RSS
poniedziałek, 24 października 2016

            W nie tak znowu odległych czasach obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej krążyło wiele anegdotek o poborowej komisji lekarskiej. Jedna z nich mówiła o poborowym, który pragnął wywinąć się z wojska przez udawanie wariata. Gdy padł „na cztery łapy” i warcząc ogryzł nogę stołową, jeden z lekarzy miał paść obok niego i ugryźć drugą nogę, a wybuch śmiechu poborowego miał zdemaskować jego podstęp.

            Dziś przyglądając się szefowi MON, Antoniemu Macierewiczowi, mam przed oczami owego poborowego, próbującego przekonać komisję lekarską, że należą mu się specjalne względy. Co z tego, że zachowuje się jak idiota i tak też będą o nim opowiadać, skoro on ma swój prywatny interes. Lepiej, żeby ludzie byli przekonani, że jest idiotą, niż że jest zdrajcą Polski. Z przykrością odnotowuję, że większa część Narodu nabiera się na tę sztuczkę poborowego, na którą nawet trep z PRL- owskiej WKU nie dawał się nabrać.

            Nie będę tu pisać o wyborcach PiS, którzy niczym wyborcy NSDAP, uważają za patriotę tych, którzy w tempie błyskawicy izolują i rujnują dobrze prosperujący kraj. Ich nic nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe! Bo w życiu żaden z nich się nie przyzna, że głosował na zdrajców Polski, choćby mieli zrównać Kraj z ziemią. Ja się pytam wyborców wszystkich pozostałych (nie- PiSowskich) opcji politycznych, dlaczego pomimo jawnych dowodów zdrady Macierewicza i jego jawnych działań dywersyjnych przeciwko Polsce, a w szczególności przeciw Siłom Zbrojnym Rzeczpospolitej, nadal go bagatelizują i traktują jak zwykłego idiotę?!

            Powiedzcie mi, jakim cudem ten niby- idiota kupuje bez przetargu przestarzałą (konstrukcja z lat siedemdziesiątych) i najsłabszą wersję Black- Hawków w liczbie maszyn 6, bez uzbrojenia, opancerzenia i offsetu, zamiast uzbrojonej, ledwie dziesięcioletniej konstrukcji Caracal w liczbie maszyn 50- z przetargiem i offsetem? I zupełnym przypadkiem lobbysta od Black- Hawków, zatrudniony przez ich producenta, Alfonse D'Amato byli wspólnie z Macierewiczem prezesami fundacji Friends of Poland, a dziś zależna od Macierewicza Polska Grupa Zbrojeniowa płaci temu byłemu amerykańskiemu senatorowi 15 000$ miesięcznie? Zupełnym przypadkiem, po publikacji Wyborczej, ze stron Friends of Poland zginęły treści, o których pisała Wyborcza (oczywiście w sieci nic nie ginie i zostały one zeskanowane przez przygotowanych na matactwa Macierewicza dziennikarzy- kliknij tu- w ten akapit, by poczytać cały artykuł). Zupełnym przypadkiem, powiązania Alfonse D'Amato sięgają rosyjskiego koncernu Energomasz, którego udziałowcem jest prywatny bankier Putina, Jurij Kowalczuk. Amerykański kumpel Macierewicza ma też niewyjaśnione powiązania z włoską mafią.

            W normalnych warunkach, dla zwykłego bezpieczeństwa Polski, Macierewicz zostałby prewencyjnie odsunięty z MON- wraz z jego ludźmi, a prokuratura z automatu prześwietliłaby ich powiązania. Zwłaszcza, że ten sam Macierewicz odpowiada nie tylko za rozbrojenie polskiej armii, ale też za próbę transferu z jej budżetu środków na amatorską, podległą bezpośrednio Macierewiczowi (niekonstytucyjnie) „Obronę Terytorialną”, a także na pozbawiony przez Macierewicza limitu fundusz reprezentacyjny. Ten sam Macierewicz odpowiada za zdemaskowanie informatorów polskiego wywiadu, a wcześniej odpowiadał za opóźnianie procesu integracji Polski z NATO, przez rzucanie na prawo i lewo fałszywych oskarżeń o agenturalność na rzecz Rosji wobec polskich polityków. Ten sam Macierewicz odpowiada również za obsadzanie stanowisk w MON dzieciakami w stylu Misiewicza i Jannigera- zupełnie niezdolnymi do wykrycia zagrożenia bezpieczeństwa Polski wynikającego z macierewiczowskich koneksji, a zarazem ślepo mu posłusznymi.

