RSS
poniedziałek, 07 listopada 2016

           Chyba czas najwyższy ogłosić nastanie dyktatury zasrańców. Przedwczoraj najsłynniejszy i najbardziej wpływowy z nich, czmychnął z sali plenarnej Sejmu, tuż przed powzięciem uchwały ku czci zmarłego niedawno wybitnego polskiego reżysera, Andrzeja Wajdy. Kurdupel wziął przykład z innego konusa, Adolfa Hitlera, który w 1936 roku zmykał ze stadionu olimpijskiego, by nie oddać honorów czterokrotnemu złotemu medaliście olimpijskiemu, Jesse Owensowi. Tak się składa, że następnego dnia po dezercji prezia, grupa partyjnych zasrańców odrzuciła wniosek o uczczenie czołowego poety dwudziestolecia międzywojennego, Bolesława Leśmiana. 140 rocznica urodzin i 80 rocznica śmierci nie jest dla nich argumentem, by rok 2017 ogłosić rokiem Leśmiana, a jego twórczość najwidoczniej przerasta ich możliwości intelektualne.

            Również w piątek, 4 listopada, kurwizja w „Wiadomościach” nadała materiał szkalujący „Szkołę liderów”- fundację zajmującą się wspieraniem inicjatyw obywatelskich, zwłaszcza w małych miejscowościach, a także wśród Polonii. Zachęcam do kliknięcia w ten akapit- to link do oświadczenia „Szkoły liderów” w tej sprawie.

            To oczywiście ani nie pierwszy, ani nie największy atak zasrańców na fundacje pomagające najsłabszym, że przypomnę tylko zajadłe ataki tych antypolskich bandytów na fundację WOŚP i Jurka Owsiaka, chociażby te dokonane przez smażących się od jakiegoś czasu w piekle Józka Glempa, czy Artka Górskiego, jak też czekającego na swoją kolejkę do kotła Tadka Rydzyka. Gdyby zaś jakiś niedowiarek pytał, skąd mam taką wiedzę o wsadach do garów piekielnych, odpowiadam: „WIERZĘ w to, że jeśli piekło istnieje, to tam jest ich miejsce” i chyba ten koronny argument tak często używany w dyskusjach przez najwyższe autorytety duchowe, przemawia do każdego! Wężykiem albo i nie wężykiem- do wyboru!

            Wracając do fundacji „Szkoła liderów”. Mam dwie dobre znajome- jej absolwentki. Jedna z nich jest dyrektorką domu kultury w małym miasteczku, druga dyrektorką szkoły, w której pracuję jako wolentariusz. Pierwsza wyposażała dom kultury sprzętem ze swojego domu i po dziś dzień pracuje dla lokalnej społeczności 24 godziny na dobę z przerwą na sen, wspierając każdą oddolną inicjatywę- w zamian otrzymując na lokalnym forum internetowym steki obelg związane z tym, że ośmieliła się przypomnieć towarzystwu, że pracuje za najniższą krajową. Druga ma podobną podziękę za poświęcenie w pracy dla szkoły- ostatnio doczekała się fałszywego donosu do urzędu podatkowego. Jakiś zasraniec postarał się urozmaicić jej ciążę dodatkowymi atrakcjami. Bo tak to już jest, że zafajdańcy nie mogą pojąć, jak można zrobić coś dla innych bezinteresownie- w końcu sami bezinteresownie potrafią jedynie podstawić komuś nogę. I żebym został dobrze zrozumiany: Ten kał, który zasrańcy posiadają między uszami, jest ich problemem i nic mi do niego, ale bandyckie łapy precz od ludzi, którzy poświęcają swój czas i środki, by pomóc słabszym, na ogół dzieciom, chorym, niepełnosprawnym, często z dużymi deficytami spowodowanymi tradycyjnym, polskim wychowaniem pomiędzy wódką, pasem i telewizorem. Takie dzieci i tak mają marne szanse na dobry start w życie, ale zasrańcy wolą się upewnić, że nikt się nie wyrwie z kloaki, w której sami siedzą- poziom musi zostać utrzymany!

            Mam nadzieję, że rozumiecie, dlaczego tyle miejsca poświęciłem „Szkole liderów”. To fundacja, która wspiera społeczeństwo obywatelskie, ludzi biorących sprawy w swoje ręce. Często działających na obszarach takiej patologii, że posłanie dziecka na zajęcia dodatkowe jest uznawane za zbyteczny wysiłek dla skacowanej rodziny. Nikt ludzi tam pracujących nie zauważa, nie mówiąc o docenieniu- z wyjątkiem tej garstki wyrwanych z szarej beznadziei w świat pasji, wiedzy, kultury i sztuki.

            Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych jakiś wściekły staruch zadzwonił do radiowej „Trójki” i zaczął wymyślać Janinie Ochojskiej, która była wtedy gościem w związku z pierwszym konwojem Polskiej Akcji Humanitarnej do zniszczonego wojną Sarajewa, zastanawiałem się, skąd ten piekielnik się urwał. Dzisiaj, gdy rząd i jego media szkalują każdego, kto komukolwiek pomógł, a już szczególnie, jeśli odniósł jakikolwiek sukces, a zwłaszcza gdy rozsławił Polskę za granicą, sądzę że ten kraj musi się jeszcze podtopić we własnych odchodach. Kraj, w którym laureaci Oscarów (Wajda i Pawlikowski), nobliści (Miłosz, Szymborska, Wałęsa), ikony kultury polskiej (Gombrowicz, Brzechwa, Tuwim, Leśmian, Mrożek, Lem, Olbrychski, Polański, Janda, Stuhrowie, Peszkowie, Trela), bohaterowie dzięki którym doszło do bezkrwawych przemian (Wałęsa, Geremek, Kuroń, Mazowiecki, Bartoszewski) są gnojeni przez najgorszych zasrańców, ma złą karmę. Cholernie złą. Przed wrogiem zewnętrznym można się bronić. Gdy własny Naród plugawi Ojczyznę, jej osiągnięcia, kulturę, gdy niszczy historię- nie wróży to niczego dobrego!

            Jak uważny czytelnik spostrzegł, muzyczną ilustrację felietonu stanowią melodie do słów „niegodnego” poety- Bolesława Leśmiana- w wykonaniu „marginalnych” artystów, którym gdzie tam się porównywać z największym aktorem wszech czasów, genialnym odtwórcą roli Placka z Zapiecka, bardem ludowym, słynącym z brawurowego wykonania hip- hopu „Z Ziemi Polskiej do Wolski”, który się wychował w miejscu lepszym, niż podwórko, więc nie spotkacie go w sklepie "Biedronka" dla biedaków i możecie być pewni, że go nic nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe.

 

00:10, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (23) »
poniedziałek, 24 października 2016

            W nie tak znowu odległych czasach obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej krążyło wiele anegdotek o poborowej komisji lekarskiej. Jedna z nich mówiła o poborowym, który pragnął wywinąć się z wojska przez udawanie wariata. Gdy padł „na cztery łapy” i warcząc ogryzł nogę stołową, jeden z lekarzy miał paść obok niego i ugryźć drugą nogę, a wybuch śmiechu poborowego miał zdemaskować jego podstęp.

            Dziś przyglądając się szefowi MON, Antoniemu Macierewiczowi, mam przed oczami owego poborowego, próbującego przekonać komisję lekarską, że należą mu się specjalne względy. Co z tego, że zachowuje się jak idiota i tak też będą o nim opowiadać, skoro on ma swój prywatny interes. Lepiej, żeby ludzie byli przekonani, że jest idiotą, niż że jest zdrajcą Polski. Z przykrością odnotowuję, że większa część Narodu nabiera się na tę sztuczkę poborowego, na którą nawet trep z PRL- owskiej WKU nie dawał się nabrać.

            Nie będę tu pisać o wyborcach PiS, którzy niczym wyborcy NSDAP, uważają za patriotę tych, którzy w tempie błyskawicy izolują i rujnują dobrze prosperujący kraj. Ich nic nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe! Bo w życiu żaden z nich się nie przyzna, że głosował na zdrajców Polski, choćby mieli zrównać Kraj z ziemią. Ja się pytam wyborców wszystkich pozostałych (nie- PiSowskich) opcji politycznych, dlaczego pomimo jawnych dowodów zdrady Macierewicza i jego jawnych działań dywersyjnych przeciwko Polsce, a w szczególności przeciw Siłom Zbrojnym Rzeczpospolitej, nadal go bagatelizują i traktują jak zwykłego idiotę?!

