RSS
piątek, 18 grudnia 2015

            Wyobraźmy sobie, że pan Jan odchodzi ze stanowiska kierowcy, a na jego miejsce przychodzi pan Gracjan- wyznaczony przez nowego managera. Dajmy na to, że ma dostać kluczyki w piątek, a pracę zaczyna o 6 rano. Jedak on ledwie czeka do końca czwartku i w piątek o 1:30 w nocy wpada z uzbrojonymi ludźmi z agencji ochroniarskiej swojego szefa, włamuje się i zdezorientowanemu portierowi ze spółki wynajętej do nocnego obsługi portierskiej oznajmia, iż on przyszedł po kluczyki, niedwuznacznie pokazując broń. Jak sądzicie, co pomyślą przełożeni portiera na temat współpracy z Gracjanem?

            Mniej- więcej to samo zrobił Macierewicz, ale z racji piastowanego stanowiska, wtargnął do Centrum Kontrwywiadu NATO, by oznajmić że zmienia dowódcę. Jak to słusznie zauważył jeden z blogerów: Macierewicz nie miał kaftana. Oczywiście nie atakował osobiście, bo tchórzliwi zdrajcy w takich sytuacjach wysługują się służbami, które akurat mają pod swoją komendą. Reakcja była szybka: Sojusz umył ręce od poczynań paranoika uznając, że placówka nie jest ciałem NATO, jedynie z nim współpracuje. Słowacy pracujący wspólnie z Polakami na placówce są zszokowani, ale od kiedy to Macierewicza obchodzi coś oprócz przekonania o własnej znajomości zasad pracy wywiadu i kontrwywiadu.

            Oczywiście antkowe MON oznajmiło, że w wojsku wciela się decyzje natychmiast. W Tworeckiej Kompanii Pierdolców Smoleńskich Macierewicza z całą pewnością, ale nie przypominam sobie, by kto inny niż Macierewicz dokonywał nocnych ataków na wojskowe placówki własnego kraju. Przynajmniej po 1989 roku. Macierewicz już raz dokonywał próby nocnego wyprowadzenia żołnierzy z koszar, konkretnie Nadwiślańskich Jednostkach Wojskowych- 4 czerwca 1992, po ogłoszeniu swoich list. Aż boję się pomyśleć, w jaki sposób Macierewicz odbiera obiad od swojej żony lub resztę w sklepie.

            Antek przypomina mi mojego znajomego, który znajdując się pod wpływem dziwnych płynów, rozpoczął swoisty lans na spotkaniu klasowym. Najpierw posapując niczym stary cap, oznajmił siedzącym obok koleżankom (wszyscy- on, ja, koleżanki i koledzy z rocznika 1971- gdyby komuś się wydawało, że opisuję piętnastolatka), jak to wynajął na potrzeby swojej firmy do usług sprzątających firmę pewnej 21-letniej Ukrainki (tu nastąpiła kolejna seria postękiwań i posapywań), bo (cytuję)- 21 lat, taka zgrabna niczego sobie, chłe, chłe, chłe, to czemu nie, ychy, ychy, chłechłechłe”!- Po kilku szklankach piwa, ten sam człowiek zaczął opowiadać o broni, którą posiada i o tym, że aby ją dostać, zapisał się do klubu strzeleckiego, no i teraz musi jeździć na zawody, żeby mu jej nie zabrali. Ci, którzy mieli nieszczęście siedzieć obok niego zastanawiali się jedynie, czy i ewentualnie którą z wymienionych sztuk broni ma za pazuchą coraz bardziej pijany jegomość. W pewnej chwili zrobiło nam się naprawdę nieswojo, bo gdy zapytaliśmy, czym wraca do siebie, mając na myśli ewentualność podrzucenia go do domu przez któregoś z uczestników spotkania, on odrzekł że swoim samochodem. Jedna z koleżanek, skądinąd prokurator, zrobiła przerażoną minę, a ja widziałem w jej oczach rozważanie, czy już dzwonić po policję, czy jeszcze poczekać.

            -Samochodem?!- upewniła się.

            -Jeżdżę Volvo XC 90- odpowiedział nawalony kolega. Dopiero wtedy pojąłem, że on jest tak pijany, iż nie rozumie pytania i myśli, że jesteśmy ciekawi czym jeździ na co dzień.

            -TERAZ..., pytamy czym wrócisz do domu TERAZ- sprecyzowałem.

            -Taksówką- Odparł koleś i wszyscy odetchnęli. Tym niemniej każdy uczestnik spotkania miał z tyłu głowy informację, że nawalony jak stodoła kolega posiada gdzieś kilka sztuk broni, zarówno długiej, jak i krótkiej i niewykluczone, że jest teraz uzbrojony.

            Co ma wspólnego bohater tej historyjki z Macierewiczem? Ano obu wydaje się, że ich zachowanie budzi podziw. Jeden chce dowodzić służbami, drugi chce dowodzić 21- letnią Ukrainką, jeden chce latać na spotkania służbowe wojskowymi samolotami, drugi chce mieć broń, jeden chce prowadzić wojny, drugi chce sobie postrzelać, a obaj mają po prostu nieźle nasrane. Żeby było śmieszniej, dowiedziałem się na drugi dzień, że kolega od broni jest wyborcą PiS, a to z tego powodu, że choć nie działa w partii i z polityką ma mało wspólnego, to jednak był swojego czasu wsadzony na jakiś stołek w PZU właśnie przez działacza PiS, a przez działacza PO został z niego zdjęty, więc dla zasady, wiedząc przy kim jego fortuna stoi, udzielił poparcia odpowiedniej sile.

            Myślę, że każdy czytelnik mógł sobie wyobrazić wrażenie, jakie pozostawił po sobie kolega od broni i 21- letniej Ukrainki, dzięki swojemu zachowaniu. Przecież tam nie było nic niezgodnego z prawem- można powiedzieć- Nic się nie stało. A jednak opinia już jest- i to nie bezpodstawna! Co do przekroczenia prawa też do końca nie jestem pewien, bo jeżeli koleś był jednak uzbrojony i pijany w siwy dym, to pojawiają się wątpliwości, czy nie stwarzał zagrożenia bezpieczeństwa publicznego. Antoni Macierewicz też pozostawia nieodparte wrażenie psychola bawiącego się bronią, na dodatek bronią używaną przez zawodowców będących pod jego rozkazami. To Macierewicz jest teraz wizytówką Polski w NATO i jak słowo daję, chluby Polskiej Armii nie przynosi.

            Na zakończenie o najwyższym zwierzchniku Sił Zbrojnych, a raczej o piersiach, które ssał. Tak sobie patrzę na ten transparent i myślę, ile to radości mają teraz dziewczęta (jeśli takowe istnieją oprócz Pierwszej Damy), które w młodzieńczych porywach dały possać Dudzie. A jak sobie plują w brodę te, które possać piersi mu nie dały! Przecież wystarczyło tak niewiele- jedna chwila wątpliwej przyjemności obcowania z przyszłym niewolnikiem Dudą- i by miały błogosławione cycki!

