RSS
środa, 30 marca 2016

           No i po raz kolejny prezes pan przez pomyłkę powiedział prawdę. Swoją drogą, on działa tak, jak zegar z pękniętą sprężyną: Dwa razy na dobę pokazuje dokładną godzinę! W wywiadzie dla „Trójki” oznajmił wszem i wobec: „Nam zarzuca się różne rzeczy. Bywam porównywany do Hitlera. To są objawy szaleństwa.” BINGO! To są objawy szaleństwa, Hitler też je miał! Już dawno temu Janusz Palikot domagał się wysłania Jarosława Kaczyńskiego na badania psychiatryczne, a tu nagle Jarek odkrywa Amerykę! Każdy to widzi z wyjątkiem sekty!

            W tym samym wywiadzie prezes pan ogłosił, iż Europa się powinna przyzwyczaić: KONIEC Z ULEGŁOŚCIĄ! Buuuchachacha...., właśnie Dupa dostał kopa w dudę Duda dostał kopa w dupę od Obamy, na oczach całego NATO i nie spotka się z nim, za to przyjmie Donalda Tuska, a kongresmeni z USA spotkają się z założycielem KOD, Mateuszem Kijowskim, jako szefem największego polskiego ruchu społecznego od czasów pierwszej Solidarności (jakoś z szefem PiS spotyka się co najwyżej Orban- i to cichaczem). PiSowski Minister Spraw Zagranicznych, Waszczykowski Witold postanowił przekonać Naród, że Duda nie zabiegał o wizytę. Co za inteligentne tłumaczenie, akurat na poziomie sekty! „Jadę na szczyt NATO, żeby NIE spotkać się z przywódcą najsilniejszego państwa sojuszu”. NIESAMOWICIE WIARYGODNE, panie Waszczykowski! No nic, Duda dalej niech jeździ na narty na oponach ze szrotu (DOBRA ZMIANA), niech nocami przemyka z meldunkiem do pewnej chronionej willi na Żoliborzu, niech się spotyka z rumuńskimi i węgierskimi przyjaciółmi, niech jak ten pies jeździ za amerykańskimi senatorami choćby i do Krakowa, by spotkać się z nimi choć przy obiedzie w knajpie, której współwłaścicielką jest członkini KOD. Niech waruje, niech ureguluje rachunek, niech przyniesie patyk! KONIEC Z ULEGŁOŚCIĄ! Jest wystawienie gołej dudy, by byle kiep mógł w nią zapalić kopa z rozpędu! Niejako tylko przy okazji dodam, że zanim szef MSZ użyje słowa „murzyńskość”, niech weźmie pod uwagę, że Duda wybiera się w interesach do kraju, któremu szefuje czarnoskóry przywódca.

(OD ARTYSTÓW DOBREJ ZMIANY, OCZYWIŚCIE!)

            Jeżeli jednak mielibyśmy mówić o uległości wobec UE, to przez 12 lat członkostwa w Unii, niewolniczy umysł Kaczyńskiego nie załapał, że od 1-go maja 2004 jesteśmy częścią tego organizmu. To tak, jakby Kaczyński nagle ogłosił koniec uległości wobec swoich jelit i odbytu, odmawiając wizyt w toalecie. Nie będę się rozpisywać na temat skutku takiego wyboru.

 W WYNIKU DOBREJ (BUUUCHACHACHA...) ZMIANY, POLSKA ZAMIENIŁA SIĘ NA MIEJSCA Z KUBĄ. MAM SIĘ CIESZYĆ?

 

12:20, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (15) »
czwartek, 24 marca 2016

             Po serii zamachów w Brukseli kwestią czasu jedynie było, kiedy w naszym nadwiślańskim grajdołku odezwą się ścierwojady próbujące na zamachach zbić kapitał polityczny. I pominę tu takich dupków, jak znany z pijackich burd z policją Wipler, który postanowił się polansować ze sztucerem w ręku. Uważaj chłopie, bo choć to trudne, to akurat ty jeszcześ gotów tym czymś postrzelić się w pupę! Od razu przypomniał mi się inny znany, choć fikcyjny „twardziel”.

            Nie na jego głos jednak czekałem. Byłem głęboko przekonany, że wkrótce jakiś padlinożerca z sekty smoleńskiej, bądź też inny wielbiciel „dobrej zmiany” zapragnie na nieostygłych jeszcze ofiarach zamachów coś ugrać. Myliłem się? Sami oceńcie!

             Zbigniew Ziobro, człowiek bez honoru, patologiczny łajdak i zdrajca słynący z oszczerczych denuncjacji, znany skądinąd jako „człowiek- porażka” i „zero” (to za sprawą jego marnej wiedzy prawniczej), postanowił dowieść, że na sektę zawsze można liczyć.