            Powiedzcie mi, jakim cudem ten niby- idiota kupuje bez przetargu przestarzałą (konstrukcja z lat siedemdziesiątych) i najsłabszą wersję Black- Hawków w liczbie maszyn 6, bez uzbrojenia, opancerzenia i offsetu, zamiast uzbrojonej, ledwie dziesięcioletniej konstrukcji Caracal w liczbie maszyn 50- z przetargiem i offsetem? I zupełnym przypadkiem lobbysta od Black- Hawków, zatrudniony przez ich producenta, Alfonse D'Amato byli wspólnie z Macierewiczem prezesami fundacji Friends of Poland, a dziś zależna od Macierewicza Polska Grupa Zbrojeniowa płaci temu byłemu amerykańskiemu senatorowi 15 000$ miesięcznie? Zupełnym przypadkiem, po publikacji Wyborczej, ze stron Friends of Poland zginęły treści, o których pisała Wyborcza (oczywiście w sieci nic nie ginie i zostały one zeskanowane przez przygotowanych na matactwa Macierewicza dziennikarzy- kliknij tu- w ten akapit, by poczytać cały artykuł). Zupełnym przypadkiem, powiązania Alfonse D'Amato sięgają rosyjskiego koncernu Energomasz, którego udziałowcem jest prywatny bankier Putina, Jurij Kowalczuk. Amerykański kumpel Macierewicza ma też niewyjaśnione powiązania z włoską mafią.

            W normalnych warunkach, dla zwykłego bezpieczeństwa Polski, Macierewicz zostałby prewencyjnie odsunięty z MON- wraz z jego ludźmi, a prokuratura z automatu prześwietliłaby ich powiązania. Zwłaszcza, że ten sam Macierewicz odpowiada nie tylko za rozbrojenie polskiej armii, ale też za próbę transferu z jej budżetu środków na amatorską, podległą bezpośrednio Macierewiczowi (niekonstytucyjnie) „Obronę Terytorialną”, a także na pozbawiony przez Macierewicza limitu fundusz reprezentacyjny. Ten sam Macierewicz odpowiada za zdemaskowanie informatorów polskiego wywiadu, a wcześniej odpowiadał za opóźnianie procesu integracji Polski z NATO, przez rzucanie na prawo i lewo fałszywych oskarżeń o agenturalność na rzecz Rosji wobec polskich polityków. Ten sam Macierewicz odpowiada również za obsadzanie stanowisk w MON dzieciakami w stylu Misiewicza i Jannigera- zupełnie niezdolnymi do wykrycia zagrożenia bezpieczeństwa Polski wynikającego z macierewiczowskich koneksji, a zarazem ślepo mu posłusznymi.

            To wszystko miałby zrobić „idiota”? I takim zupełnie idiotycznym przypadkiem wiedziałby, gdzie wyciągać łapę po pieniądze z prezesowania fundacjom? I równie idiotycznym tylko przypadkiem, Macierewicz zasiada w radzie fundacji Głos, której prezesem jest uznany przez Sąd Lustracyjny za tajnego współpracownika bezpieki Robert Luśnia. I co? Znowu przypadek?!

            Ile lat będziemy jeszcze łykać tę bujdę, że Macierewicz jest jedynie świrem? Ile jeszcze „przypadkowych”powiązań z Rosją, bezpieką PRL, mafią trzeba odkryć, by zdać sobie sprawę, że Macierewicz jest dywersantem? Ile jeszcze kontraktów dla wojska i polskiego przemysłu pozwolimy mu zatrzymać? I dlaczego Jarosław Kaczyński, który bez wahania dawał za dużo mniejsze wpadki kopa Hofmanowi, czy Ziobro, Macierewicza nie chce tknąć?


            Ludzie dzielą się na tych, którzy uczą się błędach i tych, którzy do błędów za nic na świecie się nie przyznają. Przyjmijmy wreszcie pod czapki tę przykrą prawdę, że Macierewicz przez ćwierć wieku zwodził nas maską idioty. Przecież od zawsze korzystał z utartego, tego samego schematu, który tak dobrze widać na przykładzie jego rewelacji o sprzedaży Minstrali z Egiptu do Rosji za symbolicznego dolara. Macierewicz zawsze brał z sieci dowolną głupotę najbardziej oszalałego trolla, na jakiego się natknął i ją ogłaszał jako prawdę objawioną. Od zawsze był świadom tego, że łże jak pies. Bo wiedział, że chroni go jedynie maska szaleńca. Zło, które wyrządził Ojczyźnie jest tak niewyobrażalne, że nikt, nawet opozycja, nie chce przyznać, że mu na to pozwalaliśmy i do łba nikomu nie przyszło, by go prześwietliły służby. Ćwierć wieku dymania przez przebiegłego dywersanta! Ćwierć wieku ignorowania „świra”! Jak długo jeszcze?!

            P.S.

            Zbliża się święto 11 listopada. W związku z zapowiadaną manifestacją KOD, mam sugestię małego happeningu przed siedzibą PiS na Nowogrodzkiej. Może by tak wyposażyć władzę w kilka (podobnych temu z rysunku) śmigłowców bojowych- zrobionych całkowicie w Polsce!!!


 

02:38, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (12) »
sobota, 08 października 2016

           Na początek anegdotka z jednej z moich ulubionych powieści: Paragraf 22. Kapitan lotnictwa Yosarian (ksywa Yoyo- skojarzenie z Brudzińskim natrętne, choć nieuprawnione), chciał uniknąć uczestnictwa w lotach bojowych. Motywował to tym, że wszyscy chcą go tam zabić. Przełożeni i koledzy z wojska zapewniali go, że to nieprawda, ale on uparcie (i w moim przekonaniu słusznie) odpowiadał im, że ponieważ on leci obcym ludziom zrzucać na głowy bomby, oni do niego strzelają ze wszystkich luf, by go zabić. Jednym z jego ulubionych uników była wizyta w szpitalu. Podczas jednego z pobytów symulacyjnych, już, już mieli go wypisać, gdy na jego sali pewien żołnierz zaczął widzieć wszystko podwójnie. Ponieważ spowodowało to natychmiastowy alarm i uznanie żołnierza za obłożnie chorego, postanowił również wszystko widzieć podwójnie, miał bowiem żołnierza za mistrza, któremu należy starać się dorównać. Gdy żołnierz krzyczał „Ściany, ściany, rozsuńcie ściany”, Yoyo również krzyczał „Ściany, ściany, rozsuńcie ściany” uspokajając się dopiero, gdy lekarz udawał, że rozsuwa ściany z pytaniem, czy tyle wystarczy. Obaj z żołnierzem słabo kiwali głowami, że tak. Nie trwało to długo, bowiem w nocy żołnierz zmarł, a Yosarian uznał, że w tym momencie ich drogi powinny się rozejść i zaczął wszystko widzieć pojedynczo.

            Odnoszę wrażenie, że PiSowska władza również podziwia jakiegoś chorego człowieka, mając go za swojego mistrza. Podejrzewam, że chodzić tu może o partyjnych towarzyszy z PRL..., albo o jakiegoś zżulonego kibola, który biega z kijem bejsbolowym z symbolem Polski Walczącej, ryczy jakim to wielkim jest patriotą, wymyśla wszystkim wokół, siusia i wymiotuje gdzie popadnie, dalej pije, ryczy i nikt mu nie będzie mówić, jak się ma zachować. Zresztą ta władza zrobiła już niejeden ukłon w kierunku faszystowskich kiboli, co utwierdza mnie w przekonaniu o słuszności moich podejrzeń. Zwłaszcza, gdy poobserwuję zachowania posła Krystyna P. , albo ministra Waszczykowskiego, czy partyjnego publicysty- Pospieszalskiego Janka. Władza jest o tyle w tyle za Yosarianem, że nie potrafi tak jak on uznać, że w pewnym momencie drogi ucznia i mistrza winny się rozejść, szczególnie gdy mistrz odwalił właśnie kitę. Władza brnie do końca, choćby podziwiany pan menel dech ostatni oddał w delirium, trafił do pierdla lub został wykopany za drzwi jedynego porządnego lokalu w okolicy. Albo też, trzymając się kibolskiej poetyki:

