RSS
sobota, 24 grudnia 2016

            Wszystkim czytelnikom, tak blogerom, jak i każdemu innemu tu zaglądającemu życzę wolności, prawdziwego życia, wielu drobnych radości, pogody ducha, bezpiecznej odległości od zbyt wielkich, bo z daleka dużo lepiej widać, że są jedynie zarozumiali i nadęci. Dziękuję serdecznie za wszystkie życzenia, za to że tu zaglądacie. Jako skromny prezent przygotowałem dla Was JASEŁKA, a skoro to prezent, to możecie go śmiało kopiować, kolportować, drukować, wystawić jako sztukę na Nowogrodzkiej lub przed willą na Żoliborzu, przed Świątynią Opatrzności lub nawet przed toruńską świątynią Gwiazdy Nowej Ewangelizacji, możecie wszystko, ze zignorowaniem włącznie. Ważne, żeby było zgodnie z Waszym sumieniem.


 

            Biurowiec, Nowogrodzka 84/86, czuć wyraźnie siarkę i piekielny klimat.

 

Prezes Pan

 

To jest skandal, na Tupolew,

Jojo, co to za hałasy?

 

Jojo Bredziński

 

Drobiazg, panie, załatwione,

jakieś były to brudasy.

Pogoniłem ich w cholerę,

chociaż strasznie marudzili,

bo o dziecku mi bajerę

co się rodzi wysmalili.

 

Plugawy Krystyn

 

Na bezczelność ich prezesie,

zważ, to zwykłe Żydy były.

Idą Święta, a my w lesie,

jeszcze by nam przeszkodziły!

 

Polny Wampir

 

W czym? Catering już wyżarłeś,

nie zakłócą ci wieczerzy.

Z Jojem na nich tak natarłeś,

jakbyś bał się, żeby przeżyć.

 

Plugawy Krystyn

 

Zamknij mordę, spieprzaj dziadu,

bo być tutaj to jest zaszczyt!

 

Polny Wampir

 

Żarłeś czosnek do obiadu

i ci strasznie jedzie z paszczy.

 

Prezes Pan

 

Noga! Leżeć! Łańcuch skrócę!

Co to jest za awantura?!

Bo łaskawość swą odwrócę!

Jesteś Krystyn zwykły burak!

Wampir Antek nie przepada

za zapachem czosnku „wogle”!

Zjedz se kisiel lub też racz się

odtąd słodkim koglem- moglem!

 

Piotr G. od Tabletu (Patrząc przez okno)

 

Gwałtu- rety! Gotów jestem

sam przeprosić tę rodzinę,

mam przeczucie, że w złą żeście

wygonili ją godzinę.

 

Plugawy Krystyn

 

Coooo...?!!!! Nikogo nie przepraszam!

Żydy same winne sobie!

Nikt ich do nas nie zapraszał!

Zamknij ryj! To radzę tobie!

 

            Piotr G. zamyka się w tablecie, resetuje sprzęt i wyłącza zasilanie.

 

Prezes Pan

 

Spójrzcie w okno, jakaś łuna

tam gdzie poszły Żydy gore:

Coś spalili, mogli u nas,

Tablet ma pomysły chore!

 

Jojo Bredziński

 

Więc pogońmy ich prezesie

ukochany z Wolski naszej.

Krystyn już bejsbole niesie

nie bę-dą nam dmuchać w kaszę! (z akcentem na „dą”)

 

            Krystyn, Jojo, Polny Wampir i Prezes Pan biegną na łeb na szyję w stronę łuny. Jojo nagle zawraca przerażony, jakby czegoś zapomniał, pędzi jak wiatr, by po chwili dogonić wspaniałą wolską czwórkę, pod pachą niesie (tak, tak) mały, przenośny podeścik dla Prezesa Pana, słynne schodki do przemówień, taborecik taki.

            Z nędznej szopki pomiędzy „Biedronką” a podwórkiem bije blask. Prezesem Panem aż wstrząsa z obrzydzenia, gdyż wychowywał się w lepszych miejscach, a „Biedronka” to sklep dla biedaków. Wszędzie pełno bezdomnych, pastuchów jakichś, psów bezpańskich, kotów dachowych. Na swych wielbłądach przybyli już wschodni mędrcy z darami: mirrą, kadzidłem i złotem. Na ten widok Jojo naprędce rozkłada Prezesowi Panu stołeczek, Prezes Pan natychmiast nań wstępuje, by przemówić do ludu. Tłum niespodziewanie zaczyna śpiewać.


Lud i mędrcy:

 

Oj. maluśki, maluśki, maluśki...


 

            Słysząc to Jojo, Polny Wampir i Plugawy Krystyn wpadają w szał i rzucają się na mędrców.

Prezes Pan (Obrażonym tonem i bez rymu)

 

Tusk wcale nie jest dużo wyższy.

 

Jojo, Plugawy Krystyn, Polny Wampir (razem)

 

Aaaa... ciapaki, złe Araby,

zwyciężymy, zwyciężymy!

Mamy was, wy wściekłe draby

zaraz was tu okrążymy!


            Rozpoczyna się prawdziwa jatka, Plugawy Krystyn wyżera Melchiorowi cały zapas mirry, Jojo korzystając ze swych dawnych umiejętności zajumał Baltazarowi kadzidło i ucieka w siną dal, Polny Wampir postanowił zaatakować wszystkimi helikopterami i dronami, jakie załatwił polskiej armii, a ponieważ chwilowo gówno załatwił, więc lata jak psychiczny (czyli tak jak zawsze) plotąc trzy po trzy o wybuchach i brzozie, Prezes Pan przemawia (chwała na wysokości stołka, chwała). Z coraz bardziej zawiesistego eteru zmaterializował się tymczasem Ojdyr z Radyja i wyrwał Kacprowi złoto. Gdy tylko to zrobił, natychmiast się zdematerializował.

 

Głos Ojdyra z Radyja

 

Idź złoto do złota,

bo Prezes idiota,

Jojo znika w dali,

Krystyn czosnkiem wali,

Polny Wampir skrada

się gdzieś zza sąsiada,

Piotr z Tabletu kwiczy,

Krystyn się indyczy.

Idą piękne Święta,

buzia uśmiechnięta,

Suweren radosny

wyczekuje wiosny,

wszyscy chcą do Nieba,

czego więcej trzeba?

 

 

 

17:07, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (11) »
wtorek, 20 grudnia 2016

            Polityka, czy też raczej antypolityka PiS zawsze kojarzyła mi się z zachowaniem nawalonego żula, który uważa, że wszystko mu się należy. Żebrze u tych, co mają pieniądze, jeżeli mu odmówią, to pyskuje i próbuje zabrać siłą, a gdy dostanie kopa w dupę, to się obraża. Nawet gdy ma prostą rzecz do zrobienia, to jest zawsze tak nawalony, że wszystko zasupła, spieprzy i ufafluni na dodatek. Z sytuacji bezpiecznej, stworzy konflikt lub zagrożenie.