            „Zero”, „człowiek- porażka”- niby mocne słowa, ale jak inaczej nazwać pierdołę, który w ciągu dwóch lat rządów PiS (2005- 2007) zdążył skompromitować Polskę niedorzecznym, pozbawionym dowodów wnioskiem o ekstradycję niejakiego Edwarda Mazura, który to wniosek wraz z kompetencjami polskiej prokuratury został wyśmiany przez sąd w Chicago. Oczywiście wniosek był pełen „twardych dowodów pana Zbyszka”, czyli jego bezwartościowych insynuacji. Najsmutniejsze jest to, że nikt z poważnych prawników nie wyklucza Mazura z kręgu podejrzanych, ale Ziobro sprawę najzwyczajniej w Świecie spalił, prezentując ją na konferencji prasowej nim zebrał materiał dowodowy. Inną z jego wtop było nieudane aresztowanie Barbary Blidy zakończone jej śmiercią- Zbyszek po dziś dzień nie potrafi podać ani dowodów jej domniemanej winy, ani nawet tego, o co chciał ją oskarżać. No i oczywiście słynna, nieudana prowokacja Ziobry na Andrzeju Lepperze. Lepper nie dał się nabrać, a Zbynio udowodnił jakim jest zbrodniczym przygłupem uznając, że właśnie dlatego, że się nie dał sprowokować, to znaczy że jest winny, bo ktoś go musiał ostrzec. Innymi słowy: Lepper był winien niepopełnienia przestępstwa korupcji, bo posłuchał czyjejś dobrej rady. I z takimi to „sukcesami” ta menda została po raz kolejny Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym. Łoj, jaka dobra zmiana!

 

            Wróćmy do tematu głównego. Otóż Zbigniew Ziobro postanowił wykorzystać śmierć i cierpienie ofiar zamachów terrorystycznych, by zaatakować Trybunał Konstytucyjny. Zbysiu stwierdził w publicznej wypowiedzi, że belgijski TK, podobnie jak polski TK, utrudniły służbom walkę z terroryzmem, ograniczając prawo do inwigilacji. Jak to „dobra zmiana” potrafi powiązać sędziów z zamachowcami! A teraz poważnie: W wypadku podejrzenia o terroryzm, służby prowadzą inwigilację, bo od tego są i się nie pytają TK, czy mogą, bo taka ich zasrana rola- odegrać tych złych robiąc swoje. Włos im za to z głowy nie spadnie, choć żaden polityk oficjalnie tego nie potwierdzi. Służby wręcz byłyby w kłopocie nie reagując na podejrzanych o terroryzm. Zupełnie inaczej ma się sprawa inwigilacji opozycji, którą tak naprawdę chce zalegalizować pan Zbyszek. I nie będzie to miało nic wspólnego z walką z terroryzmem, bo służby Ziobry znane są z pełnego zaangażowania w szukanie haków na Polaków, znane są też z namawiania ich do przestępstw, natomiast Zbysiu do tej pory trzyma się z daleka od terrorystów, żeby nie rozpraszać uwagi służb, które mogą przecież w tym czasie kopać dołki pod przeciwnikami politycznymi, więc antyterrorystyczny aspekt działalności zbyszkowych służb jest kompletnie nieznany.

            PiS nie przejmowało się nigdy życiem Polaków. Wręcz przeciwnie: Podczas likwidacji WSI, Antoni Macierewicz dokonał zdrady i ujawnił obcym kontrwywiadom agentów polskiego wywiadu wojskowego, za co od takiej Armii Krajowej dostałby wyrok śmierci do wykonania natychmiast- w bramie, przy śmietniku, w ciemnym zaułku. Za takie wystawienie żołnierzy na śmierć nie byłoby przebacz. Ale oczywiście dziś w wyniku dobrej zmiany, jako Minister Obrony Narodowej zajmuje się obrażaniem sojuszników i pozbawianiem armii nowoczesnej broni (próbuje unieważnić przetarg na śmigłowce bojowe), by jednocześnie zbudować zbrojne bojówki PiS zwane „obroną terytorialną”, których wartość bojowa jest zero, za to ich wartość terrorystyczna, to 10.

            Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski jest banda kretynów, która doświadczone służby zastępuje niekompetentnymi fanatykami. Mamy już pierwsze efekty: Teoretyczny prezydent, niewolnik Duda, niemal życia nie stracił, bo podporządkowany bezpośrednio Błaszczakowi BOR zaopatrzyło prezydencką limuzynę w zużyte opony. O losie! Żadne badania nie znalazły trotylu, kuli snajperskiej, ni niczego innego prócz zużycia i starości w gumie. Niewolnica Szydło natychmiast wyskoczyła z zapewnieniem, że Błaszczak jest jednym z najlepszych szefów MSW od 1989 roku! No jasne, prawie mu się udało zlikwidować Prezydenta RP! W ramach dobrej zmiany PiS zastanawia się zatem nad całkowitą likwidacją BOR. I pomyśleć, że już dawno temu Kononowicz chciał wszystko zlikwidować!

 

 

13:56, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 21 marca 2016

 

            W związku z rozpoczętym Wielkim Tygodniem czuję się w obowiązku przypomnieć, iż:

  1. W Wielki Tydzień, niespełna 73 lata temu żołnierze w niemieckich mundurach rozpoczęli ostateczną likwidację „drugiego sortu” ludzi (a przynajmniej za takowy ich uważali, mało tego, jak z rękawa sypali argumentami o niższości mordowanych).

  2. W Wielkim Tygodniu, Żyd z Nazaretu, Jezus syn Maryi, został zamordowany sądownie pod niedorzecznym zarzutem wszczynania buntu przeciw Cesarstwu. Oskarżyciele z uporem maniaka powtarzali, iż słowa Jezusa o jego królestwie „nie z tego świata” są równoznaczne z przyznaniem się do spisku. Dodam, że oskarżyciele mataczyli, starannie ukrywając fakt nauczania pokory przez oskarżonego, także tej wobec Cesarza.