            W powyższym memie wykorzystano wizerunek autentycznego szalika oficjalnie rozprowadzanego przez Legię Warszawa. Na szaliku nadużywający symboli bandyci z racami w dłoniach zapewniają buńczucznie, że tu są ich trybuny i ich zasady, że żadne prawa i ustawy nie odbiorą im zabawy, choć ani to nie jest ich stadion, ani ich trybuny, a oni sami nie mają żadnych zasad. Czyż nie przypominają oni równie nadużywającej symboli ekipy rządzącej, która z równą bezczelnością wykrzykuje, że to ich Kraj i żadne prawa , ni trybunały nie mogą jej ograniczać? Ani nie są właścicielami tego Kraju, ani oni mają jakiekolwiek zasady. Jest też i w powyższym memie (nomen omen) memento dla władzy. Symbol UEFA z ironicznym pytaniem „jesteście pewni”?! Jeżeli jakimś cudem wśród moich czytelników jest ktoś, kto nie wie, jak UEFA ukarała za bandyckie zachowania kiboli Legii, to przypomnę, że oprócz 80 tysięcy euro kary, zamknęła dla publiczności stadion Legii na mecz z Realem Madryt. Legia, która miała PIERWSZĄ W SWOJEJ CAŁEJ HISTORII szansę gry przy własnej publiczności z tym legendarnym klubem (do tej pory grały z nim jedynie trzy polskie zespoły: Stal Mielec w 1976 i Górnik Zabrze w 1988 oraz Wisła Kraków w 2004), została doprowadzona do porządku solidnym pstryczkiem w nos. Zamiast sławy i zysków- obciach i straty. Dokładnie tak samo jest z władzami PiS. Ryczą o potędze, odgrażają się, chcą konie kraść ze stajni Unii Europejskiej, a tutaj w odpowiedzi na ich chamstwo i brak szacunku dla prawa, czy jakichkolwiek norm, ten ich kopnie w dupę, ten sprzeda „lepę”, ktoś inny skręci wora, że aż przykucną. Wystarczy popatrzeć, jak aktualni rządzący w Polsce są traktowani przez USA- premier Szydło spotkała się w USA jedynie z Polonią amerykańską, żaden odpowiedniej rangi polityk nie wyraził chęci spotkania, prezydent Duda musiał się obejść smakiem, bo prezydent Obama nie znalazł dla niego czasu, minister Macierewicz mógł jedynie pomarzyć o spotkaniu z sekretarzem obrony USA, który również nie znalazł dla niego symbolicznej choćby chwili, co przed „dobrą zmianą” było nie do pomyślenia! Ćwiczeni w łgarstwach politycy PiS odpowiadali, że nie zabiegali o spotkania (jedzie mi tu czołg?)- oczywiście, wszyscy wierzymy, że wycieczkę sobie zrobili piwa tamtejszego się napić, choć świstak siedzi i zawija je w te sreberka! Prezydent Duda doczekał się również publicznego zbesztania przez Baracka Obamę podczas szczytu NATO (oczywiście chodziło o bandyckie działania PiS wobec Konstytucji RP i Trybunału Konstytucyjnego).

            Wszystko to jednak małe piwo w porównaniu ze strzałem w pysk, jaki PiSowcy dostali od władz Francji. Po aroganckim wycofaniu się obecnych władz z umowy na zakup śmigłowców transportowo- bojowych Caracal, prawnicy Airbus Helicopters pracują nad krokami prawnymi, a prezydent Francji, Francois Hollande odłożył bezterminowo planowaną wizytę w Polsce, podobnie jak szef MON Francji, Jean- Yves Le Drian. NIE CHCE IM SIĘ Z NIMI GADAĆ!


            To naprawdę specyficzne wstawanie z kolan- prosto na ryj! Polska dotarła do niezwykłych wrót przenoszących w zupełnie inny wymiar:

 

 

P.S.

            Donald Tusk niezmiennie nie ma najmniejszych problemów, by rozmawiać z Obamą, Merkel, Hollande'm, czy kimkolwiek z największych polityków Świata. No..., może poza posłem Kaczyńskim, który moczy się na samą myśl o debacie z Tuskiem, ale zostawmy patologie i nie stwarzajmy pozorów, jakoby Jarosław był choćby przez chwilę blisko wielkości.

 

 

21:40, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (12) »
piątek, 07 października 2016

           Z ubolewaniem odnotowuję, że SUWEREN niechętnie spogląda na liczby dotyczące gospodarki. Jedyna liczba, która go obchodzi, to „ile weźmie na rękę”, zupełnie ignorując fakt, że pozostała część wypłaty nie znika. Kult kasy „na rękę” wyznaje zwłaszcza ten rodzaj SUWERENA, co to chętnie zagląda do gabinetów lekarskich po „kacowe”, ma z tego bardzo konkretne i wymierne zyski, przy bardzo konkretnych i wymiernych stratach pracodawcy i ZUS. Do tej pory większość robotników przy rozmowach o pieniądzach, operuje kwotą poborów netto. Znałem nawet takiego cwaniaka, który opowiadając o swych „niskich” poborach, odejmował od faktycznych zarobków koszt wynajęcia kwatery. To się nazywa widzieć jedynie czubek własnego nosa! Ale ja nie o tym!

            Czasem bywam przekorny, zwłaszcza wobec SUWERENA, więc pod wpływem lektury artykułu z dodatku giełdowego Wyborczej, pozwolę sobie wspomnieć o liczbie, która to SUWERENA zupełnie nie obchodzi, czyli o WIG 20- indeksie 20 największych spółek giełdowych, który raczył spaść na samo dno. Pisząc „na samo dno”, mam na myśli SAMO DNO, bo indeks ów znalazł się na OSTATNIM MIEJSCU wśród światowych indeksów giełdowych. Wyprzedziły nas MONGOLIA, TAJLANDIA, SŁOWACJA I CHILE! Kliknij tu- w ten akapit, by przeczytać cały artykuł.

 

            Pamiętacie, jak w rocznicę objęcia teoretycznej prezydentury przez niewolnika Dudę, opublikowano informację, że w ciągu jego urzędowania odpłynęło z giełdy 50 miliardów złotych? Ale cóż to SUWERENA mogło obchodzić? Tymczasem rząd teoretycznej premier, niewolnicy Szydło, realizował nieprzerwanie zamysły WIELKIEGO STRATEGA i NARESZCIE, SUWEREN znalazł się wraz POLSKĄ na OSTATNIM MIEJSCU w ŚWIECIE! SUWEREN, jak sądzę, dalej ma to w dupie, bo przecież na giełdzie, to „pewnie” złodzieje muszą być. Akurat w czasach studenckich miałem trzech dobrych kolegów, którzy inwestowali na giełdzie. Jeden, syn sadownika, nigdy nie miał wakacji (może za wyjątkiem zimy), bo ciężko zasuwał w sadzie. Pieniądze zarobione na tym kawałku, który ojciec dał mu w zarządzanie, inwestował w akcje. W akademiku był oszczędny aż do przesady- nigdy na przykład nie kupował napojów..., żadnych (za wyjątkiem kilku wódek po zaliczanych egzaminach). Pił herbatę i kompoty z własnych owoców. Drugi z kolegów, gdy ja się bujałem po Polsce w poszukiwaniu atrakcyjnych koncertów i dobrej zabawy, handlował kasetami (to były czasy legalnego piractwa). On również wszystkie zarobione pieniądze inwestował w akcje. Trzeci pracował ze mną w spółdzielni studenckiej, tyle że w przeciwieństwie do mnie, nigdy nie robił sobie wakacji. To samo: Zarobione pieniądze inwestował na giełdzie. Chyba bardziej polskiego kapitału być nie może! Oczywiście po studiach wszyscy zmienili profesje i zaczęli zarabiać większe pieniądze (nawet ten od sadu zdecydował się zostawić go rodzinie, a sam założył firmę deweloperską). Powiedzcie mi, co oni zawinili, że rządzący ignoranci tak zniszczyli inwestycje ich życia?

 

            I znów za Wyborczą podam, jakimi to sztuczkami nasz rząd niszczył polski kapitał. Ot, na przykład 2 tygodnie temu minister energii, Krzysztof Tchórzewski zapowiedział, że podniesie wartość nominalną kontrolowanych przez państwo spółek giełdowych o 50 miliardów PLN. Ponieważ taki zabieg księgowy skutkuje zapłaceniem podatku od wzbogacenia się (nawet do 10 miliardów PLN), inwestorzy spanikowali. W kilka minut akcje PGE, Enei, Energi i Tauronu spadły o 5-7%. Prawda, że zdolni? A teraz uwaga! Jak giełda reaguje na „repolonizację”! Tak, tak, SUWERENIE, leci na pysk, jak to zrobiła Enea, gdy ogłoszono, że w ramach repolonizacji sektora energetycznego ma przejąć francuską spółkę Engię- kurs zanurkował do najniższego w HISTORII!!! Zaledwie przed rokiem był dwa razy wyższy! I co? Dziwicie się, że giełda nurkowała zawsze, gdy PiSowi groziło zwycięstwo wyborcze? Ustawili nas w (jak to określają) NALEŻNYM MIEJSCU- nie tylko w Europie, ale i na Świecie, za Mongolią!