            Wszyscy wiemy, że PiS ma większość w Sejmie i teoretycznie nie powinno mieć problemów z przepchnięciem jakiejkolwiek ustawy. Sejm, Senat, potem długopis Duda- to jak autostrada. Dopiero Trybunał Konstytucyjny może zatrzymać ustawy sprzeczne z Konstytucją. Tyle teoria, bo żulerska praktyka jest nieco inna.


            Co właściwie wydarzyło się w piątek? W Sejmie miało się odbyć głosowanie nad budżetem- przy przewadze PiS, miała to być czysta formalność. Na mównicę wszedł poseł PO Szczerba, miał w ręku kartkę z napisem „wolne media”, czyli absolutnie dozwolony protest przeciw wygonieniu mediów z Sejmu. Ani nie agresywny, ani nie wulgarny, ani też blokujący, czy opóźniający wdrożenie budżetu. Poseł próbował złożyć poprawkę do budżetu w sprawie orkiestry Sinfonia Varsovia. Zwrócił się do marszałka Kuchcińskiego słowami: „Panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje”. I tu odezwała się żulerska natura PiS: Kuchciński się sfoszył, a że dano miernocie kierownicze stanowisko, to z wysokości laski marszałkowskiej wykluczył posła Szczerbę z obrad.

            Przez ponad ćwierć wieku wolnego Sejmu zmieniały się dziesiątki marszałków- żaden, nigdy nie wykluczył żadnego posła za taką błahostkę. Nawet sąd karny sądząc jakiegoś recydywistę, nakazałby używanie regulaminowego zwrotu i dopiero w wypadku uporczywego niedostosowania się do polecenia, nałożyłby karę. Tym bardziej żaden marszałek Sejmu tak by się nie zachował, co najwyżej poprosiłby o regulaminowy zwrot „panie marszałku”. Ale nie żul Kuchciński, który szukał pretekstu do demonstracji władzy. No i zaczęło się: blokowanie mównicy przez opozycję, ewakuacja PiS do Sali Kolumnowej, niewpuszczenie posłów opozycji na salę i głosowanie nad budżetem bez opozycji. Ze względu na brak mediów, czy chociażby niezależnych obserwatorów, opozycja nie miała nawet możliwości policzyć, czy było wymagane quorum.


            Na moment wróćmy do sprawy mediów. Kaczyński sobie wymyślił, że jedynie TVP potocznie zwana kurwizją, ma możliwość transmisji z Sali Plenarnej- pozostałe wygonił do jakiejś poczekalni. Wybrał telewizja, która okłamuje widzów, która jest na tyle bezczelna, że cenzuruje warszawskie przemówienie prezydenta USA do Polaków i próbuje manipulować jego słowami. Gdyby to zrobił u siebie w domu lub siedzibie PiS na Nowogrodzkiej, to jego prawo. Ale w Sali Plenarnej Sejmu?! Nie ma w całej Polsce takiego drugiego miejsca, z którego Polacy mają prawo mieć pełny przekaz, a nie propagandową wycinankę Kurskiego Jacka. To miejsce utrzymywane przez Naród, pełne ludzi zatrudnionych przez Naród, wybranych w wolnych, równych, tajnych, bezpośrednich i proporcjonalnych wyborach po to, by dbali o interesy Polski i jej obywateli- i byli z tego rozliczani. Proste!


            Późniejszy protest pod Sejmem był protestem obywatelskim wspierającym opozycję. To nie był zjazd autokarów związku kierowanego przez Piotra Dudę- typa, który w stanie wojennym był jako komandos odwodem oddziałów ZOMO okupujących gmach telewizji przy Woronicza. Tam nie było związkowych najemników, którzy za związkową kasę, wbrew statutowi związku, robili za środek nacisku partyjnego PiS. Ludzie przychodzili i przyjeżdżali spontanicznie, nawołując się w sieci do protestu przeciw bezprawnemu wykluczeniu posła z obrad. Przeciw niewpuszczeniu posłów opozycji na głosowanie, przeciw braku możliwości sprawdzenia choćby ilości głosujących. I wiecie, co dziś usłyszałem? Że Piotr Duda, ten ochroniarz ZOMO ze stanu wojennego odgraża się protestującym ludziom, że zwiezie swych płatnych związkowych siepaczy, by się „policzyć” z protestującymi. Ten antypolski zbrodniarz dokonuje publicznej groźby karalnej przeciw protestującym obywatelom. Sugerowałbym prawnikom KOD analizę, czy nie warto złożyć doniesienia do prokuratury.

            Od razu przypomniał mi się studencki protest 1968, gdy robotniczy koledzy Dudy „policzyli się” ze strajkującymi studentami- najbardziej zdebilałe partyjne osiłki zwożone autobusami, uzbrajane przez tajniaków w długie, szturmowe pały napadały na protestującą młodzież. Dziś Piotr Duda grozi podobnym użyciem swoich bandytów. Ale, ale..., żeby nie było..., Kacperek, to jakby kto nie wiedział, śpi z nim i żoną w łóżku!


            Ostatnia refleksja, która mi się nasuwa w temacie kryzysu sejmowego. PiSowcy udostępniają sobie na f-b filmik pokazujący marsz oddziału policji przez jakiś dym (prawdopodobnie z racy). Tuż po przejściu oddziału jakiś spory, niezdarny typ, położył się na jezdni i zaczął udawać nieprzytomnego- prawdopodobnie pozował w ten sposób komuś do zdjęć, możliwe że filmowych. PiSowcy oczywiście z miejsca oskarżyli KOD o prowokację. Czyż nie jest słodkie, jak ci zboczeńcy uroili sobie zdolność rozstrzygnięcia, kto to był? Nie złapali typa, a za pomocą „wiary” już wiedzą kim jest. Podaje kilka co najmniej tak samo prawdopodobnych wersji:

  1. Macierewicz wymyślił prowokację, żeby doszło do zamieszek. Przecież za komuny to właśnie bezpiece zależało na sprowokowaniu tłumu do ataku na MO, czy ZOMO. Bo ani robotnikom nie było spieszno pchać się na kule, ani zomowcom pod kamienie, czy łańcuchy.

  2. Prywatnie uważam tą wersję za najbardziej prawdopodobną- jakaś menda postanowiła nagrać materiał o rzekomym rannym i sprzedać go stacji telewizyjnej jako sensację.