  3. W Wielki Tydzień roku bieżącego Zbigniew Ziobro powołał do życia nowy zespół prokuratorów do spraw śledztwa smoleńskiego. Podobnie, jak prokurator Piłat, mają za zadanie dowieść niedorzecznego zarzutu zamachu. Dokonać tego mają poprzez mataczenie, ukrywanie podstawowych faktów, jak konsekwencji braku szkoleń załogi Tu 154M, konsekwencji próby zemsty PiSowskich urzędników z Przemysławem Gosiewskim na czele za uratowanie dupy prezydenta Kaczyńskiego podczas lotu do Tbilisi na pilotach wojskowych specjalnego pułku lotnictwa, a przede wszystkim konsekwencji przystąpienia do lotu do Smoleńska i podjęcia próby lądowania w warunkach urągających wszelkim procedurom bezpieczeństwa. Spodziewajmy się kolejnych dowodów podrzuconych na wycieraczkę, dowodów parówkowych, bluffów a'la Rońda, rozpylonej mgły, helu, dobijania rannych, opowieści o kombajnie brzozowym, który przecież służy do obcinania takiego miękkiego drzewa, a przede wszystkim spodziewajmy się prób przekonania społeczeństwa, że skoro Putin nie darzył przesadnym szacunkiem Kaczyńskiego, to jest najlepszy dowód na zamach.

            W związku z powołanym zespołem prokuratorskim, zasięgnąłem opinii mojej koleżanki z klasy, która jest prokuratorem, bynajmniej nie prokuratorem szeregowym i niedoświadczonym, gdyż powoli zbliża się do końca drugiej dekady pracy w zawodzie. Otóż, ptaszki ćwierkają, że do zespołu zgłosiła się miernota z przerostem ambicji nad dokonaniami. Zważywszy, jakiego zadania się podejmują, nie dziwi nic.

Przypowieść o pociągu pancernym.

            Pociąg pancerny „Krystyn” spędzał czas na bocznicy. Od czasu do czasu jedynie wypuszczany ze swego ślepego toru, by splunąć ze wszystkich luf w kierunku wyznaczonego celu, powtórzyć salwę i wycofać się raczkiem na boczny tor. Bo choć gruboskórny i do bólu agresywny, to w gruncie rzeczy słaby i niezdarny był Krystyn, poruszać się jeno po wyznaczonej torem ścieżce w przód i w tył potrafiący. Nawet nabranie prędkości i wyhamowanie czas nieznośnie długi zajmowało, nie mówiąc już o jakimkolwiek uniku, czy finezyjnym manewrze. Podczas kolejnego nieznośnie długiego postoju na bocznicy odszukał „Krystyna” miłośnik starej broni pancernej, niejaki Filip Chajzer, podszedł do ledwo sapiącej maszynowni i poprosił o komentarz do słów jego siostry, biorącej udział w manifestacji KOD. „JA NIE MAM SIOSTRY”- odparł Krystyn.

            Moi drodzy: Jakże samotny musi być Krystyn, plujący na wszystkich, którzy mu się na celownik nawiną, WYRZEKAJĄCY SIĘ WŁASNEJ SIOSTRY!!! Chowany na bocznicę, uruchamiany, by splunął, sapnął i skrył się do swej nory. Podobną samotność wróżę członkom zespołu prokuratorskiego ds. śledztwa smoleńskiego. Podobnej samotności doznaje każdy zostający żołdakiem gnoma żoliborskiego. Nie łudźmy się: Ileż można się oszukiwać, że otaczające PiS miernoty ćwiczone w szukaniu haków, podstawianiu nogi, knuciu, intrygowaniu, pomawianiu, to przyjaciele. Krystyn to wie. Jest sam, jak ta PiSda. Bez miłości, bez rodziny, bez przyjaciół. O! Znowu mu lufę czyszczą!

 

 

14:35, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
piątek, 18 marca 2016

            „Dyktatura ciemniaków” to termin, z publicznego użycia którego zasłynął Stefan Kisielewski. Ten legendarny publicysta użył tego określenia na zebraniu Związku Literatów Polskich, a miało to miejsce po zdjęciu z afisza „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka. Minęło niespełna pół wieku i społeczeństwo doczekało się praktycznego przypomnienia, czym jest owa dyktatura.

            Tak się niefortunnie stało, że przez długie lata po śmierci Stefana Kisielewskiego, terminu „dyktatura ciemniaków” używał jego przyjaciel, z którym wspólnie zakładali UPR, Janusz Korwin Mikke. Niefortunnie, bo JKM z uporem maniaka powtarzał, że jeżeli zastąpimy jedną dyktaturę inną (jego własną), to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, stanie się ona dobrobyt niosącą dyktaturą człowieka oświeconego. Biedny błazen już wtedy nie rozumiał, że wypowiadając się stanowczo na każdy możliwy temat jedynie potwierdza, jakim jest głupcem uważając, że zna się na wszystkim..., ale ja nie o tym. Ten wstęp miał jedynie przypomnieć, że JKM zdewaluował omawiane pojęcie i mało kto pamięta, że odnosiło się ono do rzeczywistej dyktatury, a nie do państwa demokratycznego, jak to do tej pory sugeruje Januszek.