 

            Co ma sobie pomyśleć inwestor, który przez lata, zamiast jeździć po dyskotekach, chlać, czy kupować sobie w Niemczech topione BMW, pompował zarobioną kasę w polski przemysł? To właśnie dzięki temu kapitałowi miałeś, SUWERENIE, pracę i wspomniane BMW, jakże „patriotycznie” kupione za granicą, żeby taniej było i Polska przy okazji nie zarobiła. Jest czym na „dysk” podjechać, panienki przewieźć! Poczekaj, aż zaczną działać kolejne prawa rynku- zdziwisz się obudzony z ręką w nocniku.

            I jeszcze jedno wyjaśnienie- specjalnie dla SUWERENA, który bardzo chętnie powtarza bajkę o tym, że za komuny wszystko było nasze- polskie i PiS do tego chce powrócić (dla naszego dobra) przez tzw. „repolonizację”! Naprawdę było nasze? A kto z nas mógł ten nasz przemysł sprzedać? Pytam złośliwie, bo wszyscy dobrze wiemy, że to było takie samo nasze, jak niewolnika Kunta- Kinte była farma w Virginii, na którą został sprzedany! Mieliśmy prawo pracować za 20$ kieszonkowego miesięcznie. Dzięki bandzie Kaczyńskiego, mamy szanse powrócić do tej roli. Tzn. taką szansę mają ci, którzy mieszkają w Polsce- ja chwalę sobie tam odwiedziny turystyczne. Dzięki PiS, złotówka potaniała, więc takie wakacje kosztują mnie mniej- mimo to, mieszkać i zarabiać wolę w wolnym kraju. Głowa do góry- w razie czego, będę wysyłać paczki z cytrusami! Zaczynam rozumieć, co czuli Albert Einstein i Marlena Dietrich, patrząc z Wolnego Świata na to, co się dzieje w ich ojczyźnie!

 

            Jak zauważyliście, jako ilustracje muzyczne proponuję dzisiaj wyłącznie utwory zimnej fali- katastroficznego nurtu muzyki naiwnej, pochodzącego z końcowego stadium PRL. Ciekawe co tym chcę zasugerować, prawda?

 

 

10:16, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (5) »
środa, 05 października 2016

            Zauważyliście, że dopóki Jarosław Kaczyński się nie odezwie, to nie widać jakim jest łajdakiem? Dopóki siedzi cicho, widać jedynie jak ciężkim jest pierdołą, ale jak już coś powie, to łoj! Właśnie raczył dać mały show i w odpowiedzi na zaproszenie do debaty odrzekł Donaldowi Tuskowi, że ten nie jest dla niego partnerem politycznym. O tyle się zgadza, że szeregowy poseł Kaczyński, który nie pełni żadnych państwowych funkcji, jest jedynie przywódcą antypolskiej sekty, rzeczywiście słabo się nadaje na partnera do debaty dla przewodniczącego Rady Europejskiej. Tym bardziej, że kariera europejska jest raczej niemożliwa dla głuptaka, który nie zna języków obcych, nie potrafi posługiwać się nowoczesnymi narzędziami pracy, czy obsługi finansów, ledwo zipie, bo nie uprawia żadnego sportu, nawet samochodu prowadzić nie potrafi, a co gorsza, gołą dupę widział tylko na obrazkach, ewentualnie w lustrze. Przede wszystkim jednak, europejska kariera jest niemożliwa dla ignoranta, który odgraża się i pokrzykuje na największych europejskich polityków- w nadziei, że żaden z nich go nie usłyszy i go nie doprowadzi do porządku krótką ripostą.

            Zignorowałbym fobie Kaczyńskiego, zwłaszcza jego kompleks Tuska, gdyby nie to, że równolegle ze stchórzeniem przed debatą, zaczął się odgrażać przewodniczącemu Rady Europejskiej, że go postawi przed sądem, bo ma jakieś (a jakże) 100- procentowe dowody dotyczące Smoleńska, Tusk właśnie w tej sprawie chciał z nim publicznie porozmawiać, a Kaczyński stchórzył. Nie chciałbym, żeby te pogróżki były lekceważone, bo to mi śmierdzi przygotowywaniem grubego przestępstwa sądowego przez aparatczyków podłej zmiany, samo pomawianie jest przestępstwem, a jeżeli prezes pan zna jakieś niejawne materiały rzekomo będące w prokuraturze, to ich wyciek do Kaczyńskiego jest również przestępstwem (przypomnijmy, że jest on szeregowym posłem). Tak naprawdę, nie pierwszy raz postępowanie bandy Kaczyńskiego jest żywcem wyjęte z „Procesu” Kafki. Rzucane jest publicznie bardzo nieprecyzyjne oskarżenie, by tłum nabrał przekonania, że lepiej się od oskarżonego trzymać z daleka. Tak przecież PiS zdobyło władzę: Nielegalne podsłuchy w restauracji, oskarżenia o „SKANDAL”, bo do tej pory bandyci z podłej zmiany nie potrafią sprecyzować, znamiona jakiego to niby przestępstwa nosiły podsłuchane rozmowy. No i do tego ta reakcja SUWERENA: Nasz delikatny suweren „był zniesmaczony”, najbardziej ośmiorniczkami. Ajajaj!!! To teraz macie pełen smak, kliknijcie tutaj- w ten akapit, żeby poczytać!

            Właściwie, to najpierw streszczę na czym polegało łajdactwo władzy z „Procesu” Kafki, bo jak znam życie, to oczywiście wszyscy wiedzą świetnie, ale przypomnieć nie zaszkodzi. Otóż pewien nieszczęśnik, niejaki Józef K. został poinformowany, że jest oskarżony, ale nie poinformowano go o co konkretnie się go oskarża, co uniemożliwia ofierze obronę. Pozwolono mu początkowo pełnić „normalne” życie, choć już wtedy widać było, że znajomi się od „oskarżonego” na wszelki wypadek odsuwają, pracodawca go na wszelki wypadek zwalnia, a adwokaci boją się mu pomóc. Innymi słowy, zaczyna się od śmierci cywilnej. Potem mają miejsce represje psychiczne, jak na przykład wzywanie go w charakterze widza do katowni w ciężkim więzieniu. Powieść kończy się wykonaniem wyroku śmierci na Józefie K., choć czytelnik do ostatniej chwili nie wie, co w końcu takiego zrobił bohater, że skazano go na śmierć.


            Dokładnie tak samo Kaczyński próbuje załatwić Tuska. Od początku istnienia zbrodniczej podkomisji specjalnej troski Antoniego Macierewicza, padały dziesiątki, jak nie setki wzajemnie wykluczających się pomówień. Mimo to, podkomisja (niedawno skrycie i wbrew prawu awansowana do rangi komisji) nie przedstawiła absolutnie żadnego dowodu na swe brednie o zamachu, ani tym bardziej o współudziale w nim Tuska, Komorowskiego, czy Psa Pluto. O ile zanim ta zorganizowana grupa przestępcza przejęła władzę, było to jedynie bezprawne naruszanie dóbr osobistych pomawianych osób, dziś sytuacja robi się naprawdę groźna. Totalitarny system Kaczyńskiego pozbywa się niezależnych sędziów, prokuratura jest całkiem dyspozycyjna wobec Ziobro, który na mocy ustawy przegłosowanej przez posłów podłej zmiany połączył funkcję Prokuratora Generalnego z funkcją Ministra Sprawiedliwości. Bandycka komisja Macierewicza, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie zamierza robić międzynarodowego śledztwa, bo tylko w samotności może przygotować przestępstwo sądowe. Bandycka, bo przecież od samego początku dokonuje przestępstwa mataczenia, ignorując wątek nacisków na pilotów, interpelacji poselskiej Gosiewskiego dotyczącej próby zemsty na pilocie lotu do Tbilisi, gdzie dzięki jego decyzji o oddaleniu na lotnisko zapasowe, uratowano dupę Lecha „Spieprzajdziadu” Kaczyńskiego, braku należnych szkoleń w podległym gen. Błasikowi specjalnym pułku lotnictwa (tym od Tu-154 M), burdelu w kokpicie przy lądowaniu po omacku w Smoleńsku. Podkomisja (żartobliwie ironicznie dziś zwana komisją) ma przygotować fałszywe oskarżenia, dyspozycyjna wobec Ziobro prokuratura ma bez szemrania wnieść akt oskarżenia, a wskazany przez Ziobro sędzia ma wydać wyrok, nadal cholera wie za co!

Post z przypomnieniem treści interpelacji poselskiej Gosiewskiego- kliknij tu, by przeczytać.