 

 

16:39, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (26) »
środa, 16 grudnia 2015

            Ponieważ prezes Jarosław Kaczyński nie tylko nie przeprosił za swoje słowa o „gorszym sorcie Polaków”, ale  poszedł dalej. Zapytał, czy współpracujący z Gestapo i AK, to ten sam sort ludzi, a była to jego odpowiedź na pytanie o to, czy zamierza przeprosić tych, których nazwał najgorszym sortem. Wypada się więc zastanowić, do której grupy należy Jarosław K.!


 

           Zacznijmy może od tego, co Jarosław Kaczyński ma wspólnego z AK. Zgadza się, GÓWNO! Przyszły PREZES URODZIŁ SIĘ ponad 4 LATA PO ROZFORMOWANIU ARMII KRAJOWEJ. Ma z nią tyle wspólnego, że wraz z moherową sektą prześladował najpodlejszymi pomówieniami oficera AK, żołnierza powstania warszawskiego, Władysława Bartoszewskiego. Co jeszcze ma wspólnego Jarosław K. z AK? Otóż obdarzał stanowiskami państwowymi (wiceminister sprawiedliwości i prokurator krajowy) komunistycznego przestępcę sądowego, Andrzeja Kryże, skazującego takich opozycjonistów jak Andrzej Czuma, późniejszy prezydent, Bronisław Komorowski, czy Wojciech Ziembiński. I to za co ich skazał: Za organizację obchodów Święta Niepodległości. Co ma Kryże do AK? Ano jego rodzony ojciec, Roman Kryże, był mordercą sądowym żołnierzy AK- zabijał ich swymi wyrokami. No i ułatwił synowi Andrzejowi zostanie sędzią oraz nauczył jak popełniać zbrodnie sądowe. Na tym się kończy powinowactwo Jarosława Kaczyńskiego do Armii Krajowej!


            Jeżeli zatem rozważamy podział Kaczyńskiego na ludzi z AK i Gestapo, to Jarek z pewnością nie był w AK. W Gestapo też nie, bo się za późno urodził i nie miał szans się wykazać w tym kierunku. Przyjaźń Kaczyńskiego z Kryże sugerowałaby raczej współpracę z inną służbą.


            Bardzo przepraszam czytelników za powtarzanie tych samych faktów w swoich felietonach, ale ze względu na naturę faktu, pozostaje on niezmienny. Mógłbym go, co najwyżej, przemilczeć lub uzupełnić. Skoro jednak sam prezes Kaczyński się dopomina o analizę jego związków z Armią Krajową, to proszę bardzo! Gdy Kaczyński wygrał wybory po raz pierwszy w 2005- nie byłem zadowolony, bo dał się poznać jako nienawistny niszczyciel. Myślałem jednak, że lepszy on, niż populistyczne LPR i Samoobrona. Szybko wyprowadził mnie z błędu dowodząc, że jego partia jest jeszcze bardziej populistyczna, przecież Ziobro dla potrzeb politycznego przedstawienia z wymiaru sprawiedliwości zrobił sobie reality- show. Nie to jednak z Kaczyńskiego czyniło największego zdrajcę Narodu, lecz jego podejście do Polaków, mianowicie że każdy kto go nie popiera, jest "frontem wspierania przestępców", "stoi tam, gdzie stało ZOMO" i "jest przeciw AK"- już wtedy ten psychol wmawiał ludziom, że ma coś wspólnego z Armią Krajową.


            Z zupełnie innej beczki:

            Ponieważ dotychczasowe działania Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pod wodzą ministra Piotra „Tablet” Glińskiego oraz wiceministra Jacka "Wazelina" Kurskiego jasno wskazuje na powrót cenzury i rozwój propagandy, warto się przyglądać tym poczynaniom. „Tablet” powołał właśnie nowych ekspertów Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, decydującego o dotacjach państwowych do produkcji, wspieraniu młodych twórców, opiekującego się także archiwami. Niewątpliwie wybitnymi artystami są w tym gronie Mariusz Grzegorzek (rektor łódzkiej „Filmówki”), Tomasz Bagiński (rysownik, animator, nominowany do Oscara za „Katedrę”), Magdalena Piekorz (reżyserka filmowa i teatralna, między innymi reżyserowała „Pręgi”), Joanna Kos- Krauze (współscenarzystka i współreżyser genialnego filmu „Plac Zbawiciela” oraz współscenarzystka filmu „Mój Nikifor”). I to tyle dobrych wieści na temat kompetencji wybranego składu.



           Za dobrze by było, gdyby powołani zostali jedynie ludzie kompetentni. Przeciwwagę dla ekspertów stanowi banda zakłamanych PiSowskich propagandzistów: Jan Pospieszalski, Ewa Stankiewicz (Solidarni 2010- słynny gniot, gdzie zatrudnili aktorów udających przypadkowych ludzi wygłaszających „spontaniczne- chichi” opinie o katastrofie smoleńskiej), Antoni Krauze (reżyser parodii Smoleńsk 2010), Piotr Semka (dziennikarz „Do Rzeczy”), Piotr Zaremba (dziennikarz „W Sieci”), Robert Tekieli (felietonista „Gazety Polskiej”), Rafał Ziemkiewicz (dziennikarz „Do Rzeczy”, doradca Ruchu Narodowego). Żeby było śmieszniej, będzie też Włoch, Alessandro Leone, scenarzysta totalnej klapy p.t. „Bitwa pod Wiedniem” (czyżby zwiastun „superprodukcji narodowych”?).


           Dlaczego uważam, że już teraz należałoby skopiować zawartość archiwów i ukryć w bezpiecznym miejscu???

 


 

15:26, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 14 grudnia 2015

            MOTTO:

NIC NAS NIE PRZEKONA, ŻE CZARNE JEST CZARNE, A BIAŁE JEST BIAŁE.

PREZES PAN.

 

            Jednym z haseł wyborczych PiS było "STRASZENIE PiSEM JUŻ NIE DZIAŁA", powtarzane jak mantra w każdym wywiadzie telewizyjnym. Przypominanie historycznych faktów dotyczących rządów PiS i charakteru tej partii nazywano "straszeniem". Przygłupia młodzież chełpiła się hasłem "A CO MNIE OBCHODZI, JAK BYŁO ZA PiS, JA CHCĘ MIEĆ WSZYSTKO TERAZ". To ostatnie było szczególnie żenujące, bo skoro młody człowiek chwali się tym, że nie zna historii najnowszej własnej Ojczyzny i dumnie zapowiada, że nie zamierza się tym zainteresować, to znaczy że naprawdę wyrosło nam pokolenie debili. Wszelkie próby wytłumaczenia im na jakimkolwiek forum najprostszych zależności ekonomicznych kończą się krzykiem, że banki transferują zyski. No to niech te matoły pokrzyczą sobie na poniższe wykresy indeksów giełdowych, blondynki mogą ładnie prosić- a może trendy się odwrócą, jak która pokaże cycki...???

            Czyż władza PiS nie działa lepiej, niż najlepszy światowy kryzys? Od momentu wygranych przez Dudę wyborów prezydenckich, wszystko równo na pysk! To jeszcze może przyjrzyjmy się kursowi euro w stosunku do złotówki:

            Już, już złotówka tak ładnie się wzmocniła, lecz wygrał Duda. Pamiętacie, co mawiają PiSowscy populiści o Polsce? Że nie może być dłużej tanią siłą roboczą dla Europy. A jednak..., gdy złotówka spada, ceny naszych produktów również spadają, za to ceny produktów importowanych rosną. Oczywiście ma to plusy, jak ten, że zakłady produkcyjne więcej wyeksportują. Za to ich zadłużenie, brane głównie w euro podrożeje, więc pracownik ujrzy całe zero z tego wzrostu sprzedaży, bo trzeba będzie więcej spłacać.