  3. Jakaś menda chciała się nagrać, żeby to zamieścić na f-b. Dla sławy, kawału, draki.

              Nikt, ani nic nie zagwarantuje, że podobne popisy aktorskie się nie powtórzą. Niosą one za sobą realną groźbę rozlewu krwi, bo sprowokowany tłum jest nieobliczalny. Trzeba wyłapywać takich bandytów, robić im zdjęcia i składać doniesienia o stwarzaniu zagrożenia bezpieczeństwa manifestacji. To naprawdę nie są żarty, nie miejsce na dramatyczne sweet focie, czy wyłudzenia kasy od stacji telewizyjnych. Takie gnoje stwarzają zagrożenie dla manifestujących, dla policji. Rządzącym również rozlew krwi na dobre nie wyjdzie. Wszyscy mamy interes w tym, by tego typu cwaniaków nautralizować i denuncjować.


            Co się zaś tyczy jego nadętości, prezesa pana, to idź do diabła(*). Popuściło się preziowi pod Wawelem w pampersa, co...???

(*)Kontynuując dzieło "spieprzaj dziadu" Lecha Kaczyńskiego, brat jego Jarosław tymi oto słowy zwrócił się do posłanki opozycji. Co robił plugawy Krystyn- agencje nie podały.

 

 

00:46, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (16) »
piątek, 16 grudnia 2016

            Dzisiejsza Wyborcza przedstawia kilka ciekawostek na temat Julii Przyłębskiej- PiSowskiej sędzi- nie sędzi, czyli takiej, co to sędzią była, później zrezygnowała dla kariery w ambasadzie, a gdy jej się znudziło, okazało się, że nikt za nią nie tęskni.

            (...)Kolegium Sądu Okręgowego w Poznaniu przedstawia z opinią NEGATYWNĄ kandydaturę p. Julii Przyłębskiej na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego(...)

            (...)powrót pani Julii Przyłębskiej nie będzie korzystny dla wymiaru sprawiedliwości...

            Są to opinie z roku 2001, w którym nie było jeszcze konfliktu PO vs PiS, bo twory te dopiero się zawiązywały, PO nie była wtedy nawet partią polityczną, więc na Tuska raczej ciężko zwalić, choć nie takie rzeczy sekta robiła.


            Decyzja kolegium miała merytoryczne uzasadnienie, bardzo, ale to bardzo konkretne. Otóż okazuje się, że sędzia Przyłębska już wtedy słynęła z nieobecności w pracy (pieję tutaj oczywiście do grupowego wyłudzenia zwolnień lekarskich przez trójkę PiSowskich sędziów TK w celu niedopuszczenia do wyboru listy kandydatów na prezesa TK). W 1995 roku sędzi Przyłębskiej nie było w pracy 88 dni, a w 1996- 56 dni. Odpowiednio- 3 miesiące i dwa miesiące wyłudzonych świadczeń. A potem takie PiS drze ryja, że sądy działają opieszale. Ja oczywiście dorzucę swój kamyczek i podpowiem, że każda taka Przyłębska na wizycie w sprawie wyłudzenia zwolnienia, to opłacenie tej wizyty z NFZ. Ponieważ wyłudzanie zwolnień jest masowe, dzięki temu mogą umierać (sorki, łączyć się z „Bogiem”) tacy na przykład chorzy na raka, bo pieniądze trzeba wypłacić lekarzom wystawiającym zwolnienia różnym blond- Juliom z PiS i nie tylko. Tak się jednak składa, że aż taki naiwny to nie jestem, by uważać, że złodziejstwo wiąże się z partiami politycznymi. Nic z tych rzeczy- to suweren jest złodziejski, zwolnienia wyłudzają obywatele, a nie partie polityczne! Pisałem o tym kilka felietonów wstecz, więc nie będę się powtarzać.


            Nad wyraz częste absencje, to nie jedyny powód negatywnej opinii dla kandydatki Julii Przyłębskiej. Znacznie ciekawsza jest część uzasadnienia dotycząca jej braku kompetencji. Wyobraźcie sobie, że w 1995 roku aż 38,5% wyroków wydanych przez blond Julię zostało uchylonych w apelacji, a w 1996- 32,5%. Wyobrażacie sobie lekarza, który z taką skutecznością stawia diagnozy? No nie..., nie mówię, że takich nie ma- w końcu ktoś musi Przyłębskim zwolnienia wypisywać, ale tak to sobie wygląda.


            Podczas badania spraw prowadzonych w latach 1995-96 przez PiSowską kandydatkę na prezesa TK, wykazały 43 błędy, n.p.: „sąd NIE PRZEPROWADZIŁ ŻADNEGO POSTĘPOWANIA DOWODOWEGO”- przy 4 sprawach, „ŻADNYCH USTALEŃ na okoliczności istotne dla rozstrzygnięcia”, „naruszenie przez sąd granic swobodnej oceny dowodów”, „ustalenia SPRZECZNE z materiałem dowodowym”, „sąd NIE ZBADAŁ akt”, „OBRAZA PRAWA materialnego- błędnie rozpoznane roszczenie”.


            Negatywną opinię na temat pracy Przyłębskiej podtrzymało Zgromadzenie Ogólne Sędziów okręgu poznańskiego stosunkiem głosów 103 przeciw, 68 za, 3 wstrzymujące. Nie została przyjęta mimo że wydział, do którego się zgłosiła, miał braki kadrowe. Nie przeszkadza to jednak Jarosławowi Kaczyńskiemu lansować ją na prezesa TK.

 

 

P.S.

Ponieważ jeszcze się nie zdarzyło, by jakiś niewolnik Kaczyńskiego przyjął krytykę, blond Julia również próbuje kręcić, a Wyborcza punkt po punkcie odpowiada na jej krętactwa. Kliknij tu- w ten akapit, by poczytać całość.

15:30, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (13) »
środa, 14 grudnia 2016

MOTTO:

Nie jest sztuką pośmiertnie odebrać tytuły generalskie Kiszczakowi i Jaruzelskiemu. Sztuką było wygrać z nimi wolność, gdy byli na szczycie!

-Leszek Jażdżewski.

 

           „Podkołdernik jadowity”, to termin wywodzący się z czasów zasadniczej służby wojskowej, a odnoszący się do skrytego ataku gazowego spod osłony żołnierskiego koca na wszystkich nieszczęśników zakwaterowanych w tej sali lub (o zgrozo!) namiocie. Mnie jednak ten termin kojarzy się jednoznacznie ze znanym z zamiłowania do snu do południa gnuśnym tchórzem z Żoliborza, którego tłusta larwa przez pół dnia wygrzewała się 13 grudnia 1981 pod przygotowaną przez nadopiekuńczą mamusię kołderką. Po osiągnięciu wieku dojrzałego osobnik ten zaczął głosić, że wtedy, pod tą kołdrą rozegrała się walka o Polskę- i była ona szczególnie niebezpieczna. A przecież wystarczyło zmienić dietę, nie żreć tyle (nomen- omen) kartofli, kapusty i fasoli- od razu problem jadowitych wiatrów by minął!