            Na zakończenie przypomnę Jarosławowi Kaczyńskiemu, że znamię Kaina piecze i piec będzie, bo to on sam personalnie odpowiada za zastraszanie pilotów, którzy zamiast ryzykować lądowanie w Gruzji z Lechem K., odlecieli bezpiecznie na lotnisko zapasowe i gdy już prezes pan raczy odwalić kitę, należy mu to wyryć na nagrobku. Za burdel na pokładzie Tu-154M (zwłaszcza ten w kokpicie) odpowiedzialni zaś byli jego braciszek, prezydent denat Lech Kaczyński oraz dowódca sił powietrznych, generał denat Andrzej Błasik. To były zachowania niedopuszczalne, będące zamachem na Rzeczpospolitą, bo tak się nieszczęśliwie składa, że na pokładzie było zbyt wielu najwyższych rangą urzędników państwowych i najwyższych dowódców wojskowych, by inaczej to klasyfikować. Pośle Kaczyński! Do przewodniczącego Rady Europejskiej, Donalda Tuska, możesz co najwyżej zwrócić się z prośbą o wybaczenie swoich podłych pomówień, ale to już wtedy, gdy będziesz sądzony- w ostatnim słowie oskarżonego. Trybunał Stanu zaczeka na ciebie i twą bandę! Tymczasem poznaj miejsce w szeregu, pośle!

 

 

19:37, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (21) »
wtorek, 04 października 2016

            Nie sposób pisując felietony polityczne, ominąć czarny poniedziałek, choć tyle już zostało powiedziane w mediach od podłej zmiany niezależnych, że w pierwszym odruchu uważałem to za bezsensowne powielanie tych samych treści.... A jednak! Jest coś o czym mało kto przy tej okazji mówi, a już z pewnością nie jest to temat z pierwszych stron.


            Z całym szacunkiem dla wagi problemu bezprzykładnego ataku na polskie kobiety i próby ich ubezwłasnowolnienia i przerobienia na inkubatory, nawet kosztem zdrowia i życia, choćby dla płodów gwałcicieli, czuję potrzebę poruszenia pewnej jakże istotnej kwestii. Zwracam się tu szczególnie do kobiet, choć i mężczyźni powinni zdawać sobie z tego sprawę. Ten zamach na kobiety nie nastąpił z powodów ideologicznych. Nie łudźmy się. To tylko zasłona dymna! Chyba nie sądzicie, że jakieś tam biskupy spać nie mogą po nocach, bo tak są roztrzęsieni losem zygotek. To samo się dotyczy polityków podłej zmiany. Otwórzmy oczy: To albo stare panny i starzy kawalerowie, którzy w życiu nie przytulili dziecka, jak starannie ukrywany odsetek cnotliwych duchownych, czy prezes pan Kaczyński Jarosław, bądź inny poseł, Krystyn Pawłowicz, lub też Elżbieta „Umiem coś tam coś tam” Kruk, Marzena Wróbel, albo rozwodnicy, którzy zostawili swoje rodziny, jak Kurski Jacek, Tomasz Józef Sakowicz, Kasia Hejke, pozostała część duchownych (ci, którzy porzucili swoje dzieci i ich matki), czy wręcz płatni żigolacy, jak agent Tomek. A może myślicie, że o zygotkę chodzi profesorowi Chazanowi, który z bestialską lubością obserwował umieranie dziecka z mózgiem na wierzchu, co to je „uratował” (od spokojnej śmierci). Dla duchownych to chwyt marketingowy, dla mediów- nośny news, a dla polityków podłej zmiany, to przykrywka dla ich łajdactw. Temat aborcji, naprzemiennie z tematem Smoleńska jest przez nich odpalany, gdy muszą odwrócić uwagę od swej przestępczej działalności.


            Ostatnie dni, to budżet klęski zakończony dymisją ministra finansów, kolejne ośmieszenie Polski przez władze USA (tym razem z Macierewiczem nie chciał się spotkać sekretarz obrony USA, co przed „dobrą zmianą było nie do pomyślenia), ale przede wszystkim ujawnienie skali PiSowskiego nepotyzmu- ta mafia, koleś w kolesia, kumpela w kumpelę, bezwstydnie obsadza na państwowych posadach swoje przygłupie rodzinki- bez wykształcenia, bez doświadczenia- za to z bezczelnością i przekonaniem o bezkarności. Dzieciaki od Macierewicza, salowe, gwiazdeczki „Smoleńska”, wierzycielka Kaczyńskiego i kuzynostwo prezesa pana. To trzeba było przykryć, a politycy podłej zmiany chętnie w tym celu poświęcą życie i zdrowie Polek, byle SUWEREN nie skupiał się na przejęciu przez tę zorganizowaną grupę przestępczą najważniejszych spółek Skarbu Państwa i obsadzenia ich nieuprawnionymi, niespełniającymi żadnych standardów (oprócz koligacji z ludźmi PiS) matołami. To dlatego posłowie PiS igrają życiem Polek. I to jest w tym wszystkim najbardziej podłe. Kto będzie myśleć o złodzieju, gdy w grę wchodzi życie? Pamiętajcie, Drogie Panie i wszyscy, którym ich los nie jest obojętny! Ta gra została uruchomiona jedynie po to, by odwrócić uwagę od łamania prawa przez obecną władzę.

            Jeszcze jedna sprawa: Zauważmy do czego podła zmiana wykorzystała czarny poniedziałek. Słusznie zakładając, że wszystkie media większość czasu i miejsca poświęcą protestowi w obronie kobiet, sterowana przez Zbigniewa Ziobro prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu w związku z nakłanianiem Beaty Szydło do przestępstwa odmowy publikacji wyroków Trybunału Konstytucyjnego, cofnęła także zarzuty postawione agentowi Tomkowi w sprawie nieudanej prowokacji wobec Jolanty Kwaśniewskiej. Nie ma mowy, by prokuratura Ziobro ścigała PiSowskich bandytów! Nawet nie udają, że się zajmują sprawą, lecz po cichu wyrzucają do kosza! Jednocześnie do Sejmu wpłynął tego dnia projekt ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Bandyta zawsze wykorzystuje zamieszanie!

            Wiecie za to, jak minister Waszczykowski skomentował walkę o życie kobiet? "NIECH SIĘ BAWIĄ"! Dla niego, Wasze życie to zabawa. Podziękujmy modlitwą, ramen!


 

 

01:49, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (13) »
piątek, 30 września 2016

           Ostatnie dni upływają w Polsce pod znakiem czarnego protestu i jego kulminacyjnego punktu- poniedziałkowego strajku kobiet. Mając w pamięci niską frekwencję wyborczą, która pozwoliła podłej zmianie sięgnąć po władzę, pragnę przypomnieć kilka faktów.


            Na dzień dzisiejszy sytuacja jest taka, że kobiety wykrzyczały swój gniew przeciw swojemu ubezwłasnowolnieniu- w imię przenajświętszej zygoty. Zwyrodnialcy chcą skazywać kobiety na śmierć w cierpieniu, bo może zygotka przeżyje, a nawet jeśli nie ma szans przeżycia, to prof. Chazan- Mengele chętnie poobserwuje cierpienie kobiety i umierającego tuż po porodzie dziecka i zrobi sobie z nimi sweet focię (wszak to już miało miejsce). Jest ruch w mediach i ruch w telewizji. Na razie tylko ruch.


            Na chwilę obecną, uczestniczące w czarnym proteście kobiety, znalazły się w sytuacji zgwałconej dziewczyny, która publicznie wskazała gwałciciela. Jej bezpieczeństwo zależy od tego, czy zrobi wszystkie następne kroki zakończone prawomocnym wyrokiem i osadzeniem gwałciciela. Wycofanie zeznań przez zgwałconą skończy się kolejnym gwałtem, bo bezkarność obok anonimowości, to najpoważniejszy motor przestępstw. To samo jest z czarnym protestem. Jeżeli nie będzie on masowy, jeżeli się z niego wycofacie, jeżeli będziecie liczyć, że kto inny za Was będzie się narażać, a Wy tymczasem po cichutku pójdziecie do pracy, by przypodobać się szefowi, mężusiowi, teściowej z kółka Radia Maryja, to będzie dokładnie tak, jakbyście wycofały zeznania przeciw gwałcicielowi. Odtąd nikt nie będzie brać Waszego głosu poważnie. Jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B, żeby nie być traktowanym jak dziecko- bez prawa głosu w swojej sprawie.


            Zapomniałem o czymś. Gdyby to była moja decyzja- w życiu nie pozwoliłbym swojej kobiecie leczyć się na oddziale zatrudniającym prof. Chazana. Ze względu na bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia. Ja przypomnę, że ten sadysta znany jest z odmawiania podawania leków przeciwbólowych, lubi wtedy mówić o grzechu pierworodnym. Jeżeli szpital potrafi mi zagwarantować, że ten zwyrodnialec nie będzie miał wpływu na leczenie moich bliskich i zabezpieczy prawdziwego lekarza w miejsce Chazana, to niech sobie go zatrudnia, ale zdaje się, że taka gwarancja jest niemożliwa.