            To wszystko miałby zrobić „idiota”? I takim zupełnie idiotycznym przypadkiem wiedziałby, gdzie wyciągać łapę po pieniądze z prezesowania fundacjom? I równie idiotycznym tylko przypadkiem, Macierewicz zasiada w radzie fundacji Głos, której prezesem jest uznany przez Sąd Lustracyjny za tajnego współpracownika bezpieki Robert Luśnia. I co? Znowu przypadek?!

            Ile lat będziemy jeszcze łykać tę bujdę, że Macierewicz jest jedynie świrem? Ile jeszcze „przypadkowych”powiązań z Rosją, bezpieką PRL, mafią trzeba odkryć, by zdać sobie sprawę, że Macierewicz jest dywersantem? Ile jeszcze kontraktów dla wojska i polskiego przemysłu pozwolimy mu zatrzymać? I dlaczego Jarosław Kaczyński, który bez wahania dawał za dużo mniejsze wpadki kopa Hofmanowi, czy Ziobro, Macierewicza nie chce tknąć?


            Ludzie dzielą się na tych, którzy uczą się błędach i tych, którzy do błędów za nic na świecie się nie przyznają. Przyjmijmy wreszcie pod czapki tę przykrą prawdę, że Macierewicz przez ćwierć wieku zwodził nas maską idioty. Przecież od zawsze korzystał z utartego, tego samego schematu, który tak dobrze widać na przykładzie jego rewelacji o sprzedaży Minstrali z Egiptu do Rosji za symbolicznego dolara. Macierewicz zawsze brał z sieci dowolną głupotę najbardziej oszalałego trolla, na jakiego się natknął i ją ogłaszał jako prawdę objawioną. Od zawsze był świadom tego, że łże jak pies. Bo wiedział, że chroni go jedynie maska szaleńca. Zło, które wyrządził Ojczyźnie jest tak niewyobrażalne, że nikt, nawet opozycja, nie chce przyznać, że mu na to pozwalaliśmy i do łba nikomu nie przyszło, by go prześwietliły służby. Ćwierć wieku dymania przez przebiegłego dywersanta! Ćwierć wieku ignorowania „świra”! Jak długo jeszcze?!

            P.S.

            Zbliża się święto 11 listopada. W związku z zapowiadaną manifestacją KOD, mam sugestię małego happeningu przed siedzibą PiS na Nowogrodzkiej. Może by tak wyposażyć władzę w kilka (podobnych temu z rysunku) śmigłowców bojowych- zrobionych całkowicie w Polsce!!!


 

02:38, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (12) »
sobota, 08 października 2016

           Na początek anegdotka z jednej z moich ulubionych powieści: Paragraf 22. Kapitan lotnictwa Yosarian (ksywa Yoyo- skojarzenie z Brudzińskim natrętne, choć nieuprawnione), chciał uniknąć uczestnictwa w lotach bojowych. Motywował to tym, że wszyscy chcą go tam zabić. Przełożeni i koledzy z wojska zapewniali go, że to nieprawda, ale on uparcie (i w moim przekonaniu słusznie) odpowiadał im, że ponieważ on leci obcym ludziom zrzucać na głowy bomby, oni do niego strzelają ze wszystkich luf, by go zabić. Jednym z jego ulubionych uników była wizyta w szpitalu. Podczas jednego z pobytów symulacyjnych, już, już mieli go wypisać, gdy na jego sali pewien żołnierz zaczął widzieć wszystko podwójnie. Ponieważ spowodowało to natychmiastowy alarm i uznanie żołnierza za obłożnie chorego, postanowił również wszystko widzieć podwójnie, miał bowiem żołnierza za mistrza, któremu należy starać się dorównać. Gdy żołnierz krzyczał „Ściany, ściany, rozsuńcie ściany”, Yoyo również krzyczał „Ściany, ściany, rozsuńcie ściany” uspokajając się dopiero, gdy lekarz udawał, że rozsuwa ściany z pytaniem, czy tyle wystarczy. Obaj z żołnierzem słabo kiwali głowami, że tak. Nie trwało to długo, bowiem w nocy żołnierz zmarł, a Yosarian uznał, że w tym momencie ich drogi powinny się rozejść i zaczął wszystko widzieć pojedynczo.

