. I tylko nie wiemy, czy organizacje pozarządowe nagle zrobiły się cacy, czy dalej są be. Przy czym „nie wiemy” w cudzysłowie, bo jak niepartyjne może być dobre?!

 

            Profesor Gliński oczywiście dostał w łeb od potwora, którego od kilku lat karmił. Czy go żałuję? Nie mniej, nie więcej, niż każdego innego wstępującego na ścieżkę podłości, co sam sobie zakłada pętlę na szyję. Szkoda człowieka, ale konsekwencje jego wyborów (nie mylić z karą) są nieuchronne.

 

 

14:45, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (21) »
piątek, 18 listopada 2016

Motto: Gdyby głupota miała skrzydła, latałaby pani jak gołębica.

Dr Strosmayer (Szpital na peryferiach).

Pani Premier! Mnie proszę nie brać pod uwagę. Ja się śmieję z Pani, a nie z Pani żartów! Z poważaniem, Woland.

*

            Wraz z rosyjską aneksją Krymu i wybuchem walk separatystycznych na wschodniej Ukrainie, Europa po wielu latach uśpienia, zaczęła się zastanawiać nad własnymi zdolnościami obronnymi. Zwłaszcza Niemcy z dużym niepokojem zaczęli odkrywać, jak lata niedofinansowania Bundeswehry, wpłynęły na faktyczną zdolność do reakcji na zagrożenia zewnętrzne. Niepokój ten zaczął stopniowo zamieniać się w strach, momentami ocierający się o przerażenie, spowodowane serią wyjątkowo niekorzystnych okoliczności: Wojna domowa w Syrii dała pretekst do przetestowania przez Rosję w boju swoich sił powietrznych, Turcja Erdogana nagle skręciła w kierunku dyktatury, strasząc natowskich sojuszników mariażem z Moskwą, a Stany Zjednoczone wybrały na prezydenta zapowiadającego wycofanie wojsk USA z Europy i przyjaźń z Rosją, Donalda Trumpa, na dodatek we Francji nie jest wykluczone zwycięstwo prezydenckie Marine Le Pen (udział w 2 turze zdaje się mieć pewny), podobnie piejącej z zachwytu nad Putinem i zapowiadającej zbliżenie z postsowieckim mocarstwem. Nic dziwnego, że europejscy przywódcy już myślą o tym, jak radzić sobie na wypadek cofnięcia wsparcia militarnego USA.

            Tymczasem, niepomna sytuacji politycznej na Świecie, teoretyczna premier RP, Beata Szydło ogłosiła, że (cytuję) „Polska wreszcie może czuć się bezpiecznie...(sic!)”, co w sposób oczywisty nawiązuje do motta dzisiejszego felietonu. Tym bardziej, że nasza żelazna wazelinowa dama raczyła z właściwym sobie czarnym humorem dodać, że (cytat) „wielkie dzieło odbudowy polskiego wojska, które realizuje minister obrony Antoni Macierewicz, ma na celu wzmocnienie bezpieczeństwa Polski”. Tak, tak, ten Macierewicz, który pozbył się wywiadu, pozbył się doświadczonego korpusu oficerskiego, pozbył się wszystkich kontraktów na nowoczesne uzbrojenie (w tym słynnych 50 oblatanych w 2000 roku, uzbrojonych Caracali) w zamian oferując 6 (słownie sześć) nieuzbrojonych, oblatanych w 1974 roku śmigłowców Sikorski, czyli Black Hawk w najżałośniejszej z produkowanych na Świecie wersji (między innymi nieopancerzonej i bez nowoczesnych systemów elektronicznych). Równie dobrze Beata Szydło mogłaby ogłosić, że jej ulubiony chomik nie musi się bać ciemnych stron życia, bo od dziś nad jego bezpieczeństwem czuwa sprowadzony kilkanaście lat temu z USA do warszawskiego zoo grzechotnik teksaski.

