RSS
piątek, 31 marca 2017

            Po raz pierwszy od dziesięciu lat, polscy nauczyciele odeszli od tablic w proteście przeciw rozwalaniu systemu edukacji. Zrobiłem sobie z tej okazji przegląd polskich portali i muszę przyznać, iż jasna krew mnie zalała. Jedynie Wyborcza oraz Interia uznały, że jest to najważniejsza informacja z kraju. Nawet blogerzy woleli drzeć łacha z Dudy udającego, że panuje nad Macierewiczem, niż zastanowić się nad protestem przeciw demolce pracy ponad 600 tysięcy nauczycieli i rozwałce edukacji, bagatela, ponad 5 milionów uczniów, którzy już wkrótce będą budować Polskę. I od razu przypomniał mi się gorzki felieton Stanisława Tyma, jeszcze z czasów, gdy publikował regularnie we „Wprost” w serii „Pies, czyli kot” (lata dziewięćdziesiąte), w którym zwrócił uwagę, że podczas sejmowej debaty o oświacie stawiło się kilku, czy kilkunastu posłów (powinno być ich 460). Później te same refleksje powtórzył w scenariuszu do filmu „Ryś”. Houston, mamy problem! Kto to przeczytał lub obejrzał ze zrozumieniem?! Kto wyciągnął wnioski?! Lata mijały, a MEN traktowane było jak ochłap dla koalicjanta, ewentualnie dla słabszej frakcji wewnątrzpartyjnej. Jednak to, co stało się za sprawą antyreformy minister Zalewskiej, to powrót nawet nie do stanu z roku 1990, a sprzed wojny raczej, gdzie ideologia, a nie wiedza zaczynają dominować. Zamiast reformy- demolka i próba złożenia z dostępnych klocków innej całości, tyle że wzorowanej na tej, którą pamięta prezes pan ze swojej szkoły! Ja pierdziu!!!

            Mamy wiek XXI, przy nawale bodźców zewnętrznych, młody człowiek musi umieć szukać informacji, selekcjonować informacje wiarygodne od bzdurnych, ważyć je, pomijać nieistotny spam. Nie mówiąc już o takich umiejętnościach, jak praca w grupie, negocjacje, autopromocja, prezentacja, odpowiedzialność. My tymczasem wywalimy kupę kasy i stracimy czas, którego uczniom nikt nie zwróci, na przygotowanie i opanowanie nowego- starego systemu nauczania podczas, gdy polscy uczniowie wreszcie zaczęli odnosić jakieś sukcesy w międzynarodowych testach i sprawdzianach, co sugerować powinno słuszność kierunku wcześniejszych zmian. Zamiast wprowadzić do nich korektę, PiS tradycyjnie niszczy- bez planu na odbudowę. Czy my w ogóle zdajemy sobie sprawę, że w Polsce wyposażenie klasy szkolnej i metodyka nauczania niewiele się zmieniły od 100 lat?

            Na nasze nieszczęście, w Polsce pokutuje pogląd, że skoro ja się tak uczyłem i dobrze było, to i moim dzieciom to nie zaszkodzi. Gówno prawda- czasy się zmieniły! Wystarczy tylko odwiedzić prywatne kliniki psychiatryczne na oddziałach nerwic, przepełnione ludźmi, którzy za wiele wzięli na swój mózg. To nie żadni idioci, to najlepsi z najlepszych, którzy uwierzyli, że mogą być omnibusami, ludźmi renesansu we współczesnym świecie, próbujący wiedzieć i kontrolować wszystko, zamiast zaufać zespołowi, zrobić swoje i odpocząć. Nerwica, to i tak najłagodniejsza kara z możliwych- to da się zaleczyć, ale może być znacznie gorzej i trudniej do choćby zdiagnozowania!

            Ponad 600 tysięcy nauczycieli i ponad 5 milionów dzieci zostało zagonionych do pociągu, który odjeżdża w nieznanym kierunku i z nieznaną prędkością. „Na razie wsiadamy”, rzekła minister Zalewska. Zignorowała wszelkie opinie, wszelkie konsultacje. Olała wszystko zadufana w siłę władzy, jaką zdobyło PiS. Jak mawiał dobry wojak Szwejk: „Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było”. Uczniowie będą się czegoś uczyć, nauczyciele będą brać jakieś pieniądze (jak nie w jakichś szkołach, to na jakichś tam zasiłkach). Chciałbym móc napisać, że strajk coś zmieni, ale Związek Nauczycielstwa Polskiego za dwa główne postulaty uznał 10%-wą podwyżkę płac i pięcioletnią gwarancję zatrudnienia. To już pozamiatane- nic nie uratuje uczniów! Według mnie, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest taki, że ustalona zostanie kompromisowa podwyżka i kompromisowa gwarancja zatrudnienia. Być może po kolejnych protestach. Tylko że kolejne roczniki młodzieży zostaną przygotowane „JAKOŚ”- z dala od współczesnych potrzeb. Za to moralnie będą zwycięzcy, niczym PiSowska delegacja na wyborach szefa Rady Europejskiej.