            Odnoszę wrażenie, że PiSowska władza również podziwia jakiegoś chorego człowieka, mając go za swojego mistrza. Podejrzewam, że chodzić tu może o partyjnych towarzyszy z PRL..., albo o jakiegoś zżulonego kibola, który biega z kijem bejsbolowym z symbolem Polski Walczącej, ryczy jakim to wielkim jest patriotą, wymyśla wszystkim wokół, siusia i wymiotuje gdzie popadnie, dalej pije, ryczy i nikt mu nie będzie mówić, jak się ma zachować. Zresztą ta władza zrobiła już niejeden ukłon w kierunku faszystowskich kiboli, co utwierdza mnie w przekonaniu o słuszności moich podejrzeń. Zwłaszcza, gdy poobserwuję zachowania posła Krystyna P. , albo ministra Waszczykowskiego, czy partyjnego publicysty- Pospieszalskiego Janka. Władza jest o tyle w tyle za Yosarianem, że nie potrafi tak jak on uznać, że w pewnym momencie drogi ucznia i mistrza winny się rozejść, szczególnie gdy mistrz odwalił właśnie kitę. Władza brnie do końca, choćby podziwiany pan menel dech ostatni oddał w delirium, trafił do pierdla lub został wykopany za drzwi jedynego porządnego lokalu w okolicy. Albo też, trzymając się kibolskiej poetyki:

            W powyższym memie wykorzystano wizerunek autentycznego szalika oficjalnie rozprowadzanego przez Legię Warszawa. Na szaliku nadużywający symboli bandyci z racami w dłoniach zapewniają buńczucznie, że tu są ich trybuny i ich zasady, że żadne prawa i ustawy nie odbiorą im zabawy, choć ani to nie jest ich stadion, ani ich trybuny, a oni sami nie mają żadnych zasad. Czyż nie przypominają oni równie nadużywającej symboli ekipy rządzącej, która z równą bezczelnością wykrzykuje, że to ich Kraj i żadne prawa , ni trybunały nie mogą jej ograniczać? Ani nie są właścicielami tego Kraju, ani oni mają jakiekolwiek zasady. Jest też i w powyższym memie (nomen omen) memento dla władzy. Symbol UEFA z ironicznym pytaniem „jesteście pewni”?! Jeżeli jakimś cudem wśród moich czytelników jest ktoś, kto nie wie, jak UEFA ukarała za bandyckie zachowania kiboli Legii, to przypomnę, że oprócz 80 tysięcy euro kary, zamknęła dla publiczności stadion Legii na mecz z Realem Madryt. Legia, która miała PIERWSZĄ W SWOJEJ CAŁEJ HISTORII szansę gry przy własnej publiczności z tym legendarnym klubem (do tej pory grały z nim jedynie trzy polskie zespoły: Stal Mielec w 1976 i Górnik Zabrze w 1988 oraz Wisła Kraków w 2004), została doprowadzona do porządku solidnym pstryczkiem w nos. Zamiast sławy i zysków- obciach i straty. Dokładnie tak samo jest z władzami PiS. Ryczą o potędze, odgrażają się, chcą konie kraść ze stajni Unii Europejskiej, a tutaj w odpowiedzi na ich chamstwo i brak szacunku dla prawa, czy jakichkolwiek norm, ten ich kopnie w dupę, ten sprzeda „lepę”, ktoś inny skręci wora, że aż przykucną. Wystarczy popatrzeć, jak aktualni rządzący w Polsce są traktowani przez USA- premier Szydło spotkała się w USA jedynie z Polonią amerykańską, żaden odpowiedniej rangi polityk nie wyraził chęci spotkania, prezydent Duda musiał się obejść smakiem, bo prezydent Obama nie znalazł dla niego czasu, minister Macierewicz mógł jedynie pomarzyć o spotkaniu z sekretarzem obrony USA, który również nie znalazł dla niego symbolicznej choćby chwili, co przed „dobrą zmianą” było nie do pomyślenia! Ćwiczeni w łgarstwach politycy PiS odpowiadali, że nie zabiegali o spotkania (jedzie mi tu czołg?)- oczywiście, wszyscy wierzymy, że wycieczkę sobie zrobili piwa tamtejszego się napić, choć świstak siedzi i zawija je w te sreberka! Prezydent Duda doczekał się również publicznego zbesztania przez Baracka Obamę podczas szczytu NATO (oczywiście chodziło o bandyckie działania PiS wobec Konstytucji RP i Trybunału Konstytucyjnego).