...dnem mojej duszy jest pierwotna mściwość,

a moim herbem jest soczysta larwa...

            Rocznica żoliborskiej bitwy pod pierzyną była w tym roku dla naszego podkołdernika szczególnie przykra. Nie dość, że gorszy sort znów wypomniał mu jego pościelową walkę, to do tego wyszło na jaw, że podła zmiana opiera się na aparatczykach PeeReLowskiego wymiaru sprawiedliwości. Jak nie osłaniający ZOMO przy gmachu telewizji na Woronicza komandos stanu wojennego Piotr Duda lub komuszy sędzia Kryże Andrzej skazujący za organizację Święta Niepodległości działaczy ROPCiO- Komorowskiego, Czumę, Janowskiego i Ziembińskiego, to oskarżający innego opozycjonistę, Andrzeja Pikula, partyjny prokurator Piotrowicz Stanisław dowodzą prawdziwego rodowodu PiS i każą po raz kolejny zastanowić się, dlaczego władze PRL nie aresztowały Jarosława Kaczyńskiego, podpisanego w pewnym dokumencie jako TW Balbina. Tak, tak, wiem że jakiś pan z SB stwierdził, że to fałszywka, lecz gdybym ja chciał umieścić kreta przy Lechu Wałęsie- twarzy opozycji, to zrobiłbym wszystko, by mu dać alibi.

            W takich momentach nieoceniony staje się największy łajdak IVRP- Macierewicz Antoni. Ponieważ od roku 2010 jego specjalnością jest nekrofilia polityczna- zrobił to, czego nikt uczciwy by nie zrobił i znów zaczął swą profanację zmarłych. Tym razem sięgnął po jakże bliskich mu ideologicznie generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka obwieszczając, że odbierze im stopnie wojskowe. Pominę jednak fakt, że nie ma takiej możliwości prawnej, więc partyjni aparatczycy PiS specjalnie do tego celu będą musieli stworzyć odpowiednio podły akt prawny. Moim zamierzeniem jest zwrócenie uwagi na prawdziwy cel tego zwyrodniałego zabiegu.

            Antoni Macierewicz, niczym wytrawny agent STASI, bądź samej GRU, stosuje dywersyjną metodę skłócania nieposłusznego Narodu. Macierewicz dobrze wie, że grzebanie przy trupach, to idealny chwyt, by napuścić hieny cmentarne na resztę Narodu. Jak wiele jest wśród Polaków hien, przekonujemy się co roku w okolicach 1-go listopada, gdy kradzieże nagrobne stają się tak pospolite, jak ukłucia komarów latem. Przekonujemy się każdego 10-go, na comiesięcznej paradzie nekrofili politycznych pod koniem Poniatowskiego. Przekonujemy się odnajdując zdewastowane groby i pomniki (ostatnio gdański pomnik poległych stoczniowców). Pamiętajmy jednak, że jedynym celem Macierewicza jest wykreowanie kolejnego konfliktu osłabiającego Polskę. To drań mający na rękach krew polskich żołnierzy z Iraku i Afganistanu, których pozbawił osłony wywiadu. Wywiadu, z którego usług korzystali nawet Amerykanie podczas operacji SAMUM. Macierewicz zamiast skorzystać z doświadczenia i kontaktów służb specjalnych, ujawnił je, paląc jednocześnie informatorów, obracając w niwecz zaufanie do Polaków. Dziś ten sam łajdak pozbawił Siły Zbrojne RP nowoczesnego sprzętu, a fundusze pozostałe po unieważnieniu przetargów na broń przeznaczył na budowę partyjnego ZOMO.

...zdębiałych koni lawiny, lawiny

i oficerów zasmucone miny...

            Tymczasem wracając do naszego podkołdernika: Ogłosił on z wyżyn swego przenośnego taboretu, że podejmą próbę „uporządkowania” protestów opozycji. Zdaje się, że zgodnie z nowomową Kaczyńskiego, 16 grudnia przypadnie rocznica „uporządkowania” protestu w kopalni „Wujek” i „Manifest Lipcowy”, natomiast 17 grudnia rocznica „uporządkowania” protestu w Z.A. „Puławy”. Na zakończenie warto przypomnieć jedno z najsłynniejszych zdjęć osób walczących z komuną, podczas gdy Jarek Kaczyński spał.

 

20:53, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (14) »
piątek, 09 grudnia 2016

           No i się popłakał komunistyczny aparatczyk i oskarżający opozycjonistów przestępca sądowy, że go nazywają PRL-owskim prokuratorem. To ci zdziwienie: komunistyczny oskarżyciel opozycji antykomunistycznej ma do swych ofiar pretensje, że nazywają go oskarżycielem. Piotrowicz Stanisław, bo o nim oczywiście mowa, niczym prezes pan jest przekonany, że w domciu pod cieplutką kołderką miał gorzej, niż internowani opozycjoniści w miejscach osadzenia. Podobnie jak mały żoliborski, ten komuch uważa, że on miał dużo trudniej, niż oskarżani przez niego działacze. Wzruszyła mnie twoja historia, bohaterze PRL! Dziwnie kojarzy mi się z bitwą pod Trafalgarem, ale w wersji pana Patafiana z Latającego Cyrku Monty Pythona.

            Ponieważ Janusz Anderman na łamach Wyborczej zadał sobie trud pochylenia się nad niebezpieczeństwami, jakich doznał prokurator Piotrowicz, nie można tego pozostawić bez rozpowszechnienia, więc powielę tutaj jego studia nad heroiczną przeszłością dzielnego Stasia. Wyobraźcie sobie, że tak walczył on z komuną, że na drugim roku aplikacji prokuratorskiej (podobno był najlepszy na roku) zapisał się do PZPR, a w rubryce „światopogląd” wpisał dokładnie to, czego oczekiwały komuchy. Ale, UWAGA, UWAGA, nasz bohater MYŚLAŁ CO INNEGO! Słowo, tak dzisiaj sam to wyjaśnia. To zupełnie jak Neron podpalający Rzym- też myślał coś innego- zdaje się, że niesie poezję, czy coś w tym stylu! To jeszcze nie koniec bohaterskich dokonań tego PRL-owskiego prokuratora, bowiem nie dość, że walczył z komuną, to w stanie wojennym walkę nasilił tak, że został awansowany do egzekutywy PZPR (czyli do władz partii) i „napiętnowany” odznaczeniem państwowym! Brązowym Krzyżem Zasługi z uzasadnieniem „W organach prokuratury PRL pracuje od października '76. Jest pracownikiem pilnym i zdyscyplinowanym, ambitnym i wydajnym”!!!! „To był mroczny czas i to co zrobiłem wymagało odwagi”- tak nasz bohater opisuje dzielne przyjęcie komunistycznych profitów. Dziś ta partyjna szyszka dalej dekomunizuje przez wprowadzanie komunistycznego bezprawia za państwową kasę, albowiem jak to wyjaśnił wicepremier Morawiecki, posłom kwota wolna od podatku została podniesiona do 30 tysięcy złotych, żeby nagrodzić ich szczególnie ciężką pracę!!!

            Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o największym bohaterze podkołderkowego podziemia, Jarosławie Kaczyńskim, który dziś na otwarcie turnieju hokejowego o puchar swojego brata- denata dostał koszulkę hokejową z nr 1. Złośliwi (na ten przykład ja sam) twierdzą, że po nagrodzie forum ekonomicznego w Krynicy i koszulce hokejowej nr 1, pozostał mu tylko do zdobycia Bursztynowy Słowik oraz pas superczempiona WBA. Że też nie kazali mu założyć koszulki i nie wpędzili go na łyżwach na lodowisko- byłoby wesoło!

            Zmiana klimatu. Widzieliście już kolejne dziełko Tomasza Bagińskiego? Jeżeli nie, to koniecznie obejrzyjcie. To następna część cyklu „Legendy Polskie”. Tym razem jest to „Jaga”. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest to filmowa metafora podłej zmiany. Z piekła wydziału demonów słowiańskich nawiało kilka szczególnie niebezpiecznych. Początkowo siły specjalne piekła wyłapują demony (w mundurach zadziwiająco przypominających te, w których do akcji wkraczają agenci CBA), lecz któregoś dnia, mikrego wzrostu polski diabeł Boruta zechciał wykorzystać uciekinierkę Jagę (myślę, że jest ona demonem prymitywnej zaściankowości, bo walczy z internetem i elektryfikacją i innymi przejawami nowoczesności), by za jej sprawą sprowadzić Słowian do swojego piekiełka. Problemem jest, że niejako przy okazji występuje groźba uwolnienia przez Jagę potężnego Peruna (nie wiem, czy jest demonem nazizmu i ksenofobii, czy fanatyzmu religijnego, a może komunizmu- przekonamy się w odcinku jemu poświęconym). Z tej możliwości mały polski diabeł zdaje sobie sprawę przy zniekształconych dźwiękach utworu „Kocham wolność”, którym słuchacze Trójki protestowali przeciw podłej zmianie w ich ukochanym radiu. Perun bowiem jest dla kurduplowatego Boruty poważnym konkurentem do objęcia stanowiska „Króla Chaosu”. Z niecierpliwością czekam zatem na dalszy rozwój wypadków, a tymczasem kliknijcie tu- w ten akapit, by obejrzeć film.

 

P.S.

            Ciekawostka historyczna dla Piotrowicza, Macierewicza, Ziobro, Kamińskiego i innych czekistów Kaczyńskiego: Ich słynny protoplasta, Feliks Dzierżyński, dawno temu, bo 20 lipca 1926 w chwili nieuwagi skrytykował swojego wodza. Gdy się zorientował co zrobił, nie zdążył nawet ze strachu się zesrać, bo wcześniej wykończył go zawał. I tą klamrą historyczną spinam gawędę o współczesnych komuchach z partii rządzącej.

21:14, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (17) »
wtorek, 06 grudnia 2016

           PiS spieszy się, by przed 13 grudnia oddać swoisty hołd swoim bohaterom- autorom stanu wojennego. By tego dokonać, muszą uchwalić pakiet zamordystycznych ustaw żoliborskich, które długopis Duda podpisał, bądź podpisze w dniu uchwalenia, żeby nawet nie udawać, że czyta co podpisuje, zwłaszcza jeśli nie dostał takiego rozkazu od małego. W skład pakietu wchodzą:

            Nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym- kliknij tu, by poczytać na ten temat o paraliżowaniu Trybunału Konstytucyjnego.

            Ustawa o Obronie Terytorialnej (i możliwości jej użycia przeciw Polakom)- kliknij, by poczytać o prywatnym ZOMO Macierewicza.

            Ustawa o zgromadzeniach- kliknij tu, by poczytać o kneblowaniu Narodu.

            Podejrzewam, że na tegoroczną rocznicę pacyfikacji kopalń Wujek i Manifest Lipcowy, Macierewicz nie przygotuje jeszcze swych mundurowych bandytów, lecz przy tym tempie zmian za rok, to oddziały Kiszczaka będą mogły żołdakom Macierenki buty czyścić. Co prawda drony i helikoptery dostaną jedynie w ilości i wersji zabawkowej, ale skoro kiszczakowcom wystarczyły zwykłe wozy bojowe, karabiny, pały, tarcze, miotacze gazu i polewaczki, to macierewiczowscy łysi dadzą radę. Po co nam wolność?!

            Teraz krótki kurs historii najnowszej w temacie „PO CO JEST TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY”. Przypomnę: w 2012 roku prezydent Komorowski, zaniepokojony bandyckimi wyczynami faszystów w kominiarkach próbował zaostrzyć prawo o zgromadzeniach, wprowadzając zakaz organizowania dwóch manifestacji w jednym miejscu i czasie, a także zakaz zakrywania twarzy ich uczestników i odpowiedzialność organizatorów manifestacji za przestępstwa ich uczestników. I chociaż projekt prezydenckiej ustawy wyraźnie ograniczał się JEDYNIE do tych manifestacji, których czas i miejsce są tak zbliżone, że nie da się ich rozdzielić i zapewnić bezpieczeństwa uczestnikom, to ówczesna opozycja podniosła lament, że ograniczona jest wolność.

            TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY ZBADAŁ I ZAKWESTIONOWAŁ KILKA ZAPISÓW USTAWY- kliknij tu, jeśli chcesz poczytać więcej.

            Między innymi wskazał takie mankamenty, że nie jest możliwe wskazanie, która manifestacja pierwsza chciała manifestować, a która jest jedynie kontrmanifestacją. Ciężko się z tym nie zgodzić. PO TO JEST WŁAŚNIE TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY, by rozpatrzył to, co ustawodawca świadomie lub z braku wiedzy, czy wyobraźni pominął.