 

 

23:15, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (10) »
piątek, 10 marca 2017

             „Skąd ta Unia ma tyle cierpliwości”, zastanawiałem się, gdy Komitet Centralny PiS wraz z Pierwszym Sekretarzem Kaczyńskim na czele zaczęli w Polsce wprowadzać dyktaturę ciemniaków. Przecież UE potrafiła zdecydowanie zareagować podczas kryzysu, gdy Grecja próbowała wymusić sponsorowanie swoich konsumenckich fanaberii, a jeszcze wcześniej zrobiła to samo dochodząc do porozumienia ze znajdującą się w podobnej sytuacji Irlandią. Potrafiła też wymusić na Orbanie odejście od najbardziej chorych pomysłów. Owszem, nie całkowite, ale mimo wszystko jakiś ustępstwa nastąpiły. Zwłaszcza po Brexicie przewidywałem, że reakcje będą bardziej zdecydowane, jeśli UE nie chce się obudzić z ręką w nocniku. A tu nagle gang Kaczyńskiego, od półtora roku pustoszący Polskę i poszukujący równie mętnych łbów w Europie do partnerstwa w dziele zniszczenia, zaatakował takie podstawowe wartości europejskie, jak trójpodział władzy, wolność słowa i mimo tego czuł się tak długo bezkarnie. Ponieważ każdego gówniarza bezkarność jedynie rozbestwia, także i prezesowi partyjniocy nabierali coraz to większej bezczelności w swych posunięciach. Aż nastąpił punkt przegięcia: Banda zawistnych nieudaczników zaczęła szantażować UE w sprawie kandydatury Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej, próbując straszyć pogorszeniem stosunków. Jako kontrkandydaturę wystawili nie posiadającego żadnego poparcia euro- posła, któremu na starość literka „p” gdzieś się zapodziała z zawodu wykonywanego zostawiając osamotnionego osła. I stało się. Jak trafnie zauważył „Asz Dziennik”, Jacek Saryusz- Wolski został oficjalnym polskim kandydatem do nieformalnej unijnej nagrody „CHYBA WAS POPIERDOLIŁO”!

            Po kolei: Najpierw, 7-go marca 2017 Niemcy, Francja, Hiszpania i Włochy ogłosiły nadejście strategii dwóch prędkości. W języku dyplomacji: To my ponosimy największy wysiłek wspólnej strategii gospodarczej, więc albo dostosowujecie się do reguł demokracji i wolnego rynku oraz respektujecie wartości podstawowe UE, albo spadać na drzewo banany prostować. Największe i najbogatsze państwa UE przypomniały, kto zakładał Unię, kto ją rozwijał i utrzymywał, kto dofinansowywał biedniejsze kraje. Takie to było nie do przewidzenia??? Ja bym dawno tak zareagował, gdyby ktoś komu pomagam, próbował mnie szantażować, tyle że ja nie jestem dyplomatą, to i moja cierpliwość do negocjacji jest mniejsza.

 

            Następny ruch Unii Europejskiej, to oświadczenie z 8-go marca 2017, że kandydat- pajac z ramienia PiS nie został zaproszony na szczyt unijny, na którym zostanie wybrany przewodniczący Rady Europejskiej. I tu przekaz jest już ewidentnym kopniakiem w zadek dyplomatołków spod znaku ministra Waszczykowskiego z namaszczenia pierwszego sekretarza KC PiS: „Możecie sobie desygnować tablet Kaczyńskiego nawet na premiera, ale w Wolsce lub San Escobar! W Unii Europejskiej wymagamy pewnych standardów- to nie kampania wyborcza, by byle łajza wyplatała swoje androny przed kamerami! Już raz jeden mały nadęty buc walczył o krzesło na szczycie unijnym i starczy tych emocji- niech mu ziemia lekką będzie.”

 

            Problem Kaczyńskiego polega na tym, że nienawiść go zaślepiła, niczym Hitlera podczas walk jego wojsk o Stalingrad. Miał jeszcze szansę się wycofać, choć już wysunięcie nonsensownej- z nikim nie skonsultowanej kandydatury Saryusza- Wolskiego było niezłym pasztetem i solidną stratą wizerunkową. Ale ten kretyn postanowił pogłębić swój szantaż wobec Unii grożąc brakiem podpisu na dokumentach ze szczytu UE, czyli odrzuceniem wniosków ze szczytu. W imię swojej zboczonej nienawiści do Donalda Tuska postawił Polskę samą przeciw wszystkim europejskim SOJUSZNIKOM- NARAZ! O ile rozkapryszonego bachora człowiek dojrzały na ogół ignoruje, choć gdzieś tam z tyłu głowy jest wiedza i zrozumienie związane z tym, że to tylko dziecko i inaczej sygnalizować swoich pragnień nie potrafi, czy też błędnie sądzi, że to najlepsza droga, o tyle dorosłego szantażysty, który z pełną premedytacją chce coś ugrać tą metodą, za zakładników mając swój własny Naród, po prostu dla zasady i dla nauczki goni się do stu diabłów. Efekt...???