            Wszystko to jednak małe piwo w porównaniu ze strzałem w pysk, jaki PiSowcy dostali od władz Francji. Po aroganckim wycofaniu się obecnych władz z umowy na zakup śmigłowców transportowo- bojowych Caracal, prawnicy Airbus Helicopters pracują nad krokami prawnymi, a prezydent Francji, Francois Hollande odłożył bezterminowo planowaną wizytę w Polsce, podobnie jak szef MON Francji, Jean- Yves Le Drian. NIE CHCE IM SIĘ Z NIMI GADAĆ!


            To naprawdę specyficzne wstawanie z kolan- prosto na ryj! Polska dotarła do niezwykłych wrót przenoszących w zupełnie inny wymiar:

 

 

P.S.

            Donald Tusk niezmiennie nie ma najmniejszych problemów, by rozmawiać z Obamą, Merkel, Hollande'm, czy kimkolwiek z największych polityków Świata. No..., może poza posłem Kaczyńskim, który moczy się na samą myśl o debacie z Tuskiem, ale zostawmy patologie i nie stwarzajmy pozorów, jakoby Jarosław był choćby przez chwilę blisko wielkości.

 

 

21:40, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (12) »
piątek, 07 października 2016

           Z ubolewaniem odnotowuję, że SUWEREN niechętnie spogląda na liczby dotyczące gospodarki. Jedyna liczba, która go obchodzi, to „ile weźmie na rękę”, zupełnie ignorując fakt, że pozostała część wypłaty nie znika. Kult kasy „na rękę” wyznaje zwłaszcza ten rodzaj SUWERENA, co to chętnie zagląda do gabinetów lekarskich po „kacowe”, ma z tego bardzo konkretne i wymierne zyski, przy bardzo konkretnych i wymiernych stratach pracodawcy i ZUS. Do tej pory większość robotników przy rozmowach o pieniądzach, operuje kwotą poborów netto. Znałem nawet takiego cwaniaka, który opowiadając o swych „niskich” poborach, odejmował od faktycznych zarobków koszt wynajęcia kwatery. To się nazywa widzieć jedynie czubek własnego nosa! Ale ja nie o tym!

            Czasem bywam przekorny, zwłaszcza wobec SUWERENA, więc pod wpływem lektury artykułu z dodatku giełdowego Wyborczej, pozwolę sobie wspomnieć o liczbie, która to SUWERENA zupełnie nie obchodzi, czyli o WIG 20- indeksie 20 największych spółek giełdowych, który raczył spaść na samo dno. Pisząc „na samo dno”, mam na myśli SAMO DNO, bo indeks ów znalazł się na OSTATNIM MIEJSCU wśród światowych indeksów giełdowych. Wyprzedziły nas MONGOLIA, TAJLANDIA, SŁOWACJA I CHILE! Kliknij tu- w ten akapit, by przeczytać cały artykuł.

 

            Pamiętacie, jak w rocznicę objęcia teoretycznej prezydentury przez niewolnika Dudę, opublikowano informację, że w ciągu jego urzędowania odpłynęło z giełdy 50 miliardów złotych? Ale cóż to SUWERENA mogło obchodzić? Tymczasem rząd teoretycznej premier, niewolnicy Szydło, realizował nieprzerwanie zamysły WIELKIEGO STRATEGA i NARESZCIE, SUWEREN znalazł się wraz POLSKĄ na OSTATNIM MIEJSCU w ŚWIECIE! SUWEREN, jak sądzę, dalej ma to w dupie, bo przecież na giełdzie, to „pewnie” złodzieje muszą być. Akurat w czasach studenckich miałem trzech dobrych kolegów, którzy inwestowali na giełdzie. Jeden, syn sadownika, nigdy nie miał wakacji (może za wyjątkiem zimy), bo ciężko zasuwał w sadzie. Pieniądze zarobione na tym kawałku, który ojciec dał mu w zarządzanie, inwestował w akcje. W akademiku był oszczędny aż do przesady- nigdy na przykład nie kupował napojów..., żadnych (za wyjątkiem kilku wódek po zaliczanych egzaminach). Pił herbatę i kompoty z własnych owoców. Drugi z kolegów, gdy ja się bujałem po Polsce w poszukiwaniu atrakcyjnych koncertów i dobrej zabawy, handlował kasetami (to były czasy legalnego piractwa). On również wszystkie zarobione pieniądze inwestował w akcje. Trzeci pracował ze mną w spółdzielni studenckiej, tyle że w przeciwieństwie do mnie, nigdy nie robił sobie wakacji. To samo: Zarobione pieniądze inwestował na giełdzie. Chyba bardziej polskiego kapitału być nie może! Oczywiście po studiach wszyscy zmienili profesje i zaczęli zarabiać większe pieniądze (nawet ten od sadu zdecydował się zostawić go rodzinie, a sam założył firmę deweloperską). Powiedzcie mi, co oni zawinili, że rządzący ignoranci tak zniszczyli inwestycje ich życia?