            Ja będę mieć całkiem nieźle. Zarabiając w Euro, przyjadę sobie do Polski jak do zoo i zaoszczędzę w stosunku do analogicznej wizyty rok temu jakieś 10% kasy. No, ale młodzież której nie obchodzi, co działo się za rządów PiS, znajdzie się z ręką w nocniku, przy czym G, którym upaprana będzie prawica, wcale nie będzie symbolem siły grawitacji.


            To dopiero początek, bo słynny program "500+" spowoduje zwiększenie deficytu i inflację. Radzę też uważnie obserwować TESCO, zatrudniające 30 tysięcy pracowników. Próba sięgnięcia do kieszeni supermarketów może być kroplą, która przeleje czarę i sieć wyjdzie z Polski, a Kaczyński zamiast brać od niej swój nowy podatek, będzie musiał wypłacać zasiłek 30 tysiącom pracowników, zanim znajdą nowe zatrudnienie. Pół biedy, jeśli legalne, ale jak trafią do "rodzinnego sklepiku", to różnie z tym może być.


            Komu tam jeszcze prezes pan chciał sięgać do kieszeni...??? Bankom...??? A nie od banków będzie chciał pożyczać pieniądze na finansowanie swojej paranoi? Łoj, łoj, łoj..., to powodzenia. Radzę głośniej ujadać na banki i dotkliwiej kąsać. Na pewno dostaniecie świetne warunki pożyczki, buuuuchachacha...!!! Ale co to wszystko może obchodzić naszą młodzież??? Trzeba tylko głośniej krzyczeć. Jak mawiał klasyk: "NIC NAS NIE PRZEKONA, ŻE CZARNE JEST CZARNE, A BIAŁE JEST BIAŁE".

 

20:33, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (34) »
niedziela, 13 grudnia 2015

            Równo 34 lata temu, mniej więcej o godzinie, w której publikuję ten post, Jarosław Kaczyński pod domową pierzynką obracał się na drugi bok. Umęczony walką opozycjonisty musiał się zmagać z mamusią wołającą na śniadanko, podczas gdy on pospałby jeszcze. W ogóle wszystko sprzysięgło się przeciw niemu, bo regularnie około południa miał kłopoty z ponownym zaśnięciem. Mimo to, walczył dzielne. Jadł zupki mleczne, głaskał kota. Dziwnym trafem, nikt go nie chciał internować, choć wszyscy czołowi działacze Solidarności w środku nocy wywleczeni zostali ze swoich domów.

            Równie dziwnym trafem, Jarosław Kaczyński odwdzięcza się zbrodniarzom komunistycznym, dając im ciepłe posadki. Znanemu przestępcy sądowemu, sędziemu Kryże, tracąc władzę w Polsce dał nieusuwalny stołek prokuratora krajowego (wcześniej Kryże zajmował stołek sekretarza stanu i podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości ze Zbigniewem Ziobro vel Zero na czele). Tatuś Kryże, noszący to samo nazwisko bandyta, mordował sądownie żołnierzy AK, synuś „jedynie” skazywał na więzienie za takie „zbrodnie”, jak organizacja święta niepodległości, takich działaczy opozycji antykomunistycznej, jak późniejszy Prezydent RP, Bronisław Komorowski, czy Andrzej Czuma i Ziembiński. Tak to PiS dekomunizuje.

            Dziś dziwnym trafem, Jarosław Kaczyński odwdzięcza się innemu komunistycznemu przestępcy sądowemu, oskarżającemu działaczy opozycji antykomunistycznej prokuratorowi Stanisławowi Piotrowiczowi, dając mu funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Piotrowicz twierdzi, że on właśnie ochraniał opozycjonistów, ale nie potrafi powiedzieć, którego ochronił i w jaki sposób oraz z kim z Solidarności współpracował podczas tej „ochrony”. Za to bez problemu potrafimy wskazać, że oskarżał Antoniego Pikula za kolportaż solidarnościowych wydawnictw, przetrzymując go przez 3 miesiące w areszcie śledczym. Oczywiście Stanisław Piotrowicz twierdzi, że w ten sposób „dążył do umorzenia tego postępowania”- w bardzo ciekawy sposób, trzymając więźnia w areszcie. Kto zabroni bogatemu?!

            Innemu partyjniokowi z czasów komuny, Wojciechowi Jasińskiemu, prezes Kaczyński odwdzięcza się dając mu posadkę szefa „Orlenu”, podobnie jak odwdzięczył się wytrwałemu członkowi PZPR, Stanisławowi Kostrzewskiemu, dając mu posadkę skarbnika PiS i doradcy gospodarczego samego Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem nowym prezesem PKP został namaszczony przez PiS inny komunistyczny zbrodniarz, denuncjujący za komuny swoich przyjaciół TW Mieczysław, czyli Bogusław Kowalski, donoszący między innymi na Marcina Mellera. PILNE!!! O 13:25 przeczytałem informację, że Bogusław Kowalski już zrezygnował. "W poczuciu odpowiedzialności". O dziwo, poczucia odpowiedzialności nie miał przyjmując posadę prezesa PKP- włączyło mu się ono dopiero po wyciągnięciu donosicielskiej przeszłości.

ELEGIA O CHŁOPCU WOLSKIM (grudzień 2012).

 

Największy bohater polskiego podziemia

w cieplutkim łóżeczku pozycji nie zmieniał.

Nakryty po uszy puchową kołderką

chrapał, gdy mu mama robiła żarełko,

kaszkę gotowała, prasowała ciuszki,

a on z kotkiem w łóżku trzymał się poduszki.

Nagle..., jak nie wrzaśnie nasz bohater czujny!

Wolność zagrożona! Razem maszerujmy!

Ocipiałeś mały? Pytam zniechęcony.

Z powrotem do wyra, gnomie pokręcony!

Rok oraz trzydzieści minęło od czasu,

gdyś ptakiem do góry leżał dla wywczasu,

a ci, co o Polskę walczyli za ciebie,

wywożeni byli, by za wolność siedzieć.

W domciu włóż bambosze i załóż szlafmycę,

wódki sobie nalej! W pysk wsadź polędwicę!

I nie rób obory pośrodku Stolicy,

lepiej umyj zęby- pozbądź się próchnicy!

            Brak aresztowania Jarosława Kaczyńskiego, będącego w bliskim otoczeniu Lecha Wałęsy jest o tyle dziwny, że choćby dla zasady, komunistyczna bezpieka powinna zaproponować Jarkowi szpiegostwo lub dywersję. Zwłaszcza, że jego miłość do wylegiwania się w ciepłym łóżeczku w domku mamusi byłaby niezłym argumentem, naprzeciw więziennej celi i porannego apelu. Być może sędzia Kryże lub prokurator Piotrowicz potrafią jakoś racjonalnie wyjaśnić ten fakt, lecz się do tego nie kwapią, a ja takiej wiedzy nie posiadam.