            Może kilka luźnych przykładów: Zaszczucie Nieznalskiej, próby zdjęcia z afisza filmu „Ksiądz”, filmu „Siostry Magdalenki”, próba zmiany dyrekcji Teatru Starego w Krakowie, próby zdjęcia przedstawień teatralnych „Golgota Picnic” i „Śmierć i Dziewczyna”, niezliczone próby niedopuszczenia do koncertów rockowch (n.p. Behemoth, Kult) i popowych (n.p. Madonna, Conchita Wurst), a nawet niedawna próba odwołania koncertu, który nawet NIE BYŁ PLANOWANY (SIC!)- tak, tak, jakieś kółko ciemniaków ze Świdnicy zobaczyło starą informację o koncercie Vadera, który odbył się rok temu, a im się wydało, że ma się dopiero odbyć i rozpoczęło łańcuszek modlitewny w intencji odwołania koncertu. I powiedzcie, że DYKTATURA CIEMNIAKÓW nie wróciła w najostrzejszej formie!

            Pierwszym, niesłychanie ostrym sygnałem, że rzeczona dyktatura powraca był dla mnie gwałtownie zdobywający popularność Paweł Kukiz, który do dziś twierdzi, że Rząd RP ma słuchać nie mających pojęcia o prawie ludzi, a nie przestrzegać prawa. Właśnie wtedy, gdy chciał się pytać w referendum o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze tych, którzy nie mieli pojęcia ani co to jest, ani jakie ten system wyborczy niesie za sobą konsekwencje i gdy jego apele zrealizował ex prezydent Komorowski, zorientowałem się, że dyktatura ciemniaków nieuchronnie wraca. Sygnały były wcześniej, bo czym innym jest na przykład robienie sondy w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej wśród przygłupów uważających, że do zanegowania antkowej tezy o tym, że skrzydło samolotu pędzącego z prędkością 280 km/h ma się zatrzymać po 12 metrach potrzebuję czarnej skrzynki, a nie II zasady dynamiki Newtona (ba, oni nie znają zasad dynamiki) lub czym innym jest pytanie się o oczekiwany wiek emerytalny idiotów nie wiedzących skąd się biorą pieniądze na emerytury. W każdym razie mam nadzieję, że kiedyś pan Kukiz tak o wszystko pytający się ludzi, uda się na operację, w czasie której lekarz przez system audio- tele będzie pytał ludzi, jak ma operować pana Pawła.

            Okres trzech ostatnich kampanii wyborczych (samorządowej, prezydenckiej i parlamentarnej), był okresem bezprzykładnego wmawiania niedoukom, że to oni powinni się wypowiadać na temat najważniejszych spraw w Państwie. I stała się rzecz straszna: Głupawa masa dała władzę ciemniakom, którym nadal się wydaje, że jeśli tylko znajdą wystarczająco wielu kretynów popierających swe niedorzeczności, to nagle staną się one prawdą. I dopóki przygłupia masa na własnej skórze nie zacznie odczuwać pogorszenia warunków życia, to tego nie załapie i będzie dyktaturę popierać. Jest jednak pewien HACZYK: POLITYKA MIĘDZYNARODOWA!

Bożenka, jako poetycka metafora Polski???

            O ile w grajdole nadwiślańskim Kaczyński każde łamanie prawa tłumaczy, że to odpowiedź na wcześniejsze kroki PO i zyskuje poklask całkowicie niedojrzałego społeczeństwa, to polityka międzynarodowa rządzi się swoimi prawami. I dlatego, gdy głupawy Jarosław próbuje pyskować Komisji Weneckiej, bądź Parlamentowi Europejskiemu, czy Kongresowi USA, że przecież to Tusk zaczął, oni reagują bardzo prosto i logicznie: O CZYM TY DO NAS ROZMAWIASZ?! Teraz władzę ma Rząd Beaty Szydło i to z nim dyskutujemy o problemach, bo z nimi robimy interesy! To ten Rząd ma psi obowiązek przestrzegać prawa i wykonywać orzeczenia sądów, bo teraz to on reprezentuje Polskę i to z nim rozmawiamy, a nie z Rządem Tuska, Kopacz, czy świętego Idziego!

            Zarówno Unia Europejska, jak i USA będą wspierać żądania przestrzegania procedur demokratycznych w Polsce pod warunkiem, że sami Polacy będą się ich domagać. Jeżeli nie, potraktują Polskę jak Białoruś, czy Rosję albo Chiny- jak będą mieli biznes, to go zrobią, a jak nie, to palcem nie kiwną, a już z pewnością niczego dla nas nie zaryzykują. I to od nas, Polaków zależy, czy zgadzamy się na DYKTATURĘ CIEMNIAKÓW, czy też nie! My ją możemy przyjąć, Świat ją uzna, oczywiście, ale w pakiecie z konsekwencjami. A te nie przedstawiają się dla Polski różowo.

 

 

20:51, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (11) »
czwartek, 17 marca 2016

            Nie mogło być inaczej. Jeżeli filarami organów ścigania zostają przestępcy skazani, jak Mariusz Kamiński (ułaskawiony przez teoretycznego prezydenta, niewolnika Dudę) lub uchronieni przez znajomków przed uczciwym procesem, jak Zbigniew Ziobro, czy Antoni Macierewicz, to IV RP musiała błyskawicznie odsłonić zbrodniczą twarz. Powiecie, że przecież Antek jest szefem MON i nie ma nic wspólnego z prokuraturą. Oczywiście, że Antek nie ma nic wspólnego z prokuraturą oprócz tego, że ją terroryzuje i robi w neogoebbelsowskich mediach PiS za głównego śledczego. Kłopoty z prawem panów AM, MK i ZZ bywały różnej natury, ja prywatnie za najbardziej bandyckie uważam próby popełnienia przestępstw sądowych: fałszywe oskarżenia, zatrzymania bez przygotowanych zarzutów (nie mówiąc nawet o ich formalnym postawieniu), namawianie uczciwych obywateli do przestępstw, zwane eufemistycznie prowokacjami.