 

            I znów za Wyborczą podam, jakimi to sztuczkami nasz rząd niszczył polski kapitał. Ot, na przykład 2 tygodnie temu minister energii, Krzysztof Tchórzewski zapowiedział, że podniesie wartość nominalną kontrolowanych przez państwo spółek giełdowych o 50 miliardów PLN. Ponieważ taki zabieg księgowy skutkuje zapłaceniem podatku od wzbogacenia się (nawet do 10 miliardów PLN), inwestorzy spanikowali. W kilka minut akcje PGE, Enei, Energi i Tauronu spadły o 5-7%. Prawda, że zdolni? A teraz uwaga! Jak giełda reaguje na „repolonizację”! Tak, tak, SUWERENIE, leci na pysk, jak to zrobiła Enea, gdy ogłoszono, że w ramach repolonizacji sektora energetycznego ma przejąć francuską spółkę Engię- kurs zanurkował do najniższego w HISTORII!!! Zaledwie przed rokiem był dwa razy wyższy! I co? Dziwicie się, że giełda nurkowała zawsze, gdy PiSowi groziło zwycięstwo wyborcze? Ustawili nas w (jak to określają) NALEŻNYM MIEJSCU- nie tylko w Europie, ale i na Świecie, za Mongolią!

 

            Co ma sobie pomyśleć inwestor, który przez lata, zamiast jeździć po dyskotekach, chlać, czy kupować sobie w Niemczech topione BMW, pompował zarobioną kasę w polski przemysł? To właśnie dzięki temu kapitałowi miałeś, SUWERENIE, pracę i wspomniane BMW, jakże „patriotycznie” kupione za granicą, żeby taniej było i Polska przy okazji nie zarobiła. Jest czym na „dysk” podjechać, panienki przewieźć! Poczekaj, aż zaczną działać kolejne prawa rynku- zdziwisz się obudzony z ręką w nocniku.

            I jeszcze jedno wyjaśnienie- specjalnie dla SUWERENA, który bardzo chętnie powtarza bajkę o tym, że za komuny wszystko było nasze- polskie i PiS do tego chce powrócić (dla naszego dobra) przez tzw. „repolonizację”! Naprawdę było nasze? A kto z nas mógł ten nasz przemysł sprzedać? Pytam złośliwie, bo wszyscy dobrze wiemy, że to było takie samo nasze, jak niewolnika Kunta- Kinte była farma w Virginii, na którą został sprzedany! Mieliśmy prawo pracować za 20$ kieszonkowego miesięcznie. Dzięki bandzie Kaczyńskiego, mamy szanse powrócić do tej roli. Tzn. taką szansę mają ci, którzy mieszkają w Polsce- ja chwalę sobie tam odwiedziny turystyczne. Dzięki PiS, złotówka potaniała, więc takie wakacje kosztują mnie mniej- mimo to, mieszkać i zarabiać wolę w wolnym kraju. Głowa do góry- w razie czego, będę wysyłać paczki z cytrusami! Zaczynam rozumieć, co czuli Albert Einstein i Marlena Dietrich, patrząc z Wolnego Świata na to, co się dzieje w ich ojczyźnie!

 

            Jak zauważyliście, jako ilustracje muzyczne proponuję dzisiaj wyłącznie utwory zimnej fali- katastroficznego nurtu muzyki naiwnej, pochodzącego z końcowego stadium PRL. Ciekawe co tym chcę zasugerować, prawda?