            Członkowie PZPR w szeregach aktywistów Kaczyńskiego, zwłaszcza wśród paranoików smoleńskich, to nie nowina. Marcin Wolski, Jarosław Marek Rymkiewicz, Jan Pietrzak. No i prywatny Rasputin Kaczyńskiego, Antoni Macierewicz. Opozycjonista, któremu bezpieka pozwoliła podczas odbywania kary więzienia pójść do niestrzeżonego szpitala, z którego wyszedł podczas odbywania kary. O dziwo, ten „dzielny uciekinier” zaczął od tej pory działać tak, jakby był na usługach Kremla- antyeuropejski, jawny przeciwnik UE, starający się torpedować starania Polski o przyjęcie do NATO, oskarżeniami najwyższych władz Rzeczpospolitej o agenturalność, demaskujący sieć informatorów polskiego wywiadu, non stop prowokujący Rosję do wrogich wobec RP działań. No taki to przypadeczek, który wyjaśnić może jedynie prokurator, bądź psychiatra.

            Największym jednak „zbiegiem okoliczności” tej „dekomunizacji” przez powrót do komunistycznych represji są działania ludzi Kaczyńskiego. Weźmy zdrajcę i denuncjatora kolegów z pracy, Jerzego Zelnika, który zajął się pozbawianiem pracy kolegów po fachu, za jedyny powód mając sympatie polityczne. Zdemaskowany przez prowokację Wojewódzkiego, przed całą Polską stracił twarz nominując do odesłania za poglądy na wcześniejszą emeryturę Artura Barcisia. Wtedy było to ostrzeżenie przed szują, dziś Jerzy Zelnik swoje bandyctwo wprowadza w czyn, podpisując się na liście domagających się odwołania z funkcji dyrektora Teatru Starego w Krakowie Jana Klaty. Oczywiście na liście nie ma pracowników Teatru Starego, jedynie komunistyczne bojówki PiS typu Anita Gargas , Zuzanna Kurtyka, Jan Pietrzak, Jan Pospieszalski- całe PiSowskie bandyctwo. Dziś niedziela, więc ci zwyrodnialcy nastawią swoje paszcze, by pożreć tzw. „Ciało Chrystusa” i pokazać swojemu Bogu, jak gardzą nim i jego przykazaniami, ze szczególnym uwzględnieniem „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. No żryj, Zelnik, żryj, o dokładkę poproś, korniszonem zagryź!!!

            Oczywiście skład rządu mówi sam za siebie. Macierewicz, czy inni przestępcy, jak Ziobro i Mariusz Kamiński przygotowujący fałszywe oskarżenia przeciw przeciwnikom politycznym, a stosującym metody wprost z „Procesu” Kafki- najpierw ogłoś winnym, potem wzywaj na przesłuchania, na zakończenie aresztuj, a paragraf się jakiś znajdzie. Nawet jeżeli się nie znajdzie, jak w przypadku Blidy, czy Leppera, to i tak sytuacja „się sama” może do tego czasu rozwiązać. Dziennikarz WPROST (Marczuk), który publikował materiały ze szpiegowania rządu Rzeczpospolitej jest nagrodzony ministerialnym stołkiem, podobnie jak Lichocka (GP, GPC, TV Republika), czy Rybicki (GPC). 

            Na zakończenie słów kilka o propagandowej dezinformacji prowadzonej przez PiSlamistów. Naprawdę miejcie oczy szeroko otwarte na teksty trafiające do sieci, bo ci antypolscy zbrodniarze dokonują bezczelnych prowokacji, wstawiają fałszywki, podszywają się pod znane osoby. Nie tak dawno temu jakiś bandzior podszywał się pod założyciela KOD, Mateusza Kijowskiego, zamieszczając jego rzekome oświadczenie o tym, że KOD nie zawaha się zastrzelić Kaczyńskiego, jeśli będzie taka potrzeba. Wrabianie kogoś w namawianie do morderstwa, to już grube przestępstwo. Są i drobniejsze, ale oparte o ten sam haniebny mechanizm oszczerstwa. Nie dalej jak wczoraj, PiSlamistyczne trolle zamieściły sfałszowany screen z Gazety Wyborczej, gdzie sfałszowali liczbę wczorajszych demonstrantów, wmawiając że GW pisała o 200 tysiącach. Oczywiście Gazeta Wyborcza w oparciu o dane z Ratusza pisała o 50 tysiącach, ale przecież sekta Wyborczej nie czyta, więc wierzy, że liczba została zawyżona. Wszyscy popierający KOD pamiętają również zamieszanie, jakiego narobiły internetowe bojówki PiSIS, zakładające fałszywe profile KOD z podrobioną szatą graficzną. Pamiętacie, jak wyglądała prowokacja w radiostacji gliwickiej? A pamiętacie, do czego zostało użyte podpalenie Reichstagu? A pamiętacie do czego Neron użył pożaru Rzymu? Uważajcie, to dzieje się naprawdę. Nie tylko w sprawach błahych.

P.S.

            A na marszu PiSIS na transparencie zabity lis z podpisem "Tomasz na żywo".

 

 

12:05, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (23) »
czwartek, 10 grudnia 2015

            Od zdrady stanu do paranoi, od śmieszności do żenady. Tak się zaczęły rządy PiS. Natłok kpin z Rzeczpospolitej jest tak duży, że musiałbym pisać po kilka notek dziennie, żeby omówić każdy PiSowski idiotyzm. Dziś zajmę się słowami Marszałka Senatu, Stanisława Karczewskiego. Ten wieloletni partyjniok raczył był stwierdzić, że bogaci się skompromitują, jeśli będą brać obiecane 500 złotych na dziecko. Wręcz przeciwnie: Bogaci się skompromitują, jeśli tego nie wezmą. Na fali wyborczego populizmu PiS obiecało coś, za co zapłacą wszyscy, oczywiście NAJBIEDNIEJSI NAJWIĘCEJ. Jednak ostrze moherowej propagandy zostało tu skierowane przeciw bogatym. Z jednej strony, moherowe bandy pyskują, a z drugiej błagają o zrzeczenie się należnego zasiłku, ale robią to w formie agresywnej. A w zębach przyniesiecie tych 500 złotych, a najlepiej do tego nadaje się Duda!


            Zwróćcie uwagę, kto próbuje na Was wymusić zrzeczenie się kasy, której obietnica była jedną z przyczyn wygranej PiS. Nie kto inny, jak posłowie PiS, kradli po 300 złotych z kasy Sejmu, na którą zrzuca się każdy, biedny i bogaty, a robili to fałszując podpisy na listach obecności. Ci śmieciowi złodzieje nie czuli obciachu wyłudzając pieniądze, które mogli przecież łatwo zarobić, po prostu przychodząc do pracy. I teraz oni mają czelność żądać od Was zrzeczenia się należnej kasy. Bierzcie co do grosza i nie dajcie się zrobić w ciula, bo PiSowscy działacze tę kasę wezmą bez zmrużenia oka, przy aplauzie wydymanego przez nich moherowego elektoratu!