            Dzisiaj, gdy narodowi neobolszewicy z PiS paraliżują Trybunał Konstytucyjny przy radosnym aplauzie orwellowskich baranów skandujących „cztery nogi dobrze- dwie nogi źle”, a prezydent- zdrajca pluje na Konstytucję RP podpisując wszystko, co poseł z Żoliborza prześle mu na stół, nawet nie udając, że to przeczytał, bandycka władza uchwala prawo, które stanowi, że pierwszeństwo mają manifestacje państwowe, w drugiej kolejności kościelne, a dopiero w trzeciej może sobie zamanifestować protestujący. W dodatku władza może sobie zarezerwować terminy na kilka lat do przodu.

            Górniku, nauczycielu, rolniku, jeśli przyjdzie Ci do głowy protestować, to wystarczy że przedstawiciel władzy wyrazi chęć zorganizowania w tym czasie apelu smoleńskiego dla kółka Radia Maryja z Poizdowa i już prywatne ZOMO Macierenki będzie mogło do was sobie postrzelać, żebyście nie łamali porządku.

            Przy okazji powyższej piosenki: Pośle Kukiz, przypomnij mi, co mówiłeś, że co ci zrobić, jeżeli zostaniesz politykiem? Napluć w ryj, zdaje się..., czyż nie? Widzisz zasrańcu, jakoś w życiu nie chciałoby mi się szukać ciebie, żeby to zrobić. W ogóle plucie w ryj uważam za pozbawiony polotu infantylizm, ale zdajesz sobie sprawę, że już do końca zasranego życia będziesz musiał chałturzyć dla nazioli, śpiewając im „bolszewika goń, goń, goń” (oczywiście dopóki żadnego bolszewika w okolicy nie będzie, bo w przeciwnym wypadku, to raczej wspólnie z nazistowską publicznością narobicie w pory)? Będziesz też musiał grać partyjniokom do kotleta, bo żaden szanujący się stary punk, ani tym bardziej żaden młody buntownik nie kupi biletu na żigolaka obsługującego pierdziela z Żoliborza- i robiącego to publicznie- na sali plenarnej Sejmu. Co się stało Pawełku, że z odważnego chłopaka, który nie bał się w czasach komuny śpiewać ostrych protest songów, zrobiła się taka tchórzliwa menda? Na naszych oczach wprowadzasz w Polsce wraz z Kaczyńskim jakąś oszalałą hybrydę faszyzmu, komunizmu i fanatyzmu religijnego, piejesz z zachwytu nad reaktywacją partyjnego ZOMO i jesteś z siebie zadowolony?! Niedawno butnie zapowiadałeś, że rozwalisz system, a teraz łysiną pajęczyny sejmowe przed drobnymi naziolami omiatasz. Niech no pomyślę, co ja bym zrobił na miejscu Mariusza Kamińskiego, żeby cię tak nastraszyć..., to chyba proste...! Sprawdziłbym za pomocą swojej CBA, czy twoja luksusowa willa z przydomową działką i jej ultraluksusowym wyposażeniem nie jest warta więcej, niż deklarowałeś dochodu (no co..., twoja córcia lansowała się w sieci zdjęciami na tle telewizora wartego więcej, niż roczna najniższa krajowa). Sorki, lecz taki pierwszy test mi przychodzi do głowy. Nic tak nie boli, jak utrata luksusu, do którego zdążyłeś się już przyzwyczaić, więc i myśl pierwsza jest taka, a nie inna. Jak niewiele trzeba, by z trybuna ludowego stać się komisarzem ludowym!

            Nie wiem, czy PiSiory wykażą się aż taką tendencją do samozagłady, by użyć formacji wojskowych przeciw protestującym obywatelom, ale wiem, że przy aplauzie moherowych zdrajców Polski, stwarzana jest taka możliwość. I w tym miejscu pragnę zapewnić każdego wyborcę PiS: Póki żyję, będę głośno przypominać, że to wy zakuliście ten kraj z powrotem w kajdany. Was nie omamił żaden Kaczyński, ani Rydzyk. Wy po prostu tacy jesteście! Gnuśni, zawistni i głupi! Jak mawiał mój nauczyciel rosyjskiego Дурɑкɑ роботɑ любить. Zrozumiecie, jak będziecie zapieprzać z karkami zgiętymi do ziemi, by kupić mięso na kartki- w miejsce dzisiejszych samochodów, a zamiast lansować się przed sąsiadami wczasami w Egipcie, będziecie jeździć na wakacje do Zgierza, Radomia albo Sosnowca. I wtedy rzeczywiście do rangi przygody życia urośnie piesza pielgrzymka do Częstochowy! Przyślę na Święta paczkę z Irlandii!

 


15:16, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (24) »
czwartek, 01 grudnia 2016

            Trzy marionetki Kaczyńskiego wybrane przez równie marionetkową większość parlamentarną do Trybunału Konstytucyjnego na oczach całej Polski przedstawiły wyłudzone zwolnienia lekarskie, by nie stawić się na głosowanie w sprawie wyboru trzech kandydatów na urząd prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Innymi słowy: Dyspozycyjni wobec prezesa PiS sędziowie wyłudzili poświadczenie nieprawdy na druku L4 (jeśli nadal się on tak nazywa), czyli przedstawili sfałszowany na swoją prośbę dokument, a to wszystko dla doraźnych politycznych korzyści PiSowskiej mafii.

            Bandyci związani z PiS już wcześniej dokonywali bezkarnie tego przestępstwa. Najbardziej nagłośnionym przypadkiem była sprawa wyłudzania diet poselskich za posiedzenia, na których byli nieobecni. Zbiorowo poświadczali jakieś kosmiczne bzdury na usprawiedliwieniach przedstawianych marszałkowi Sejmu. Wśród nich byli Kaczyński i Ziobro, a robili to dla zasranych 300 złotych (każdorazowo). Gdy zrobi to jeden człowiek jeden raz, to drobiazg, lecz niech to zrobi stu cwaniaków, to robi się z tego 30 tysięcy, za każdym razem!


            Dlaczego uchodzi im to na sucho? Problem tkwi w przestępczej naturze SUWERENA. Wyłudzanie zwolnień, jak również poświadczanie nieprawdy w różnego rodzaju usprawiedliwieniach nieobecności jest tak popularną praktyką, że aż wstyd. Mało tego, SUWEREN w swej ograniczonej, pustej bani, uważa to za objaw zaradności, którym należy się chlubić, a co większe przygłupy próbują to ubrać w piórka „walki z systemem” i „odbierania należnego”. Nie dziwi mnie zatem, gdy taki obwieś awansuje i nadal praktykuje swoje gówniarską bandyterkę.