 

 

10:16, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (5) »
środa, 05 października 2016

            Zauważyliście, że dopóki Jarosław Kaczyński się nie odezwie, to nie widać jakim jest łajdakiem? Dopóki siedzi cicho, widać jedynie jak ciężkim jest pierdołą, ale jak już coś powie, to łoj! Właśnie raczył dać mały show i w odpowiedzi na zaproszenie do debaty odrzekł Donaldowi Tuskowi, że ten nie jest dla niego partnerem politycznym. O tyle się zgadza, że szeregowy poseł Kaczyński, który nie pełni żadnych państwowych funkcji, jest jedynie przywódcą antypolskiej sekty, rzeczywiście słabo się nadaje na partnera do debaty dla przewodniczącego Rady Europejskiej. Tym bardziej, że kariera europejska jest raczej niemożliwa dla głuptaka, który nie zna języków obcych, nie potrafi posługiwać się nowoczesnymi narzędziami pracy, czy obsługi finansów, ledwo zipie, bo nie uprawia żadnego sportu, nawet samochodu prowadzić nie potrafi, a co gorsza, gołą dupę widział tylko na obrazkach, ewentualnie w lustrze. Przede wszystkim jednak, europejska kariera jest niemożliwa dla ignoranta, który odgraża się i pokrzykuje na największych europejskich polityków- w nadziei, że żaden z nich go nie usłyszy i go nie doprowadzi do porządku krótką ripostą.

            Zignorowałbym fobie Kaczyńskiego, zwłaszcza jego kompleks Tuska, gdyby nie to, że równolegle ze stchórzeniem przed debatą, zaczął się odgrażać przewodniczącemu Rady Europejskiej, że go postawi przed sądem, bo ma jakieś (a jakże) 100- procentowe dowody dotyczące Smoleńska, Tusk właśnie w tej sprawie chciał z nim publicznie porozmawiać, a Kaczyński stchórzył. Nie chciałbym, żeby te pogróżki były lekceważone, bo to mi śmierdzi przygotowywaniem grubego przestępstwa sądowego przez aparatczyków podłej zmiany, samo pomawianie jest przestępstwem, a jeżeli prezes pan zna jakieś niejawne materiały rzekomo będące w prokuraturze, to ich wyciek do Kaczyńskiego jest również przestępstwem (przypomnijmy, że jest on szeregowym posłem). Tak naprawdę, nie pierwszy raz postępowanie bandy Kaczyńskiego jest żywcem wyjęte z „Procesu” Kafki. Rzucane jest publicznie bardzo nieprecyzyjne oskarżenie, by tłum nabrał przekonania, że lepiej się od oskarżonego trzymać z daleka. Tak przecież PiS zdobyło władzę: Nielegalne podsłuchy w restauracji, oskarżenia o „SKANDAL”, bo do tej pory bandyci z podłej zmiany nie potrafią sprecyzować, znamiona jakiego to niby przestępstwa nosiły podsłuchane rozmowy. No i do tego ta reakcja SUWERENA: Nasz delikatny suweren „był zniesmaczony”, najbardziej ośmiorniczkami. Ajajaj!!! To teraz macie pełen smak, kliknijcie tutaj- w ten akapit, żeby poczytać!

            Właściwie, to najpierw streszczę na czym polegało łajdactwo władzy z „Procesu” Kafki, bo jak znam życie, to oczywiście wszyscy wiedzą świetnie, ale przypomnieć nie zaszkodzi. Otóż pewien nieszczęśnik, niejaki Józef K. został poinformowany, że jest oskarżony, ale nie poinformowano go o co konkretnie się go oskarża, co uniemożliwia ofierze obronę. Pozwolono mu początkowo pełnić „normalne” życie, choć już wtedy widać było, że znajomi się od „oskarżonego” na wszelki wypadek odsuwają, pracodawca go na wszelki wypadek zwalnia, a adwokaci boją się mu pomóc. Innymi słowy, zaczyna się od śmierci cywilnej. Potem mają miejsce represje psychiczne, jak na przykład wzywanie go w charakterze widza do katowni w ciężkim więzieniu. Powieść kończy się wykonaniem wyroku śmierci na Józefie K., choć czytelnik do ostatniej chwili nie wie, co w końcu takiego zrobił bohater, że skazano go na śmierć.