"(...)Ruszać- krzyczą dowódcy (schowani) z tyłu..."

            Jednym z głównych haseł- kluczy rzucanych przez tępych, PiSowskich sekciarzy jest „jak jesteś uczciwy, to nie masz się czego bać”. Otóż właśnie problem tkwi w tym, że PiS opiera się na bandyckich pomówieniach i próbuje fałszować śledztwa. Możesz być uczciwy, ale „daj mi człowieka, a paragraf się znajdzie”, jak mawiali stalinowscy śledczy. Do dziś Ziobro nie potrafi odpowiedzieć, jakie zarzuty chciał postawić Barbarze Blidzie, która zginęła w wyniku nieudanej próby aresztowania. Do dziś Ziobro nie ma najmniejszego dowodu na korupcję Andrzeja Leppera przy tzw. „aferze gruntowej”- żeby było śmieszniej, Ziobro próbował skazać Leppera za to, że nie dał się skorumpować. Lepper nie żyje, a Ziobro kontynuuje przestępczą działalność.

            Dziś odbywa się w Sejmie debata na temat raportu Komisji Weneckiej. Przy okazji, mija kolejny dzień, gdy przestępczy rząd Beaty Szydło odmówił publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie sądzonej ustawy. Jak powiedział Przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk, „Polska znalazła się na zakręcie”. Jako zawodowy i klasowy polityk, Tusk nie mógł powiedzieć tego, co ja chętnie dopowiem: Zezwolenie PiSowi na stawianie się ponad sądami i pisanie ustaw sprzecznych z Konstytucja RP będzie zezwoleniem na przygotowanie współczesnych „Ustaw Norymberskich” przez tą zorganizowaną grupę zdrajców Polski. I ani jedno słowo nie jest tu na wyrost. Gdy ktoś nie należy do narodowosocjalistycznej partii Kaczyńskiego, traci pracę- dzieje się to już dziś. Trybunał Konstytucyjny stoi solą w oku tej bandy, ponieważ jest jedyną instytucją władną zatrzymać ustawy dyskryminujące niezwiązanych z PiS obywateli RP. Mówią o tym sędziowie TK, mówią prawnicy z Uniwersytetu Jagiellońskiego (w tym promotor Dudy), prawnicy z Uniwersytetu Warszawskiego, prawnicy z UE i z Komisji Weneckiej, mówią kongresmeni z USA, a sekta dalej powtarza brednie swej przestępczej szajki. Przy okazji: Prezydent Obama nie przyjmie teoretycznego prezydenta Dudy podczas planowanego na koniec marca szczytu bezpieczeństwa nuklearnego w Waszyngtonie. Do szeregu, niewolniku Duda, możesz dalej nosić parasol za prezesem panem, jak tak lubisz!  

            Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc. Zwróćcie uwagę, jak wychowane na pomówieniach moherowe tabuny będą w kościołach bezcześcić tzw. „Ciało Chrystusa” plując swemu „Bogu” w twarz jawnie depcząc przykazanie „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Dziś, jako jeden z tematów zastępczych rzucono opinii publicznej, gdzie powinien leżeć Czesław Kiszczak. Powiem tak: Jemu to dynda, mnie to też mało obchodzi. Ale Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza, Zbigniewa Ziobro i Mariusza Kamińskiego wypadałoby pochować obok Kiszczaka, gdy nadejdzie kres ich marnego żywota. Jako uhonorowanie ich wysiłków oddalenia Polski od Unii Europejskiej, NATO i USA i wpakowania Ojczyzny w łapy Moskwy.

 

 

13:37, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
sobota, 12 marca 2016

           Pół Polski w głowę zachodzi, co się stało Krystynowi, bo i jest się nad czym zastanawiać, wszak na oddziale furiatów w podwarszawskich Tworkach, ani pacjent podający się za Napoleona, ani ten przekonany, iż jest Cezarem, ani nawet ten, który się uważa za ducha Adolfa Hitlera, żaden z nich nie dorównuje wściekliźnie, jaka ogarnęła naszego nieszczęśnika. Nie, nie będzie to żadna polemika, bo nie uczęszczałem do żadnej z mordowni, w których nabywał on ogłady towarzyskiej i niegodnym. Poza tym nie ja byłem celem ataku, a przypomnę że Krystyn chciał pogryźć niemalże jednocześnie Macieja Stuhra oraz emerytkę pytającą o wysokość świadczeń i wszystkich stających w obronie emerytki. Merytoryczną odpowiedź dała Krystynowi na swym blogu Malina i gorąco proszę, byście ją przeczytali- w tym celu kliknijcie tu- w ten akapit. Ja zaś ograniczę się do swej liryczno- epickiej wizji przyczyn stanu zdrowia psychicznego naszego niefortunnego bohatera.

Jak Krystyn zmienił świadomość.