            Przeszukując sieć natknąłem się na wypowiedź, mówiącą ni mniej, ni więcej, że odtąd żadna szanująca się kobieta nie powinna przekroczyć progu kościoła. Zgadzam się z tą wypowiedzią w 100%, choć muszę ją rozszerzyć: Żadna grupa społeczna, polityczna, zawodowa, poniżana i atakowana przez hierarchów kościelnych nie powinna przekraczać progu kościoła, nie powinna zapisywać dzieci na religię, ani korzystać z żadnych usług tej sekty. Chcecie z nią wygrać? To odbierzcie im to, co jest dla nich nieustanną inspiracją- PIENIĄDZE! GROSZA na tacę nie rzucać, nie wpłacać po kolędzie, na wypominki, intencje, nie organizować ślubów kościelnych, chrztów, pogrzebów. Jak długo jeszcze będziecie się oszukiwać, że to dla Boga? Że Wy tam idziecie po „Słowo Boże”. To czytać nie potraficie? Biblii nie macie (choć prawdę mówiąc, jak ją poczytacie, to być może odechce się Wam "Słowa Bożego")?! Finansujecie największą w Polsce maszynę do marketingu bezpośredniego! Marketingu politycznego służącemu ośrodkowi władzy w Watykanie i jego koloniach. Sterującemu rządami i opozycją, ale nie biorącemu za nic odpowiedzialności. Szantażującego, a nigdy za szantaż nie ukaranego. Kradnącego, wyłudzającego, gwałcącego dzieci i młodzież. Stać Was na to?! Szczerze wątpię! Bo rodziny, bo znajomi, bo dzieci. Tyle, że co „bo rodziny, bo znajomi., bo dzieci”? To Wy jesteście częścią rodzin, jesteście dziećmi, znajomymi. Ale to Wasz wybór. Dopóki będziecie karmić czarną hydrę, ona będzie z ambony prowadzić kampanię wyborczą, będzie obrzucać pomówieniami tych, którzy nie chcą jej się w pełni podporządkować. Co jest? Nic nie widziałem, nic nie słyszałem? Nie widzieliście, co się działo podczas kampanii wyborczej? Nie słyszeliście steku fałszywych oskarżeń? Jak to koresponduje z Bogiem? Jeśli już, to z tym rogatym, namawiającym do przestrzegania antydekalogu. Nie znacie przykazania „nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”? Albo „nie kradnij”?


            Wiecie, dlaczego Polska zawsze koniec końców zbiera w dupę. Bo pomimo tego, że jest wysysana przez czarną hydrę, że jest przez nią zdradzana, że Polska przestała istnieć po Targowicy, do której przystąpili wszyscy najważniejsi dostojnicy kościelni z Prymasem Polski włącznie, to owieczki nadal garną się do swych pasterzy, zamiast do realnych wybawców. To też jest wybór Narodu. Nie tylko głosowanie na PiS! Pracujecie na swój los!


            Nauczył Was coś przypadek profesora Rzeplińskiego? Taki był uległy wobec hierarchów! Uznał ustawę zakazującą uboju rytualnego za niezgodną z Konstytucją, zgodnie z życzeniem biskupów. Ładnie go dzisiaj grillują? Kościół zajął jakieś stanowisko? Eeeee..., przekupieni państwową kasą chętnie się zgodzą na ofiarę Rzeplińskiego. Podobnie sprawy się mają z Lechem Wałęsą. Nikt nie może się wykupić czarnej hydrze, trzeba być jej niewolnikiem do końca życia! Chyba..., że się jej pokaże środkowy palec, jak nie przymierzając ja.

            Wzburzyłem chodzących do kościoła i płacących czarnej hydrze? A jak sobie inaczej wyobrażacie zmuszenie hierarchów do zajęcia się „głoszeniem Słowa Bożego” zamiast walką polityczną i licznymi biznesami? Czekam na konkrety! Nie mówcie mi, proszę, że w jakimś Pcimiu jest taki fajny ksiądz, który się dzieli z wiernymi i dla takich księży tam chodzicie. Właśnie dlatego, że akurat ten się dzieli, hierarchowie trzymają go w Pcimiu- bez awansu. Grabie grabią do siebie, a nie od siebie!

 

 

21:38, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (21) »
czwartek, 29 września 2016

           Wczorajsza „rekonstrukcja” Rządu w opinii większości komentatorów nie ma nic wspólnego z rekonstrukcją. Jedyna poważna zmiana, to dymisja Pawła Szałamachy ze stanowiska Ministra Finansów. O tyle się z taką opinią nie zgadzam, że to potwierdzenie pierwszej wielkiej klęski finansowej. Pierwszy budżet firmowany przez PiS- pierwsza katastrofa potwierdzona zdymisjonowaniem autora przyjętego (SIC!) budżetu. Deficyt podciągnięty do granic możliwości, przewidywane wpływy bardzo naciągane, optymistyczne prognoza wydatków, to wszystko sprawia, że autor budżetu określa go „ambitnym”, co w tłumaczeniu na język potoczny oznacza „ciężki do realizacji”. Nie, wcale nie mówię, że niemożliwy, po prostu ciężki...., ciężki i niebezpieczny, bo deficyt jest podciągnięty tak wysoko, że mały błąd spowoduje przekroczenie dopuszczalnego (3% PKB) deficytu, co automatycznie powoduje otwarcie unijnej procedury nadmiernego deficytu. Nie to jest jednak klęską- to jest jedynie potencjalnym zagrożeniem.

            Prawdziwa porażka, to mianowanie faworyta Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego na stanowisko Ministra Finansów, przy jednoczesnym pozostawieniu go na fotelu Ministra Rozwoju. Trzymając się tytułowej terminologii, to przypomina mi zdymisjonowanie głównodowodzącego, generała Brauchitscha i mianowanie na to stanowisko siebie samego przez führera tuż przed planowaną bitwą o Stalingrad. Analogia polega na tym, że do momentu dymisji głównodowodzącego, Hitler zakładał same zwycięstwa i bezproblemowe wykonywanie swoich śmiałych, często nierealnych planów, a głównodowodzący je korygował do granic wykonalności. Po zdymisjonowaniu głównodowodzącego, mrzonki korygował (czyli w tej wersji pozostawiał bez zmian) ich autor. Identycznie jest z polskimi finansami zarządzanymi przez PiS: Mateusz Morawiecki zyskał zaufanie swojego führera, bo podsycał jego mrzonki, dolewając do tego ognia oliwy swoich fantazji. Pozwolę sobie za Newsweekiem przytoczyć niektóre z nich: milion samochodów elektrycznych, specjalizacja polskiej zbrojeniówki w produkcji dronów bojowych, polskie Houston, czyli narodowe centrum przemysłu kosmicznego, polską Krzemową Dolinę, którą mają stworzyć obficie dofinansowanych przez państwo startupów, a nawet zimną fuzję jądrową jako podstawę energetyki, przy zachowaniu kluczowej roli polskiego węgla kamiennego (WTF?!)- aż dziw bierze, że nie obiecał tysiąca lotniskowców, jako podstawy odbudowanego przemysłu stoczniowego i stu tysięcy myśliwców piątej generacji w udoskonalonej technologii stealth. Po prostu, jedzie gość fantazją po całości. Czynnikiem sprowadzającym Morawieckiego na ziemię było Ministerstwo Finansów, prowadzone do niedawna przez Pawła Szałamachę. Chociaż nigdy nie byłem jego entuzjastą, to muszę przyznać, że gdy już objął stołek Ministra Finansów i zorientował się, że to on teraz odpowiada za realizację polityki finansowej, to zaczął hamować brednie, których przecież sam był współtwórcą. Sam, bez cienia zażenowania wymyślał coraz to nowe obietnice wydatków państwowych, ale robił to jedynie do momentu, gdy to on miał je realizować. Nie zdecydował się wziąć odpowiedzialności za bajdurzenia zgodne z halunami prezesa. Jako ciekawostkę, przypomnę fakt, że Szałamacha był jedynym Ministrem Finansów po 1989 roku BEZ WYKSZTAŁCENIA EKONOMICZNEGO!!! Czyżby mianowali go nim licząc, że nie potrafi liczyć? DOBRA ZMIANA, HEJ!

            Po zdymisjonowaniu Szałamachy, kontrolę nad mrzonkami Ministra Rozwoju Mateusza Morawieckiego będzie sprawował Minister Finansów Mateusz Morawiecki. Zbieżność NAZWISK, IMION, a nawet PESELU NIEPRZYPADKOWA, bo to jeden i ten sam człowiek, który sam będzie „urealniał” swoje brednie pisane pod dyktando sennych marzeń Kaczyńskiego. To jest możliwe jedynie w Tworkach, u Hitlera i w podłej zmianie! I skończy się tak samo! Stalingrad jest nieunikniony, a on będzie dopiero początkiem pasma klęsk.