            To nie jedyne przestępstwo popełniane z lubością przez SUWERENA na co dzień i przenoszone na najwyższe szczeble. Inną zbrodnią PiSowskiej mafii, wyniesioną z czasów sąsiedzkich plotek w swoim Grajdołkowie, jest dokonywanie pomówień, czyli rzucanie fałszywych oskarżeń (mam tu na myśli tradycyjne obrabianie dupy sąsiadom, współpracownikom i komu się da w ramach "WERANDA NEWS", jak i pieniactwo oraz łgarstwa sądowe, n.p. podczas rozpraw rozwodowych). To całe piekielne towarzystwo z miesięcznic, pokazuje swojemu „Bogu” środkowy palec mówiąc „wal się zna ryj z tym swoim przykazaniem 'nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu'” i dla okazania jeszcze większej pogardy zasadom swojej wiary, świętokradczo przyjmuje tzw. „ciało Chrystusa”. Na przykład dyżurny bandzior, Ryszard Nowak, który pod szyldem „walki z sektami” czerpie zyski z promocji moherowej sekty, niedawno zgłosił do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Klaudię Jachirę, bo paradowała z kukłą prezesa pana przed siedzibą radia Rydzyka, jego uczelni i kościoła (cóż to za przestępstwo- ciężko powiedzieć, daj mi człowieka a paragraf się znajdzie). Kukła miała wciśnięty w łapę plik banknotów. A przypomnę tylko tradycyjnie, że niejaki Jezus z Nazaretu został zamordowany sądownie właśnie na podstawie naciąganego doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa zdrady Cesarza.

            Dla rozluźnienia, coś z zupełnie innej beczki. Wyrastający na czołowego lowelasa podłej zmiany Jacek Kurski ogłosił, że on, czyli prezes zarządu TVP i ona, czyli dyrektor Rady Programowej TVP, Joanna Klimek, są parą i zamierzają się pobrać. Przypomnę jedynie, że zgodnie z PiSowskim pojmowaniem „świętej instytucji małżeństwa i tradycyjnego modelu rodziny” rozpieprzył (to chyba właściwe słowo- i jakże niewinne w porównaniu do podobnie brzmiącego wulgaryzmu, którego w pierwszej chwili chciałem użyć), ...rozpieprzył swoje małżeństwo, olał 24 letnie „święte węzły”, „co Bóg złączy, człowiek niech nie waży się rozłączyć” i temu podobne pierdoły, gdyż europosłem w dalekiej Brukseli będąc, zapinał swą asystentkę, Annę P., by po powrocie do „Najjaśniejszej” ulokować swe uczucia w jeszcze innej, nieco bardziej majętnej i perspektywicznej wybrance. Z drugiej jednak strony- gdyby się wziął za jedną z Gosiewskich, mógłby się ubiegać o odszkodowanie po Przemysławie Edgarze. I co na to teoretyczny prezydent ze swymi wirtualnymi leśnymi ruchadełkami?!

18:42, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (11) »
wtorek, 29 listopada 2016

            Ciężko o bardziej żałosny przypadek: Profesor nauk humanistycznych sprowadzony do roli marionetki Kaczyńskiego- prezentowanej jeszcze do niedawna jedynie z tabletu. Wsławił się tym, że jako minister kultury, odbierał dotacje teatrom, przekazując je bandytom blokującym dostęp do teatrów, wprowadzał cenzurę, pozbawiał, bądź próbował pozbawić stanowisk zasłużonych ludzi teatru, na ich miejsca proponując trzeciorzędnych aktorów serialowych. To za jego kadencji nastąpił powrót „półkowników” (filmów zatrzymanych na półkach przez władze partyjne), a na ekrany zaczęły wchodzić żenujące gnioty propagandowe.

            Oczywiście, jak każdy aparatczyk systemu autokratycznego, Gliński jest postacią tragiczną. Jest chłopcem do bicia biorącym odpowiedzialność za cudze decyzje. Jak bardzo nic od niego nie zależy, przekonaliśmy się, gdy zmuszono go do przyjęcia do swego ministerstwa Jacka Kurskiego, odpowiedzialnego za goebbelsowski kierunek propagandy PiS- na stanowisko podsekretarza stanu. Podobnie, jak Gliński nie miał wpływu na przyjęcie Kurskiego, nie miał wpływu na jego przeniesienie na bardziej eksponowany front, jako prezesa zarządu TVP. Ktoś może powiedzieć, że skoro to nie decyzje skompromitowanego profesora, to za nie nie odpowiada, ale przecież sam się sprzedał tym łajdakom, dla nich poświęcił twarz, przyjął bez szemrania stołek, jaki mu oferowali, bierze od nich pieniądze.

            Piotr Gliński wyrwał się i pokazał ludzką twarz broniąc organizacji pozarządowych (na temat ataku PiS na organizacje pozarządowe pisałem w notce pt. „Dyktatura zasrańców”) i przepraszając ich działaczy za telewizyjną nagonkę, między innymi Zofię Komorowską i Różę Rzeplińską. Duży błąd: Wszystko, co niepartyjne, jest niedobre. Partia to rząd, partia to prokuratura, partia to telewizja, partia to „narodowa” kultura. A nad wszystkim jeden WÓDZ! Nie może być dobre coś, co jest poza partią! Szybko Gliński zobaczył swoje miejsce w szeregu. Pierwszy z kąta swojej żulerni zaryczał plugawy Krystyn, że on za nic nie przeprasza, dołączyli się do niego inni menele. Kurwizja zaprosiła znarowionego profesora i w jego obecności zarzuciła mu, że jego żona też w ramach organizacji pozarządowej dostała od niego 50 tysięcy złotych. Gliński stracił panowanie nad sobą, nazwał kurwizję koszmarem i domem wariatów, bo zarzut był mocno naciągany, ale przekaz poszedł pomiędzy barany. Kurski Jacek wie jak to robić, któż nie pamięta ojca z Wehrmachtu, co to okazał się dziadkiem i nie z Wehrmachtu, lecz siłą do niego wcielonym i zbiegłym przy pierwszej okazji.

            Dziś partyjny przekaz dnia brzmi: WYCISZYĆ SPRAWĘ. Gliński publikuje radosne posty dziękczynne, pod hasłem „warto rozmawiać” sławiące Jacka Kurskiego, mafia PiS taktownie zaś twierdzi, że to prywatna sprawa ministra kultury. I tylko nie wiemy, czy organizacje pozarządowe nagle zrobiły się cacy, czy dalej są be. Przy czym „nie wiemy” w cudzysłowie, bo jak niepartyjne może być dobre?!

 

            Profesor Gliński oczywiście dostał w łeb od potwora, którego od kilku lat karmił. Czy go żałuję? Nie mniej, nie więcej, niż każdego innego wstępującego na ścieżkę podłości, co sam sobie zakłada pętlę na szyję. Szkoda człowieka, ale konsekwencje jego wyborów (nie mylić z karą) są nieuchronne.