            Skoro już jesteśmy przy pieniądzach. Karczewski bezczelnie wywiera presję, by zrzec się tego, co przysługiwać ma zgodnie z prawem jak psu buda w słynnej kwocie 500 złotych na dziecko, gdy największa pierdoła i tchórz Rzeczpospolitej, Jarosław Kaczyński, co miesiąc przepuszcza równowartość 38 średnich krajowych pensji, czyli 152 tysiące złotych, czyli 304 zasiłki 500 złotowe na ochronę swojego trzęsącego się kaczego kupra. Nie ma żony, nie ma dzieci, nie wiem czy płaci za którąkolwiek z życiowych potrzeb, czy jest to również finansowane przez partię- w każdym razie sam zakupów z pewnością nie robi, nie wydaje nawet na ubezpieczenie samochodu, bo nie ma prawa jazdy, przy dochodzie 116 tysięcy rocznie, on wykazuje długi. Pytanie brzmi: Na co on rozwala taką kasę? Rodzina, dzieci- nie, samochody- nie, panienki- nie, utrzymanie- nie. Żeby było śmieszniej, do pracy chodzi rzadko, kpiąc w żywe oczy z prawa i miesiąc w miesiąc wyłudza na swą ochronę równowartość obiecanego zasiłku na 304 dzieci!!!


            Jeszcze raz apeluję do ludzi o wysokich dochodach, którym przysługują PiSowskie obiecanki: Odbierzcie to co do grosza, niech Wam to w zębach przyniosą, bo pluć na Was potrafią, nawet zaocznie, zanim jeszcze przyjęliście tych 500 złotych. A jeżeli jesteście ludźmi wielkiego serca, możecie to od razu przekazać jakiemuś biednemu dziecku z sąsiedztwa, może opłacić mu korepetytora, zajęcia sportowe, kupić takie ubranie, by nie odstawało od innych dzieci. Możecie też po prostu dać to na WOŚP. Nie przykładajcie ręki do finansowania paranoi PiS. I tak, czy chcecie, czy nie, płacicie najwyższe podatki- nie dawajcie im więcej, niż to jest konieczne!


 


 

15:22, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
wtorek, 08 grudnia 2015

            Antoni Macierewicz rozzuchwalony bezkarnością, przygotowuje kolejną zbrodnię opartą na pomówieniach. Tym razem oskarża rząd Platformy Obywatelskiej o inwigilację PiS.

            Macierewicz przyzwyczaił mnie do swoich zbrodni przeciw Polsce, przyzwyczaił mnie też do paranoi i bezczelności. Tym niemniej to pomówienie ma wyjątkowo bandycki charakter, bo próbuje z ofiar zrobić sprawców przestępstwa.

            Nie kto inny, tylko PiS zdobyło władze dzięki zbrodniczemu podsłuchiwaniu członków Rządu Rzeczpospolitej i jej najwyższych władz. To PiS chroniło podsłuchujących przestępców próbując wmówić Narodowi, że słowa Sienkiewicza „chuj dupa i kamieni kupa”, to przestępstwo, a szpiegowanie władz Polski, to patriotyzm. I dzisiaj zbrodniarze, którzy dzięki przestępczym działaniom szpiegowskim dostali władzę, próbują wmówić opinii publicznej, że to PiS było inwigilowane.

            Wszystko by było zrozumiałe, gdybyśmy mieli jakieś znamiona przestępstwa, na przykład materiały z nielegalnych podsłuchów członków PiS. Tymczasem WPROST, a za nim pseudoprawicowe szmatławce publikowały zapisy podsłuchów Sikorskiego, Belki, Nowaka, Sienkiewicza, Rostowskiego, Grasia. Podsłuchiwana była nawet willa premiera Tuska, ale Macierewicz otwiera śledztwo w sprawie inwigilacji PiS. Ten zdrajca Ojczyzny nie zamierza ścigać bandytów podsłuchujących władze Polski, a w zamian otwiera kolejne po smoleńskim śledztwo- widmo. Co znowu zobaczymy? Bluff Rońdy? Dowody podrzucone na wycieraczkę? Zatrzymanie w powietrzu samolotu z prędkości 280 km/h na drodze 12 metrów? Wybuchy bez śladów wybuchów na ciałach ofiar i wraku samolotu? Dowód parówkowy, czy raczej dowód metodą pijiii- bziuuuu....??? Hel? Sztuczną mgłę?! Dobijanie rannych?! Jak długo ten zdrajca Polski będzie bezkarny?!

            Jezus Chrystus został ukrzyżowany na podstawie fałszywego oskarżenia, takiego jakich dziesiątki, jeśli nie setki, padały z ust Macierewicza.

            Macierewicz znany jest z dwóch zbrodni, za które nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Pierwsza, to zdradzenie obcym kontrwywiadom listy agentów wojskowych, poprzez publikację raportu z likwidacji WSI. Patriota podczas wymiany personelu wywiadowczego, zachowałby dane agentów dla siebie. Zdrajca Polski podał obcym kontrwywiadom listę dotychczasowych agentów, co oczywiście było ściągawką, bo teraz obcym służbom wystarczyło zrobić sobie listę tych, którzy się kontaktowali z polskimi agentami, by rozpracować szpiegów pracujących dla Polski, czyli na przykład zwykłych obywateli irackich, bądź afgańskich, przekazujących za pieniądze polskiemu wywiadowi informacje o ruchach islamskiej partyzantki. Jedynym powodem, dla którego nie można udowodnić Macierewiczowi tego, że ma na rękach krew polskich żołnierzy jest to, że trzeba by było udowodnić, że polski żołnierz, który zginął w zasadzce, przeżyłby, gdyby informator zdradzony przez Macierewicza nadal pracował dla polskiej armii. Jest to praktycznie nie do udowodnienia, natomiast jak najbardziej do udowodnienia jest to, że publikując liczbę agentów WSI, Macierewicz wskazał obcym wywiadom ludzi, którzy do tej pory pracowali w wywiadzie. Armia Krajowa za coś takiego rozstrzeliwała zdrajców- donosicieli.

            Drugą nierozliczoną zbrodnią Macierewicza, którą rozzuchwalony bezkarnością, popełnia non- stop, jest rzucanie fałszywych oskarżeń. Dzięki niesprawdzonym oskarżeniom, wycofać się z czynnej polityki musieli się Lech Wałęsa, Wiesław Chrzanowski, Leszek Moczulski, Józef Oleksy, a akces Polski do NATO stał pod znakiem zapytania. Niektóre z ofiar Macierewicza już nie żyją, jak Wiesław Chrzanowski, czy Józef Oleksy. Im już nikt nie zwróci tego, co Macierewicz im zniszczył. Polska płaciła ciężkie odszkodowania za pomówienia Macierewicza, zupełnie nie obciążając kosztami tego zdrajcy. Jak długo jeszcze?!

 

 

14:22, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (21) »
niedziela, 06 grudnia 2015

            Ponieważ zdrada prezydencka przykryła wiele niezwykle ważnych dla wolności Polski spraw, które się dzieją w zastraszającym tempie, piszę o tym z lekkim opóźnieniem, co nie znaczy, że kolejny totalitarystyczny incydent lekceważę. Nie jestem nawet blisko, ani w zasięgu wzroku lekceważenia. Wręcz przeciwnie, biję na alarm.