            Dokładnie tak samo Kaczyński próbuje załatwić Tuska. Od początku istnienia zbrodniczej podkomisji specjalnej troski Antoniego Macierewicza, padały dziesiątki, jak nie setki wzajemnie wykluczających się pomówień. Mimo to, podkomisja (niedawno skrycie i wbrew prawu awansowana do rangi komisji) nie przedstawiła absolutnie żadnego dowodu na swe brednie o zamachu, ani tym bardziej o współudziale w nim Tuska, Komorowskiego, czy Psa Pluto. O ile zanim ta zorganizowana grupa przestępcza przejęła władzę, było to jedynie bezprawne naruszanie dóbr osobistych pomawianych osób, dziś sytuacja robi się naprawdę groźna. Totalitarny system Kaczyńskiego pozbywa się niezależnych sędziów, prokuratura jest całkiem dyspozycyjna wobec Ziobro, który na mocy ustawy przegłosowanej przez posłów podłej zmiany połączył funkcję Prokuratora Generalnego z funkcją Ministra Sprawiedliwości. Bandycka komisja Macierewicza, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie zamierza robić międzynarodowego śledztwa, bo tylko w samotności może przygotować przestępstwo sądowe. Bandycka, bo przecież od samego początku dokonuje przestępstwa mataczenia, ignorując wątek nacisków na pilotów, interpelacji poselskiej Gosiewskiego dotyczącej próby zemsty na pilocie lotu do Tbilisi, gdzie dzięki jego decyzji o oddaleniu na lotnisko zapasowe, uratowano dupę Lecha „Spieprzajdziadu” Kaczyńskiego, braku należnych szkoleń w podległym gen. Błasikowi specjalnym pułku lotnictwa (tym od Tu-154 M), burdelu w kokpicie przy lądowaniu po omacku w Smoleńsku. Podkomisja (żartobliwie ironicznie dziś zwana komisją) ma przygotować fałszywe oskarżenia, dyspozycyjna wobec Ziobro prokuratura ma bez szemrania wnieść akt oskarżenia, a wskazany przez Ziobro sędzia ma wydać wyrok, nadal cholera wie za co!

Post z przypomnieniem treści interpelacji poselskiej Gosiewskiego- kliknij tu, by przeczytać.

            Na zakończenie przypomnę Jarosławowi Kaczyńskiemu, że znamię Kaina piecze i piec będzie, bo to on sam personalnie odpowiada za zastraszanie pilotów, którzy zamiast ryzykować lądowanie w Gruzji z Lechem K., odlecieli bezpiecznie na lotnisko zapasowe i gdy już prezes pan raczy odwalić kitę, należy mu to wyryć na nagrobku. Za burdel na pokładzie Tu-154M (zwłaszcza ten w kokpicie) odpowiedzialni zaś byli jego braciszek, prezydent denat Lech Kaczyński oraz dowódca sił powietrznych, generał denat Andrzej Błasik. To były zachowania niedopuszczalne, będące zamachem na Rzeczpospolitą, bo tak się nieszczęśliwie składa, że na pokładzie było zbyt wielu najwyższych rangą urzędników państwowych i najwyższych dowódców wojskowych, by inaczej to klasyfikować. Pośle Kaczyński! Do przewodniczącego Rady Europejskiej, Donalda Tuska, możesz co najwyżej zwrócić się z prośbą o wybaczenie swoich podłych pomówień, ale to już wtedy, gdy będziesz sądzony- w ostatnim słowie oskarżonego. Trybunał Stanu zaczeka na ciebie i twą bandę! Tymczasem poznaj miejsce w szeregu, pośle!

 

 

19:37, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (21) »
wtorek, 04 października 2016

            Nie sposób pisując felietony polityczne, ominąć czarny poniedziałek, choć tyle już zostało powiedziane w mediach od podłej zmiany niezależnych, że w pierwszym odruchu uważałem to za bezsensowne powielanie tych samych treści.... A jednak! Jest coś o czym mało kto przy tej okazji mówi, a już z pewnością nie jest to temat z pierwszych stron.