 

Oprócz szantażystów Kaczyńskiego, cała Unia Europejska poparła reelekcję Donalda Tuska, stosunkiem głosów 27:1!!!

 

            I tu już mamy prawdziwy Stalingrad. Tu nie ma czego zbierać! Głosowanie pokazało, że dyplomatolstwo PiS jest w Europie KOMPLETNIE SAMO, niczym czopek w dupie Kaczyńskiego. Bez poparcia choćby biednych Węgier i Orbana, nie mówiąc już o pozostałych krajach Grupy Wyszehradzkiej, które już jakiś czas temu wyraźnie dawały kaczystom do zrozumienia, że nie tylko nie zgadzają się z ich chorymi zarzutami wobec Donalda Tuska, ale wręcz bardzo cenią jego dotychczasową pracę na stanowisku. Pozostałe kraje Unii Europejskiej w ogóle do paranoi Kaczyńskiego się nie odniosły, totalnie ignorując Waszcza i spółkę. Tymczasem rozkaz pierwszego sekretarza KC PiS brzmi: „Walczyć do ostatniej kropli krwi!” Nie ma prawnych możliwości wycofania w gruncie rzeczy jednomyślnego wyboru Tuska na kolejną kadencję, to Wolska pokaże to, co umie najlepiej: FOCHA! Teoretyczna premier Beata Szydło ogłosiła, że nie przyjmie żadnego dokumentu ze szczytu. Zupełnie do prezesowej niewolnicy nie dotarła informacja z 7-go marca: „Albo dostosowujecie się unijnych standardów, albo spadać na drzewo”.

 

            Jeszcze wczoraj pełni pychy, ustami Glińskiego wypowiadali „Tusk nie dał nam wyboru”. Dziś okazało się, że nie tylko Tusk, ale nikt w Unii Europejskiej kaczystów o zdanie pytać w tej materii nie zamierzał. Skoro więc ulubionym sloganem niewolników Kaczyńskiego jest „Polska powstaje z kolan”, to zastanawiam się w takim razie, w jakiej pozycji tkwią w tej dupie, w której się znaleźli?! Nie na klęczkach, to jak?!

            Konkluzje? Na przemian: Pozytywne i negatywne.

-Pozytyw: Polak został wybrany na drugą kadencję Przewodniczącego Rady Europejskiej.

-Negatyw: Polska reprezentowana przez dyplomatolstwo Kaczyńskiego nie ma poza San Escobar żadnych sojuszników i jest kompletnie ignorowana przez kraje Unii Europejskiej. „Kandydat” PiS nie został nawet zaproszony na szczyt.

-Pozytyw: Żaden zarzut wysunięty przez PiSowskich paranoików wobec Donalda Tuska nie nosił znamion prawdopodobieństwa, skoro WSZYSTKICH 27 PAŃSTW uznało go za godnego piastowania stanowiska Przewodniczącego Rady Europejskiej przez kolejną kadencję.

-Negatyw: Polska została przez Kaczyńskiego skompromitowana, jako kraj nienawistnych, mściwych przygłupów, którzy w imię własnej zawiści gotowi są pogrążyć własny Kraj, Naród, Obywateli.

-Pozytyw: Wybierając jednogłośnie Donalda Tuska, kraje Unii Europejskiej pokazały, że wyraźnie odróżniają Polskę i Polaków od PiSowskiej bandy.

-Negatyw: Kaczyński wydał swym dyplomatołkom rozkaz trwania na pozycjach i obstrukcji działań Unii Europejskiej, co zaskutkuje długotrwałą marginalizacją Polski. Przypomnę, że Polska choćby z powodu niestosowania zaleceń Komisji Weneckiej może utracić prawo głosu na forum UE.

 

            Gdy pierwszy sekretarz PiS użył stwierdzenia, że są „ludzkimi panami, bo mogli opozycję spacyfikować siłą”, jasne dla mnie się stało, że ten koleś jest zbudowany z kompleksów. No bo kto wypisuje na murach „Wisła pany, czy też Legia pany”??? Dziś wiem, że to nie tylko zakompleksiony dziadyga, ale i niebezpieczny paranoik, który wydał swym niewolnikom rozkaz „ani kroku w tył”!

            Iście pańska prezencja! Czyż nie?

 

02:30, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (23) »
Tagi