            Podczas dyskusji o próbie cenzury przedstawień teatralnych przez świeżo wybranego na fotel Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bezwolnego na własne życzenie sługusa Jarosława Kaczyńskiego, Piotra Glińskiego, napisałem że co prawda obrońcy Teatru Polskiego we Wrocławiu się nie ugięli, ale przypominając historię Teatru na Rozdrożu, zamkniętego przez komunistyczne władze z powodu „nagłego obniżenia poziomu artystycznego”, gdy wystawiał on program Mury” Kaczmarskiego, Gintrowskiego i Łapińskiego, nie zdziwi mnie żaden rozwój sytuacji. Od tamtych słów nie minęło nawet półtora tygodnia, gdy Gliński, zarządzający ministerstwem już przy pomocy znanego propagandowego patologicznego kłamcy, Jacka Kurskiego, wydał polecenie sprawdzenia poziomu artystycznego w Teatrze Starym w Krakowie- bezpośrednio podległym ministerstwu.

            Nie wiem, czy się orientujecie, jaką instytucją jest Teatr Stary im. Heleny Modrzejewskiej. To teatr Anny Dymnej, Krzysztofa Globisza, rodziny Grabowskich, z których najbardziej znany Kiepskim Andrzej Grabowski jest jedynie skromnym interpretatorem tekstu, wśród wielu prawdziwych mistrzów sztuki aktorskiej z tej familii, jest to także teatr rodziny Peszków z nieugiętym, bezkompromisowym wobec komercji i popkultury Janem na czele.

            Wyobraźcie zatem sobie całą groteskowość tej sytuacji: burak i niewolnik Kaczyńskiego, techniczny Gliński do spółki z innym sprzedawczykiem, Jackiem Kurskim (żaden z nich nie ma ze sztuką nic wspólnego), wysyłają zarozumiałego chłystka, o jakże nic nie mówiącym nazwisku Konrad Szczebiot do sprawdzenia, czy wyżej wymienione legendy teatru polskiego zachowują odpowiedni poziom.

            Konrad Szczebiot, to podrzędny krytyk teatralny wykorzystywany przez media prawicowe jako „ekspert” atakujący wolność sztuki. Głośno o nim się zrobiło podczas próby cenzurowania „Golgota Picnic”. Otóż ów z dupy wzięty znawca uważa, że jest krytykiem teatralnym od wielu lat, więc nie widzi w tym nic dziwnego, że będzie oceniać legendy z Teatru Starego. To tak, jakby wieloletni dziennikarz rubryki sportowej „Głosu Zadupia” zajmujący się reportażami z meczy lokalnego FC Zadupianin- Ubojnia Drobiu Zadupie Podkarpackie Zdrój, wysłany został do sprawdzenia, czy cykl treningowy Realu Madryt przebiega na właściwym poziomie.

            Byłoby to śmieszne, gdyby nie to, że jest to zbrodnia na polskiej kulturze! Kiedyś czytałem o wizycie „Ukochanego Przywódcy”, Kim Dzong Ila, która została upamiętniona tablicą pamiątkową w północnokoreańskim instytucie filmowym, czy jak go tam zwał. Napis ponoć głosił, że „Ukochany” (chichi) udzielił personelowi cennych rad i został okraszony kilkoma wzmiankami o jego geniuszu artystycznym. Chyba i u nas idzie DOBRA ZMIANA, dokładnie w tym kierunku!!!

            Na zakończenie chciałbym wskazać, jakiego precedensu ima się Gliński, by móc odtąd bezkarnie cenzurować działalność teatrów. Nie mając prawa ingerować w większość tego typu placówek, zwrócił się ku teatrowi będącemu jedną z trzech narodowych scen dramatycznych w Polsce, bezpośrednio podległą Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Formalnie zatem nie można mu odmówić prawa do ingerencji. Problem jest natury merytorycznej: Co jakiś siurek z TV Republika ma do oceny „poziomu artystycznego” Teatru Starego w Krakowie, skoro poziom ten przewyższa go o trzy głowy. Szczebiotowi nie groziła nawet propozycja współpracy z jakąkolwiek sceną narodową, chyba że w charakterze statysty, choć i tak nic mi o tym nie wiadomo. Jeżeli jednak damy przyzwolenie takiemu nikomu na weryfikację sceny narodowej, kto go zatrzyma przed oceną i „weryfikacją artystyczną” mniejszych jednostek?!


            Towarzyszu Gliński! Kury wam szczać prowadzać, a nie poziom artystyczny Teatr Starego sprawdzać! Weź pod pachę Jacka Kurskiego wraz z krytykiem Szczebiotem i idźcie lepiej na wódkę, wspomnijcie na los krytyka Łatuńskiego- wszak mój nick zobowiązuje!

 

P.S.

            A teraz ciekawostka kulturalna z Pałacu Prezydenckiego. Andrzej Duda odznacza Orderem Odrodzenia Polski bez kapituły orderu. Konkretnie: Z dziewięciu miejsc obsadzone są tam jedynie dwa, a Duda przyznał już 47 takich orderów. DUDA! SPISANE BĘDĄ CZYNY I ROZMOWY! 

13:30, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (10) »
piątek, 04 grudnia 2015

            Henryk Sienkiewicz tytułowe słowa włożył w usta imć pana Zagłoby, który tak skwitował toast wygłoszony przez Janusza Radziwiłła „Vivat Karolus Gustavus, Król Szwecji, od dziś łaskawie nam panujący”.

            Zdrada Radziwiłła nie polegała na uznaniu panowania Króla Szwecji, bo nie było nowością w Rzeczpospolitej, ani też niczym nagannym, czy działającym na szkodę państwa, osadzanie na tronie obcych władców, przecież panujący wówczas w Polsce Jan Kazimierz, jak i panujący w Szwecji Karol Gustaw, wywodzili się z panującej zarówno w Polsce, jak i Szwecji, dynastii Wazów. Obcy też byli tak wybitni królowie, jak Władysław Jagiełło, czy Stefan Batory. Zdrada polegała na BEZPRAWNYM obsadzeniu stanowiska państwowego z pominięciem obowiązującego prawa i organów oraz procedur prawem przewidzianych.

            W Polsce nie ma już urzędu Prezydenta RP, jakim go znamy z litery naszego prawa. Piastujący ten urząd, legalnie podczas wolnej elekcji wybrany Andrzej Duda dokonał zdrady Polski, obsadzając bezprawnie i z pominięciem właściwych procedur wysokie stanowiska państwowe. Prawo Rzeczpospolitej dopuszcza oczywiście pomyłkę Prezydenta RP, natomiast celowe łamanie prawa i deptanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego oraz deptanie Konstytucji RP, to zdrada stanu.