            Z całym szacunkiem dla wagi problemu bezprzykładnego ataku na polskie kobiety i próby ich ubezwłasnowolnienia i przerobienia na inkubatory, nawet kosztem zdrowia i życia, choćby dla płodów gwałcicieli, czuję potrzebę poruszenia pewnej jakże istotnej kwestii. Zwracam się tu szczególnie do kobiet, choć i mężczyźni powinni zdawać sobie z tego sprawę. Ten zamach na kobiety nie nastąpił z powodów ideologicznych. Nie łudźmy się. To tylko zasłona dymna! Chyba nie sądzicie, że jakieś tam biskupy spać nie mogą po nocach, bo tak są roztrzęsieni losem zygotek. To samo się dotyczy polityków podłej zmiany. Otwórzmy oczy: To albo stare panny i starzy kawalerowie, którzy w życiu nie przytulili dziecka, jak starannie ukrywany odsetek cnotliwych duchownych, czy prezes pan Kaczyński Jarosław, bądź inny poseł, Krystyn Pawłowicz, lub też Elżbieta „Umiem coś tam coś tam” Kruk, Marzena Wróbel, albo rozwodnicy, którzy zostawili swoje rodziny, jak Kurski Jacek, Tomasz Józef Sakowicz, Kasia Hejke, pozostała część duchownych (ci, którzy porzucili swoje dzieci i ich matki), czy wręcz płatni żigolacy, jak agent Tomek. A może myślicie, że o zygotkę chodzi profesorowi Chazanowi, który z bestialską lubością obserwował umieranie dziecka z mózgiem na wierzchu, co to je „uratował” (od spokojnej śmierci). Dla duchownych to chwyt marketingowy, dla mediów- nośny news, a dla polityków podłej zmiany, to przykrywka dla ich łajdactw. Temat aborcji, naprzemiennie z tematem Smoleńska jest przez nich odpalany, gdy muszą odwrócić uwagę od swej przestępczej działalności.


            Ostatnie dni, to budżet klęski zakończony dymisją ministra finansów, kolejne ośmieszenie Polski przez władze USA (tym razem z Macierewiczem nie chciał się spotkać sekretarz obrony USA, co przed „dobrą zmianą było nie do pomyślenia), ale przede wszystkim ujawnienie skali PiSowskiego nepotyzmu- ta mafia, koleś w kolesia, kumpela w kumpelę, bezwstydnie obsadza na państwowych posadach swoje przygłupie rodzinki- bez wykształcenia, bez doświadczenia- za to z bezczelnością i przekonaniem o bezkarności. Dzieciaki od Macierewicza, salowe, gwiazdeczki „Smoleńska”, wierzycielka Kaczyńskiego i kuzynostwo prezesa pana. To trzeba było przykryć, a politycy podłej zmiany chętnie w tym celu poświęcą życie i zdrowie Polek, byle SUWEREN nie skupiał się na przejęciu przez tę zorganizowaną grupę przestępczą najważniejszych spółek Skarbu Państwa i obsadzenia ich nieuprawnionymi, niespełniającymi żadnych standardów (oprócz koligacji z ludźmi PiS) matołami. To dlatego posłowie PiS igrają życiem Polek. I to jest w tym wszystkim najbardziej podłe. Kto będzie myśleć o złodzieju, gdy w grę wchodzi życie? Pamiętajcie, Drogie Panie i wszyscy, którym ich los nie jest obojętny! Ta gra została uruchomiona jedynie po to, by odwrócić uwagę od łamania prawa przez obecną władzę.

            Jeszcze jedna sprawa: Zauważmy do czego podła zmiana wykorzystała czarny poniedziałek. Słusznie zakładając, że wszystkie media większość czasu i miejsca poświęcą protestowi w obronie kobiet, sterowana przez Zbigniewa Ziobro prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu w związku z nakłanianiem Beaty Szydło do przestępstwa odmowy publikacji wyroków Trybunału Konstytucyjnego, cofnęła także zarzuty postawione agentowi Tomkowi w sprawie nieudanej prowokacji wobec Jolanty Kwaśniewskiej. Nie ma mowy, by prokuratura Ziobro ścigała PiSowskich bandytów! Nawet nie udają, że się zajmują sprawą, lecz po cichu wyrzucają do kosza! Jednocześnie do Sejmu wpłynął tego dnia projekt ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Bandyta zawsze wykorzystuje zamieszanie!

            Wiecie za to, jak minister Waszczykowski skomentował walkę o życie kobiet? "NIECH SIĘ BAWIĄ"! Dla niego, Wasze życie to zabawa. Podziękujmy modlitwą, ramen!


 

 

01:49, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (13) »
Tagi