            Jedno jest pewne: Na wypadek konfliktu zbrojnego, polski żołnierz będzie miał pogrzeby prowadzone przez dopiero co awansowanych przez Macierewicza na wyższe stopnie oficerskie kapelanów...., bo że pogrzebów będzie zatrzęsienie świadczy budowana przez Antka nowa formacja wojskowa, skierowana co najwyżej przeciw własnym obywatelom, uzbrojona we flinty i drony (sic!) „obrona terytorialna”. Z ust jej entuzjastów zdarzyło mi się usłyszeć, że będzie odstraszała wroga możliwościami partyzanckimi. Zważywszy, że w takich walkach stosunek strat wrogiego wojska do strat partyzantów, to mniej więcej jeden zabity agresor na stu zabitych partyzantów i cywilów, idea godna Nagrody Darwina! Jest jednak małe „ale”: Rejestrowana formacja wojskowa z definicji nie może być użyta jako wojsko podziemne, gdyż listy członków takiej organizacji są jawne, więc taka armia jest zdekonspirowana z chwilą swojego powstania. Jeżeli ktoś czytał „Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego, zapewne pamięta, jak autor wyśmiewał Jürgena Stroopa opowiadającego o planach konspiracyjnych III Rzeszy, budowanych na takich samych zasadach- z elegancko zaksięgowanym stanem osobowym, listą płac, zależności służbowych, etc.. Żeby czytelnikowi nie zgubił się temat felietonu: Rozważam radosny komunikat Beaty Szydło, że Polska wreszcie może czuć się bezpiecznie. Polska, która w wypadku rosyjskiej agresji, nawet przy optymistycznym założeniu pełnej pomocy sił NATO, stanie się areną wojennych zmagań, przez którą przebiegać będzie linia frontu.

            Jeśli to jednak kogoś pocieszy, to w tym tygodniu (przy założeniu posiadania skrzydeł przez głupotę) wysoko, wysoko nad wazelinową Beatą krążyć będzie inny przedstawiciel naczelnych (omyłkowo pod pomnikiem Dmowskiego nazwany naczelnikiem przez jakiegoś faszystę), a to za sprawą kolejnej „złotej myśli” mówiącej ni mniej, ni więcej to, że (cytuję) „za spowolnienie gospodarcze odpowiadają przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi”. Kaczyński usiłuje przekonać opinię publiczną, że przedsiębiorcy, żeby mu zrobić na złość, nie chcą zarobić pieniędzy. Nie chcą skorzystać ze świetnych możliwości, jakie im dały rządy PiS i złośliwie chcą zrujnować siebie i swoje rodziny, nie inwestując w specyficznie PiSowski sposób zachęcającą do lokaty kapitału gospodarkę. Normalnie, zbankrutują po złości! Ostatni taki pomysł czytałem u prezesowego imiennika, niezapomnianego pana Haška, który w swych „Przygodach Dobrego Wojaka Szwejka” opisał suchotnika, który tak wytrwale i złośliwie symulował gruźlicę, że zmarł, byleby tylko nie służyć Najjaśniejszemu Cesarzowi. Nawet nie marzyłem, że tak błyskotliwie odświeży go nam w lekko tylko zmienionej na potrzeby „dobrej zmiany” wersji nasz drogi przedstawiciel naczelnych, poseł Jarosław Kaczyński.

 

 

03:07, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (15) »
piątek, 11 listopada 2016

08:42, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 07 listopada 2016

           Chyba czas najwyższy ogłosić nastanie dyktatury zasrańców. Przedwczoraj najsłynniejszy i najbardziej wpływowy z nich, czmychnął z sali plenarnej Sejmu, tuż przed powzięciem uchwały ku czci zmarłego niedawno wybitnego polskiego reżysera, Andrzeja Wajdy. Kurdupel wziął przykład z innego konusa, Adolfa Hitlera, który w 1936 roku zmykał ze stadionu olimpijskiego, by nie oddać honorów czterokrotnemu złotemu medaliście olimpijskiemu, Jesse Owensowi. Tak się składa, że następnego dnia po dezercji prezia, grupa partyjnych zasrańców odrzuciła wniosek o uczczenie czołowego poety dwudziestolecia międzywojennego, Bolesława Leśmiana. 140 rocznica urodzin i 80 rocznica śmierci nie jest dla nich argumentem, by rok 2017 ogłosić rokiem Leśmiana, a jego twórczość najwidoczniej przerasta ich możliwości intelektualne.

            Również w piątek, 4 listopada, kurwizja w „Wiadomościach” nadała materiał szkalujący „Szkołę liderów”- fundację zajmującą się wspieraniem inicjatyw obywatelskich, zwłaszcza w małych miejscowościach, a także wśród Polonii. Zachęcam do kliknięcia w ten akapit- to link do oświadczenia „Szkoły liderów” w tej sprawie.

            To oczywiście ani nie pierwszy, ani nie największy atak zasrańców na fundacje pomagające najsłabszym, że przypomnę tylko zajadłe ataki tych antypolskich bandytów na fundację WOŚP i Jurka Owsiaka, chociażby te dokonane przez smażących się od jakiegoś czasu w piekle Józka Glempa, czy Artka Górskiego, jak też czekającego na swoją kolejkę do kotła Tadka Rydzyka. Gdyby zaś jakiś niedowiarek pytał, skąd mam taką wiedzę o wsadach do garów piekielnych, odpowiadam: „WIERZĘ w to, że jeśli piekło istnieje, to tam jest ich miejsce” i chyba ten koronny argument tak często używany w dyskusjach przez najwyższe autorytety duchowe, przemawia do każdego! Wężykiem albo i nie wężykiem- do wyboru!