            W ciągu ostatnich burzliwych dni, Andrzej Duda (dla mnie Duda, bo urząd Prezydenta RP on sam zhańbił, dobrowolnie i z pełną świadomością swoich czynów) poprzez odmowę zaprzysiężenia TRZECH legalnie wybranych (co potwierdził Trybunał Konstytucyjny) nowych sędziów trybunału oraz DWÓCH wybranych nielegalnie, których sprawę miał psi obowiązek skierować do Trybunału Konstytucyjnego i postąpić zgodnie z jego werdyktem. Jednocześnie PRZYJĄŁ BEZ CZYTANIA ustawę pisaną naprędce przez ludzi Kaczyńskiego, NIELEGALNIE unieważniającą wybór sędziów TK oraz umożliwiającą NIELEGALNE zastąpienie ich nowymi kandydatami NIELEGALNIE zatwierdzonymi przez Sejm. Na tym polega bowiem prawo, że KAŻDA WŁADZA DZIAŁA W ZAKRESIE PRZEWIDZIANYM PRAWEM I ZGODNIE Z ZAPISAMI PRAWA.

            Wbrew temu, co twierdzą posłowie PiS, nie jest to tylko nasza sprawa, bo Unia Europejska nauczona doświadczeniami dyktatur faszyzmu i komunizmu, zastrzegła sobie prawo do pozbawiania głosu państw łamiących demokratyczne prawo, poprzez eliminacje instytucji i urzędów stojących na straży demokracji, jak sądy, trybunał konstytucyjny, czy urząd prezydenta, jako strażników konstytucji i prawa. Duda dobrowolnie zrzekł się prawa i obowiązku stania na straży Konstytucji RP, pozbawiając tym swój urząd wpływu na utrzymanie demokracji, jednocześnie Andrzej Duda ignoruje postanowienia odpowiedniego sądu, czyli Trybunału Konstytucyjnego dotyczące legalności wyboru sędziów.

            Z lat szkolnych pamiętam, że społeczność uczniowska dość dobrze radziła sobie z wszelkimi donosicielami, kapusiami i lizusami, poprzez ostracyzm. Od wszelkich reguł zdarzały się oczywiście patologiczne wyjątki. Niemal w każdej klasie znajdowała się jakaś menda, która bez żenady donosiła przeciw swoim koleżankom i kolegom, dostając w zamian wyższe oceny, a także funkcje klasowe. Oczywiście klasa takich zdrajców miała daleko w tyle i taki laluś nawet osadzony wbrew klasie na stołku gospodarza, czy też przewodniczącego klasy, próbując wydawać polecenia słyszał jedynie : POCAŁUJ MNIE W DUDĘ. Nauczyciele widząc całkowitą niemoc swoich przydupasów, ulegali i pozwalali klasie wybrać uczniów przynajmniej odrobinę dbających o ich szanse w starciu z władzą naczelną, jaką był nauczyciel. Lalusiom to jednak nie przeszkadzało. Przekroczyli bowiem próg obciachu i żenady, wiedzieli że nigdy nie będą już mieli kolegów, ani tym bardziej przyjaciół, bo bezczelnie działali na ich szkodę i robili to dalej w zamian za kość, jaką była wyższa ocena. Dokładnie jak ten sprzedajny laluś, zachował się Andrzej Duda, hańbiąc i czyniąc zupełnie bezwolnym wobec Jarosława Kaczyńskiego urząd prezydencki. Jest jednak jedna różnica. Uczeń, nawet największy laluś, kapuś i donosiciel, nie ponosi odpowiedzialności karnej, natomiast Prezydent RP odpowiada karnie za zdradę stanu przed Trybunałem Stanu.

            Radziwiłł był górą jedynie przez kilka lat. A miał za sobą potężną siłę i potężnych stronników. Duda ma jedynie sektę oraz pro- moskiewskiego Orbana. Jest jednak łakomym kąskiem dla Putina i wrzodem na dupie Rzeczpospolitej!

            Współczuję żonie Andrzeja Dudy, Pierwszej Damie RP, Agacie oraz ich córce Kindze. Z jednej strony łączą ich silne więzi rodzinne, ze względu na zbieżne poglądy, wspierali się wzajemnie, zwłaszcza w trudnym okresie kampanii prezydenckiej. Jak daleko może iść wsparcie dla głowy rodziny, jeżeli ta dokonuje zdrady Ojczyzny i ignoruje jej prawo licząc, że ochroni go pryncypał. Jak można wspierać Andrzeja Dudę widząc, jak płaszczy się u podnóżka Kaczyńskiego, jak na jego „Duda, do nogi”, jedzie w środku nocy na Żoliborz, jak na komendę „podpisz” podpisuje bez czytania wszystko, co mu Kaczyński podsunie. Andrzej Duda, niczym ostatnia klasowa menda, laluś i kapuś nawet nie stara się stwarzać pozorów, że jest samodzielnym prezydentem i działa dla Polski, a nie dla partii. On wbił się między pośladki Kaczyńskiego krzycząc „JAK TU CIEPŁO I PRZYTULNIE, CHODŹCIE TU WSZYSCY”!!!

            Zdrada Ojczyzny, jakiej dokonał Andrzej Duda przykryła zdradę Ojczyzny dokonaną przez Marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego vel „Penelopa”, vel „Członek”, który to zdrajca werdykt Trybunału Konstytucyjnego skomentował słowami, że to już decyzja dotycząca historii. Identycznie wypowiadał się Putin po aneksji Krymu, mówiąc że teraz jest już inna sytuacja historyczna.

 

ZDRAJCO! ZDRAJCO! PO TRZYKROĆ ZDRAJCO!!!

 

 P.S.

            Mówi człowiek, którego sam Duda wymieniał podpierając się jego autorytetem w kampanii prezydenckiej, jako jednego z tych wspaniałych ludzi, których miał szczęście spotkać na swojej drodze:

Ubolewam, że jest on absolwentem naszego wydziału (...) Niestety, Andrzej Duda brnie coraz bardziej- do dziś licząc, złamał Konstytucję trzy razy.

Prof. Jan Zimmermann, promotor pracy doktorskiej Andrzeja Dudy.

13:51, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (30) »
środa, 02 grudnia 2015

            Buuuchachacha...., zawsze wiedziałem, że na sympatyków PiS można liczyć! Lud to bowiem zapalczywy, ale i głupawy, więc prędzej czy później narobi obciachu na pół Europy. Spójrzmy na zdjęcie poniżej.

            Sympatyk PiS postanowił się pochwalić znajomością angielskiego i posłać w Świat przekaz w języku Szekspira. W ogóle widać, że wszystkie anglojęzyczne siły PiS zostały zebrane, by przygotować w tym języku transparenty i zebrać je w jednym kąciku łatwym do ogarnięcia dla obiektywu kamery. Bystry inaczej PiSowiec postanowił wykorzystać grę słów. Ponieważ nazwa jego partii fonetycznie brzmi, jak „PEACE”, czyli pokój z hippisowskiego hasła „Make Peace Not War” (rób pokój, nie wojnę), postanowił zapisać to na transparencie. Co z tego wyszło? „MAKE PIS NOT WAR”. Problem w tym, że drugim znaczeniem fonetycznego brzmienia nazwy jego partii w języku angielskim jest SIKAĆ. Oczywiście „to piss” piszemy przez dwa „s”, ale skoro cały dowcip moherowego anglisty miał polegać na fonetycznej grze słów, ortografia zapisu nie gra tutaj roli. Tym bardziej, że dzięki telefonom komórkowym powszechne stało się skracanie słów w wiadomościach tekstowych do ich fonetycznego brzmienia, więc „sikać” młody Anglik, Irlandczyk, Australijczyk, czy Amerykanin zapisze właśnie jako „PIS”. Wyszło zatem „RÓB SIKU, A NIE WOJNĘ”, przy czym nazwa jego partii zastępuje słowo „siku”. Można i tak!