 

 

14:45, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (21) »
piątek, 18 listopada 2016

Motto: Gdyby głupota miała skrzydła, latałaby pani jak gołębica.

Dr Strosmayer (Szpital na peryferiach).

Pani Premier! Mnie proszę nie brać pod uwagę. Ja się śmieję z Pani, a nie z Pani żartów! Z poważaniem, Woland.

*

            Wraz z rosyjską aneksją Krymu i wybuchem walk separatystycznych na wschodniej Ukrainie, Europa po wielu latach uśpienia, zaczęła się zastanawiać nad własnymi zdolnościami obronnymi. Zwłaszcza Niemcy z dużym niepokojem zaczęli odkrywać, jak lata niedofinansowania Bundeswehry, wpłynęły na faktyczną zdolność do reakcji na zagrożenia zewnętrzne. Niepokój ten zaczął stopniowo zamieniać się w strach, momentami ocierający się o przerażenie, spowodowane serią wyjątkowo niekorzystnych okoliczności: Wojna domowa w Syrii dała pretekst do przetestowania przez Rosję w boju swoich sił powietrznych, Turcja Erdogana nagle skręciła w kierunku dyktatury, strasząc natowskich sojuszników mariażem z Moskwą, a Stany Zjednoczone wybrały na prezydenta zapowiadającego wycofanie wojsk USA z Europy i przyjaźń z Rosją, Donalda Trumpa, na dodatek we Francji nie jest wykluczone zwycięstwo prezydenckie Marine Le Pen (udział w 2 turze zdaje się mieć pewny), podobnie piejącej z zachwytu nad Putinem i zapowiadającej zbliżenie z postsowieckim mocarstwem. Nic dziwnego, że europejscy przywódcy już myślą o tym, jak radzić sobie na wypadek cofnięcia wsparcia militarnego USA.

            Tymczasem, niepomna sytuacji politycznej na Świecie, teoretyczna premier RP, Beata Szydło ogłosiła, że (cytuję) „Polska wreszcie może czuć się bezpiecznie...(sic!)”, co w sposób oczywisty nawiązuje do motta dzisiejszego felietonu. Tym bardziej, że nasza żelazna wazelinowa dama raczyła z właściwym sobie czarnym humorem dodać, że (cytat) „wielkie dzieło odbudowy polskiego wojska, które realizuje minister obrony Antoni Macierewicz, ma na celu wzmocnienie bezpieczeństwa Polski”. Tak, tak, ten Macierewicz, który pozbył się wywiadu, pozbył się doświadczonego korpusu oficerskiego, pozbył się wszystkich kontraktów na nowoczesne uzbrojenie (w tym słynnych 50 oblatanych w 2000 roku, uzbrojonych Caracali) w zamian oferując 6 (słownie sześć) nieuzbrojonych, oblatanych w 1974 roku śmigłowców Sikorski, czyli Black Hawk w najżałośniejszej z produkowanych na Świecie wersji (między innymi nieopancerzonej i bez nowoczesnych systemów elektronicznych). Równie dobrze Beata Szydło mogłaby ogłosić, że jej ulubiony chomik nie musi się bać ciemnych stron życia, bo od dziś nad jego bezpieczeństwem czuwa sprowadzony kilkanaście lat temu z USA do warszawskiego zoo grzechotnik teksaski.

            Jedno jest pewne: Na wypadek konfliktu zbrojnego, polski żołnierz będzie miał pogrzeby prowadzone przez dopiero co awansowanych przez Macierewicza na wyższe stopnie oficerskie kapelanów...., bo że pogrzebów będzie zatrzęsienie świadczy budowana przez Antka nowa formacja wojskowa, skierowana co najwyżej przeciw własnym obywatelom, uzbrojona we flinty i drony (sic!) „obrona terytorialna”. Z ust jej entuzjastów zdarzyło mi się usłyszeć, że będzie odstraszała wroga możliwościami partyzanckimi. Zważywszy, że w takich walkach stosunek strat wrogiego wojska do strat partyzantów, to mniej więcej jeden zabity agresor na stu zabitych partyzantów i cywilów, idea godna Nagrody Darwina! Jest jednak małe „ale”: Rejestrowana formacja wojskowa z definicji nie może być użyta jako wojsko podziemne, gdyż listy członków takiej organizacji są jawne, więc taka armia jest zdekonspirowana z chwilą swojego powstania. Jeżeli ktoś czytał „Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego, zapewne pamięta, jak autor wyśmiewał Jürgena Stroopa opowiadającego o planach konspiracyjnych III Rzeszy, budowanych na takich samych zasadach- z elegancko zaksięgowanym stanem osobowym, listą płac, zależności służbowych, etc.. Żeby czytelnikowi nie zgubił się temat felietonu: Rozważam radosny komunikat Beaty Szydło, że Polska wreszcie może czuć się bezpiecznie. Polska, która w wypadku rosyjskiej agresji, nawet przy optymistycznym założeniu pełnej pomocy sił NATO, stanie się areną wojennych zmagań, przez którą przebiegać będzie linia frontu.

            Jeśli to jednak kogoś pocieszy, to w tym tygodniu (przy założeniu posiadania skrzydeł przez głupotę) wysoko, wysoko nad wazelinową Beatą krążyć będzie inny przedstawiciel naczelnych (omyłkowo pod pomnikiem Dmowskiego nazwany naczelnikiem przez jakiegoś faszystę), a to za sprawą kolejnej „złotej myśli” mówiącej ni mniej, ni więcej to, że (cytuję) „za spowolnienie gospodarcze odpowiadają przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi”. Kaczyński usiłuje przekonać opinię publiczną, że przedsiębiorcy, żeby mu zrobić na złość, nie chcą zarobić pieniędzy. Nie chcą skorzystać ze świetnych możliwości, jakie im dały rządy PiS i złośliwie chcą zrujnować siebie i swoje rodziny, nie inwestując w specyficznie PiSowski sposób zachęcającą do lokaty kapitału gospodarkę. Normalnie, zbankrutują po złości! Ostatni taki pomysł czytałem u prezesowego imiennika, niezapomnianego pana Haška, który w swych „Przygodach Dobrego Wojaka Szwejka” opisał suchotnika, który tak wytrwale i złośliwie symulował gruźlicę, że zmarł, byleby tylko nie służyć Najjaśniejszemu Cesarzowi. Nawet nie marzyłem, że tak błyskotliwie odświeży go nam w lekko tylko zmienionej na potrzeby „dobrej zmiany” wersji nasz drogi przedstawiciel naczelnych, poseł Jarosław Kaczyński.

 

 

03:07, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (15) »
piątek, 11 listopada 2016

08:42, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (6) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50
Tagi