            Uuuu...-darło się coś wniebogłosy na Wiejskiej- Uuuuuuu.....!!!! Uuuuuu......!!!- niosło się Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem, ale też i Rozbratem, Ludną i całą szerokością Powiśla, aż do Starego Miasta, głośno tak, że prastare bohatery legend i podań warszawskich z martwych powstały sądząc, iż to trąby jerychońskie apokalipsę i koniec świata głoszą, karnie na sąd ostateczny stawić się niniejszym chciały. Najpierw Syrenka ze swego cokołu ruszyła, bo i na powietrzu stojąc pierwsza wołanie usłyszała. Pierwsza też zawróciła, gdyż od dźwięku tego łuską zaczęła się od pasa w górę pokrywać, a nie chcąc urody na wieczność utracić, czmychnąć w nurt Wisły wolała. Później Bazyliszek. Ten gadem będąc, słuch miał przytępiony, więc zagrożeń nieświadom kontakt wzrokowy uzyskał i na powrót w głaz się zamienił. Jedna tylko Złota Kaczka (po mojemu, to nie złota, jeno żółte zęby miała, ale gdzież bym się śmiał legendzie sprzeciwiać) słabość w tym głosie wyczuła i po swojemu wykorzystać Krystyna zapragnęła. Podeszła do niego śmiało i zapytała:

            -A cóż to za lament, czegóż ci trzeba?

            -Głodny byłem, a jeść mi już w ławach sejmowych nie pozwalali i chyba się oponą jakąś strułem.

            -Po czym wnosisz?

            -Włos mi na plecach gęsto „róść” zaczął, więc „wziąść” go i wydepilować chciałem, lecz ból to okrutny i rozpacz mnie czarna ogarnia.

            -Kwa, kwa, wiem coś o tym, gdy dla jaj kota swego wydepilować chciałam, to wziął i poległ, Alik mu było, nieborakowi! Nie martw się jednak. Mam ci ja na to serum niezawodne, jeno przyrządzić je wedle receptury musisz i spożyć jak najszybciej- To rzekłszy, rzuciła Krystynowi „Gazetę Polską” i niezwłocznie ku żoliborskiej stronie się udała. Krystyn rzucił się na pismo, chwycił nabożnie w owłosione łapy i czytać niezwłocznie począł:

 

pięć kropel rosy,
wąsy chrabąszcza,
plus odwłok osy
brzęczącej w gąszczach,

język chomika,
sadło modliszki,
ryjek od dzika,
śledziowe kiszki

szaleju garstka
i szczurzy ogon:
wszystko to utrzeć,
wrzucić w samogon,

zmówić w panice
smętną modlitwę,
znaleźć dziewicę
i dać jej brzytwę,

by ogoliła
orangutana
sierść zaś wrzuciła
prosto do dzbana

i destylatem
co jest z ziemniaka
oblała latem
piszczel praptaka

zmieszała wszystko
na łysej górze,
tam gdzie mrowisko
i gówno duże,

niechaj to zleje
razem w butelki,
niech kur zapieje
(o, jeżu wielki!)

krystyn zaś niechaj
tego skosztuje
żyd go mordechaj
niech przypilnuje

do dna niech pije
i kunszt pochwali,
jak nie pochwali,
niech pije dalej;

włos z pleców zejdzie

wnet krystynowi,

a jak nie zejdzie,

nikt się nie dowie!(*)

 

            Nie mnie oceniać, czy Krystynowi zebrać składniki się udało, lecz jedno jest pewne: Rąbnęło go solidnie! Dobranoc!

            P.S.

            (*)Niechaj mnie nikt nie posądza o poświęcanie czasu na poezji o dziejach Krystyna pisanie. Wierszyk niniejszy powstał jako komentarz do notki Nitagera, dziś go jedynie odrobinę zmieniłem, bo pod mą wizję podchodził niesłychanie.

            Dziękuję Obeliksowi za link do zdjęcia Krystyna przyłapanego na gorącym uczynku.

 

22:22, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 07 marca 2016

            Czyż ja nie jestem prorokiem? Ledwie opublikowałem post „O podcinaniu gałęzi”, a tu nagle niewolnik Duda miał wypadek. Mówcie sobie co chcecie, ale to nie był zwykły wypadek, lecz cholernie lub (nomen- omen) diabelnie niebezpieczny wypadek! Dudzie pękła guma, limuzyna wpadła w poślizg i tańcząc po autostradzie A4 spowodowała zagrożenie w ruchu drogowym. No i kto u licha za to odpowiada?!

            W ramach „dobrej zmiany”, szef BOR zmieniony został ponad 3 miesiące temu, a obecny dowódca, płk. Andrzej Pawlikowski, sprawuje nad biurem komendę od 4 grudnia 2015 (jak na mój gust, wystarczająco długo, by dokonać zadbać o regularne inspekcje prezydenckiej limuzyny). Jego zastępcy, płk. Jacek Lipski i ppłk. Tomasz Kędzierski są na obecnych stanowiskach niewiele krócej, bo od 12 grudnia 2015. Nad nimi wszystkimi zaś od 16 listopada 2015 czuwa konstytucyjny zwierzchnik BOR, Mariusz Błaszczak. Pan Mariusz jest wybitnym specjalistą od bezpieczeństwa, bo doświadczenie zdobywał jako wierny, wieloletni międzypośladkowy i podnóżkowy Prezesa Pana, dopuszczany (na zmianę z Bredzińskim) do trzymania parasola nad Słońcem Wolski, wybitny fachowiec od dostarczania karmy dla Fiony i dowódca warty honorowej nad mogiłą poległego Alika.