            Jak widzimy na drugim zdjęciu, PiSowski znawca angielskiego nie tylko nie załapał gafy, ale wręcz wpadł w samozachwyt nad swą własną koncepcją, bo przygotował drugi transparent, również opierający się na podobnej grze słów, by pociągnąć temat. Tym razem było to pisane dwoma kolorami HI PIS RULES, czyli „CZEŚĆ, RZĄDZĄ SIUŚKI”. Nie to, żebym nie doceniał poczucia humoru, ale z dowcipami w obcym języku powinniśmy bardzo uważać i lepiej nie brać się za coś, czego znaczenia do końca nie pojmujemy. Przekonał się o tym sam prezes pan, gdy podczas jednej z konwencji PiS wkroczył na scenę, a Freddie Merkury puszczany w podkładzie wyśpiewywał słowa przeboju „We Will Rock You”, między innymi „masz błoto na twarzy, ty wielka hańbo, kopiesz swą puszkę dookoła siebie śpiewając ROZKOŁYSZEMY WAS”.

You got mud on your face

You big disgrace

Kickin your can all over the place

Singin'

We Will, We Will Rock You!

            W ogóle człowiek, który wymyślił nazwę PiS ewidentnie słabował na umyśle, przynajmniej jeśli chodzi o języki obce, bo fonetyczne brzmienie tego skrótu kojarzy się z sikaniem nie tylko po angielsku. Za to w języku Szekspira, może się kojarzyć z czymś jeszcze, bo „PISS OFF” znaczy „spadaj”, a właściwie „sp......aj”, natomiast „I'M PISSED” oznacza „wkurzyłem się”, a właściwie nawet „wkur...łem się”.

Again I'm Pissed! Destroy!(Patrz, ostatnia linijka tekstu).

            Dobra, starczy tych ciekawostek językowych, które oczywiście pozostawię do skomentowania Czytelnikom. Intryguje mnie, jak zareaguje Świat widząc, że sekta rusza podeptać własną Konstytucję pod hasłami „rób siku, nie wojnę” i „cześć, siuśki rządzą”, używając do wyrażenia słów "siku" i "siuśki" nazwy swojej partii. Zwróćcie też uwagę na drugi plan. Poniekąd trochę żałuję, że nikt się nami aż tak nie interesuje, by stało się to sensacją dnia, bo pośmiać, to ja się lubię!

 

P.S.

            Ponieważ z zaprzyjaźnionych źródeł otrzymałem ciekawą propozycję interpretacji hasła prezentowanego przez PiSowca ze zdjęcia, podzielę się z Wami, gdyż fajnie uzmysławia skalę obciachu, jaki PiSowcy sieją nawet tego nie zauważając:

SIUSIAJ, NIE WOJUJ!!! 

22:21, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (29) »
wtorek, 01 grudnia 2015

            „Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”. Jakże musieli się niemile zaskoczyć posłowie PiS, Tadeusz Cymański i Daniel Milewski, gdy zastali poprzecinane opony w swych samochodach zaparkowanych przy ulicy Wilczej. Pierwszoplanowym motywem sprawdzanym przez służby jest, uwaga..., walka lokalnych mieszkańców o miejsca parkingowe z przyjezdnymi, ponieważ ucierpiały samochody na numerach spoza Warszawy. Taka nasza nadwiślańska wersja nauk Jezusa o miłości do obcych. Sami pokrzywdzeni posłowie przyznają, że jest to najbardziej prawdopodobny motyw przestępstwa.

            „Zyg, zyg, zyg, marchewka”, pomyślałem uświadamiając sobie, że posłowie PiS padli ofiarą polityki nienawiści wobec mniejszości i obcych, na fali której ich partia zdobyła władzę. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że nienawiść wobec „słoika” to nie to samo, co nienawiść wobec Niemca, czy Syryjczyka, tak samo jak złość na mamę to nie to samo, co złość na tatę, ale nienawiść do innych ludzi pozostaje nienawiścią do innych ludzi tak, jak złość na rodzica pozostaje złością na rodzica.

            Pewnie się Wam obiło o uszy, że ostatnimi czasy kierowcy samochodów na obcych (pozawarszawskich) blachach parkujący w warszawskim „Mordorze”, znajdowali za wycieraczkami kartki z informacją, że jako „słoiki” muszą ustępować miejsca Warszawiakom, dojeżdżając metrem. Oczywiście kartki pisał jakiś debil, który nie kumał, że gdyby nie „słoiki”, to by nie było „Mordoru”, ani innych miejsc pracy, bo Warszawa najwidoczniej nie nadążała z przygotowaniem wystarczającej liczby pracowników, a miejsca pracy trzeba by było przenieść tam, gdzie pracownicy są. Mało tego, debil ów nie zdawał sobie sprawy, że jego mamusia, tatuś, czy ciocia dorabia wynajmując „słoikowi” mieszkanie, które zmarniałoby, gdyby nie ów „słoik” i jego pieniądze.

            Przy tej okazji nie sposób pominąć nieco starszego pomysłu innych „rodowitych Warszawiaków”, jak Hanna Gronkiewicz- Waltz, domagająca się, by „słoik” płacił podatki w Warszawie. Szkoda tylko, że pani HGW nie wpadła na pomysł, by Warszawa opłacała n.p. szkołę „słoika” oraz inne wydatki jego gminy rodowej, skoro chce czerpać zyski z jego wykształcenia i wychowania. Podatki w Warszawie płacą firmy zarejestrowane na jej terenie i to dość sprawiedliwy podział zysków fiskalnych.

Słoik w Krakowie.

            Dla jasności: Nie uważam, żeby Warszawiacy wyrządzili mi jakąś krzywdę, podobnie jak ja nie wyrządziłem krzywdy Warszawiakom. Nie uważam także za stosowne dyskryminować Warszawiaków w moich rodzinnych Puławach, czy Kazimierzu Dolnym i kazać im zostawić samochody w Warszawie, by przyjeżdżali pociągiem lub autobusem, choć zwłaszcza to drugie miasteczko w okresie letnim jest wręcz zakorkowane samochodami na warszawskich numerach. Nie uważam również, że Warszawiacy nie powinni jeździć samochodami do innych miejsc Polski. Tylko, że te prawa mamy na zasadzie wzajemności, a dobrodziejstwa prywatnego transportu służą każdemu i nie widzę powodu tego zmieniać. Podobnie nie widzę powodu, by komukolwiek zakazywać migracji, bo to służy całemu społeczeństwu, a zdolność do migracji jest jedną z cech pozwalających przetrwać organizmom żywym (nie tylko ludziom, także innym zwierzętom, a nawet roślinom). To naprawdę nie moja wina, że debile siejący nienawiść do obcych tej wiedzy nie posiadają, ale ich psim obowiązkiem jest po prostu przestrzegać prawa, które zostało wymyślone specjalnie po to, by ograniczeni umysłowo nie musieli nad wszystkim myśleć, tylko po prostu się dostosowali.

 

 

13:38, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (8) »
Tagi