            Jeszcze jedna uwaga dotycząca rekonstrukcji. Otóż wobec szeregu pytań dotyczących możliwości zdymisjonowania Macierewicza Antoniego, politycy PiS powtórzyli „złotą myśl” Kukiza sprzed głosowania wotum nieufności, że Antoni jest najlepszym szefem MON po 1989 roku. Ot, na przykład wczoraj się okazało, że decyzją Macierewicza, Polska Grupa Zbrojeniowa będzie sponsorować klasztor na Świętym Krzyżu. Tak porównując do zapowiedzi i planów Morawieckiego, to będą tym klasztorem w kosmos latać, czy może na drona go przerobią?!


            Dla przypomnienia: Antoni Macierewicz zablokował wszystkie kontrakty na uzbrojenie dla polskiej armii, jednocześnie z funduszy MON tworzy współczesny odpowiednik bojówek SA- pod nazwą Obrony Terytorialnej i wydaje kasę na akademie, apele pamięci, transporty Chrystusów, klasztory i cholera wie co jeszcze, byle nie było to uzbrojenie dla Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej.

            Byłbym zapomniał. Czytelnikom należy się wyjaśnienie, dlaczego Szałamacha poleciał ze stołka. Generalny powód jest jeden: Jeśli prezes pan mówi, że 2+2=5, to tak ma być i ma to zagwarantować PiS-owski Minister Finansów. Jeżeli zaś chodzi o konkrety, to kształtują się one mniej- więcej tak:

1. Szałamacha podpadł już na początku urzędowania twierdząc, że nie ma kasy na "500+". Odroczył wyrok na siebie odszczekując swe bluźnierstwo przeciw prezesowi, jak widać, nie na długo.

2. Prezes pan żądał wprowadzenia podatku bankowego, ale takiego, by przyniósł krocie budżetowi, ale żeby banki nie podniosły cen usług. Pamiętamy, że prezes niczym blondynka wierzy, że gdy będzie prosić, czy wręcz rozkazywać, by 2+2=5, to taki będzie wynik i już. A tu nagle ZONK! 2+2=4 i nie chce wyjść 5 w żaden sposób, nawet w niedziesiętnych systemach liczenia! Przychody z podatku bankowego nie powalają, za to wszystkie banki podniosły ceny swoich usług! Kto winien? Przecież nie prezes pan! Minister Finansów wydaje się być dobrym kozłem ofiarnym, zwłaszcza jeśli prezes go nie lubi.

3. Podatek od sklepów wielkopowierzchniowych był kolejnym konikiem, czy też raczej osiołkiem prezesa pana. Ustawę miał przygotować Szałamacha, a pieniążki miały zasilić budżet. Nie pomagało tłumaczenie jak koniowi na miedzy, że nie można dyskryminować wybranych podmiotów na wolnym rynku unijnym. Wkroczyła UE, ustawa została zamrożona, nici z dochodów, co z tego że wszyscy głupkowatemu prezesowi to tłumaczyli, skoro nikt go nie przekona, ze czarne jest czarne?!

4. Prezes zapowiedział uszczelnienie systemu VAT, a uszczelniać miał Szałamacha. Dostał chyba od pryncypała słabe pakuły, bo wzrost wpływów z tytułu tego podatku jest daleki od tego, co wyśnił wodzu. Kto winien? Wiadomo- nie prezes pan, lecz Szałamacha (a fuj)! Nie zrozumcie mnie źle, ja również bym sobie życzył uszczelnienia ściągalności podatków, ale to nie takie proste, bo gdyby było, to dawno by to zrobiono. Po pierwsze, kontrolerzy kosztują. Po drugie, kontrolerzy bywają przekupni, zwłaszcza jeśli zwiększymy ich ilość, można się spodziewać wzrostu korupcji. Po trzecie, prezes życzy sobie kontroli, ale NIE przeciwko bandzie Kaczyńskiego, na przykład SKOKi mogą kraść do woli, to samo z Radio Maryja, czy diecezjami kościelnymi. Złodzieje świata oferują im współpracę, bo tam jest bezkarnie, a kontrole mogą im SKOK..., skok...., skoczyć!

5. Ten punkt jest chyba najważniejszy. Szałamacha postawił się ulubieńcowi Kaczyńskiego, schlebiającemu jego mrzonkom i urojeniom Mateuszowi Morawieckiemu. Niedobry Szałamacha, niedobry, be, a fuj! 

 

15:53, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (11) »
wtorek, 27 września 2016

           Coraz więcej moich znajomych decyduje się odżałować 1000 euro, by wyrobić sobie irlandzki paszport (taka jest opłata urzędowa). Do niedawna było to zupełnie niepotrzebne, ale od kiedy nastała Wolska kaczystowska, ludzie zapragnęli mocniejszych więzów z krajem, który dał im szanse na godne życie. Ja również zaczynam całkiem serio myśleć o takim rozwiązaniu. Nie, nie dlatego, bym się bał deportacji. Przebywam tu legalnie od 2004 roku, mam udokumentowaną historię pracy i płacenia podatków. Mam nieprzerwanie prowadzony rachunek bankowy. Mam również udokumentowaną historię wolentariatu na rzecz lokalnej społeczności i policyjne zezwolenie na pracę z tutejszymi dziećmi. Nie mam się czego obawiać. Czy jako obywatel, czy rezydent Republiki Irlandii, mam satysfakcjonujące mnie prawa. Chodzi o coś innego: Wolska, to kraj zdominowany przez ludzi chciwych, zawistnych, podstępnych i tchórzliwych. Nie wiem, czy wynika to z przewagi liczebnej, czy po prostu z większej determinacji i zjednoczenia owych indywiduów, lecz na chwilę obecną to oni dominują między Bugiem a Odrą. I coraz większą odczuwam potrzebę odcięcia się od nich. Coraz bardziej chcę odciąć się od państwa, w którym pomówienia, tchórzostwo, zawiść, chciwość i zdrada nazywane są patriotyzmem. Więzy krwi i język to za mało, by identyfikować się z tym grajdołem.

            Właśnie przeczytałem, że niejaki Mariusz Matys z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga wszczął śledztwo w sprawie Mariusza Kamińskiego i legalności nadzorowanej przez niego prowokacji wobec Jolanty Kwaśniewskiej. Wszczął to śledztwo nie po to, by je prowadzić, lecz aby je umorzyć w ciągu JEDNEGO DNIA, nawet nie próbując udawać, że zapoznał się z materiałem dowodowym. W związku z tym przestępca skazany wyrokiem sądu, a ułaskawiony przez partyjnego wspólnika, Andrzeja Dudę jeszcze przed uprawomocnieniem wyroku, może spać spokojnie i planować nowe przestępstwa. Jednak temat zasygnalizowała jedynie Wyborcza, niektóre media zdobyły się na zdawkowe powiadomienie o tym doniesieniu. Nikt, żaden publicysta, nie uznał za stosowne podjąć tematu. Nikogo nie obchodzi, że zdrajca Polski próbował wrobić byłą Pierwszą Damę w przestępstwo nielegalnego zakupu willi w Kazimierzu Dolnym. Nikogo nie obchodzi, że Mariusz Kamiński zacierał dowody swojej zbrodni wykasowując z systemu zapis GPS rejestrujący położenie samochodów należących do CBA (oficjalne polecenie zniszczenia dowodów wyszło od Macieja Wąsika- jednego z zastępców Mariusza Kamińskiego). W ciągu jednego dnia prokurator Mariusz Matys udał, że zapoznał się z aktami olbrzymiej sprawy. Nie muszę chyba dodawać, że podła zmiana usunęła ze stanowisk wszystkich urzędników CBA, którzy nie mają powiązań z PiS, a mogą mieć wiedzę o akcji Kamińskiego. Jednak nikogo to nie obchodzi, bo Wolacy zdają sobie sprawę, że nie grozi im bycie Prezydentem RP, ani tym bardziej bycie Pierwszą Damą, to ich nie dotyczy, dotyczy „jedynie jakiejś tam Kwaśniewskiej”. Że ktoś chciał ją wpakować do pierdla namawiając na przestępstwo? A co to Wolaka obchodzi?!

            Coś innego i bardzo podobnego zarazem jednak Wolaka obeszło. Mam tu na myśli prowokację Rafała Betlejewskiego- redaktora naczelnego serwisu i radia Medium Publiczne, który upokorzył grupę bezrobotnych, którym proponował fałszywą pracę- szmuglowanie uchodźców, przemyt narkotyków, usługi seksualne dla pani prezes, jakiejś dziewczynie kazano podczas rekrutacji masować kark rzekomego szefa.... Krótko mówiąc: Zafundowano im totalne upodlenie za obiecywane grosze.