            Do czego zmierzam? KAŻDY kierowca samochodu jest zobowiązany PRZED KAŻDYM wejściem do optycznej inspekcji pojazdu, ze szczególnym uwzględnieniem stanu oświetlenia i opon. Tego się uczy każdy kursant prawa jazdy, nawet najniższej kategorii! W wypadku prezydenckiej limuzyny, spodziewałbym się dodatkowej procedury sprawdzającej wykonanie tego obowiązku. Zarówno za istnienie (bądź nieistnienie) takiej procedury, jak i jej przestrzeganie (bądź nieprzestrzeganie) odpowiadają władze wybrane w ramach (buuuchachacha...) „dobrej zmiany”.

            Żeby nie pisać tylko o tak ponurych sprawach, jak zagrożenie życia niewolnika Dudy, chciałbym na koniec uzupełnić rewelacje tygodnika „w Sieci”, który przekonuje Naród, że dotarł do dokumentów białostockiego SB wskazujących na to, że w październiku 1980 służba ta zamierzała „w razie zagrożenia” aresztowanie Jarosława Kaczyńskiego. Normalnie, najwyższy stopień kombatanctwa!!! Białostocka służba zamierzała! Jak wiemy, wilki z białostockiej SB były najbystrzejsze, zaraz po wilkach z tworeckiego oddziału SB. Uzupełniając rewelacje „w Sieci” donoszę, iż dotarłem do dokumentów tworeckiej SB, w których powtarza się opinia, że Jarosław Kaczyński był najgroźniejszą postacią opozycji, bo jak twierdzi zgodnie Tworecki Oddział Napoleonów SB, cytuję, „był mały jak chuj, a napierdalał jak chuj”(*). Od siebie dodam, że Jarosław Kaczyński jedynie przez przypadek nie został koszykarzem NBA, bo był kiedyś Murzynem i robił tak (obejrzyjcie ten odnaleziony w archiwum SB DOKUMENT):

            Dotarłem również do dokumentu rejestrującego działania bezpieki poszukującej słynnego opozycjonistę, Jarosława Kaczyńskiego, oczywiście na krótko po tym, jak był Murzynem:

            Wracając zaś do niewolnika Dudy: Prezydent RP jest konstytucyjnie odpowiedzialny zarówno za przestrzeganie Konstytucji RP, jak i za politykę międzynarodową. Wobec raportu Komisji Weneckiej i głosów sojuszników RP z UE i USA, nawołujących władze Polski do realizacji zaleceń raportu, zważywszy na konstytucyjną odpowiedzialność prezydencką, prezydent Andrzej Duda zamiast robić za małpkę biorącą udział w festyniarskich zawodach narciarskich, winien nieco więcej uwagi przykładać do sprawy Trybunału Konstytucyjnego, oraz zamachu PiS na media, prokuraturę i inne niezależne z założenia instytucje, zwłaszcza wobec międzynarodowych konsekwencji. Widać na tym polega „dobra zmiana”, że niewolnica Szydło wysyłana jest na urlop w momencie wybierania jej podwładnych, a niewolnik Duda wysyłany jest na narty, gdy ważą się sprawy leżące w jego najistotniejszych kompetencjach. Do widzenia, do zobaczenia, do usłyszenia, do dupy!

 

 

(*)Autentyczny tekst zasłyszany od niegdysiejszego ucznia zasadniczej szkoły zawodowej, a dzisiejszego bywalca zakładów karnych (dilerka narkotyków, przemoc domowa). Był jego opisem obejrzanego dzień wcześniej filmu. 

12:02, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (12) »
środa, 02 marca 2016

           Ze słowem „czystka” najbardziej kojarzy mi się Stalin. Być może byli przed nim więksi idioci, ale on stał się zdecydowanie najsławniejszym w dziejach prekursorem pozbywania się niepewnych ideologicznie fachowców na rzecz swoich wiernych niewolników. Najgłośniejszą z jego czystek, była czystka w armii, gdy pozbył się najlepszych, najbardziej doświadczonych dowódców, co prawie przypłacił życiem, gdyż ze względu na dramatycznie słabe dowodzenie w pierwszej fazie wojny z faszystowskimi Niemcami, wróg dotarł pod Moskwę, Leningrad i Stalingrad. Tyle tytułem wstępu.


            W ramach (buuuchachacha...) „dobrej zmiany”, Kaczyński z systematycznością nienasyconej hydry połyka stołek po stołku. Jak na patologicznego tchórza przystało, tak się boi „niepewnych ideologicznie”, że usuwa doświadczonych nawet, jeśli nie ma ich kim zastąpić. Pierwsze efekty czystek odczuli rolnicy, gdy Kaczyński nawet nie zaczekał ze zmianą władz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa do wypłaty dopłat bezpośrednich dla rolników, które z tego powodu się znacznie opóźniły. Oczywiście propaganda PiS ogłosiła, iż to efekt zaniedbań poprzedniej ekipy, co jest o tyle śmieszne, że poprzednia ekipa do tej pory nie miała problemu z terminowością dopłat. Ale jak się na miejsce doświadczonych pracowników pcha świeżych leszczy, a jest najgorętszy okres w całym roku, to już „sorki”. Szczerze powiedziawszy, gdyby mi dawano siarczystego kopa w dupę, to raczej by mnie to nie zmotywowało do pomocy kopiącemu w ogarnięciu mojej części pracy. Zdaję sobie sprawę, iż PiSsnięci uważają, że żeby coś działało, potrzebna jest jedynie zgoda i wola prezesa pana, mało tego, jestem przekonany, że mają do tego święte prawo, ale oczywiście w pakiecie z tym, że nieuchronnie poniosą i konsekwencje swojej głupoty.