            Wracając do fundacji „Szkoła liderów”. Mam dwie dobre znajome- jej absolwentki. Jedna z nich jest dyrektorką domu kultury w małym miasteczku, druga dyrektorką szkoły, w której pracuję jako wolentariusz. Pierwsza wyposażała dom kultury sprzętem ze swojego domu i po dziś dzień pracuje dla lokalnej społeczności 24 godziny na dobę z przerwą na sen, wspierając każdą oddolną inicjatywę- w zamian otrzymując na lokalnym forum internetowym steki obelg związane z tym, że ośmieliła się przypomnieć towarzystwu, że pracuje za najniższą krajową. Druga ma podobną podziękę za poświęcenie w pracy dla szkoły- ostatnio doczekała się fałszywego donosu do urzędu podatkowego. Jakiś zasraniec postarał się urozmaicić jej ciążę dodatkowymi atrakcjami. Bo tak to już jest, że zafajdańcy nie mogą pojąć, jak można zrobić coś dla innych bezinteresownie- w końcu sami bezinteresownie potrafią jedynie podstawić komuś nogę. I żebym został dobrze zrozumiany: Ten kał, który zasrańcy posiadają między uszami, jest ich problemem i nic mi do niego, ale bandyckie łapy precz od ludzi, którzy poświęcają swój czas i środki, by pomóc słabszym, na ogół dzieciom, chorym, niepełnosprawnym, często z dużymi deficytami spowodowanymi tradycyjnym, polskim wychowaniem pomiędzy wódką, pasem i telewizorem. Takie dzieci i tak mają marne szanse na dobry start w życie, ale zasrańcy wolą się upewnić, że nikt się nie wyrwie z kloaki, w której sami siedzą- poziom musi zostać utrzymany!

            Mam nadzieję, że rozumiecie, dlaczego tyle miejsca poświęciłem „Szkole liderów”. To fundacja, która wspiera społeczeństwo obywatelskie, ludzi biorących sprawy w swoje ręce. Często działających na obszarach takiej patologii, że posłanie dziecka na zajęcia dodatkowe jest uznawane za zbyteczny wysiłek dla skacowanej rodziny. Nikt ludzi tam pracujących nie zauważa, nie mówiąc o docenieniu- z wyjątkiem tej garstki wyrwanych z szarej beznadziei w świat pasji, wiedzy, kultury i sztuki.

            Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych jakiś wściekły staruch zadzwonił do radiowej „Trójki” i zaczął wymyślać Janinie Ochojskiej, która była wtedy gościem w związku z pierwszym konwojem Polskiej Akcji Humanitarnej do zniszczonego wojną Sarajewa, zastanawiałem się, skąd ten piekielnik się urwał. Dzisiaj, gdy rząd i jego media szkalują każdego, kto komukolwiek pomógł, a już szczególnie, jeśli odniósł jakikolwiek sukces, a zwłaszcza gdy rozsławił Polskę za granicą, sądzę że ten kraj musi się jeszcze podtopić we własnych odchodach. Kraj, w którym laureaci Oscarów (Wajda i Pawlikowski), nobliści (Miłosz, Szymborska, Wałęsa), ikony kultury polskiej (Gombrowicz, Brzechwa, Tuwim, Leśmian, Mrożek, Lem, Olbrychski, Polański, Janda, Stuhrowie, Peszkowie, Trela), bohaterowie dzięki którym doszło do bezkrwawych przemian (Wałęsa, Geremek, Kuroń, Mazowiecki, Bartoszewski) są gnojeni przez najgorszych zasrańców, ma złą karmę. Cholernie złą. Przed wrogiem zewnętrznym można się bronić. Gdy własny Naród plugawi Ojczyznę, jej osiągnięcia, kulturę, gdy niszczy historię- nie wróży to niczego dobrego!

            Jak uważny czytelnik spostrzegł, muzyczną ilustrację felietonu stanowią melodie do słów „niegodnego” poety- Bolesława Leśmiana- w wykonaniu „marginalnych” artystów, którym gdzie tam się porównywać z największym aktorem wszech czasów, genialnym odtwórcą roli Placka z Zapiecka, bardem ludowym, słynącym z brawurowego wykonania hip- hopu „Z Ziemi Polskiej do Wolski”, który się wychował w miejscu lepszym, niż podwórko, więc nie spotkacie go w sklepie "Biedronka" dla biedaków i możecie być pewni, że go nic nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe.

 

00:10, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (23) »
Tagi