            Polska, biało- czerwoni! To wszystko zrodziło się w chorym łbie pseudo- dziennikarza, istnej hieny. Tak, tak, mam go za istną hienę, bo dla kariery znęcał się nad ludźmi upokarzając ich do granic wytrzymałości. A że wyszła przy tym smutna prawda, że Polak za marne grosze gotów zostać żigolakiem pani prezes, przemycać narkotyki, handlować ludźmi.... Ano, TAKI SUWEREN!!!

            Wszyscy rozumiemy, co jest nie tak w prowokacji Betlejewskiego. Dlaczego? Bo mogło to spotkać każdego! Jeśli nie osobiście, to brata, siostrę, syna, córkę, ojca, matkę, kogoś wystarczająco słabego, żeby się skusić na szybki, choć marny i poniżający zarobek w nadziei na anonimowość procederu. Dla autora tego pomysłu gnida jest niedoścignionym wzorem. Jest jednak coś, co sprawia, że nie tylko moralnie, ale i w świetle prawa, stoi on o niebo wyżej od Mariusza Kamińskiego i wszystkich ubabranych w jego przestępstwo. Betlejewski dla swojej prywaty jedynie poniżył Polaków, którzy się złapali na prowokację. Mariusz Kamiński nie dość, że chciał poniżyć i upokorzyć byłego Prezydenta RP i byłą Pierwszą Damę, to jeszcze chciał ich wsadzić do więzienia, namawiał do przestępstwa, kusząc ich nieporównywalnie większym zyskiem, czym chciał zrujnować ich życie i zbudować swoją prywatną karierę. I dzisiaj się dowiaduję, że prokurator Mariusz Matys w ciągu jednego dnia umarza sprawę tego zwyrodnialca, na którego SUWEREN i tak przy najbliższych wyborach zagłosuje! SUWEREN, który sam za „500+” SREBRNIKÓW gotów jest masować kark szefa, wykonywać usługi seksualne dla szefowej, rozprowadzać narkotyki, pomagać przemytnikom ludzi. To dlatego czuję coraz słabszą więź z tym Narodem.

            Nieudana prowokacja Zbigniewa Ziobro stała się początkiem końca Andrzeja Leppera, który nie pożył długo po tej próbie wrobienia w grubą aferę. Nieudane aresztowanie bez żadnych zarzutów skończyło się śmiercią Barbary Blidy. SUWEREN bez żenady będzie głosował na pana Zbyszka, który zgotował im ten los. Polska, biało- czerwoni! Pawiem narodów byłaś i papugą (J. Słowacki)!


            Gdy powstawał KOR i pierwsza Solidarność, SUWEREN i owszem, popierał wyrwanie z komunistycznej niewoli, ale już wziąć na siebie odpowiedzialność i działać na pierwszej linii, to skłonny zbytnio nie był. Każdemu wolno być tchórzem, zresztą nawet ciężko osądzać jako tchórza rodziców, którzy nie chcą być twarzami ruchu oporu, bo się boją o życie, zdrowie, możliwości wykształcenia własnych dzieci. Jednak byli tacy, którzy się nie bali, czy raczej, mimo strachu poświęcili się dla dobra Polski: Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, Adam Michnik, Bronisław Komorowski, Andrzej Czuma, Henryk Wujec, Henryka Krzywonos, Władysław Frasyniuk. To oni byli aresztowani i prześladowani. I pomyśleć, że ledwie SUWERENOWI od dupy odeszło, ledwie minęło zagrożenie, to dopuścił się zdrady ogłaszając swoich wybawców wrogami Ojczyzny. Na podstawie najpodlejszych pomówień ci chowający się za plecami Wałęsy, dzisiaj, gdy im nic nie grozi, pomawiają go o zdradę. Polska, biało- czerwoni, motyla noga! Ale pamiętajcie o prowokacji Betlejewskiego- ona pokazuje oblicze Narodu. Wystarczy, jak ten redaktorek, być pozbawionym skrupułów fajfusem i w jeden dzień rekrutacyjny da się zebrać niezły zespół chętnych do handlowania ludźmi, narkotykami, własnym ciałem! Polska!

 

 

17:42, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (15) »
sobota, 24 września 2016

 

            Was to też wzrusza? Normalnie, biedny prezes pan- on nie wiedział, że PiSowscy gangsterzy obsadzili swoimi kumpelami i kolesiami stanowiska w spółkach Skarbu Państwa i wszelkich innych zależnych od PiS podmiotach. Gapcio taki, po prostu nie wie, nie kuma, że na przykład swoją podstarzałą koleżankę, której jest winny dość grubą kasę wsadził do rady nadzorczej PGE. No nie wie i już!


            Nie wie nasz bohater, że aktoreczka z filmu „Smoleńsk” dostaje w TVP posadę „doradcy” do spraw tego i owego, nie wie, że mąż aktoreczki, kuzyn Kaczyńskiego, Jan Maria Tomaszewski był tam „konsultantem obyczajowym”.


            Nie wie Jarosław K., że Tadeusz Rydzyk, który w swych mediach prowadził nielegalną kampanię wyborczą PiS dostaje teraz w ramach rekompensaty państwową kasę!

            Zupełnie już nie wie, biedaczek, że na stanowisku szefa MON zatrudnia zdrajcę Polski, posiadającego na rękach krew polskich żołnierzy poległych w zasadzkach na Bliskim Wschodzie, odpowiedzialnego za zdjęcie z armii ochrony wywiadowczej i wydanie w ręce obcych kontrwywiadów naszych informatorów. Nie wie Jarosław, że ten zdrajca zatrudnia na państwowych posadach pozbawionych doświadczenia zawodowego i wykształcenia Jannigerów i Misiewiczów. Nie wie, że sabotuje on kontrakty dla zbrojeniówki, że pieniądze na rozwój armii przeznacza na fundusz reprezentacyjny lub pozbawioną nowoczesnego uzbrojenia „obronę terytorialną”.


            O ministrze Jackiewiczu też oczywiście prezes pan nie wiedział? To kto wiedział, do cholery? Bo w czasie tworzenia własnego rządu, Beata Szydło została wysłana na urlop! A Minister Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa? Prezes również nie wie, że do oświadczenia majątkowego nie wpisał „stodoły”, w której urządza warsztaty dla studentów uczelni, w której jest zatrudniony i której jako minister sam przyznaje dotacje?! No nie wie Jarek i już, nasz gapcio kochany!


            Nie wie również, że Minister Kultury na szefa Teatru Polskiego we Wrocławiu mianuje trzeciorzędnego aktorzynę serialowego, że wspiera finansowo ludzi, którzy organizują akcje blokowania dostępu do kultury (mam tu na myśli środowisko Radia Maryja), a takiej ikonie jak Krystyna Janda obcina dotacje? A może nie wie, co robi Kurski Jacek na stanowisku prezesa TVP?

            A sam Jarosław Kaczyński, to przepraszam, ale jakie ma kwalifikacje do pełnienia funkcji państwowych? Bo jeżeli polityk przez 30 lat działalności na szczytach władzy nie nauczył się języków obcych, ani nawet poprawnego wysławiania w języku polskim, nie zna nowoczesnych technologii, nie ma nawet prawa jazdy, to na kasę do Biedronki nie bardzo się nadaje, a przynajmniej ma spory kłopot, bo ludzie tam pracujący przewyższają go wiedzą i umiejętnościami!


            Cieszę się, że powstają listy Misiewiczów, PiSiewiczów, cieszę się że Gazeta Wyborcza demaskuje kolejnych kebabiarzy, czy pracownice parafialne w spółkach Skarbu Państwa, cieszę się, że podaje do publicznej wiadomości nazwiska kolejnych partyjnioków z nadania Hofmana i Jackiewicza wrzuconych na stanowiska, do których nie mają najmniejszych kwalifikacji, chętnie zatem podam link- kliknijcie tutaj, w ten akapit, by poczytać więcej, ale jednocześnie przypominam, że w PiS nic się nie dzieje bez wiedzy Jarosława Kaczyńskiego.

(...)Podchody i kłótnie i broń bratobójcza

prezencik od wodza, od wujcia, od wujcia!

Kto winien? On milczy! Kto winien? Nie on!

On wzrusza się nagle w tym ciepłym lokalu!

On biedny, on chory, on biedny, on chory,

On biedny, on chory, on leży w szpitalu...


On wzrusza ramieniem, jak gdyby nic:

Wódz, a za wodzem PiS ;-)

 

 

13:20, baluwolanda.blog.onet.pl
Link Komentarze (11) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50
Tagi