            Aaaa..., byłbym zapomniał..., nim wyszła sprawa dopłat dla rolników, mieliśmy z powodu paranoicznego tempa oficjalnej zmiany władzy pierwszą grubą kompromitację międzynarodową (zupełnie niepotrzebną, bo chodziło jedynie o symbolikę). Prezes nie chciał zaczekać z terminem pierwszego posiedzenia nowej kadencji Parlamentu, kazał niewolnikowi Dudzie wyznaczyć je w terminie pokrywającym się ze szczytem UE- w efekcie czego nie byliśmy na nim reprezentowani (PiS oddało głos Czechom, by przedstawili nasze stanowisko). Tu Polska najadła się jedynie obciachu, ale też i obciachoodpornym politykom PiS niewiele to dało do myślenia, które jest zresztą w tej partii karalne, o czym przekonał się niejeden zbyt samodzielny polityk JEDNEJ PARTII.

            To już za nami, ale co przed nami? A, rzucę kilka pierwszych z brzegu przykładów:

            Ponieważ nigdy nie wiadomo, które stołki Kaczyński chce obsadzać swoimi partyjniokami, nikt nie może być pewien jutra. Ot, choćby prezesi słynnych stadnin koni w Janowie Podlaskim i Michałowie zostali zastąpieni przez „lepszy sort”. Gdy o tym usłyszał pewien szejk z Kataru, wyśmiał polskie władze i natychmiast złożył propozycję zatrudnienia u siebie wywalonym ekspertom. „(...)Byłem bardzo zaskoczony zwolnieniem tych ludzi. Nie rozumiem, dlaczego usuwacie wszystkich najlepszych ekspertów, dzięki którym wszyscy przyjeżdżaliśmy do Polski (…) Przez lata marzyłem, by moja stajnia była jak Janów i Michałów. Zatrudnię ich, a w przyszłym roku pobiję nawet polskie hodowle...” Tak, to jego słowa. Nie wiem, czy zwolnieni fachowcy przyjmą jego propozycję, ale jedno jest pewne: Oni o pracę martwić się nie muszą! Podobnie, jak o pracę nie muszą się martwić zwalniani dziennikarze, gdyż w przeciwieństwie do kaczystowskich propagandystów, oni są cenionymi fachowcami i z miejsca otrzymają nowe oferty zatrudnienia za ujmującą stawkę.

            W mediach publicznych czystka na całego, pracę straciło już ponad 60 znanych i cenionych dziennikarzy. W ich miejsce Kurski, Gmyz, Pospieszalski i reszta tych, którzy różnią się tym od zwalnianych, że najchętniej mówią o tym, czego nie wiedzą (patrz- paranoja smoleńska, czy bolkoza), podczas gdy poprzedni mieli „brzydki zwyczaj” mówić o faktach. Pierwsze efekty już mamy, oglądalność „Wiadomości” leci na pysk, „Teleekspresowi” też „spada”, ale co się dziwić, skoro niewolnicy tam zatrudnieni są tak zastraszeni, że przez ich gardło nie chce nawet przejść, że tegorocznego Oscara dostał „Spotlight”- film o pedofilii w Kościele, zamiast tego nazywając go filmem o aferze pedofilskiej w Bostonie. Można i tak, ale jak tu w takim wypadku mieć pretensje o „polskie obozy koncentracyjne”? Najlepsze jest to, że autor tak podanej informacji, niejaki Maciej Orłoś nie uważa, aby popełnił jakiś błąd.

Futro Pani Jadwigi Kaczyńskiej.

 Futro Pani Janiny Goss.

            Słynne stadniny koni, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Polskie Radio i Telewizja..., blablabla..., a co powiecie na tak potężne spółki, jak PKN Orlen lub PGE? To już tak na zakończenie przypomnę, że do rady nadzorczej największej polskiej spółki energetycznej, PGE (Polska Grupa Energetyczna S.A.) Kaczyński wsadził niejaką Janinę Goss znaną z tego, że pożyczyła mu 200 tysięcy złotych, trzęsie łódzkim PiSem i czego się nie dotknie, to spieprzy. Kto to taki? Ano, przyjaciółka nieboszczki Jadzi, opiekowała się chłopcami podczas realizacji filmu „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, gdyż trzeba ich było na czas zdjęć ulokować w mieście Łodzi. Pani Janina zna się na energetyce, jak Kaczyński na komputerach i kobietach razem wziętych, więc życzę smerfnych pomysłów! Tymczasem jednym z dyrektorów PKN Orlen Kaczyński ustanowił niewolnika o wdzięcznej ksywie „Breivik”. Marcin Mastalerek, bo o nim to mowa, ma takie kwalifikacje i doświadczenie, że aż sami przeczytajcie klikając w ten akapit, bo mnie się już nie chce pisać, co o tym myślę.

 

 

23:14, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
Tagi